Arcydzieło współczesnej kinematografii

Właśnie wróciłem z seansu (mieszkam w Mediolanie, premiera tu jest dzień wcześniej). Dosyć często chodzę do kina, zazwyczaj zaliczam wszystkie najważniejsze premiery w danym roku i muszę Wam powiedzieć - tak głębokiego, szokującego ale zarazem inteligentnego filmu nie widziałem na dużym ekranie od lat. Film jest zasadniczo studium upadku człowieka i pokazuje jak bardzo w sprzyjających warunkach każdy mógłby stać się potworem. Phoenix stworzył tu kreację swojego życia (100% oscar - jest poza wszelką skalą jeżeli chodzi o szczyt aktorskich możliwości). Jeżeli chodzi o zdjęcia i pracę kamery to 90% ujęć w tym filmie można na spokojnie powiesić na ścianie jako obraz. Muzyka - oryginalna stworzona do filmu napędza każdą scenę, kiedy musi podnosi ciśnienie a czasami potęguje uczucie dyskomfortu w porównaniu z tym co widzimy na ekranie - dobór piosenek innych artystów również jest genialny. Coś niesamowitego - arcydzieło stworzone przez osobę znaną głównie z Kac Vegas (ogromne brawa dla Phillipsa). Na film poszedłem do zwykłego tutejszego multiplexu i pierwszy raz spotkałem się z sytuacją żeby ludzie klaskali na napisach końcowych - niesamowite. Film jest bardzo ważny i ma wiele do powiedzenia - idźcie, zobaczcie i wyróbcie sobie własną opinię, bo nie jest to tylko zwykły film - jest to pewnego rodzaju doświadczenie, nie tylko wizualne.

673
  • Dlatego dziwią mnie recenzje w poważnych gazetach, mówiące, że film to największe "rozczarowanie roku", albo - "film nie przekazuje niczego ważnego. To pusta wydmuszka".
    "Joker" dostał nagrodę w Wenecji i samo to już coś znaczy!

    • Tutaj masz odpowiedź
      https://www.youtube.com/watch?v=H74BbcTs6xs

    • Film jest średni, jeśli dla kogoś jest to arcydzieło to chyba nie oglądał nigdy dobrego filmu. Oczywiście, że w porównaniu do innych filmów "komiksowych" to ten film wydaje się mega ambitnym dziełem, ale chyba tylko dla ludzi, którzy ograniczają się do tego typu dzieł. Nie kwestionuje gry aktorskiej (Phoenix - jedna z lepszych ról w jego dorobku, ale i tak Joker od Ledger jest dużo lepszy), muzyki,zdjęć itp tam wszystko gra. Osobiście oczekiwałem czegoś więcej, scena w studiu w TV z De Niro - porażka, można to było lepiej skończyć. Max 6/10

      • A możesz podać przykład arcydzieła wg Ciebie?

      • Joker H. Ledgera a Joker J. Phoenixa to zupełnie dwa inne filmy, traktujące zupełnie o czymś innym. Jeśli nie dostrzegasz już na tym poziomie różnicy, to ocena jest całkiem zrozumiała.
        I "Joker" nie próbuje nawet uchodzić za film komiksowy.

        • Widzę różnice, ale rola Phoenixa jest bardzo momentami przewidywalna, po paru minutach wiedziałem jak się zachowa czy jaka będzie reakcja na daną sytuację. Joker - Ledgera jak dla mnie był bardziej nieprzewidywalny, dziki, zły i mroczny. Nie ujmuję czego dokonał Phoenix, ale po roli Ledgera będzie bardzo ciężko przebić jego postać Jokera. Jego rola była na tyle dobra, że rola Jacka Nicholsona wydaje się dziś śmieszna, a przez lata było uważane,że nikt nie przebije tej roli. Było wiadomo, że Phoenix pójdzie w kierunku Jokera Ledgera, dodał sporo od siebie i wyszło mu naprawdę dobrze, ale i tak jest w cieniu Ledgera.
          Film jest dobry, ale nie jest kinem ambitnym czy arcydziełem, a zwykłym dobrym filmem. To, że nikt nie strzela i nie ma masy efektów specjalnych nie robi z tego filmu kina ambitnego.

          • Absolutnie popieram. Trzeba przyznać że ludzie od marketingu zrobili swoje.

