Their Finest

1 godz. 57 min.
6,4 9 893
oceny
6,4 10 9893
13 794
chce zobaczyć
5,9 12
ocen krytyków
{"rate":5.9166665,"count":12}
{"type":"film","id":742821,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Their+Finest-2016-742821/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Zwyczajna dziewczyna
  • Alee ocenił(a) ten film na: 8

    oznaczył ten film jako komedię? Tylko jako komedię?

  • Alee Dokładnie, ten film to przede wszystkim dramat. Każdy kto idzie na "Zwyczajną dziewczynę", niech ma świadomość, że obejrzy smutny film z elementami humoru.

  • Leszy2 ocenił(a) ten film na: 6

    bricabric Melodramat. Klasyczny melodramat.

  • Raagaana ocenił(a) ten film na: 7

    Alee Wybrałam się na ten film, bo miałam gorszy dzień i chciałam coś lekkiego i radosnego. Film mi się spodobał, ale było mi po nim jeszcze bardziej smutno. Opis filmu też nie najlepszy.

  • Barbara_Wojcik ocenił(a) ten film na: 7

    Alee Zdecydowanie. Film nie powinien być oznaczony jako TYLKO komedia. Fakt, w filmie bylo trochę humoru (JAK MOGŁAŚ WYRZUCIĆ MOJE FRYTKI?!) ale bez przesady. Komedio dramat. Można go tak określić.

  • jmc_fw ocenił(a) ten film na: 5

    Alee To zdecydowanie dramat, a nie komedia.

  • Naethalee ocenił(a) ten film na: 7

    Alee Zgadzam się. Reklama tego filmu jako komedii i tłumaczenie tytułu "Their finest" na "Zwyczajną dziewczynę" wprowadza widza w duży błąd. Powinno być coś w typie: "Ich największe/najlepsze dzieło", bo o tym jest ten film. To nie jest chick-flick, ani komedia romantyczna, za jaką może uchodzić. I całe szczęście, że nie jest:)

    To jest film o robieniu filmu propagandowego "ku pokrzepieniu serc" w Londynie w czasie wojny i to tak, żeby wszystkich "zainteresowanych" zadowolić: ministerstwo propagandy, widzów, amerykańców no i w końcu samych twórców. To jest film o procesie twórczym i kompromisach. To jest też film o emancypacji (chociaż to wyszło lekko nachalne). To jest w końcu film o miłości raczej nieoczywistej.

    Konwencję mamy lżejsza niż w klasycznym dramacie, jest dużo wątków komediowych, sporo sarkazmu i cynizmu, ale pod koniec można się poważnie zasmucić. Osobiście uwielbiam w filmie budowanie takich relacji damsko-męskich jak tutaj. Aktorzy naprawdę się dobrze spisali- zwłaszcza Claiflin i Arterton. W scenie ich kłótni na skałach, emocje aż kipiały. Bill Nighy to jest klasa sama w sobie, także jego kupuję w ciemno:)

    Ogólnie film niezły, może się momentami dłużyc, ale ja dałam gwiazdkę wyżej właśnie za to "Love-hate relationship" Catrin i Toma, do którego bardzo się poczuwam. Zakończenie było i smutne i w pewnym sensie krzepiące.

  • Alee ocenił(a) ten film na: 8

    Naethalee Dla mnie ten tytuł odnosił się nie do filmu a do samej Catrin, to ona była tą najlepszą ;)

  • Naethalee ocenił(a) ten film na: 7

    Alee Właśnie doczytałam, że scenariusz filmu powstał na podstawie powieści Lissy Evans pod tytułem: "Their finest one hour and a half". Tyle właśnie średnio trwają filmy. Zresztą Tom powiedział do Catrin, że chce robić filmy po to, żeby ludzie nie żałowali, że poświęcili na nie 1,5 godziny życia. Także tytuł filmu "Their finest" według mnie odnosi się jednoznacznie do dzieła- filmu, które razem stworzyli.

  • Alee ocenił(a) ten film na: 8

    Naethalee Skoro tak to tak ;) Dzięki za informację, może sięgnę po książkę, chociaż sądząc po tym jak zareagowałam na wiadomą scenę w filmie to może nie być najlepszy pomysł ;) Aż dziwne, że jeszcze jej nie wydali, zwykle nasz rynek wydawniczy korzysta kiedy wychodzi ekranizacja.

  • Naethalee ocenił(a) ten film na: 7

    Alee W sumie interpretacje mogą być różne. Tytuł może się odnosić do filmu, Catrin jako najlepszej scenarzystki lub generalnie czasu jaki spędzili Tom i Catrin razem. Ale to już może za dużo domysłów i nadinterpretacja z mojej strony:)

    Raczej na pewno chodzi tutaj o ten 1,5 godzinny film, który Tom, Catrin i cała załoga razem zrobili, a który widzowie tak docenili i nie był to dla nich czas stracony:)

    I ja się z z tym w pełni identyfikuję, bo po obejrzeniu kiepskiego filmu też mam poczucie kompletnie straconego czasu, co mnie strasznie trapi. Na szczęście "The finest", do takich filmów nie należy. Obejrzalam go dziś nawet po raz drugi i zastanawiam się, czy nie podnieść oceny o oczko :) Bardzo dobre kino o kinie. Lubię takie tematy "autotematyczne".

  • Alee Ten film poza paroma lekkimi wstawkami to raczej głęboka depresja, kolejny trup co kwadrans.