Manchester by the Sea

2016 2 godz. 17 min.
7,6 114 819
ocen
7,6 10 114819
57 741
chce zobaczyć
8,4 29
ocen krytyków
{"rate":8.448276,"count":29}
{"type":"film","id":736182,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Manchester+by+the+Sea-2016-736182/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Manchester by the Sea
  • lucascfc ocenił(a) ten film na: 6

    Obejrzałem ten film specjalnie przez liczne nominacje w kraju wujka Sama i nie rozumiem zachwytów nad filmem. Na plus gra Afflecka i Chandlera, a reszta powiela znane schematy widoczne w multum produkcji. Nużąca muzyka, dialogi nie interesujące, w wielu momentach był "nudny".

    PS. Lubię dobre dramaty, ale tutaj nikt nie był wystarczająco charyzmatyczny, żeby jakoś mnie związać z nimi emocjonalnie w przeciwieństwie np. do captain fantastic gdzie każda osoba reprezentowała na swój sposób coś wyróżniającego

  • ugh30 ocenił(a) ten film na: 8

    lucascfc Mylisz się. Właśnie siła tego filmu polega na tym, że unika powielania schematów innych dramatów rodzinnych. Na przykład: [SPOILER] wujek ma się zaopiekować bratankiem z którym kontakt przez lata, po tragedii był prawie żaden, przyjeżdża w dniu śmierci ojca/swojego brata, w dodatku bratanek jest nastolatkiem, a wiemy jak zachowują się dziś nastolatki. Zakłądam, że większość widzów myślało, że początkowo młody będzie sprawiał kłopoty i główny bohater dopiero oswoi go ze sobą po czasie. Tymczasem widzimy zupełnie co innego. Młody jest całkiem ułożony, inteligentny i nie sprawia większych problemów "bo tak". Dla mnie jest to pełnokrwista postać na swój sposób przeżywająca śmierć ojca. 99% scenarzystów zdecydowało by sie iść w schemat że młody ma sprawiać problemy.

    Drugi przykład [SPOILER]: Relacja główny bohater - była żona po tragedii. Początkowo brakowało mi tego, że nie pokazano jak wyglądały ich rozmowy (choć z rozmową pewnie miałoby to mało wspólnego) tuż po tragedii, jak ona pewnie życzy mu śmierci i mówi rzeczy "za które powinnam spłonąć w piekle" jak sama stwierdziła. Ale jak to przemyślałem to uważam, że to genialna zagrywka reżysera, który najpierw pokazuje nam tragedię, rozpacz matki w czasie pożaru. Widz czeka na kolejne flashbacki, w których ona będzie go obwiniać o całą sytuację, tym czasem pierwsza ich rozmowa pokazana w filmie to słynna już scena, w której mówi mu że go kocha i nie umie znieść świadomości, że jest on właściwie chodzącym trupem, który z życiem ma wspólnego tylko tyle, że oddycha. W ogóle film funduje widzom znakomitą huśtawkę nastrojów, idealnie wyważonych. To fajne, że widzowi udaje się usmiechnąć kilka razy mimo że jest świadom, iż ogląda film o gościu który przypadkowo spalił żywcem troje swoich dzieci.

  • lucascfc ocenił(a) ten film na: 6

    ugh30 Może mógłbym przyjąć pierwszy przykład, ale rudy zagrał wg. mnie tak rolę że wszystko sztucznie wyglądało. Jest sporo filmów, które przełamują schematy a oskarów nie powinno się przyznawać za coś co jest tylko "dobre" czy "niezłe".

    Może problemem jest to że czytałem same świetnie opinie co z sześcioma nominacjami powinno = arcydzieło. Gran Torino o wiele lepiej przełamał dotychczasowe schematy filmowe, ocierając się o doskonałość a nie mógł nawet liczyć na nominację

  • lucascfc Tyle dramatu w tym filmie bez dramatu!!!. Film bez charyzmy , schematyczny. o co to całe halo ?