          • Jestem fanem roli Ledgera i do tej pory to był najlepszy Joker ale Phoenix go przebił. Ledger był bardziej komiksowy i straszny w znaczeniu ze biło od niego większość zło. Ale Phoenix stworzył prawdziwą postać tragiczna tak wygląda własnie osoba psychiczna tragiczna komiczna i wszystko w jednym. Mnie bardziej przerażał Phoenix jego obłęd był taki realistyczny aż nie przyjemny i nie chodzi ile osób zabił ani jaki był okrutny. Rola na oskara jak dla mnie

          • A ja nie rozumiem fenomenu Ledgera. Mnie osobiście na ekranie nawet irytował i zaryzykuję stwierdzenie, że już Tom Hardy jako Bane był lepszy od Jokera - Ledgera. A jeśli chodzi o porównanie Ledger vs Phoenix to tak, jakby porównywać homara do hamburgera. Phoenix daje nam jedną z najwybitniejszych kreacji aktorskich, prawdziwą "gratkę dla koneserów". Ledger zaś daje nam przerysowaną, komiksową papkę. Nic wybitnego. Gdyby nie jego śmierć, nikt nie uznałby go za lepszego Jokera nawet od Nicholsona.

            • Możesz śmiało ryzykować taką tezę, bo Bane był rewelacyjny, zupełnie inny od jokera. Lider, samiec alfa, zło przemieszane z pragmatyzmem. Osiłek, ale nie idiota.
              Z kolei Joker Ledgera był samotnikiem, ale był tak zagrany, że widać było w nim błysk geniuszu. Widzieliśmy, że mamy przed sobą człowieka niezrównoważonego i nieprzewidywalnego o ponadprzeciętnej inteligencji. I to chyba było w nim najstraszniejsze.

          • goly.. - Milcz waś, [sobie] wstydu oszczędź! Do pozostałych. Jesli dla golego jest lepszy, to sie odczepcie od niego.. w mysl zasady, ze jeden lubi Mozarta, a drugi disco polo... Joker GENIALNY!

            • Jeśli dla Ciebie Joker jest GENIALNY ! - super,ale dla mnie to jest tylko dobry film, nic więcej, może po prostu mało widziałaś. :)

              Bardzo dobra recenzja filmu, proponuje przeczytać.

              https://www.spidersweb.pl/rozrywka/2019/10/09/joker-opinia-j...

              • No właśnie recenzja na spidersweb jest tragiczna. Opiera się na tym, że autor boleje nad wychwalaniem filmu przez media, na nawiązywaniu do komiksowości, na powtarzaniu, że było, było, było, na pisaniu o płytkich gustach gawiedzi, na idiotycznym stwierdzeniu, że polularność filmu wiąże się z nastrojami społecznymi.... Bullshit. Osobiście do obejrzenia filmu skłonił mnie tylko kumpel, bo komiksami się nie interesuję, a z mediów wiedziałem jedynie tyle, że taki film jest. Poza tym, co z tego, że coś już być może "było"? Historia opowiedziana jest nad wyraz ciekawie, gra aktorska jest świetna. Nie odczułem powtarzalności. O klasie filmu naprawdę musi świadczyć to, że po raz pierwszy w historii kina coś się w nim dzieje?
                Nastroje społeczne... Hahaha! To jest przecież tylko tło historii. Nie wierzę, że można recenzję oprzeć na tak idiotycznym argumencie, odnoszącym się do szaraków nie lubiących bogaczy :D No i jeszcze do tego wycieczki osobiste względem widzów, którzy to gusta mają przecież płytkie jak kałuża. Bo wiecie, ja to oglądam ambitne, powtarzam, AMBITNE, kino, a wy się jaracie komiksami i M jak miłość. Bardziej tendencyjnej recenzji nie dało się w tym przypadku napisać. Autorowi brakuje tylko foliowej czapeczki spiskowca.

                • Widzisz, piszesz że nie czytałeś o filmie przed obejrzeniem, dlatego też nie zrozumiałeś recenzji. Film był reklamowany jako taki, który nie w wszystkich krajach będzie wyświetlany bo może źle wpłynąć na społeczeństwo, że może spowodować bunty, strajki itp. Reklamowany był jako film tak mroczny, że ludzie nie dają rady wytrzymać i wychodzą z kina, nie oglądając go do końca. To wszystko powoduje, że wszyscy lecą do kina by samemu się przekonać czy film jest taki jak piszą. Połowa ludzi pewnie nawet nie zrozumiała wszystkich scen,ale nie wypada teraz powiedzieć nic innego jak to, że film jest arcydziełem. Dlatego autor recenzji, żali się na media, że wychwalali film, pisali głupoty o strachu wyświetlania go w kinach itp, bo każdy po obejrzeniu go wie, że to był zwykły marketing. Niestety.

