Wyspa psów

Isle of Dogs

2018 1 godz. 41 min.
7,8 34 186
ocen
7,8 10 34186
23 812
chce zobaczyć
6,9 20
ocen krytyków
{"rate":6.9,"count":20}
{"type":"film","id":756278,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Isle+of+Dogs-2018-756278/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Wyspa psów
  • T-Durden ocenił(a) ten film na: 9

    Zważywszy na to, jak bezceremonialnie i często ginęły psy w jego poprzednich filmach, zakrawa na ironię, że nowa produkcja od Wesa Andersona nazywa się „Kocham psy”. Wprawdzie niedosłownie, ale przeczytajcie sobie na głos oryginalny tytuł („Isle of dogs”) a odkryjecie sprytnie ukryte - „I love dogs”. Anderson jednak rzeczywiście musi kochać psy, bo świadczy o tym każda minuta jego przeuroczej „Wyspy psów” z sympatią i ciepłem opowiadającej o czworonogach.

    „Wyspa psów” przenosi widza w niedaleką przyszłość do japońskiej metropolii, której mieszkańcy zmagają się z tajemniczą psią grypą. Wygląda na to, że każdy zwierzak jest nosicielem, lokalne władze, kierowane przez groźnego burmistrza Kobayashiego, postanawiają więc zesłać wszystkie psy na pobliską Wyspę Śmieci. Kilka miesięcy później, dwunastoletni krewniak burmistrza, Atari Kobayashi, kradnie mały samolot i udaje się do wspomnianego miejsca żeby odszukać swojego ukochanego psa. Niestety rozbija się tam swoim pojazdem, czego efektem jest kawał metalu wystający z jego czaszki przez resztę filmu, ale szczęśliwie dla niego chłopiec trafia na przyjaźnie nastawioną watahę psów. Początkowo wydaje się, że grupie przewodzi Rex (Edward Norton), inicjujący kolejne głosowania rozstrzygane na jego korzyść, ale szybko okazuje się, że to outsider - bezpański, zaniedbany Chief (Bryan Cranston), trzymający się nieco na boku i podchodzący do ludzi z niechęcią, kategorycznie odmawiając okazywania uległości względem człowieka, wyrasta na prawdziwego bohatera filmu. Z Chiefem wiążą się dwa twisty fabularne, przechodzi ewolucję, metamorfozę (a nawet dwie) i skutecznie kradnie serce odbiorcy.

    Film Andersona jest wypełniony kapitalnymi pomysłami. Jest to produkcja zrobiona przy pomocy techniki animacji poklatkowej. Ekipa animatorów bawi się wykorzystywaną technologią, zgrabnie korzystając z jej możliwości, ale też ograniczeń, czyniąc z nich zalety i pomysłowo adaptując do roli gagów wizualnych. Chociaż scenografie oraz ogólnie cały przedstawiony świat jest ponury (wszakże lwia część akcji ma miejsce na wysypisku) i ciągle operuje się tutaj odcieniami szarzyzny to nie ma mowy o nudzie w warstwie wizualnej. Każda kolejna lokacja to nowa wartość i doznanie, ciesząca oczy detalami, pociesznymi zabudowaniami, pomysłową architekturą, ciekawie rozstawionymi w ekranowej przestrzeni rekwizytami, a wszystko zrobione wedle wzorca – ma bawić, ale nie może to zarazem dominować sceny i narzucać humorystycznej tonacji na wszystko, co się wydarzy w danym miejscu. Częściej więc siedzi się z szerokim uśmiechem na twarzy wywołanym przez ogólny klimat filmu, jak wybucha gromkim śmiechem, bo komizm często łączy się tutaj z czymś niezręcznym. Źródłem humoru potrafią być na przykład samobójcze myśli bohaterów, temat mało zabawny, ale poprowadzony jest w taki sposób, że widz pozostaje w stanie rozbawienia, a jednak nie ma wrażenia obcowania ze smoliście czarnym humorem.

    Jest to niewątpliwie dzieło Wesa Andersona, produkcja nieco dziwna, z pogranicza kina dla dzieci i dorosłych, nigdy nieprzekraczająca granicy dobrego smaku, ale jednak daleka od bezpiecznych, uładzonych bajek, które nikogo nie zbulwersują. W dialogach słyszymy o spółkujących psach, w ruch idzie trucizna, widzimy patroszenie ryby podczas przygotowywania sushi, a nawet operację przeszczepu wątroby. Jest to na tyle umowne, na ile czyni to animowana forma filmu, ale jestem w stanie wyobrazić sobie, że jakiś rodzic będzie podirytowany, a nadwrażliwe dziecko nieco poruszone taką treścią. Jedno jest pewne, nie nudziłem się nawet przez minutę, twórcy cały czas dbają o to, żeby jakoś zaciekawić odbiorcę. Fabuła jest nielinearna, często wskakują retrospekcje, zabawy formalne i błyskotliwe sztuczki narracyjne. Zawsze czeka na widza jakiś gag - wizualny, muzyczny, czy też skrywający się w dialogu, który zapewni, że nie zniknie nam z ust ten grymas rozbawienia, który jest stałym ustawieniem naszej twarzy podczas seansu.