  • lucascfc Zgadzam się z tą opinią. Film mnie bardzo rozczarował. Uwielbiam dobre psychologiczne kino, nad którym trzeba się zastanowić, gdzie ważna jest gra, klimat, muzyka, zdjęcia, przesłanie... Williams, której nie lubię za bardzo, zagrała chyba najlepiej ze wszystkich filmów, w jakiej ją wdziałam (mimo iż to kolejny obraz, w którym gra nieco neurotyczną żonę w nierównej małżeńskiej relacji). Nie rozumiem zachwytów nad Affleckiem, zagrał nijako. Zaraz ktoś napisze, że taką miał rolę, a jednak mi czegoś w tym zabrakło. I przede wszystkim nie rozumiem przesłania tego filmu. Opowiada jakąś historię. Nie widzę jednak przesłania, nie czuję nadziei, film nie zmienił nic. Pozostanie jedynie poczucie niedosytu, trochę zmęczenia obejrzanym obrazem. Kolejna przykra, paraliżująca historia, jakich dzieje się codziennie mnóstwo. Osobom nam bliższym, dalszym, niekiedy nam samym... Jedyna refleksja to taka, że w moim życiu jest więcej nadziei, że po prostu trzeba żyć, mimo wszystko... Oskary już dawno straciły wiarygodność, mimo wszystko jak dla mnie nagrodzenie tego filmu tyloma nominacjami uważam za przesadne. Jeżeli kogoś jakoś bardzo ujął ten film, poruszył, zostawił z jakimś przesłaniem to chętnie przeczytam taką wypowiedź. Może potrzebuję więcej czasu na "przetrawienie", na refleksję, film widziałam dziś, a może ktoś pokaże mi swoją refleksję i odbiór tego filmu.

  • cvana ocenił(a) ten film na: 6

    mala.lwica Mala.lwica, zgadzam się z Tobą w 100%; jestem świeżo po seansie, a Ty napisałaś dokładnie to, co myślę.

  • ikcibaZlewaP ocenił(a) ten film na: 8

    mala.lwica To jest jeden z lepszych dramatów, chociaż jego siłą nie jest o tyle nie powielanie schematów, ale to, jak ten film utrzymuje balans (jest bardzo wyrównany przez cały czas trwania, bardzo stonowany zarówno narracyjnie, jak i wizualnie i aktorsko, to duża sztuka osiągnąć coś takiego na ekraznie), jak operuje na niuansach, a przede wszystkim to, jak jest realistyczny (włącznie z rozpisanymi postaciami i dialogami).
    Celem produkcji filmowych nie jest posiadanie przesłania (to by było ogromnie ograniczające), ten film jest świetnym studium PTSD, robiąc z widzami to, co osoby go doświadczające- pozostawia pustkę, dziurę, być może niezgodę, brak zrozumienia, czy pewien brak poczucia domknięcia.

  • dezertx ocenił(a) ten film na: 6

    ikcibaZlewaP Srany nie realistyczny. Przeceniana kupa gówna z drętwym bohaterem i czerstwym pierwiastkiem dramatycznym. Iście usypiający gniot. Zobacz sobie 3 billboard za Ebbing Missouri to zrozumiesz czym jest dramat i że nie zawsze musi być dołujący a może zawierać nawet elementy humorystyczne

  • ikcibaZlewaP ocenił(a) ten film na: 8

    dezertx Jest realistyczny, bardzo ludzki, może brakuje Ci doświadczeń, aby się odpowiednio odnieść (być może też odpowiedniego poziomu wrażliwości, może dojrzałości, nie wiem w jakim jesteś wieku).

    Manchester jest dramatem wyjątkowym, unikalnym w swojej tematyce, wszystko, co jest dobre w tym filmie opiera się na drobnych elementach. Billboard'y są nadmiernie powtarzalne, proste, nie wnoszą niczego nowego - ale nie dziwię się jego popularności, bliżej im do kina masowego.

  • ikcibaZlewaP ocenił(a) ten film na: 8

    dezertx Poza tym, nie ma czegoś takiego, jak- zrozumiesz, czym jest dramat - ponieważ dramat nie ma jasnych, skonkretyzowanych, mierzalnych norm. Manchester, akurat bardzo dobrze sobie radzi z odpowiednim wplataniem humor, jak i jego dozowaniem.

  • dezertx ocenił(a) ten film na: 6

    ikcibaZlewaP Akurat wiem o czym mowa bo miałem czołówkę na Moto i mogłem nie żyć lub być kaleką do końca życia, jeździłem na wózku(jakimś cudem najsłabiej ukrwiona w organizmie kość strzałkowa się zrosła) , płakałem po nocach z bólu (zrozumiałem wtedy zwolenników eutanazji), byłem w wojsku, byłem za granicą "na robocie", dostałem kosza i z liścia w dyskotece, jechałem tyrolką nad przepaścią, widziałem śmiertelny wypadek kolesia który mnie wyprzedzał a chwilę potem jego auto zderzyło się z tirem po czym wylądowało na dachu a jego ręka wystawała z wraku... może to tylko ja, ale ten film to straszne flaki z olejem bez bohatera który jakoś reaguje na na wydarzenia - strach, złość, szał, agresja, cokolwiek - nie , on się zamroził, nie wierzę w ten film, ani bohatera ani jego zachowanie

