Recenzja filmu Polowanie na prezydenta (2014)
Jalmari Helander

Survival z prezydentem

Finowie (z dużym udziałem angielskich i amerykańskich gwiazd) bawią się na całego. Bezwstydnie śmieją się z infantylnych schematów, jakie dominują w męskim, "dorosłym" kinie hollywoodzkim. Ale ...
Filmweb sp. z o.o.
Skoro Hollywood nieustannie inspiruje się dziełami innych kinematografii, to dlaczego świat nie miałby podkradać pomysłów z Fabryki Marzeń? A ponieważ nie można z nią konkurować na budżety, to trzeba walczyć innymi sposobami. Na przykład humorem. Ta filozofia najwyraźniej przyjęła się w Finlandii. Tamtejsi twórcy niedawno zabawili się konwencją hollywoodzkiego kina SF w "Iron Sky", a teraz postanowili wziąć się za schematy kina sensacyjnego. Efekt i tym razem jest bardzo satysfakcjonujący. W niektórych kręgach "Polowanie na prezydenta" ma szansę stać się naprawdę popularnym tytułem.

photo.title

Bohaterami filmu jest dwóch słabeuszy, którzy zostaną zmuszeni do znalezienia wewnętrznej siły. Tylko w ten sposób będą mogli przetrwać śmiertelne zagrożenie, w jakim zupełnie niespodziewanie się znajdą. Pierwszym jest trzynastoletni Fin imieniem Oskari. W górzystych ostępach przechodzi właśnie rytuał, który symbolicznie uczyni go mężczyzną. Ma przetrwać dzień i zakończyć go samodzielnym upolowaniem dzikiej zwierzyny. Chłopak bardzo chce, aby jego ojciec – uznany myśliwy – był z niego dumny. To będzie jednak trudne, bo nie potrafi nawet porządnie napiąć łuku. Drugim jest William Alan Moore. To prezydent Stanów Zjednoczonych, jednego z najpotężniejszych krajów świata. On sam jednak jest postacią bez kręgosłupa i charyzmy. Nie szanuje go ani opinia publiczna, ani współpracujące z nim osoby. Ta dwójka spotka się, kiedy Air Force One zostanie zestrzelony przez terrorystów. Podczas kolejnych 24 godzin Oskari i Bill, polegając tylko na sobie, odkryją, ile są w stanie zdziałać, gdy w grę wchodzi przetrwanie.

photo.title

Reżyser Jalmari Helander doskonale czuje amerykańskie kino. Na potrzeby "Polowania na prezydenta" wydobył najbardziej ikoniczne klisze z Hollywoodu i bezbłędnie wykorzystał ich słabe punkty do budowania humoru swojego filmu. Jego film sięga po cieszące się obecnie wielkim sentymentem kino lat 80., kiedy to nastoletni bohaterowie seryjnie ratowali świat z opresji (np. "Gry wojenne", "Czerwony świt"). Widać też silną inspirację epickimi widowiskami, takimi jak "Władca Pierścieni" (kamera zataczająca kręgi podczas ukazywania górzystych plenerów Finlandii, a w tle wybrzmiewa podniosła muzyka). Oczywiście bazę stanowią sensacyjne widowiska akcji w stylu "Świat w płomieniach".

Finowie (z dużym udziałem angielskich i amerykańskich gwiazd) bawią się na całego. Bezwstydnie śmieją się z infantylnych schematów, jakie dominują w męskim, "dorosłym" kinie hollywoodzkim. Ale ich parodia ma charakter rubasznego przekomarzania, a nie złośliwego wyszydzania. Dzięki temu "Polowanie na prezydenta" jest bardzo sympatycznym filmem, który śmieszy i jednocześnie pozytywnie nastraja do świata.

photo.title

Jego jedyną wadą jest to, że rozbudza apetyt na więcej. W filmie Helandera widać potencjał, dzięki któremu całość mogła stać się godnym następcą "Kosmicznych jaj" lub "Czy leci z nami pilot". Ale twórcom zabrakło pomysłu, jak ze zwyczajnej parodii wskoczyć na poziom filmu kultowego. Dlatego też w wielu momentach "Polowanie na prezydenta" sprawia wrażenie, jakby humor nie został w pełni wygrany, a twórcy z premedytacją rezygnowali z popuszczenia wodzy fantazji. Szkoda, bo mogła to być rewelacyjna komedia, a tak jest tylko niezła.

Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 45% uznało tę recenzję za pomocną (64 głosy).
Marcin Pietrzyk
ocenia ten film na:
1 10 6/10 niezły

przeczytaj również recenzje użytkowników (2)