    Obsada aktorka jest imponująca, a wszyscy wykonują kawał dobrej roboty, bez większego wysiłku nadając życie swoim animowanym podopiecznym. Cholernie przyjemnie się słucha tych wszystkich głosów. Szczególnie należy pochwalić Bryana Cranstona, Edwarda Nortona i Scarlett Johansson, bo to sceny z ich bohaterami i wypowiadane przez nich kwestie najbardziej zostają z widzem po seansie. Każdy jednak ma tutaj swój moment, kiedy może zabłysnąć - Greta Gerwig, Jeff Goldblum, Tilda Swinton, Harvey Keitel, czy też (w końcu) stały element filmografii Andersona, czyli Bill Murray.

    Jeżeli miałbym podsumować „Wyspę psów” jednym słowem byłoby to: doskonałość. Niczego bym tutaj nie zmienił. Ogląda się to ze stałym zainteresowaniem, interakcje pomiędzy bohaterami bawią, kolejne lokacje nie przestają zaskakiwać pomysłowością twórców, orientalne kompozycje Desplata są idealnie dobrane, podobnie jak znana ze zwiastuna piosenka „I won’t hurt you” (The West Coast Pop Art Experimental Band), humor jest subtelny, często uderzający w specyficzne tonacje, idealnie trafiający jednak w moją wrażliwość, podobnie jak dziwaczny klimat filmu, przy którym nie sposób się nudzić, ale zapewne nie każdemu on podejdzie. Fan twórczości Andersona powinien być jednak zachwycony. Ja byłem.


    http://www.kinofilia.pl/2018/04/isle-of-dogs-recenzja.html

    Więcej recenzji i innych materiałów o kinie:
    https://www.facebook.com/blog.kinofilia/

  • jasiu15 ocenił(a) ten film na: 5

    T-Durden Trochę się to czyta jak recenzję pisaną na zlecenie... Jeśli ten film jest doskonały to słabe filmy nie istnieją.

  • lifter67 ocenił(a) ten film na: 9

    T-Durden A to fakt, że w czyichś filmach psy giną, musi mieć przełożenie na stosunek tego człowieka do psów w rzeczywistości? Nie mieszajmy fikcji z życiem...

  • mario_ka ocenił(a) ten film na: 9

    T-Durden Całkowicie zgadzam się z recenzją. Zdecydowanie nie jest to film dla każdego, ale każdy fan Wesa Andersona, do których nalezę, wyjdzie z kina zadowolony ;) Może to tylko pierwsze wrażenie zaraz po wyjściu z kina, ale jak narazie jest to dla mnie drugi, zaraz po Grand Budapest Hotel, najlepszy film tego reżysera ;)

  • b3rs ocenił(a) ten film na: 9

    T-Durden Banan na twarzy przez cały seans! :D

  • puzzel1982 ocenił(a) ten film na: 8

    T-Durden Świetny film, nie wiem czy się nie narażę mówiąc, że jeden z najlepszych póki co jeśli chodzi tego reżysera. Jedyne co mnie rozłożyło na łopatki to rodzice, którzy przyszli z dziećmi na ten film. Dziećmi, które jeszcze nie potrafiły czytać i przez cały seans dwóch tatusiów czytało tekst swoim pociechom na głos. Pierwszy raz z czymś takim się spotkałem. Film napewno nie podejdzie wszystkim, fanów namawiać nie trzeba. :)

  • Siwszu69 ocenił(a) ten film na: 8

    T-Durden podpisuje się pod tym obiema rękami :), ja byłem o godz. 11:30, to oprócz mnie były dwie staruszki :)
    a animacja to uczta dla oka, dużo sytuacyjnych żartów!

  • T-Durden animacja faktycznie jest doskonała i wizualnie nie ma się do czego przyczepić. bardzo podobały mi się nawiązania do kultury Japonii i świetna muzyka Alexandre Desplata. coś jednak nie zagrało w ogólnym rozrachunku, trochę czuć chaos w tym filmie, jakby Anderson chciał wcisnąć do niego wszystko co się da. moim zdaniem wypada gorzej od "Fantastycznego pana lisa"

    http://skazaninapopcorn.blogspot.com/2018/04/i-love-dogs.htm...

  • T-Durden właśnie wracam prosto z kina i jestem szczerze zachwycona. "Wyspa psów" upewniła mnie jeszcze bardziej w przekonaniu że TAK: absolutnie kocham twórczość Wesa Andersona i że jestem jego ogromną fanką. wcześniej oglądałam już "Fantastycznego Pana Lisa" który bardzo mi się podobał, ale "Wyspa psów"... ten film można podsumować właśnie tym jednym słowem : doskonałość. scenariusz, bohaterowie, muzyka, cudowny czarny humor który tak uwielbiam, animacja i przede wszystkim reżyseria.

    Wes Anderson to zdecydowanie jeden z moich ulubionych reżyserów (obok Christophera Nolana) i scenarzystów (obok Martina McDonagha) ever. już teraz przewiduje dla "Wyspy Psów" nominację do Oscara w 4 lub 5 kategoriach i wygraną za najlepszy anonimowa ny długometrażowy :D

    chcę więcej filmów Wesa Andersona - zwłaszcza tak rewelacyjnych.

  • adaa96 ocenił(a) ten film na: 9

    T-Durden Jeżeli jest doskonały to czemu nie 10/10?

  • michal.2907 ocenił(a) ten film na: 8

    T-Durden Operowana była nerka, nie wątroba :) Trochę przesadziłeś z tymi peanami. Wątek Tracy do wywalenia, finalny akt do poprawki. 8/10.

    Polecam animację 'Psy plagi' / 'Plague dogs'. Temat podobny, wykonanie nawet lepsze.