  • ikcibaZlewaP ocenił(a) ten film na: 8

    dezertx To, co opisujesz nadal nie brzmi, jak PTSD. Można przejść przez masę okropnych rzeczy i nie doświadczać PTSD. Zachowanie bohatera akurat dobrze je odzwierciedla (chyba najlepiej sportretowane w kinie w ogóle, gdzie praktycznie następuje kompletny "shut-down" systemu). To, o czym piszesz jedynie może wskazywać, jak niska społecznie może być świadomość pewnych mechanizmów, to, że w pewne rzeczy nie wierzysz, nie znaczy, że nie mają miejsca i nie wyglądają tak, jak zostało to przedstawione. Podkreślając, ponownie, jest to cholernie trafny portret.

  • ikcibaZlewaP ocenił(a) ten film na: 8

    dezertx Może to przybliży, dlaczego ten film jest wyjątkowy, na tle wielu innych:

    https://the-artifice.com/manchester-by-the-sea-social-realis...

  • dezertx ocenił(a) ten film na: 6

    ikcibaZlewaP Przeczytałem, i mam prawdę objawioną: to że coś jest inne od reszty nie znaczy że jest lepsze.
    PTSD było w wielu innych produkcjach. Z całym szacunkiem, ale dla mnie ten film to flak

  • ikcibaZlewaP ocenił(a) ten film na: 8

    dezertx Było, ale nie znaczy, że przedstawienie było trafne.

    Film też, ze względu na to, o czym wspominałem wyżej jest używany też, jako źródło dydaktyczne wśród osób zajmujących się zdrowiem psychicznym, jak przykładowo niżej:
    https://www.rcpsych.ac.uk/news-and-features/blogs/detail/cul...

    Oczywiście, może ci się nie podobać, to nie jest film dla każdego, ale to też nie oznacza, że nie jest on filmem wyjątkowym - Billbordy przykładowo dla mnie były całkowicie wtórne, dlatego ciężko było mi wytrzymać do końca seansu.

  • dezertx ocenił(a) ten film na: 6

    ikcibaZlewaP Ale mówimy o filmie fabularalnym który ma wywoływwać emocje a tego nie robi. Billboardy to robią. Pamiętam wiele rzeczy z tego filmu z monologiem Woodiego na czele : ludzie mówią że rodzisz się sam i umierasz sam, bullshit, gdy się rodziłem była przy mnie moja mama, a gdy odchodzę jesteś ze mną Ty" - kapitalny reżyser który zrobił też In Brugess i 7 psychopatów.

    Z kolei Manchester nie zapada w pamięć, nie ma sceny gdzie coś mną wzruszyło. Pamiętam tylko okrutną nudę i uczucie zmarnowanego czasu. Oglądałem z kilkoma osobami i mieli tak samo. Oscary? Za co do diabła?
    Filmowe snoby lubią to

  • ikcibaZlewaP ocenił(a) ten film na: 8

    dezertx Ex katedra wypowiadasz się o odbiorze innych, na Manchester siedziałem w pełnym skupieniu i napięciu przez cały czas - mózg analizował każdy aspekt filmu, to jest jeden z najmocniej emocjonalnie zapamiętanych przeze mnie filmów, o reakcji na Billboardy wspomniałem.

    Po prostu nie jest to film dla Ciebie, albo nie jest dla Ciebie w danym okresie życia, ale nie może tworzyć uogólnionych twierdzeń, które dyskredytują odbiór innych.

    Oskary - trochę trzeba też siedzieć w kinie i mieć pewną realną wiedzę, również techniczną, aby móc zrozumieć dlaczego zdobył nagrody. To nie ma niczego ze snobizmem, raczej nie pasuje mi to zestawienie przy tym filmie. To dojrzałe kino, bez nadęcia i przeintelektualizowania.

    Zresztą wiele recenzji opisuje wyraźnie dlaczego ten film na to zasłużył.

  • dezertx ocenił(a) ten film na: 6

    ikcibaZlewaP Imo ten film jest właśnie przeintelektualizowany i nie mogę zrozumieć nad nim zachwytu , a mam jakąś tam wiedzę o kinie.

