i najważniejsze jest JAK pokazuje. Ruchy kamery, przedłużenie ujęć wskazują, że chodzi o coś więcej niż o intrygę i że to robi wybitny reżyser. Sposób opowiadania jest równie ważny jak wątek fabularny; to jest to samo, co u Hitchcocka. Owszem, szkodzi filmowi zabawny epizod ukazany za pomocą miniaturki pociągu i...
Ostatni film Melville'a (rok później umarł), który jednak sporo osób rozczarował. Trudno się dziwić, w końcu poprzedzało go arcydzieło pt. "W kręgu zła", ale nie wolno zapominać, iż karierę swoją zakończył ten pan w swoim stylu - a był to wielki styl.
Czterech przestępców dokonuje napadu na bank (rewelacyjne otwarcie...
Bardziej niż "Ryzykant", ale nie tak bardzo jak "Szpicel". Z początku powolny, ale z czasem robi się niesamowicie wciągający. Scena z pociągiem faktycznie wygląda może trochę sztucznie, ale co z tego? w sumie i tak zrobiona starannie, a nie o efekciarstwo, anie nawet efektywność scen akcji tu chodzi. Klimat i muzyka -...
więcejNa filmie gangsterskim nie powinno się co kilka minut parskać śmiechem, a jest to nieuniknione, gdyż przez
długi okres w filmie widać jadącą zabawkę - pociąg z przywieszoną nad nim na żyłce miniaturką
helikoptera.... W dodatku makieta po której porusza się kolejka musiała rownież być tania: jest na tyle mala,
że...
Scena napadu (otwierająca film) tradycyjnie u Mellvile’a rewelacja, oszczędna w słowa i środki wzbudza zachwyt później jest już nieco gorzej. Całość psuje sztuczność napadu na pociąg m.in. tych modeli kolejki i helikoptera. ( No ale takie czasy dla efektów specjalnych to były) . Przez ekran przewija się niewielu...
Jef Costello podpisał się na ścianie w aprtmencie u zamordowanej prostytuty. Jest to na tyle wyraźne, że można to zauważyć za pierwszym razem. Delon się patrzy na to i rzuca "ale będzie roboty". A propo' to bardzo mi się podoba jak on tu krótkie piłki serwuje od sprawy do sprawy. A Denevue jest za mało w filmie a z...
Duże wrażenie robią kolory - taka szara, wręcz sina, deszczowa poświata (podobnie jak "W
kręgu zła", ale jeszcze intensywniej i bardziej spójnie). Kadrowanie jest przeciętne (Walter
Wottitz to jednak dwie klasy niżej niż Henri Decae). Rytm filmu rwany, fabuła momentami
niezrozumiała, nie od razu wiadomo kto jest...
Planowałam Melville'a przerobić trochę później, ale TV zaskoczyła mnie seansem Gliniarza, więc skorzystałam z okazji. Nie wiem czy to dobry pomysł zaczynać czyjąś filmografię "od końca" (zapewne marny to pomysł), ale jestem usatysfakcjonowana i mam ochotę na więcej!
Delon to nie tylko piękna twarz, ale też świetny...