GAMESCOM 2016: Z wizytą u THQ Nordic. Co przywieźli ze sobą do Kolonii?

autor: /
https://www.filmweb.pl/news/GAMESCOM+2016%3A+Z+wizyt%C4%85+u+THQ+Nordic.+Co+przywie%C5%BAli+ze+sob%C4%85+do+Kolonii-119037
THQ powróciło. Przynajmniej w pewnym sensie, bo ostatnio branżę gier obiegła wieść, że Nordic Games to od teraz THQ Nordic. Co więcej, firma pokazała sporo projektów, które wciąż czekają na wydanie. Oto niektóre z nich.


Na pierwszy ogień: "ELEX", czyli długo już zapowiadany nowy cRPG od Piranha Bytes – twórców kultowej (przynajmniej w naszym kraju) serii "Gothic". Nowa gra to coś, co można by określić jako miks science fantasy oraz postapokalipsy. Cały świat to zaś miejsce, w którym dawno, dawno temu miała miejsce jakaś straszliwa katastrofa i po dziesiątkach lat ludzkość stoi na pograniczu wieków średnich i dalekiej przyszłości. Wszystkiemu winny jest tytułowy Elex. To minerał, o który walczą trzy główne frakcje. Pierwsza to bardziej racjonalni od Spocka ludzie, którzy non stop wzmacniają się Elexem. Druga natomiast to odwrotność – można ich z braku lepszego słowa nazwać magami, gdyż uderzają w dzwon Matki Natury, ale przy okazji doją Elex z magicznych mocy. W grze pojawią się też inne, pomniejsze grupy, takie jak bandyci, barbarzyńcy czy różnoracy fanatycy technologii. Gdzie w tym wszystkim nasz bohater?



To dawny "bezuczuciowiec" z pierwszego obozu, pozostawiony przez swoich towarzyszy na pastwę losu. Teraz powraca i... w zasadzie tyle wiemy z pokazu gry. Twórcy postanowili się bowiem skupić na zaprezentowaniu różnych aspektów rozgrywki. Mam niestety wrażenie, że "Elex" potrzebuje jeszcze sporo czasu na dopracowanie wielu aspektów gry. Dlaczego? Nasz bohater może bowiem przysolić przeciwnikom i mieczem, i toporem, i... karabinem plazmowym. Do tego ma na wyposażeniu plecak odrzutowy, więc w miarę sprawnie może dostać się do różnych wysoko położonych miejsc albo zaatakować z powietrza. Problem w tym, że na razie to wszystko wygląda bardzo nieporadnie i przypomina, nie ma co ukrywać, mod do "Gothic II". Oczywiście pamiętajmy, że to stadium pre-alpha, ale mimo wszystko: wizualnie jest co najwyżej średnio, wielkie stwory czasem blokują się w terenie, natomiast całość rozgrywki i rozwoju postaci to jako żywo stare "Gothiki". To ostatnie to akurat niewielki komplement, ale lepiej by twórcy dopracowali swoją grę, gdyż wypuszczanie jej wcześniej niż w drugim kwartale roku 2017 to proszenie się o baty.

Druga gra to "The Guild 3" – symulator dynastii z przełomu średniowiecza i renesansu. Szykują się spore zmiany, zwłaszcza w zakresie mechanizmów sztucznej inteligencji. Jak twierdzi Heinrich Meyer, głównodowodzący, uczenie maszynowe wykorzystano w niemal każdym aspekcie gry, począwszy od tego, jak naszą postać (a później jej rodzinę) traktują poszczególne dystrykty w danym mieście, skończywszy na tym, że np. sędziowie będą wydawać wyrok na naszej postaci, kierując się nie tylko faktami na temat autentycznego przewinienia, ale też tego, jak jest traktowana przez społeczeństwo i czy jest po prostu dobrym człowiekiem. Oznacza to, że jeśli filantropowi zdarzy się podłożyć bombę pod jakiś budynek, to może uniknąć stryczka. Na koniec warto dodać, że twórcy planują jako jedną z oficjalnych map zrobić teren Mazowsza na bazie średniowiecznych i renesansowych map oraz informacji na temat kultury materialnej tamtego okresu. Autor tego tekstu zamierza jednak twardo lobbować za Krakowem i okolicami. 

 

Kolejna gra to "Battle Chasers: Nightwar" powstała na bazie popularnego w USA komiksu Joe Madureiry. To nieduży projekt, raczej dość klasyczny miks action RPG oraz dungeon crawlera. Niewątpliwym plusem jest genialna estetyka gry – przywodzi na myśl jednocześnie "Torchlight" oraz przeróżne taktyczne erpegi rodem z Japonii. Ot, biegamy po mapie danego lochu, zbieramy fanty i omijamy pułapki, a gdy napotkamy wroga, przenosimy się na ekran walki taktycznej. Wszystkie postacie narysowane są fenomenalnie i z odpowiednio komiksowym szlifem. Nic dziwnego, skoro stoi za nimi twórca dawnych komiksów. Gra przewidziana jest na początek przyszłego roku, a jej jednokrotny przebieg to około 30-40 godzin.

 

Na ekrany komputerów powróci też "Spellforce". Trzecia odsłona gry, poza tym, że w ogóle istnieje, wprowadza sporo zmian w rozgrywce oraz różnych aspektach mechaniki gry. Wiele z tych modyfikacji bierze się z osadzenia wydarzeń "Spellforce III" 500 lat przed akcją pierwszej części serii. Ogólnie rzecz ujmując, to dość niecodzienny miks gry cRPG oraz strategii czasu rzeczywistego (tym razem bez aktywnej pauzy). Wprowadzono nowe klasy postaci, atrybuty, które mają wpływ głównie na specjalne umiejętności każdego z bohaterów. Brak też, ze względu na czas akcji, kamieni runicznych, które wcześniej odpowiadały za tworzenie nowych budynków i umocnień. Nowe "Spellforce", z tego co widać, celuje raczej w płynniejszą rozgrywkę niż ta, którą pamiętamy z poprzednich odsłon. Nie będzie już sztucznych podziałów na erpegowe i strategiczne fragmenty misji. Wizualnie gra – jak wiele innych – wciąż jest w bardzo wczesnej fazie produkcji, więc nie wygląda zbyt porywająco.

 

Ostatnia produkcja to "Aquanox: Deep Descent", czyli przeróbka bardzo starej serii gier, którą można by określić jako "udany Waterworld". Świat po katastrofie zszedł nie tyle pod ziemię, co w głębię oceanów. Z czasem wykształciły się oczywiście różnorakie frakcje i tu pojawia się nasza (maksymalnie czteroosobowa) załoga. "Aquanox" wydaje się docelowo kierować w stronę klasycznych symulatorów 4X, tyle że przestrzeń kosmiczną zamieniamy na morskie głębiny. Co ciekawe, poza ogromną kampanią (także w trybie kooperacji) dla jednego gracza, twórcy planują klasyczny tryb multiplayer. Nie będzie to z pewnością "Call of Duty" pod wodą, gdyż ustrzelić wrogi batyskaf niezwykle trudno, ale za to każda torpeda może potencjalnie posłać wroga od razu na dno. Na koniec informacja dla fanów rozgrywek sieciowych: tak, udało mi się zrobić tzw. "teabagging" przy pomocy łodzi podwodnej.