Sytuacja opisana w filmie bardzo mnie dotknęła, ze względu na niezwykle podobną sytuację, która zdarzyła się w mojej rodzinie. Może dlatego też zrozumiałem ten film przede wszystkim sercem.
Kto szuka w tym filmie rozrywki - zawiedzie się. Kto szuka w nim niezwykłego zakończenia - też. To nie jest typowa hollywódzka...
Film odleżał swoje na moim twardym dysku, aż w końcu pożyczyłam od koleżanki książkę,
którą bardzo szybko przeczytałam aby potem obejrzeć film. Po pierwsze pomijajać moje
subiektywne wrażenia co do filmu, muszę przyznać, że to jest bardzo dobra ekranizacja
powieści, oczywiście jest kilka drobnych nieścisłości...
Nic na siłe, wszystko swobodnie sobie płynęło. Praktycznie jeden wątek delikatnie pchany do przodu. Spokojny i delikatny, bardzo dobry na odstresowanie. Do Clooneya staram się przekonywac, lecz cóż... Sprawia wrażenie grania tylko jedną twarzą. Ciekawa rola Judy Greer a Shailene... No fajnie mi się na nią patrzy....
Film nie był straszny ale nie mam też za bardzo za co go pochwalić... Ładne zdjęcia - jednak mam
świadomość, że przy filmach o podobnych budżetach to raczej standard... Aktorzy może i się
starali, ale całkowicie im nie wyszło, sprawiają wrażenie jakby grali a myślami błądzili gdzie
indziej.
Jeszcze tan wątek...
Patrząc na opis filmu można mieć wrażenie,że będziemy oglądać dobra komedie. Coś typu nieporadny ojciec którego sytuacja losowa zmusiła do stanięcia face to face z dorastająca i młodsza córka.. To nie mogło się udać..
Już jednak pierwsze sceny filmu pokazują jednak w którą stronę film skręca a nie jest to droga...