Recenzja wyd. DVD filmu

Grobowiec świetlików (1988)
Isao Takahata
Tsutomu Tatsumi
Ayano Shiraishi

Życie i śmierć w obrazach

"Grobowiec świetlików" to sentymentalny powrót do czasów dzieciństwa i choć przypadał on na czas straszliwej tragedii i niewypowiedzianego okrucieństwa, dla dzieci te wielkie sprawy są nie do ...
Klasyka japońskiej animacji trafiła w końcu pod polskie strzechy. Pod pewną ręką i bacznym okiem reżysera Isao Takahaty powstała mistrzowska opowieść o niewinności, egoizmie, stracie i śmierci. I choć jest to adaptacja powieści Akiyukiego Nosaki, to wyczuwa się w "Grobowcu świetlików" wyraźną nutę osobistej tragedii. Bądź co bądź Takahata miał zaledwie 10 lat, kiedy II wojna światowa dobiegała końca, potrafił zatem doskonale wczuć się w sytuację bohaterów. A ta nie była do pozazdroszczenia.



Wrzesień 1945 roku. Japonia poddała się i po 9 latach nastał wreszcie pokój. Dla niektórych przyszedł jednak za późno. Kilkanaście dni po zakończeniu wojny na ulicy, ignorowany przez wszystkich, umiera młody chłopak. Jeszcze nie tak dawno szczęśliwy syn i kochający brat. Ojciec był oficerem marynarki, więc nawet pod koniec wojny rodzinie powodziło się całkiem nieźle. Kiedy jednak po jednym z nalotów w pożarze ginie matka, sytuacja diametralnie się zmienia. Seita wraz z siostrą Setsuko zamieszkują u ciotki. Ta się nimi opiekuje z obowiązku, lecz nie przestaje narzekać na lenistwo chłopaka, który cały dzień by się tylko bawił z siostrą, zamiast pomagać społeczności choćby przy gaszeniu pożarów. Dumny Seita, nie mogąc znieść zrzędzenia ciotki, odchodzi wraz z Setsuko i zaszywa się w porzuconym schronie. Idylla nie trwa długo. Kiedy kończy się żywność, rozpoczyna się czas głodu. Jednak nawet gdy Setsuko zachoruje, Seita okaże się zbyt dumny, by powrócić do ciotki. Ta duma zgubi ich oboje.

"Grobowiec świetlików" to sentymentalny powrót do czasów dzieciństwa i choć przypadał on na czas straszliwej tragedii i niewypowiedzianego okrucieństwa, dla dzieci te wielkie sprawy są nie do ogarnięcia. Liczy się za to dzień dzisiejszy, a ten potrafił być piękny nawet w najgorszych chwilach. Pewnie dlatego animacja jest tak ckliwa, że aż wydaje się popadać w przesadę. Momentami trudno jest przełknąć całą tę dawkę słodyczy i wzruszeń. I gdyby film ograniczał się tylko do tego, byłby zapewne nie do oglądania. Jednakże Takahata, idąc za autorem powieści, ma nam do powiedzenia coś więcej. Tragiczna historia rodzeństwa jest filmową parabolą przestrzegającą przed ignorancją i nadmierną dumą, które jawią się jako pożywka każdej tragedii. "Grobowiec świetlików" zachęca do kontemplacji bezsensu wojny oraz roli, jaką może w niej odegrać zwykła naiwność.



Film zrealizowany został klasyczną metodą animacji, dzisiaj już coraz rzadziej spotykaną. Widać wyraźnie, że każdy kadr został przemyślany i dopieszczony do ostatniej kreski. To właśnie starannej i pięknej animacji "Grobowiec świetlików" w dużej mierze zawdzięcza swój sukces

Polskie wydanie może pochwalić się całkiem niezłym transferem obrazu i dźwiękiem DD 5.1. Niestety otrzymujemy na płycie wyłącznie film bez jakichkolwiek dodatków. Trochę szkoda, ale przynajmniej wizualnie film nie zawodzi.  
1 10
Moja ocena:
7
Marcin Pietrzyk
Rocznik '76. Absolwent Uniwersytetu Warszawskiego na wydziale psychologii, gdzie ukończył specjalizację z zakresu psychoterapii. Z Filmweb.pl związany niemalże od narodzin portalu, początkowo jako... przejdź do profilu
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
43% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (197 głosów).
Udostępnij:
Stalin powiedział kiedyś: "Śmierć jednego człowieka to tragedia, śmierć miliona - statystyka". Ktoś inny powiedział, że śmierć dziecka jest największą tragedią. Do czasu ... więcej
zdaniem społeczności pomocna w: 80%
Bardzo dobrze, że "Grobowiec świetlików" wreszcie trafił do Polski. To świetna opowieść o trudach wojny widzianych oczami dwójki dzieci. Historia na tyle uniwersalna, że ... więcej
zdaniem społeczności pomocna w: 80%