Recenzja filmu Ewolucja (2001)
Ivan Reitman

Łowcy kosmitów

Jest lato. Żar, na zmianę z ulewnymi deszczami leją się z nieba, a w kinach w najlepsze trwa już sezon ogórkowy. Przez najbliższe tygodnie duże ekrany zdominowane więc będą przez mumie, ogry, ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Ewolucja (2001)
Jest lato. Żar, na zmianę z ulewnymi deszczami leją się z nieba, a w kinach w najlepsze trwa już sezon ogórkowy. Przez najbliższe tygodnie duże ekrany zdominowane więc będą przez mumie, ogry, wszelakiej maści przestępców i oczywiście przez kosmitów. Ci ostatni zawitali do nas w najnowszym filmie Ivana Reitmana zatytułowanym "Ewolucja", który swoją konstrukcją fabularną przypomina wielki przebój tego reżysera "Łowcy duchów".

Bohaterami "Ewolucji" są naukowcy, wykładowcy w college'u Glen Canyon w Arizonie, którzy odkrywają, iż na meteorycie, który spadł na pustynię w okolicach uczelni znajdują się obce formy życia, znacznie bardziej zaawansowane w rozwoju niż ludzie. Uczeni chcąc zyskać międzynarodową sławę nie informują o swoim odkryciu nikogo i sami decydują się prowadzić badania nad Obcymi wierząc, że kiedy opublikują ich wyniki to na 100% otrzymają nagrodę Nobla. Niestety, o przybyszach z kosmosu dowiaduje się wojsko, które ogradza cały teren a naszych bohaterów odsuwa od badań. Oczywiście później okazuje się, że Obcy wcale nie mają pokojowych zamiarów i wkrótce zaczną zagrażać całej Ameryce. W sytuacji kryzysowej okazuje się jednak, że to nie wojsko, ale nasi niedoceniani bohaterowie są jedynymi osobami zdolnymi powstrzymać inwazję kosmitów.

Fabularnie "Ewolucja", jak widać z powyższego opisu, nie jest filmem oryginalnym. Obraz ten powiela bowiem cały szereg wątków fabularnych, które widzieliśmy w wielu wcześniejszych obrazach, w tym we wspomnianych wcześniej "Łowcach duchów", również zrealizowanych przez Reitmana. Nie będę krył, że podczas projekcji "Ewolucji" cały czas miałem wrażenie, że reżyser pragnął powtórzyć sukces "Ghostbusters" realizując film według dokładnie tej samej receptury zamieniając jedynie duchy na kosmitów. Bohaterami obu tytułów są bowiem naukowcy i ich przyjaciele, którzy w kilka osób walczą z siłami zagrażającymi światu, w akcję wpleciony jest wątek miłosny a całości towarzyszą spektakularne efekty specjalne. Niestety, bardzo trudno jest dwa razy sprzedać ten sam pomysł wywołując zachwyt publiczności, czego dowodem jest choćby niewielka liczba udanych sequeli. Ta zasada sprawdza się również w przypadku "Ewolucji". Film ten ogląda się bowiem zaledwie znośnie, a w połowie zaczyna już nieźle nużyć. Fabuła jest przewidywalna, aktorstwo przeciętne a połowa dowcipów utrzymuje poziom bliski rynsztoka. Mnie "Ewolucja", przyznaję to szczerze, zawiodła. Wybierając się do kina miałem nadzieję obejrzeć przyzwoitą komedię fantastyczną, z niezłymi aktorami i przede wszystkim ciekawą fabułą, a zobaczyłem zaledwie popłuczyny po "Łowcach duchów", które z powodzeniem można obejrzeć w telewizji bądź na wideo bez konieczności wydawania 20 PLN na bilet do kina.

"Ewolucja" to film zaledwie przeciętny. Oklepany scenariusz, niezłe, acz nie zachwycające aktorstwo, takie sobie efekty specjalne nie czynią z tego obrazu pozycji godnej polecenia nawet największym miłośnikom gatunku. Obraz Reitmana ma w sobie potencjał i jestem przekonany, że mógł być dużo, ale to dużo lepszy. Trzeba jednak było nad nim solidniej popracować. Tak jak napisałem powyżej. Do obejrzenia w telewizji bądź na wideo, do kina niekoniecznie chyba, że macie za dużo pieniędzy i wolnego czasu.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 65% uznało tę recenzję za pomocną (23 głosy).