    Mimo że Cię nie rozumiem to pozdrawiam i życzę wszystkiego najlepszego ;)

  • ikcibaZlewaP ocenił(a) ten film na: 8

    dezertx W tym filmie nie ma w ogóle intelektualizacji, :) dlatego, jak wyżej, ponownie jest stosowany dydaktycznie, jako realna reprezentatywa.

    Również. :)

  • ikcibaZlewaP Akurat specjalizuję się w terapii PTSD i zupełnie się z Toba nie zgodzę. Trauma odciska swoje piętno w najróżniejszy sposób, a poczucie winy niszczy i wyjada człowieka od środka na tysiące okrutnych sposobów, ale tego w tym filmie nie czuć. Jest nijaki. I jest cholernie nierealistyczny. Nie trzeba przeżyć tego, co główny bohater, aby żyć w odrętwieniu emocjonalnym, w naszym społeczeństwie - bardzo konkretnie naznaczonym przez traumatyczne dziesięciolecia - widać to nadal bardzo wyraźnie. Oczy Fassbendera we "Wstydzie" w pierwszej i końcowej scenie w metrze, nieme obliczej Any w "Nakarmić kruki", kapitalna rola Rappoport w "Nieznajomej", powalająca rolą mojej ukochanej Evy Green w "Pęknięciach" (choc tu też trzeba wiedzy psychologicznej aby zorientować, co skrywa główna bohaterka...) to są filmy stanowiące fantastyczne studium ludzkiej psychiki. Z obrazów, w których wszystko jest wyważone jak piszesz, i z pozoru nic się nie dzieje, przychodzą mi na myśl takie obrazy jak "Patterson" również ze schowaną w tle traumą i klasycznym odcięciem emocjonalnym, przepiękny "Miód" w reżyserii Kaplanoglu, węgierski "Pewnego dnia" czy nasze polskie "Dzikie róże"... filmy wymagające dużej refleksyjności i wrażliwości, akcja może wydawać się w takim obrazie przydługa, nudna, a jednak tyle się tam dzieje... ale tu w Manchester nie dzieje się nic. Zagrany słabo, zdjęcia słabe, muzyka taka sobie, głębszych refleksji brak. To 3 lata od mojego wcześniejszego komenatarza, a wrażenie mam cały czas takie samo - Manchester to film do którego na pewno nie chcę wracać.

  • ikcibaZlewaP ocenił(a) ten film na: 8

    mala.lwica Dla mnie jest odzwierciedleniem własnych doświadczeń, nie przypominam sobie innego filmu, który by robił to w ten sposób - realistyczny, bez dodatkowych technicznych upiększeń i zabiegów ogólno-filmowych (do których można podciągnąć przykładowo Pattersona - to nie jest kino realistyczne). Poza tym, nie odnoszę się tylko do siebie, ale też do osób, które z takimi problemami pracują - czyli psychiatrów, terapeutów i tego, jak oni też tę produkcję postrzegają.

    Ostatnia część twojego komentarza to subiektywizm, z którym nie jestem w stanie się zgodzić, a jedynie całkowicie zaprzeczyć.

  • ikcibaZlewaP Masz prawo do własnego odbioru filmu (tak, w tej kwestii mówimy o czymś co jest subkietywne), ja go na szczęście nie podzielam. Nie przekona mnie do jego wartości artystycznej powoływanie się na opinie jakiejś grupy psychiatrów i terapeutów z którymi rzekomo obdyskutowałeś ten film. To trochę śmieszny argument dla mnie ;) Być może ten obraz zadziałał na Ciebie przez pewien triger, co jestem w stanie zrozumieć. Pattersona chyba nie zrozumiałeś po całości, pisząc to co piszesz - nie zrozumiałeś subtelnej symboliki, a przez to przesłania. To trudny film, warto w jego interpretacji wesprzeć się czasem opiniami krytyków, bo można dużo skorzystać.

  • ikcibaZlewaP ocenił(a) ten film na: 8

    mala.lwica Powołuję się na to, że ten materiał jest używany również dydaktycznie, link, jako przykład do tego podałem wyżej.

    Nie, to ty tnie rozumiesz, o czym piszę, nie wiem, czy jest sens to powtarzać, Manchester jest kinem realistycznym i trafnie oddającym PTSD, bez upiększeń - to są moje doświadczenia osobiste i zdanie zgodnie z klinicystami. Paterson to inne kino i nie jest kinem stricte realistycznym.

    Dwa ostatnie zdania równie dobrze mogę odnieść do Manchester.