                  Oczywiście, że o klasie filmu nie świadczy to , że po raz pierwszy coś jest w nim pokazanego czego wcześniej nie było,ale też ciężko wysoko ocenić film, który też nie odkrywa nic nowego. I jest kolejnym filmem o podobnej tematyce. Dobrym przykładem w tym temacie jest film "Ad Astra" , który jest dobrym filmem, ale jest jakby sklejką kilku innych filmów. I nawet pomimo tego, że ogląda się go dobrze,cały czas ma się wrażenie, że już to się widziało i to nawet w lepszym wydaniu. I tak trochę mam z Jokerem.

                  Ja nie uważam, że ten film jest zły, wręcz przeciwnie film jest niezły, ma dużo plusów jak choćby gra aktorska czy zdjęcia, o muzyce nie wspominając. Lecz nie jest jakimś arcydziełem, jak większość ludzi uważa. Film ma, miał lepszy marketing niż chyba wszystkie filmy z tego roku i to dzięki niemu stara się ludziom wmówić, że to coś nowego, świeżego itp. Przed premierą pisało się o aspektach społecznych i wychodzeniu z kina, co działa na wyobraźnie ludzi. Teraz piszę się o kolejnych rekordach i zarobionych milionach,a w co drugiej recenzji o tym, że film jest murowanym wygranym w Oscarach. :D

                • Nie jest tak jak mówisz. Ja na film szedłem wiedząc w zasadzie tylko, że nie będzie za bardzo kolesi "w obcisłych rajtkach" a skupi się raczej na części psychologicznej. Nie oglądałem kompletnie żadnych trailerów, zajawek, recenzji, a i marketing do mnie nie dotarł. - myślę, że jestem wobec tego dość obiektywny.
                  Generalnie Joker gatunkowo nie wpasowuje się w mój gust, a i Warner oceniam raczej nisko biorąc pod uwagę dotychczasowe produkcje. Tutaj natomiast każdy element filmu był mocno dopracowany i technicznie absolutnie nie ma się do czego przyczepić.
                  Jeśli chodzi o grę aktorską - chapeau bas - Phoenix odwalił kawał świetnej roboty i bez dwóch zdań miano ARCYDZIEŁA nie jest tu przesadzone. Rola osoby psychicznej jest nieporównywalnie bardziej złożona. Tutaj nawet jego wzrok i sposób patrzenia ma ogromne znaczenie. Wszystkie te detale faktycznie powodują u oglądających pewien dyskomfort. Myślę, że strach i 'niemoc wytrzymania' dotyczy głównie żeńskich widzów, a przykład tego miałem po mojej prawicy. Moja dziewczyna oznajmiła, że choć film uważa za bardzo dobry, miała ochotę wyjść z kina bo nie dawała już rady ;)

                  Nie jest też tajemnicą, że najniższa warstwa społeczna z reguły nienawidzi tej majętnej, co przy perspektywie Jokera (mocno propagandowo-wywrotowej), zwłaszcza u mniej inteligentnego zjadacza chleba, może powodować wzrost agresji i buntu względem systemu. Jestem w stanie uwierzyć, że są takie regiony gdzie sytuacja w społeczeństwie jest na tyle napięta, że taki 'Joker' mógłby faktycznie wywołać oddolne ruchy (choćby lokalne).

                  Podsumowując - Technicznie super, Pheonix rewelacja, tylko odrobinę nie mój klimat, więc wahałem się między 8 a 9. Zostało 8 bo brakowało mi akcji.

                  P.S. skąd przeświadczenie, że dzieło wybitne musi być zarazem ambitnym?

                • Nie twierdze, że dzieło wybitne musi być kinem ambitnym. Większość tych " ambitnych " filmów to straszne badziewie.

                  To chyba Ty i Twoja dziewczyna jesteście w tych czasach nielicznymi jednostkami, że aż tak podziałał film na Was. Zresztą za bardzo nie wiem co miało by aż tak działać. Nie ma w tym filmie nic odkrywczego.

                  "...sytuacja w społeczeństwie jest na tyle napięta, że taki 'Joker' mógłby faktycznie wywołać oddolne ruchy (choćby lokalne)." no bez przesady, to nie jest film tego typu, już Podziemny Krąg więcej by dawał bodźców na wyjście na ulice.

