Recenzja filmu Przed północą (2013)
Richard Linklater

Dwoje na drodze

Linklater z niezwykłą wrażliwością przeprowadza nas przez kolejne punkty dynamiki związku: wzajemne pretensje, poczucie winy, różnice charakterów. Wielką frajdą jest patrzeć na inteligentnych ...
Filmweb sp. z o.o.
Napięcie w "Przed wschodem…" i "Przed zachodem słońca" Richarda Linklatera budowane było przez tykający zegar. Świadomość czającego się gdzieś na horyzoncie pociągu czy samolotu nadawała dramaturgii czemuś zgoła niepozornemu – zwykłej rozmowie dwojga zauroczonych sobą ludzi. Perspektywa rychłego rozstania bohaterów jeszcze tylko podkręcała świdrujące nasze głowy pytanie: czy Celine i Jesse będą razem? W "Przed północą" nie ma takiego ścisłego deadline’u. Minęło kolejne 10 lat i nasi znajomi dojrzeli, dojrzał też ich związek. Świadectwem tego jest właśnie fakt, że nie ma tu jakichś arbitralnych punktów krytycznych, odgórnie wyznaczonych terminów rozłąki. Wspólne życie dwojga ludzi co krok generuje punkty zapalne, a katastrofa czai się za każdym rogiem. Tym czujniej śledzimy niuanse relacji między parą – w obawie przed tym, czy nie słuchamy właśnie łabędziego śpiewu zakochanych.

Okazuje się, że Jesse (Ethan Hawke) nie dotarł na pamiętny samolot i od tego czasu wciąż jest z Celine (Julie Delpy). Doczekali się nawet wspólnego potomstwa – pary uroczych bliźniaczek – z którymi spędzają właśnie wakacje w Grecji. Czas płynie im na leniuchowaniu, zwiedzaniu zabytków i rozmowach z przyjaciółmi. W przeciwieństwie do poprzednich części cyklu w "Przed północą" do głosu dochodzi dużo więcej postaci. Jak widać, z wiekiem obrasta się nie tylko w tłuszcz, ale i kolejne relacje międzyludzkie oraz zobowiązania. Od prozaicznych pogadanek o logistyce codziennej egzystencji bohaterowie płynnie przechodzą do dyskusji o literaturze, przemijaniu i… seksie przyszłości.

Pierwsza połowa filmu jednak zaledwie przygotowuje grunt pod to, co ma nadejść potem. Jesse i Celine wyruszają wówczas na spacer do hotelu, gdzie planują spędzić wspólnie noc. To powrót do konwencji "chodzenia i mówienia" z poprzednich odsłon serii, ale temperatura rozmowy jest tu momentami dużo wyższa niż bywało przedtem. Wieczór, który czeka Jesse i Celine, może okazać się kluczowy dla dalszego rozwoju ich wspólnej historii – albo jej zakończenia.

Intrygujący projekt Richarda Linklatera, Ethana Hawke’a i Julie Delpy z czasem staje się  jeszcze ciekawszy. To, co było na początku uroczym filmem o romantycznej przygodzie pary młodych ludzi, przekształca się na naszych oczach w coraz bardziej pogłębioną analizę relacji międzyludzkich. Pokazywane już wcześniej w kinie, rozpisane na przestrzeni lat relacje dwojga bliskich sobie ludzi ("Dwoje na drodze" z Audrey Hepburn i Albertem Finneyem, "Sceny z życia małżeńskiego" Bergmana, "5x2 pięć razy we dwoje" Ozona), ale nigdy z podobną wnikliwością i wiarygodnością. Hawke i Delpy są współautorami scenariusza i użyczają bohaterom wiele z siebie, sprawiając, że Jesse i Celine wydają się nam postaciami z krwi i kości. Mamy wrażenie, że pomiędzy naszymi kolejnymi wizytami faktycznie żyją sobie gdzieś poza ekranem.

To przede wszystkim bardzo subtelny film. Linklater z niezwykłą wrażliwością przeprowadza nas przez kolejne punkty dynamiki związku: wzajemne pretensje, poczucie winy, różnice charakterów. Wielką frajdą jest patrzeć na inteligentnych bohaterów, których dyskusja nie więźnie w meandrach gatunkowych klisz. I na aktorów odważnie obnażających się w scenach kłótni, ale niezmiennie uroczych, gdy przekomarzają się i, niczym świeżo zakochani, prowokują wzajemny śmiech. Do zobaczenia za kolejne 10 lat?
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 93% uznało tę recenzję za pomocną (161 głosów).
Jakub Popielecki
ocenia ten film na:
1 10 9/10 rewelacyjny

przeczytaj również recenzje użytkowników (1)