  • ikcibaZlewaP No to jak widzisz nie sa zgodne z klinicystami, bo ja jestem takim wlasnie klinicysta. Niewiele wiesz o PTSD poza swoim, pojedynczym przypadkiem. Od kilkunastu lat siedze w tym temacie, mialam do czynienia z takimi profesjonalistami jak van der Kolk, trauma to rozlegla i bardzo szeroka dziedzina nauki, powolywanie sie na opinie osob trzecich jest smieszne, nie przekonasz mnie w tej wkestii :) glowny bohater NIE MA objawow PTSD wg żadnych jednostek nozologicznych. Uzywasz pojec ktorych nie rozumiesz tak samo jak upierasz sie, ze Patterson, ktory zdaje sie jest jedynym filmem z wymienionych przeze mnie, nie jest kinem realistycznym. Rozumiem, ze Jarmusch jest wymagajacym tworca, ale no naprawde... Napisalam o Pattersonie bo pokazuje dokladnie ten sam mechanizm odciecia emocjonalnego i trybu unikania, bohater zyje w odretwieniu i biernie znosi bezsensowna trudna upierdliwa rzeczywistosc w imie odciecia sie od traumatycznych wspomnien z czasow Marines. Prawdopodobnie ma w sobie poklady poczucia winy, zlosci, innych odretwiajacych emocji, co rezyser bardzo subtelnie pokazuje np. w scenie przemocy w barze czy w scenie koncowej z psem. Jedynie to jest podobne i jedynie dlatego wymienilam ten film wsrod filmow poruszajacych temat traumy. Co nie zmienia faktu, ze bohater Manchester NIE MA ZADNYCH OBJAWOW PTSD! Nie porownywalabym tych dwoch filmow pod wzgledem artystycznym - dla mnie Jarmusch jest mistrzem niuansow. Uwazam, ze masz mala wiedze z zakresu psychopatologii, wiec nie bede kontynuowac tego tematu. Pozdrawiam i dziekuje za rozmowe.

  • Mauna_Kea ocenił(a) ten film na: 5

    ugh30 też byłem przekonany, że wujek w końcu postąpi tak jak większość myślała, czyli jednak zostanie z bratankiem w jego domu. a tu mały psikus. A ta rozmowa byłej żony, jak nagle mówi, że go kocha.... Trochę to było dziwne, ale równie zaskakujące. Ale tak czy siak, film niesamowicie mnie wynudził. Tyle zachwytu nad tym filmem.... Przynajmniej Casey wyszedł z cienia brata ;)

  • SoPeL303 ocenił(a) ten film na: 5

    lucascfc Zdecydowanie zgadzam się z określeniem, że film był po prostu... nudny.
    W prawdzie Affleck odegrał dobrze swoją rolę, natomiast brakuje takiego nieuchwytnego klimatu obecnego choćby w kinie skandynawskim. Emocje są permanentnie stłumione za zaciśniętymi ustami głównego bohatera; szkoda że na tym się kończy.

    Moim zdaniem, jeżeli film ma być przede wszystkim emocjonalnym dramatem, to bardziej przemawia do mnie styl X.Dolana...

  • lucascfc Z bólem serca muszę się zgodzić... film na pewno nie jest wybitny. Nie poruszył mnie ani nie powalił na kolana. Jest tzw. "jednym z wielu", choć nie brakuje mu zalet.

    Moja skromna recenzja:
    http://skazaninapopcorn.blogspot.com/2017/02/cicha-katastrof...

  • Ickaa ocenił(a) ten film na: 5

    lucascfc Dokładnie. Też liczyłam na cudowne kino, a się tylko w pełni zawiodłam.

  • lucascfc mam podobnie .. troche taki TRUDNE SPRAWY tylko w wydaniu hollywood za pare milionow .. zreszta czesto tak bywa z pseudo ambitnymi filmikami .. np mini serial MALE KLAMSTEWKA to nic innego jak paradokument typu wlasnie UKRYTA PRAWDA tylko ze graja lepsi aktorzy i scenografie fajniejsze :) ....

  • lucascfc ocenił(a) ten film na: 6

    lbras76 Wielkie Kłamstewka bije na głowę wg. mnie Menchester w każdym aspekcie. Dialogi, gra aktorska, świetna muzyka. Ukryta prawda stwarza możliwości scenariuszu dla multum produkcji ;D

  • lucascfc no i o to przymrużone oko na koniec mi chodzilo w temacie paradokumentów :) .. a z Wielkimi kłamstewkami no to też sie musze zgodzić . Mnie te historie nie wciągły i niczym nie zaskoczyły ale realizacja, jak piszesz muzyka i dla mnie LOKACJA to były bardzo duże plusy ...

