The Mists of Avalon

3 godz. 3 min.
7,1 3 368
ocen
7,1 10 3368
2 855
chce zobaczyć
{"rate":8.0,"count":1}
{"type":"film","id":32882,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/The+Mists+of+Avalon-2001-32882/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Mgły Avalonu
  • idid ocenił(a) ten film na: 3

    Jeśli byłby to niezależny film, dałbym 6, może 7. Niestety jako ekranizacja książki jest kolejną profanacją (zaraz po Ziemiomorzu).
    Spłaszczona fabuła, brak dużej ilości intryg, zarysowania głównej intrygi dotyczące posadzenia Mordreda na tronie. Generalnie chciałem zrobić listę błędów, ale jest tego za dużo, dlatego po krótce napisze te moim zdaniem najważniejsze:

    - problem z pojęciem czasu w filmie, wygląda jakby wszystko zamknęło się w 20 latach, książka natomiast pokazuje co innego
    - brak wątku pochwy z Avalonu, wykonanej przez Morgaine
    - błąd w postaci niewiedzy po próbie króla byka (i Artur i Morgaine byli świadomi już po wszystkim), Artur o synie dowiedział się od Morgaine i Gwenifer, przed jego przybyciem na dwór
    - brak wielu bohterów - Kevina Harfiarza, Garetha, młodego Galahada i wielu innych
    - niepokazanie w odpowedni sposób odsunięcia starej wiary kosztem chrześcijaństwa
    - Morgause nie umiera, Viviane nie zostaje zamordowana przez Morgause, a przyrodniego brata jej syna, gdzies w polowie ksiazki. Talesin umarł dopiero po jej smierci
    - Artur nie został wychowany przez Merlina, a najwierniejszego ze sług Uthera, będąc nieświadomym, że jest następcą
    - nie ma mowy o odbieraniu Ekskalibura
    - niepokazany wątek miłosny między Lancelotem, a Viviana
    - brak próby zabicia Artura przez Accolona, Accolon nie został w filmie przedstawiony jako druid
    - żadnej mowy nt świętych relikwii
    - nie było żadnych napadów na Gwenifer czy Morgaine
    - strasznie spłycona postać Gwenifer, chyba najistotniejszej postaci w książce
    - Mordredowi zostało nadane to imie przez Lancelota po pasowaniu na rycerza, jego prawdziwym imie - Gwydion

    Mógłbym jeszcze sporo wymienić, ale już ta lista robi wrażenie. Jako ekranizacji moge jeszcze zarzucic nieodpowiednie dobranie aktorów, Igraine, czy Lot w książce byli opisywani jako ludzie niezwykle urodziwi, nawet pod koniec ich życia. Tutaj Lot to niezły oblech, a Igraine nie poraża urodą, być może ze względu na te wyłupiaste oczy.

    Jak dla mnie 3/10

  • pattymatheson ocenił(a) ten film na: 10

    idid Czy Wy wszystko musicie sprowadzać do porównania z oryginałem? Jak długi musiał by być ten film (również w produkcji) i ile kosztować, żeby pokazać wszystko? Chyba nie o to chodzi. A jakbyś miał oceniać film bez wiedzy, że taka książka w ogóle istnieje? Ma być kawałek dobrego kina i tyle. Wiele osób czyta książkę po obejrzeniu filmu. Gdybyś słyszał opinie "w książce jest dokładnie to samo co w filmie", przeczytałbyś ją?
    Co do spłycenia wątku chrześcijaństwa, popieram ;)

  • pattymatheson Wystarczyły by 3 części a nie 2 i już było by sporo lepiej zwłaszcza że to chyba od początku był film do tv a nie do kina to mogli sobie pozwolić na większą zgodność z pierwowzorem literackim.A co do ekranizacji jak ktoś bierze książkę by ja sfilmować to nich to robi porządnie jak chce zrobić własną historię to nich wymyśli ją całkiem samodzielnie z własnym tytułem niezależnym od powieści i tylko napisze że jest na motywach takiej a takiej powieści i takiego autora wtedy jest ok bo inaczej tylko fani książki się wkurzają

  • pattymatheson ocenił(a) ten film na: 10

    szarit O ile się nie mylę, w filmie zawsze jest "na motywach" albo "na podstawie" - właśnie dlatego, żeby ktoś się nie przyczepił, że źle zwizualizowano książkę. "Ekranizacja" to tylko termin z krytyki.

  • pattymatheson Nie jestem krytykiem ale "na motywach" daje twórcom swobodę tworzenia,a "na podstawie" wymaga większej ścisłości w "ekranizacji" pierwowzoru literackiego.Z tym że "ekranizacja" dla mnie znaczy dosłownie przeniesienie literatury na ekran,a "adaptacja" swobodę interpretacyjną tejże literatury.
    Powiem tak książka jest wspaniała a film jest tylko wycinkiem z tejże książki przypominającym bardziej streszczenie niż powieść do tego niektóre fakty całkiem zmieniono,po co nie mam pojęcia chyba dla większego dramatyzmu,ale nie każdemu ten zabieg się podoba bo jednak to nieco wypacza ogólny obraz książki i filmu.

  • pattymatheson ocenił(a) ten film na: 10

    szarit Dobrą stroną jest to, że wiele osób po obejrzeniu filmu przeczyta książkę, żeby porównać.
    A może powinno być tak, żeby proponowany scenariusz dowolnego filmu "na podstawie" miał wymóg aprobacji przez autora książki lub spadkobierców... Byłby mniejszy problem z wypaczaniem ogólnych obrazów i przesłań.

  • pattymatheson Nie przeczę "Mgły Avalonu"jako film zachęciły mnie by przeczytać książkę,ale po jej przeczytaniu moje zainteresowanie filmem i jego ocena mocno spadły,niestety mogli po prostu ten film dużo lepiej zrobić.Za najlepszą ekranizację uważam do dziś "Jeśli nadejdzie jutro"genialny serial i książka za wybitną ekranizację "Milczenie owiec" "Mgły Avalonu" są zaledwie przeciętne ale swoje zadanie spełniają co jest na plus temu filmowi.

  • idid ocenił(a) ten film na: 3

    pattymatheson Jakoś już tak mam.
    Książka dla mnie w pewnych aspektach jest najgłębszą wśród fantasy. Film to strasznie spłaszczył. Zdaje sobie sprawe z faktu, że film pewnych rzeczy nie pokaze tak jak ksiazka, z pewnoscia jednak czesc szlo pokazac dobrze.
    Odpowiadajac na Twoje pytanie - po zakonczeniu filmu raczej nie siegnalbym po ksiazke, z pewnoscia nie po taka "cegle" jaka sa Mgły Avalonu.

  • cmdt_rihiter ocenił(a) ten film na: 9

    idid Zgoda. Część z wymienionych rzeczy powinna niewątpliwie zostać - mam na myli zwłaszcza te bezpośrednio związane z Morgaine, Arturem i Viviane, książkowy - wątek Accolona - bardzo ważny - i pochwy przygotowanej przez Morgaine powinny być zachowane.

  • idid ocenił(a) ten film na: 3

    cmdt_rihiter O kurse, az mnie zatkalo jak to wypunktowalem. Teraz pamietam tylko pare rzeczy z ksiazki ;)