Księżniczka Mononoke

Mononoke-hime

1997 2 godz. 13 min.
8,0 77 518
ocen
8,0 10 77518
21 633
chce zobaczyć
8,4 10
ocen krytyków
{"rate":8.4,"count":10}
powrót do forum filmu Księżniczka Mononoke
  • mk34 ocenił(a) ten film na: 6

    Przecież fabuła jest tak chaotyczna i durna że na pewno nie jest najmocniejszą stroną tej produkcji. Poza tym co, muzyczka jest po prostu ok, animacje może są fajne dla fanów stylu anime/mangi ale moim zdaniem no to takie przeciętne opór. Gdzie jest jakaś wyjątkowość tego dzieła?! Serio nie rozumiem czemu ludzie tu piszą że emocjonalnie ich rozwalił ten film skoro to wszystko jest tak głupie i infantylne xD

  • mk34 Wydaje mi się że dla wielu osób poruszające było zrozumienie przez księżniczkę, że nigdy nie będzie z Ashitaką (jeśli dobrze piszę). Ostatnia scena pokazała, że są konclikty nie do pokonania (ludzie i natura zawsze są oddzielnie). Myślę, że atmosfera, kreska i muzyka także na to wpływają. Atmosfera magii, może nostalgii za czymś utraconym. Nie wydaję mi się, żeby film był infantylny - wiele scen jest dość krwawych, obrzydliwych i niepokojących wg mnie.
    Uważam, że film naprawdę mógł poruszyć widzów, ale jak zawsze każdy ma swoje odczucia.

  • mk34 Rozumiem cię, chociaż nie oceniam filmu aż tak ostro, to i tak byłam bardzo rozczarowana i nie rozumiem zachwytów nad tą produkcją. Przesłanie jest banalne - w skrócie, natura dobra, technologia zła. Księżniczka Mononoke to po prostu wariacja Pocahontas.

    Przy okazji muszę coś z siebie wyrzucić.
    Moim zdaniem scena karmienia nie była piękna i romantyczna tylko obrzydliwa, zapłakałam razem z Ashitaką.

  • antykonformista ocenił(a) ten film na: 9

    Loiseleuria Tutaj złem nie jest technologia, tylko zachłanność. Coś jak w Avatarze, a chyba nawet mniej, gdyż ta babka od giwer nie jest pokazana jako zła (a tak było w przypadku ziemskich sił w Avatarze). W tym filmie nic nie jest jednoznaczne i to jest jego wielka zaleta. Siły natury też mają swoje wady (agresja, słabość, naiwność itp.).

    Ogólnie ludzie, co nie doceniają tego filmu, są albo zbyt prości, albo niedojrzali, albo po prostu nadają na innych falach - na przykład czują się świetnie w wojsku, w korporacji, ten typ umysłowości, który ma kompletnie inne bodźce i czuje się w innych światach dobrze. Nie jest gorszy, nie jest lepszy, jest po prostu inny.

    To trochę jak z Monty Pythonem. Jedni lubią, inni nie. Ja na przykład nie potrafię pojąć, jak można lubić slashery, albo komedie romantyczne. Nie ten typ osobowości, po prostu.