PILINHA: {__webCacheId=filmBasicInfo_pl_PL, __webCacheKey=809630}
8,2 225 125
ocen
8,2 10 1 225125
7,0 55
ocen krytyków
Green Book
Najlepszą recenzją "Green Book" są brawa, które rozległy się kilka tygodni temu po przedpremierowym... czytaj więcej

Recenzje Użytkowników

Zapomnijcie o pracy u podstaw, jaką wykreowali w waszych głowach Prus, Żeromski i inni. Peter Farrelly przenosi pozytywistyczną myśl do lat sześćdziesiątych ubiegłego stulecia i przekształca ją w walkę z segregacją rasową na Głębokim Południu Stanów Zjednoczonych.  więcej
Oglądając "Green Book", doznałam prawdziwego oczyszczenia. Dziękuję jego autorowi za to prawdziwe, wspaniałe katharsis, które określał Arystoteles za jedyny słuszny cel sztuki.  więcej
"Green Bookowi" jeszcze przed premierą przypisywano rolę amerykańskiej odpowiedzi na francuskich "Nietykalnych". Swoje wariacje na temat pozycji europejskiej czy choćby azjatyckiej kinematografii Hollywood prezentowało już niejednokrotnie. Równie często można odnieść wrażenie, że w pewnych koneserskich – by nie powiedzieć otwarcie: hipsterskich – kręgach krytyczna wobec owych rebootów, a względem oryginałów entuzjastyczna, postawa uchodzi za niekłamaną cnotę. Niezależnie jednak od ambicji przedkładania interpretacji dzieła nad jego konsumpcję ("Niebo nad Berlinem" versus "Miasto aniołów") czy nonsensowności przysłowiowego naprawiania czegoś, co nie jest zepsute ("Otwórz oczy" versus "Vanilla Sky") wielkie wytwórnie zza oceanu mogą poszczycić się wieloma udanymi przeróbkami filmów nieanglojęzycznych. Ani "Zapach kobiety", ani "Krąg", ani "Godzilla" nie przeszły linii produkcyjnej fabryki snów ze szkodą dla siebie, a przecież większość powyższych typów to bardziej przykłady udanego, kreatywnego reinterpretowania niż siermiężnego odtwarzania. "Green Book" mógłby być kolejnym, gdyby tylko był nową wersją głośnego filmu z 2011 roku. więcej
"Green Book" został skrojony na miarę szerokiej publiczności. Idealnie dopasowany, z klasą, wpisany w panujące trendy i bez większych zaskoczeń. więcej
Wypada poinformować, że treść poniższej recenzji jest zdecydowanie spontaniczna i nie sugerowałem się, znakomitymi zapewne, recenzjami redakcji i innych użytkowników. Dlaczego zielony zadek? Była już "Zielona mila", jest i "Green Book". Aby nie być posądzonym o rasizm (mając biały, czarny, czerwony, czy żółty). Pozostając przy tytule, znaczenie poznamy w samym filmie, natomiast ja miałem skojarzenie z tak zwaną zieloną książką dokumentującą przebieg trasy, którą wożą na pokładzie kierowcy autobusów turystycznych; ciekawe kto jeszcze o tym pomyślał? więcej
Po pierwszym seansie nowego filmu Petera Farrellyego wiem, że będzie to perełka pośród mojego zbioru pozycji must have, które będę kiedyś chciała pokazać dzieciom, krzycząc: Musicie to obejrzeć, to film na miarę "Forresta Gumpa"!  Nie mogę się doczekać, aż zobaczę to cudo jeszcze raz!  więcej
Green Book z niezauważalną lekkością traktuje o problemach niewątpliwie widocznych, związanych z rasizmem lat 60., równouprawnieniem, stereotypizacją i ostracyzmem, który – jak to często bywa – jest bolesną konsekwencją indywidualizmu. Wszystko to zbudowane na podwalinach konstrukcji opisywanej jeszcze przez Arystotelesa (postać szlachetna popadająca w "wielkie zbłądzenie", próba wywołania litości i trwogi) i oparte na motywie jeszcze starszym od koncepcji Stagiryty – motywie podróży (homo viator). Niewiele faktów sprawia, że odbiór dzieła staje się tak emocjonalnie absorbujący, jak informacja o tym, że zostało oparte na autentycznych wydarzeniach. Nie jest więc zaskoczeniem, że film Petera Farrelly'ego tak przypadł do gustu publiczności. więcej

Pobierz aplikację Filmwebu!

Odkryj świat filmu w zasięgu Twojej ręki! Oglądaj, oceniaj i dziel się swoimi ulubionymi produkcjami z przyjaciółmi.
phones