Mononoke-hime

2 godz. 13 min.
8,0 82 367
ocen
8,0 10 82367
21 879
chce zobaczyć
8,4 14
ocen krytyków
{"rate":8.357142,"count":14}
{"type":"film","id":971,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Mononoke-hime-1997-971/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Księżniczka Mononoke
  • mk34 ocenił(a) ten film na: 6

    Przecież fabuła jest tak chaotyczna i durna że na pewno nie jest najmocniejszą stroną tej produkcji. Poza tym co, muzyczka jest po prostu ok, animacje może są fajne dla fanów stylu anime/mangi ale moim zdaniem no to takie przeciętne opór. Gdzie jest jakaś wyjątkowość tego dzieła?! Serio nie rozumiem czemu ludzie tu piszą że emocjonalnie ich rozwalił ten film skoro to wszystko jest tak głupie i infantylne xD

  • mk34 Wydaje mi się że dla wielu osób poruszające było zrozumienie przez księżniczkę, że nigdy nie będzie z Ashitaką (jeśli dobrze piszę). Ostatnia scena pokazała, że są konclikty nie do pokonania (ludzie i natura zawsze są oddzielnie). Myślę, że atmosfera, kreska i muzyka także na to wpływają. Atmosfera magii, może nostalgii za czymś utraconym. Nie wydaję mi się, żeby film był infantylny - wiele scen jest dość krwawych, obrzydliwych i niepokojących wg mnie.
    Uważam, że film naprawdę mógł poruszyć widzów, ale jak zawsze każdy ma swoje odczucia.

  • mk34 Rozumiem cię, chociaż nie oceniam filmu aż tak ostro, to i tak byłam bardzo rozczarowana i nie rozumiem zachwytów nad tą produkcją. Przesłanie jest banalne - w skrócie, natura dobra, technologia zła. Księżniczka Mononoke to po prostu wariacja Pocahontas.

    Przy okazji muszę coś z siebie wyrzucić.
    Moim zdaniem scena karmienia nie była piękna i romantyczna tylko obrzydliwa, zapłakałam razem z Ashitaką.

  • antykonformista ocenił(a) ten film na: 9

    Loiseleuria Tutaj złem nie jest technologia, tylko zachłanność. Coś jak w Avatarze, a chyba nawet mniej, gdyż ta babka od giwer nie jest pokazana jako zła (a tak było w przypadku ziemskich sił w Avatarze). W tym filmie nic nie jest jednoznaczne i to jest jego wielka zaleta. Siły natury też mają swoje wady (agresja, słabość, naiwność itp.).

    Ogólnie ludzie, co nie doceniają tego filmu, są albo zbyt prości, albo niedojrzali, albo po prostu nadają na innych falach - na przykład czują się świetnie w wojsku, w korporacji, ten typ umysłowości, który ma kompletnie inne bodźce i czuje się w innych światach dobrze. Nie jest gorszy, nie jest lepszy, jest po prostu inny.

    To trochę jak z Monty Pythonem. Jedni lubią, inni nie. Ja na przykład nie potrafię pojąć, jak można lubić slashery, albo komedie romantyczne. Nie ten typ osobowości, po prostu.

  • antykonformista „Ogólnie ludzie, co nie doceniają tego filmu, są albo zbyt prości, albo niedojrzali, albo po prostu nadają na innych falach” - zupełnie się z tym nie zgadzam. Irytuje mnie takie generalizowanie na zasadzie - oceniłeś jeden z najwyżej przeze mnie ocenionych filmów niewystarczająco wysoko („nie doceniłeś go”), więc musisz być:
    1) albo zbyt prosty
    2) albo niedojrzały
    3) albo nadajesz na innych falach.
    Okropnie pretensjonalne te dwie pierwsze opcje, z kolei ta ostatnia została wciśnięta na końcu, żeby załagodzić grubiański ton oskarżenia kogoś z odmienną opinią o prostactwo lub niedojrzałość. Takie wypowiedzi z pewnością nie świadczą o dojrzałości człowieka.

    Co do filmu - kilka dni temu obejrzałem go ze względu na entuzjastyczne (choć, jak uświadomiłem sobie po seansie, niezbyt konkretne) opinie. Długo nie sięgnę ponownie po anime.

    Nigdy nie byłem fanem japońskiej animacji i chyba już nim nie zostanę. Zdawałem sobie z tego sprawę przed seansem, dlatego nie miałem żadnych oczekiwań co do wizualnego aspektu „Księżniczki Mononoke”. Teraz mogę dodać, że wrażenia wizualne po seansie w zasadzie żadne, ani pozytywne, ani negatywne. „Księżniczka…” wpisuje się w kanon japońskiej animacji i nic więcej.

    Nie sięgnąłem jednak po tę pozycję ze względu na przeciętną animację. Miałem nadzieję, że baśniowa, wielowarstwowa i symboliczna opowieść wynagrodzi mi generyczną i raczej nieciekawą stronę wizualną. Otóż tak się nie stało. Historia ładna (tak, nie głęboka, tylko ładna) i do czasu wciągająca, jednak nie ma w niej treści na ponad dwie godziny seansu.

    Film porusza ważne kwestie: chciwości człowieka, chęci ujarzmienia przyrody za wszelką cenę, konfliktu technologii i wysokiej cywilizacji z naturą itd. Szkoda, że to wszystko jest zaserwowane w dość infantylnej postaci.

    Być może, gdybym zobaczył „Księżniczkę Mononoke” po raz pierwszy w wieku nastu lat i drugi raz żyjąc dwa razy dłużej, to, ze względu na sentyment, też bym oceniał ten film jako rewelacyjny. Ale z perspektywy 30-latka, który wcześniej nie widział tego filmu, za to obejrzał inne, ciekawsze obrazy poruszające podobną problematykę, „Księżniczka…” jest co najwyżej niezłą bajką. Mały plus za muzykę, bo kilka razy zwróciłem na nią uwagę.