                  A odnośnie marketingu.
                  Dwa tygodnie się wybierałem do kina na ten film, bo wiecznie nie było czasu. Nie czytałem opisu filmu, żeby mieć później więcej frajdy z oglądania. Przeczytałem tylko kilka ogólnych recenzji, gdzie nie poruszano fabuły, a bardziej jaki to świeży film w tej kategorii. Dzień w dzień wchodząc na jakikolwiek serwis informacyjny, można było przeczytać coś o filmie. Podnieta sięgała zenitu u redaktorów wszystkich portali gdy pisali o Jokerze. Po tylu opiniach, spodziewałem się naprawdę super filmu, a dostałem co najwyżej niezły film.

                • Niekoniecznie wyłącznie ja i moja dziewczyna. Skoro takich recenzji pojawia się więcej to może jednak przyjmij, że coś co u Ciebie emocji nie wywołuje, może wywołać u kogoś innego ;) Ja się tego filmu nie 'bałem' jednak rola Phoenixa była dla mnie wiarygodna, a klimatu podkręcanego świetną ścieżką dźwiękową nie można Jokerowi odmówić.
                  Ponownie, no i co z tego, że nie ma nic odkrywczego? Proszę Cię, kinematografia nie powstała wczoraj, żeby za każdym razem 'odkrywać coś nowego', a i tak prawie zawsze można przyczepić się, że 'no hej, hej ale temat xyz już wspomniany był w jakiejś książce 200 lat temu'. Zresztą pokaż mi, który z ostatnich filmów odkrył na nowo Amerykę.
                  Ktoś też wspominał, że Joker nawiązuje do jakiegoś komiksu, więc siłą rzeczy ;)

                  Jestem skłonny uwierzyć, że taka sytuacja mogłaby mieć jednak miejsce, choć ok, przyznam Ci racje bo wiem jak marketing działa :)
                  Zdaje się, że Twoim największym zarzutem wobec Jokera jest jednak to, że kierowałeś się opiniami innych, co w pewnym sensie rozumiem, ale też uważam za odrobinę niefair. Marketing marketingiem, ale po co w ogóle zagłębiać się w opinie jakichś mniej lub bardziej anonimowych psudo krytyków z portalików internetowych i psuć sobie seans? I nawet niech to będą 'znawcy' (choć wobec nich też mam dosyć krytyczne zdanie). Po co?
                  Zalecam nie łapanie się na click-baity i włączenie AddBlocka :)

                • Zgadzam się z Twoim zdaniem. Film jest dobry 7/10. Ciekaw jestem jaki byłby jego odbiór, gdyby zamiast "Joker" miał tytuł "Arthur Flack" i zamiast w Gotham, akcja filmu działa się w NY, Detroit lub innym Chicago. Mogę jeszcze dodać, że Arthur zamiast nazwania siebie Joker użył by poczciwego - Klaun.
                  Może wtedy ludziom opadły by klapki z oczu i ujrzeli kalkę z "Taksówkarza" i "Mistrza komedii".

        • No właśnie tutaj jest mały problem z komiksowością tego filmu. Niestety próbuje być filmem komiksowym i studium upadku człowieka, a to nie za bardzo działa w rzeczywistości "Gotham city".
          Komiksowość tego filmu jest tutaj konfundująca. To, że jest to Gotham City, które ma własne, "komiksowe" prawa znane już z uniwersum Batmana wprowadza lekki chaos. W ten jakże prosty schemat: białe - czarne, reżyser próbuje dodać jeszcze różne odcienie. To co działałoby się w Gotham, nie współgra z historią o porzuconym przez społeczeństwo komiku i jego historii powstania arcywroga Batmana. W tym przypadku Joker Ledger'a jest bardziej wiarygodny, bo ma wszystkie cechy "komiksowego" antagonisty.
          Wydaje mi się również, że ten film to taka "definicja" czasów współczesnych, taki rzut okiem, bo tysiące ludzi protestuje, bo wszystko chyli się ku upadkowi, bo ludzie nie mają pracy, bo nienawiść jest jedyną i największą motywacją ludzi.
          Joker nie chciał być przywódcą anarchii. Dosyć wyraźnie to powtarzał kilka razy, że nie dba o to, że to nie był jego cel. Całą winę ponoszą tutaj media, które stworzyły obraz przywódcy "chaosu i zniszczenia", z prostego człowieka, który cierpiał na depresję. Pokazuje to również bardzo dobrze jak media manipulują ludźmi i ich spojrzeniem na świat. To dopiero bagno. Występuje tutaj element ciągłego zagrożenia, szczucie ludzi przeciwko sobie.

          Ledger był lepszy, był bardziej nieobliczalny, był psychopatą, ale inteligentnym i to potrafił pokazać. Phoenix ma po prostu depresję.

