2 godz. 32 min.
7,3 21 215
ocen
7,3 10 21215
18 607
chce zobaczyć
6,4 12
ocen krytyków
{"rate":6.4166665,"count":12}
{"type":"film","id":7386,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Lolita-1962-7386/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Lolita
  • użytkownik usunięty

    Mam dziwne uczucie, graniczące wręcz z całkowitą pewnością, że każdy nazywający ten film genialnym, albo nie czytał książki, albo dokonuje (zasłużonej, ale nie za "Lolitę") apoteozy Kubricka. Nie mam pojęcia jaki był stosunek Nabokova do ekranizacji, ale pracował przy niej, więc pewnie... No wiem. Powinienem sprawdzić, ale mi się nie chce.

    Brzydzę się domorosłym "krytykowaniem filmowym" i nie będę wystawiał żadnej śmiesznej ocenki, typu - dam 2, bo mi się nie podobał. W moim odczuciu film wyeksponował (wręcz przerysował) delikatny, acz kluczowy wątek Quitiego, a stłumił to co rządziło w lekturze. Mam na myśli ciągły monolog Humberta, jego uczucia, jego osobistą wizję Lolity, 90% konstrukcji bohatera. Echo całego płomiennego uczucia zostało jedynie w ostatnich pięciu minutach... w dwu i pół godzinnym filmie. Być może taki sposób uzupełnia książkę, ale wtedy pozostaje tylko uzupełnieniem.
    Rozumiem, że reżyser był ograniczony przez formę. Gdyby "Lolitę" kręcił pod koniec kariery, mógłby bardziej poszaleć. Mógłby nawet zatrudnić Ironsa, ale to mrzonki.
    Końcowy wniosek: gdybym "Lolity" nie przeczytał przed obejrzeniem filmu, pewnie straciłbym większość przyjemności z dzieła w ogóle. Obraz porządny, ale niegenialny.

    Co na plus? No sporo. Przede wszystkim rola Sellersa. Była wspaniała. Widziałem z nim tylko "Strangelove'a", ale powalił mnie grą. Dobór aktorów w ogóle był przedni. Lolita, ładna acz wulgarna oraz sam Humbert jak wyciągnięci z książki. Zmodyfikowane szczegóły przywołały uśmiech, tak jak komediowe sceny z Quiltim i hotelowym boyem. Także pierwsza część filmu zasługiwała na miano genialnej bardziej, niż cały film.

  • sadgatka ocenił(a) ten film na: 7

    Nabokov bardzo lubił wersję Kubricka

  • sadgatka Ściślej rzecz biorąc - film mu się podobał, lecz jako samoistne dzieło. "To nie było to, co napisałem" - jasno stwierdził. Z tego co pisał Nabokov, stworzył on cały autorski scenariusz adaptacji kinowej "Lolity" wg swojej wizji, jednak została ona odrzucona przez twórców filmu i ostatecznie autorem scenariusza jest Kubrick. Czy i w jakim zakresie reżyser konsultował się z VN przy tworzeniu swojej wersji nie umiem powiedzieć, ale bezpośredni udział pisarza w pracach na późniejszym etapie nie był duży, tak mi się przynajmniej wydaje.

  • Agatonik ocenił(a) ten film na: 5

    w pełni się zgadzam - moje odczucia są bardzo podobne. Ten film to przykład na to, co obyczajowa cenzura robi ze sztuką. To tylko marny powidok po książce Nabokova. Letnie emocje, mało wiarygodna fascynacja Lolitą. Rozczarowanie

  • mippek ocenił(a) ten film na: 5

    Zgadzam się. Humbert tutaj jest tami mdły i bez wyrazu, bez tych wewnętrznych ciągot i konfliktów. Z filmu wynika, że Humbert jest zafascynowany Dolores pod względem seksualnym. W książce Humbert jasno mówi (w jednym ze swoich monologów), że "seks nie zaprząta mu głowy". On uwielbił Lolitę, jej delikatność, jej niewinność (a potem był w lekkim sozku, gdy się okazalo, że wcale nie jest taka niewinna), dziecinność, to że była taka mała i niedojrzała. A skąd miał takie ciągoty? Bo za młodu, w wieku tam chyba 12 lat, miał lekki romans z równie młodą koleżanką, ale kiedy juz zamierzał jej dotknąć, to mu umknęła. I od tamtej pory marzył o tym, aby dokończyć ten akt, dotknąć takiej młodej dziewczyny. Padło na Lolitę. To bardzo ważne aspekty książki, a w filmie nic po tym nie zostało i odbiór jest zakłócony. No niestety, ale Lśnienie też mnie nie powaliło i jedyną porządną ekranizacją Kubricka jest dla mnie "Odyseja".

  • RipRoy ocenił(a) ten film na: 5

    Nawet bez czytania książki to nie, zdecydowanie nie. Ten film jest subtelny jak współczesne blockbustery. Humbert nie dość że od pierwszego wejrzenia wpada w niezdrową podnietę, to nawet się z tym nie kryje, a przede wszystkim nie walczy w żaden sposób. Jednowymiarowość głównego bohatera strasznie bije po oczach, robiąc z tego takie dziwne kino gatunkowe błąkające się między komedią, a później dreszczowcem. Zazdrość doktora jest tak chorobliwa i patologiczna, że w dzisiejszych czasach psiarnia by wjechała po 15 minutach i go zamknęła. Do tego to naprawdę wredny facet, który nie liczy się z nikim innym i ma w głowie tylko to by pomacać Lolitę.
    Naprawdę prymitywny film, wstyd panie Kubrick.