Za uniwersalizm i emocjonalną siłę opowieści, w której kamera pomaga zrozumieć drugiego człowieka. Niezależnie, od kultury, z jakiej on pochodzi.
Za świeżość i własny charakter pisma. Za odwagę bycia sobą, która sprawia, że i widz może spojrzeć na rzeczywistość z nowej, nieoczywistej perspektywy.
Za szacunek i wrażliwość, z jaką twórcy dotykają miejsc, które bolą najbardziej. Za oddanie – także dzięki świetnemu montażowi Krzysztofa Komandera – psychologicznej matni, w jakiej pogrąża się bohaterka. Za podskórne rozumienie polskiego społeczeństwa, polskiej miłości, polskiego okrucieństwa. Za przypominanie, że kino jest ważne. A może nawet czasem potrafi zmieniać rzeczywistość?
"Za poruszająco autentyczną i pełną wrażliwości rolę, która pozostaje w pamięci długo po seansie. Mimo młodego wieku z niezwykłą głębią udało mu się oddać wewnętrzny konflikt i emocjonalną złożoność swojego bohatera, tworząc jedną z najbardziej przekonujących debiutanckich kreacji ostatnich lat w polskim kinie. Ta rola stanowi piękną i obiecującą zapowiedź jego dalszej artystycznej drogi”
Za precyzję filmowej opowieści i wspaniałą aktorską obsadę. Za artystyczny zmysł niezbędny, aby oddać na ekranie chropowatą rzeczywistość. Za kino, które wyrasta z niezgody na otaczającą nas przemoc i z próby obrony najbardziej wykluczonych.