Recenzja filmu Słodki koniec dnia (2019)
Jacek Borcuch

Pod słońcem Toskanii

Dekadencki nastrój w połączeniu z pięknymi włoskimi okolicznościami przyrody przywodzi na myśl dzieła Luchina Viscontiego, z kolei niepokorne, skandalizujące sądy Linde z pewnością spodobałyby ...
Filmweb sp. z o.o.
Dziwny ten nowy Borcuch. Niby znajomy - równie zmysłowy i melancholijny jak "Wszystko co kocham" czy "Nieulotne" - a jednak inny. Z wrażliwością portretujący już nie tylko postaci, ale także otaczającą je rzeczywistość. Kameralny, a zarazem patrzący szeroko. Czuły i rozpolitykowany. Lekki, choć zajęty problemami wagi ciężkiej. Tak samo nieuchwytny jak jego bohaterka.

photo.title

Krystyna Janda wciela się tu w nagrodzoną Noblem polską poetkę Marię Linde. Kobieta od ponad trzech dekad mieszka w toskańskiej miejscowości Volterra. Ma oddanego męża (Antonio Catania), dorosłą córkę (Katarzyna Smutniak), wnuki oraz tabun wielbicieli wysyłających jej zewsząd oferty spotkań autorskich. Maria nic już nie musi: pisać, zabiegać o uwagę, potwierdzać status czempionki pióra. Każdy dzień z reszty jej życia mógłby być równie słodki jak poprzedni. Wypełniony słońcem, winem i schadzkami ze znacznie młodszym przystojnym imigrantem. Ta lekkość bytu wyraźnie ciąży jednak bohaterce. Drażni ją otoczenie domagające się, by z pokorą odgrywała przypisane do jej wieku oraz pozycji role żony, babci i autorytetu moralnego. Irytuje zgnuśniały małżonek, który w znoszonych kapciach przekrada się po domu niczym duch. Złości nietolerancyjne społeczeństwo łypiące wrogo na napływających do Volterry uchodźców. Maria postanawia zejść z cokołu i zastrajkować. Niespodziewanym zapalnikiem buntu staje się tragedia, do której dochodzi w przeddzień wręczenia artystce przez lokalne władze nagrody za życiowe osiągnięcia.

photo.title

Nietrudno w "Słodkim końcu dnia" dostrzec paralelę między egzystencjalnym klinczem Marii a kondycją współczesnej Europy. Idylla ekranowego świata podszyta jest niepokojem, poczuciem nieuchronnego schyłku. W jednej ze scen poetka stwierdza: Wmawiam sobie codziennie, że moje stare ciało to nic innego jak tylko jedna z sukienek. Takie zdanie mogłoby paść z ust bohatera "Konającego zwierzęcia" Philipa Rotha - pisarza, który poprzez intensywną kurację seksualną z młodymi kobietami próbuje  wyleczyć się ze smugi cienia. Autor "Kompleksu Portnoya" to nie jedyny artysta z górnej półki, jaki przyjdzie Wam do głowy w trakcie seansu filmu Borcucha. Dekadencki nastrój w połączeniu z pięknymi włoskimi okolicznościami przyrody przywodzi na myśl dzieła Luchina Viscontiego, z kolei niepokorne, skandalizujące sądy Linde z pewnością spodobałyby się Pier Paolo Pasoliniemu. Twórcy "Tulipanów" najbliżej jest chyba jednak do Luki Guadagnino. Obaj tworzą filmy niezwykle sensualne, uwodzicielskie, działające bardziej na zmysły niż rozum. Filmy, których obezwładniającej aurze trudno się oprzeć. Ja, dla przykładu, po spędzeniu półtorej godziny w towarzystwie Marii miałem ochotę natychmiast wrócić do palenia, a potem sączyć wino, słuchając Franka Sinatry.

photo.title

"Słodki koniec dnia" ma najbardziej zwarty scenariusz ze wszystkich dotychczasowych dzieł Borcucha. Reżyser czaruje klimatem, ale jednocześnie pilnuje, by historia bez dłuższych przestojów zmierzała z punktu A do punktu B, a czechowowskie strzelby wypalały we właściwych momentach. Paradoksalnie czasem chciałoby się jednak, żeby nie wszystko było tu tak sumiennie napisane (czy wręcz nadpisane). By autor do spółki ze współscenarzystą Szczepanem Twardochem nieco bardziej ufał inteligencji widza, zamiast sięgać po bijącą po oczach, mało subtelną symbolikę (patrz: ostatnia scena). Jednak nawet wtedy, gdy reżyser wali piąchą na odlew, siłę ciosu osłabia zdystansowana, pełna niuansów kreacja Jandy. Legendarna aktorka fantastycznie wygrywa ciche dramaty swojej bohaterki: poczucie przemijania, wypalenie, rozczarowanie ludźmi. To dzięki niej film Borcucha robi największe wrażenie jako opowieść o wolności, która smakuje słodko, ale trzeba za nią zapłacić słoną cenę.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 89% uznało tę recenzję za pomocną (45 głosów).
Łukasz Muszyński
ocenia ten film na:
1 10 7/10 dobry