Wartość sentymentalna
Zmartwychwstanie
Tajny agent
CANNES 2025 RANKED
Lista rankingowa 22 tytuły
Nie tylko konkurs główny, ale całe doświadczenie imprezy z wyłączniem pokazów klasyki (bo wtedy "I raz, i dwa" oraz westernowy double bill Quentina Tarantino na pierwszym miejscu)
Godna największych skandynawskich dramatopisarzy opowieść o nieprzepracowanych krzywdach w nawiedzonym domu. Dotyka głęboko, ale ostatecznie daje schronienie.
Senna wędrówka przez etapy historii kina, ale nie tego wyświetlanego na ekranie, a w kółko odtwarzanego w nas samych; kina, które zrosło się z nami w uścisku.
Połamany kryminał o niemożliwości pełnego poznania i o prawdzie, która na zawsze ulatuje wraz z nami. Kleber Goatonça Filho - kochacie gościa? To powinniście.
O dramacie polaryzacji współczesnego świata opowiada z nieoczywistej perspektywy pustki i wycieńczenia. Wielki film, którym Aster wraca na artystyczne salony.
5
Sirât
2025
„Mad Dad: Na drodze rejwu” albo przewrotny film o poszukiwaniu oczyszczającej siły w życiowej (i pośmiertnej) izolacji od świata. Mózg wybuchł, indeed.
Wsłuchana w rytm "Moonlight" i "Fal" inscenizacja formacyjnych mgnień z własnego dojrzewania, przyozdobiona w cichą duchowość i hipnotyzujący język wizualny, zakorzeniony w wyjątkowej melodii ojczystej Nigerii. Debiut jakich mało: naraz reżysersko ciekawski i poszukujący, a przy tym tak delikatny w emocjonalnej kreacji i zupełnie wyzbyty napiętej popisówy.
Pogłębiona refleksja nad barwami mierzenia się z macierzyństwem rozpisana na tak różne, ale równie poruszające głosy. Zniuansowana mozaika relacji matek z rodzicielstwem, niezależnie wzrastających w porażającą dojrzałość: Dardennowie rozpisują konflikty wagi ciężkiej, ale pragnienie budowy lepszego życia jest od nich silniejsze, trwalsze.
Najzabawniejszy i najwspółcześniejszy romkom roku o krótkowzrocznym egoizmie, uzależnieniu od wyzwolenia i przyzwyczajeniu jako ostatecznym turn-offie. Covino!!
O zamgleniach i jaskrawościach percepcji wspomnień opowiada uderzająco świadomą filmową robotą. Nawet gdy się potyka, to dźwięku z międzynarodowego tytułu nie słychać.
O małżeńskim dryfowaniu w przeciwnych kierunkach opowiada zazwyczaj z perspektywy brzegu, ale ten dystans jest mu potrzebny dla wydobycia tego, co kino zwykle przegapia: przedstawienia związkowych potrzeb w codziennej dynamice gotowania obiadów, zbierania jagód, chodzenia na pikniki czy zaangażowania we własne (tak różne od siebie) przestrzenie zawodowe. To film o sednie wszystkich „rzeczy nieważnych”, budujących trwały fundament bycia ze sobą; nie o szalonych wyprawach i niesamowitych przygodach, a o tym, czy kłócicie się, wkładając naczynia do zmywarki, czy robicie to w cichych dźwiękach miłości, która zostaje na zawsze. Jedna to bezradne unoszenie się na powierzchni, druga – najprawdziwsze i najgłębsze zanurzenie.
Pytania z politycznej aktualności ulic Teheranu w uniwersalnej, niemal biblijnej przypowieści o ścieżkach pamięci i przebaczenia – im dalej w miasto, tym bardziej wątpliwości i deprawująca władza zaburzają orientację w terenie. W swoim balansie między tymi porządkami Panahi trochę się chwieje, ale spokojnie – po pieczętującą Potrójną Koronę Złotą Palmę na scenę w Cannes wszedł już stabilnie, jak po swoje.
Sean Baker and Shih-Ching Tsou strikes again w tym samym rozpędzonym tangu z brutalnym kapitalizmem. Oglądać na straganie na Bakalarskiej z pirackiego DVD-ka.
O transakcyjności relacji opowiada bez przecenionych zabiegów, za to z bogactwem cichych emocji. Anderson w trybie Ander-father.
14
Poeta
2025
Ten wiersz Andrzeja Bursy o poecie przepisany piórem niezłego trolla albo rozbawiona opowieść o tym, gdzie i jak bardzo swędzi człowieka ambicjonalna wizja własnego życia.
15
Kojący jak kąpiel w morzu film o spokojnym stąpaniu po rodzinnych śladach; podmytych przez fale, ale odszukanych współczuciem. My private Santiago de Compostela
Sztuczna Inteligencja vs. Najprawdziwszy Człowiek. Nie wiem jak wy, ale do spuszczenia analogowego manta przepotężnej technologii też bez wahania wybrałbym jego
Aktorskie tour de force Jennifer Lawrence o depresji jako klątwie zatracania znaczeń albo dwugodzinna ekranizacja utworu „Love will tear us apart” Joy Division.
O'Connor i Mescal w sentymentalnej podróży na koncert Fleet Foxes. Hermanus to ekscytująco delikatny reżyser – szkoda, że w scenariuszu ma aż tyle wykrzykników.
O nowej fali jako zjawisku kinofilsko-estetycznym bardziej niż jakimkolwiek innym. Reżyseria: egzaltowana adminka konta „J’aime Jean-Luc” na Instagramie.
Im bardziej przepływa w tragedię, tym mniej mnie to wszystko obchodzi. Dobrze, że to koniec trylogii Saleha, bo może przestanie w kółko sprzedawać ten sam film.
Mindfulnessowy snuj osadzony w odległych kontekstach i ultra-osobistym nostalgicznym zamgleniu. Dla niektórych „delikatny”, dla innych niemożliwie nudziarski.
Jednak niestety Lowest. Tytuł tego filmu najlepiej pasuje do nienakręconej jeszcze biografii Spike’a Lee.