Recenzja gry Taiko no Tatsujin: Drum 'n' Fun! (2018)

Do-don, ka-don

"Taiko no Tatsujin" to jedna z najpopularniejszych serii gier rytmicznych. Podejrzewam jednak, że większość z Was nawet o niej nie słyszała. Dlaczego? Najprawdopodobniej dlatego, że jest to ...
Filmweb sp. z o.o.
"Taiko no Tatsujin" to jedna z najpopularniejszych serii gier rytmicznych. Podejrzewam jednak, że większość z Was nawet o niej nie słyszała. Dlaczego? Najprawdopodobniej dlatego, że jest to fenomen stricte japoński, a ostatnia lokalizacja na rynek zachodni miała miejsce czternaście lat temu na PlayStation 2. Niezbadane są jednak umysły Japończyków, bowiem ci postanowili zlokalizować w tym roku nie jeden, ale dwa tytuły z tej specyficznej serii. Jednym z nich jest "Taiko no Tatsujin: Drum Session!" wydany na PlayStation 4. Drugim zaś, "Taiko no Tatsujin: Drum 'n' Fun!" mający swoją premierę na Switcha. 

photo.title

Przed graczem postawione zostaje jedno zadanie. Bicie w bębny. Ważne jednak, by wbijać dźwięki do rytmu. Kluczem do sukcesu jest prawidłowe zrozumienie zasad rządzących sztuką taiko. Na ekranie pojawiają się dwa zestawy dźwięków. Czerwone (don) oznaczają uderzenie w talerz bębna, niebieskie (ka) zmuszają do uderzenia w jego obręcz. Zależnie od poziomu trudności liczba dźwięków ulegać będzie drastycznym różnicom. Najłatwiejszy jest przyjemny niczym spacer po parku, natomiast demoniczny może przyprawić wręcz o zawroty głowy. Jednak, jak pokazują liczne filmiki z "szalonymi Japończykami", wszystko da się zrobić, gdy człowiek odda się w całości treningowi. 

photo.title

Sterowanie możemy dostosować do osobistych preferencji. Nintendo Switch w trybie przenośnym pozwala graczowi na zabawę w kilku trybach. Tym najprostszym jest klasyczne mashowanie guzików. Ponadto, ekran dotykowy może służyć do wybijania rytmu palcami. Ewentualnie parówkami… lub bananami. Nie w tym jednak tkwi pełny potencjał i najlepsza zabawa. Zarówno tryb przenośny, jak i stacjonarny wykorzystują sterowanie ruchowe, w którym machamy joy-conami niczym pałeczkami od perkusji, próbując wbić właściwe nuty. Słowo "próbując" ma tu istotne znaczenie. O ile dźwięki "don" wbijane na wprost są łatwo odczytywane przez konsolę, o tyle "ka" uderzane pod kątem nie zawsze wchodzą precyzyjnie. W sieci można znaleźć specjalne nakładki poprawiające jakość grania ruchowego, jednak nie spotkałam się z żadnymi pozytywnymi opiniami na ich temat. 

photo.title

Dlatego też najrozsądniejszym rozwiązaniem jest zakupienie dedykowanego grze bębna. Maksymalizuje on przyjemność z zabawy i sprawia, że możemy najpełniej przeżyć to, co zaplanowali dla nas twórcy. Solidne wykonanie gwarantuje, że nie rozleci się on po pierwszej dramatycznej solówce. Niestety, jest to dość drogie akcesorium, na którego zakup nie każdy będzie mógł sobie pozwolić.

W podstawowej wersji gry znalazły się sześćdziesiąt cztery utwory. Kolejne dziesięć można odblokować wraz z postępami w grze. Piosenki zostały pogrupowane na 7 kategorii. Znajdziemy wśród nich standardy muzyki klasycznej, openingi z takich anime jak "Neon Genesis Evangelion", "Dragon Ball Z", hity kpopu (Twice), czy też jrocka (X Japan), motywy z "Super Mario Odyssey", "Kirby's Return to Dream Land" i wiele innych. Bandai Namco udostępnia też co miesiąc paczki DLC z nowymi piosenkami. Póki co, moim faworytem pozostaje paczka z Ghibli, dzięki której możemy bawić się przy utworach z "Ponyo" i "Mojego sąsiada Totoro". Składanka ta jest rajem dla fana popkultury japońskiej. Niestety, należy wyraźnie podkreślić, że osoby nastawione negatywnie do szeroko pojętego mangoentuzjazmu mogą wyraźnie zawieść się brakiem jakiegokolwiek szlagieru kultury zachodniej. Spragnionym tego typu wrażeń pozostaje chyba tylko zaprzyjaźnienie się z "Rock Band" bądź znalezienie "Donkey Kongi" z poczciwego GameCuba.

photo.title

Poza potyczkami muzycznymi (Taiko Mode), w których mierzy się ze sobą dwóch graczy, przygotowano też tzw. Party Game. Jest to zestaw dwudziestu gier rytmicznych, w których rywalizuje ze sobą do czterech graczy. Stający ze sobą w szranki mogą zająć się chociażby odbijaniem piłek plażowych, ścinaniem rzucanych gałęzi, łapaniem ryb czy też wypuszczaniem fajerwerków. Co ciekawe, znakomita większość z nich ma swoje podłoże w tradycji i kulturze Japonii. Kolejne rozegrane starcia odblokowują postacie, które można później wykorzystać w Taiko Mode. Ułatwiają one wbijanie poszczególnych dźwięków, niwelują kary za pominięcie nut, a nawet wyręczają we wbijaniu długich sekwencji.

Wszystko to okraszone cukierkową, uroczą grafiką inkorporującą motywy związane z kulturą japońską. W ekrany menu zostały wplecione nie tylko pocieszne ośmiorniczki, ale i słodkie shiba inu, darumy, maneki-neko oraz rozrabiające oni.

photo.title

Zabawa z "Taiko no Tatsujin" to nietypowe doświadczenie. Dziesiątki dostępnych utworów nie pozwalają na chwilę nudy, a sam tytuł stanowi idealną alternatywę dla dostępnych na rynku gier rytmicznych i ruchowych. Przed zakupem warto jednak przejrzeć pełen katalog piosenek i upewnić się, że dostępny repertuar w pełni nas zadowoli. Nie do końca precyzyjne funkcjonowanie joy-conów może sprawić, że doświadczenia z grą nie będą dość satysfakcjonujące. Gdy jednak zaopatrzymy się w bęben i oddamy w pełni temu, co przygotowali dla nas twórcy, "Taiko no Tatsujin: Drum 'n' Fun!" może okazać się jednym z najbardziej odstresowujących sposobów na spędzenie nadchodzących zimowych wieczorów.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 75% uznało tę recenzję za pomocną (8 głosów).
Anna Rogala
ocenia tę grę na:
1 10 9/10 rewelacyjna