    Pozdrówki w nowym roku

  • Ewiatko ocenił(a) ten film na: 10

    lbras76 Nie wciągły Cię, no no...

  • PannaZebra ocenił(a) ten film na: 5

    lbras76 doooobreeeeeeeeee :D

  • beata94m ocenił(a) ten film na: 8

    lbras76 Rozumiem, że komuś film może się nie spodobać, ale porównanie go do trudnych spraw to przegięcie.

  • nyna79 ocenił(a) ten film na: 7

    lucascfc Trafiłam przypadkiem na Cinemaxie. Taki glośny tytuł więc stwierdzilam, że obejrzę.Po pierwszych 20 minutach miałam ochotę zmienic kanał, ale póżniej mnie wciągnął natomiast szału nie ma

  • urinmyveins ocenił(a) ten film na: 4

    lucascfc Niestety muszę się zgodzić. Również uwielbiam dobre, nawet te 2 godzinne dramaty, które dla pewnej części osób mogą być określane jako nudne. Ale to już drugi (obok Moonlight) taki "hajpowany" film, który nie przypadł mi do gustu. Są takie produkcje, o których wiesz, że będą dobre i trafią w Twoj gusta. I właśnie taki miał być ten film. Niestety, był nudny. I brakowało i tu tej typowej dla dramatu bomby emocjonalnej. Najjaśniejsze punkty to rozmowa Randi z Lee i pożar. I tyle. Cała reszta to takie mijanie się bohaterów. I jak ktoś wspomniał wyżej, nikt nie wydał się mi się na tyle charyzmatyczny, żeby poprawić jakość filmu... Rozumiem, że może się podobać, ale do mnie niestety nie trafił i szybko o nim zapomnę.

  • urinmyveins Zgadzam się

  • PannaZebra ocenił(a) ten film na: 5

    urinmyveins Mam takie same odczucia

  • urinmyveins Jeszcze scena na komisariacie wyrwała mnie z butów. A tak poza tym, niestety nuda.

  • urinmyveins Idealnie opisałaś moje odczucia. A już myślałam, że tylko ja tak mam... ;)

  • zimmonx ocenił(a) ten film na: 6

    lucascfc też w pełni się zgadzam z założycielem tematu. Wbrew osobom, którzy bronią filmu, "bo wymyka się ze schematów" muszę stwierdzić, że chyba ktoś tu przekombinował z tym odejściem od schematów i film mimo ponadprzeciętnej gry aktorskiej i kilku naprawdę ciekawych scen...w ogólnym rozrachunku zwyczajnie przynudza i nie zapada w pamięci na dłużej. tylko mocne 6

  • Darcaine ocenił(a) ten film na: 5

    lucascfc Nie rozumiem kompletnie zachwytów nad tym filmem. Nie jest on ani wizualnie zapierający dech w piersiach, ani grą aktorską mnie nie porywa a nawet sama historia nie jest dla mnie w żaden sposób odkrywcza. Wydarzenia, jak to wydarzenia muszą być w jakimś stopniu dramatyczne ze względu na gatunek.... jednak pomimo tego, że istnieje masa dramatów zostawiających mnie aż drżącą i dochodzącą do siebie po seansie parę dni, tak ten po prostu spłynął po mnie jak po kaczce. Lubuję się najbardziej w dramatach i dlatego być może tak surowo oceniam ten film (jedynie 6 na filmwebie). Może uczucia, przedstawiona sytuacja i zachowania postaci nie mają w moich doświadczeniach życiowych żadnego "styku" i przez to najzwyczajniej "nie czuję" tego filmu... nie wiem.

  • dezertx ocenił(a) ten film na: 6

    Darcaine Bracia, Poradnik Pozytywnego Myślenia, Gran Torino - widziałem całe móstwo lepszych dramatów. Oscary to jednak zagadka nie gorsza od trójkąta bermudzkiego

  • lucascfc Mam jeszcze taką refleksję, że amerykańskie społeczeństwo inaczej odbierze ten film, bo wymyka się z "tamtejszych" schematów, schematów typowego amerykanskiego dramatu. W Polsce mamy mocne kino, mamy inną wrażliwość. Na myśl przychodzą mi chociażby "Erratum", "Lęk wysokości" czy "Skaza", które są spokojne, stonowane, a jednocześnie przekazują tak wiele treści...