Film "Proces" nie zrobił na mnie tak dużego wrażenia jak dzieło Kafki. Ta książka to najwspanialsza powieść jaką kiedykolwiek przeczytałam! W moim rankingu dorównuje jej tylko "Mistrz I Małgorzata" Bułchakowa, oraz "Zbrodnia i kara" Dostojewskiego. Wszystkie bardzo gorąco polecam!:) Świetna literatura:)
Może nie jestem za bardzo obeznana w temacie, bo lektura książki jest jak na razie jeszcze przede mną, ale muszę stwierdzić, że film mi się podobał. Mroczny, niepowtarzalny klimat robi wrażenie. Chwalę "Proces" jeszcze dlatego, gdyż rozumiem doskonale odczucia głównego bohatera; podobnie jak on czuję się trochę...
Świetnie, że w dialogach zostały zawarte słowa, najważniejsze myśli procesu, ale brak mi trochę przytłaczającej atmosfery szczególnie w kancelariach. Podobnie jak Józef K. ja też byłam zagubiona i zlana potem jak tylko czytałam to. Z kolei bardzo dobrze, że film nie popadł w jakiś rozpaczliwy dramat, tylko był pokazany...
więcejRobi wrazenie. To nwiazanie do komunizmu. Walka spisana z góry na niepowodzenie. Jest jakby snem. Tak nie realnym lecz prawdziwym. Bohater staje się opentany manią procesu, od ktorego nie sposob się uwolnic. Tak jak w koszmarze, dostaje na glowe, męczy sie. DUSI
\Rodzimy się z wyrokiem. Lecz pytanie czy chcemy sobie...
Zdjęcia, muzyka, obsada tworzą spójną całóść, doskonale się uzupełniając. Niemalże namacalnie można odczuć "duszną" atmosferę wypełniającą kolejne pomieszczenia, w których rozgrywa się akcja.
Na pewno warto zwrócić uwagę na nieprzeciętną kreacje MacLachlana, smaczku całości dodaje też epizodyczna (za to bardzo...
Porządna, wierna adaptacja. Wyobrażam sobie, że zbyt dalekie ingerencje w niezwykle precyzyjny pierwowzór Kafki, wyszłyby tylko na złe. Przy tym bardzo słabo pamiętam wersję Orsona Wellesa – ciekaw jestem, jak on się zmagał z „Procesem”...
Wynikiem tego jest jednak fakt, że film nie wykracza poza...
Jak w temacie, chociaż film (jak na adaptację) moim zdaniem całkiem niezły, ciekawa oprawa muzyczna i kilka naprawdę dobrych scen (np. z Leni w gabinecie). Dla MacLachlana wielkie brawa. A książkę przeczytać trzeba! I jescze coś o Anthonym - rzeczywiście nawet w sutannie, stojąc na ambonie ma na twarzy niewidzialną...