          • Ale ten film nie miał być komiksowy...

            • Nie wiem, czy nie miał być, czy miał, ale odniosłem wrażenie, że dzieje się w świecie DC Comics. W świecie Gotham city. Geneza powstania "Jokera". Gdyby ten obraz był osadzony w całkowicie odrębnym świecie, w świecie bez superbohaterów, byłby bardziej przejrzysty. Joaquin Phoenix stworzył świetną rolę, ale czy rzeczywiście można się po nim spodziewać, że będzie godnym przeciwnikiem Batmana. On tylko cierpii na depresję, na odrzucenie przez społeczeństwo, jest samotny, jest zagubiony i nie jest, i od małego nie był zbyt bystry. To co się stało później z wybuchem rewolucji i zamieszek to nie jego dzieło. To nie dzieło jego niesamowitego intelektu, ale po prostu przypadek. Zbieg okoliczności.

              • Skąd teza 'że ona ma tylko depresję przecież'. On ma jakieś zaburzenia, które wynikają z uszkodzenia mózgu w dzieciństwie. Zwróć też uwagę, że po pierwszym morderstwie następuje w nim pewna przemiana - staje się pewny siebie. Odstawił też leki, więc jego stan będzie się nasilał. Nie wiemy też czy był tak naprawdę bystrym dzieckiem czy nie; wiemy że na początku filmu nie jest zbyt bystry, choć raczej przypisywałbym to otępieniu lekami. Przypadki rodzą wielkie wynalazki, jedno z drugim się nie wyklucza.

      • Denerwują mnie komentarze typu "jeśli dla kogoś jest to arcydzieło, to chyba nie oglądał nigdy dobrego filmu". Proszę zrozumieć, że dla każdego arcydzieło może być czymś innym i nie należy się z tym kłócić. Szanuję opinię każdego i rozumiem, że ten "Joker" może być dla ciebie średni, ale bez takich słów, które od razu degradują kogoś, że ma niby słaby gust.

      • Rzadko komentuje czyjeś wypowiedzi, bo każdy ma prawo do swojej oceny, ale skoro piszesz, że ten film jest średni , to jestem bardzo zdziwiony. Następnie podajesz linki do filmów, które przedstawiasz jako ardzydzieła. Zastanawiajacy zestaw. Zgodził bym się co do jednego tytułu -,, W stronę morza'' Film,, Joker'' jest dla Ciebie średni, dla mnie znakomity na wielu płaszczyznach.

        • Ja rozumiem, że ludziom "Joker" się podoba, tylko jak dla mnie to nic nowego, nic odkrywczego. Ogólnie jest dość mało filmów w ostatnim czasie , które by wywarły na mnie jakieś wrażenie. Dostajemy taką papkę, że oglądać się tego nie da. Joker się wyróżnia na tyle tego szamba i pewnie też dlatego bardziej spodobał się większej ilości ludziom, ale nazywanie tego filmu arcydziełem jest lekkim przegięciem. Ja rozumiem, że gust gustem, a "O gustach się nie dyskutuje", ale są jakieś normy :D. Bo zaraz okaże się, że "Szybcy i wściekli" są ARCYDZIEŁEM.

          Film średni, dałem mu ocenę 6/10 czyli w ocenie Filmweb'u film niezły. Możliwe, żeby nie tak natarczywy marketing tego filmu i prawie same pozytywne recenzje , nie oczekiwałbym od niego nie wiadomo czego, a tak balonik został napompowany na maksa, a w połowie filmu już zaczęło wiać nudą, nie mówiąc o końcówce, która miała mnie "rozwalić" według wszelkich recenzji, a tu mega przewidywalna scena i siedzisz i czekasz na strzał :D

          A listę, którą podałem, to były pierwsze lepsze filmy z listy najwyżej ocenionych przez mnie filmów na Filmwebie.

      • Film porażka. Nudny i tyle

    • tak, czytalam np. w Guardianie rezenzje szefa dzialu filmowego, doktora po Cambridgu, ktory uwaza ‚Jokera’ za gniotai wielkie rozczarowanie, piszac jednoczesnie bardzo ironicznie o przypadlosci neurologicznej glownego bohatera, brak empatii w 100%, mam kontakt z ludzmi cierpiacymi na choroby neurologiczne, nie zycze nikomu ...

  • Ja też byłam wczoraj na seansie, ale w Bangkoku i pół nocy przeżywałam to doświadczenie. Dawno nie oglądałam tak dobrego filmu.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię