Recenzja filmu

Gwiezdne wojny: Część III - Zemsta Sithów (2005)
George Lucas
Jacek Rozenek
Ewan McGregor
Natalie Portman

Spektakularny Finał

Po 28 latach George Lucas zakończył swoją przygodę ze "Star Wars", realizując Epizod III, który stał się zwieńczeniem całej Sagi. To samo również uczynił John Williams, człowiek, bez którego ...
Po 28 latach George Lucas zakończył swoją przygodę ze "Star Wars", realizując Epizod III, który stał się zwieńczeniem całej Sagi. To samo również uczynił John Williams, człowiek, bez którego "Gwiezdne Wojny" nie byłyby tymi samymi filmami. Po raz kolejny powrócił na Abey Road, by po raz ostatni spotkać się z "Gwiezdnymi Wojnami".

Soundtrack rozpoczyna (jak zawsze) znany już chyba wszystkim motyw przewodni wszystkich sześciu Epizodów. Po nim następują gwałtowne i bardzo dynamiczne brzmienia, które w filmie znajdą odzwierciedlenie w toczonej się nad Coruscant bitwie. Po tym utworze następuje "Anakin's Dream". Spokojny, bardzo melancholijny, w którym dominują skrzypce i harfa, a także można usłyszeć "Across the Stars" z Epizodu II. Jednak w odpowiednim momencie następuje nagłe przejście, by oddać dramatyzm snu, jaki wówczas przyśnił się Anakinowi. Gdy Anakin opowiada go Padme, słychać w jego głosie strach. To samo można usłyszeć, gdy wsłuchamy się w ten utwór. Williams po raz kolejny pokazał, jak świetnie potrafi połączyć muzykę z tym, co akurat dzieje się na ekranie.

Po lekkim oddechu następuje kolejne mocne uderzenie. "Battle of the Heroes", podobnie jak "Duel of the Fates" z Epizodu I i "Across the Stars" z Epizodu II stał się utworem przewodnim filmu. Jak przystało na "walkę bohaterów" wyraźnie zaakcentowano w tym utworze heroizm i dramatyzm. Do tego dołączono chór, co tylko spotęgowało dramatyzm sceny, w której możemy usłyszeć ten utwór. Po nim następuje "Anakin's Betrayal". Chyba najlepszy utwór z całego krążka. Nigdy wcześniej żaden  nie był tak przepełniony emocjami. Chyba nawet nie trzeba było dodawać obrazu, bo i tak każdy jest w stanie wyobrazić sobie, co akurat się mogło dziać na ekranie.

Jednak prawdziwym mistrzostwem jest  "Padme's Ruminations". Możemy usłyszeć coś, co jeszcze nigdy nie pojawiło się w soundtrackach Sagi. Przez ponad półtorej minuty nie słyszymy żadnego dialogu. Na ekranie widzimy jedynie dwie postacie patrzące z oddali na siebie. Widzimy rozdartego wewnętrznie Anakina i Padme, które przeczuwa, że stanie się coś niedobrego. Utwór ten w pełni to odzwierciedla. Pełen egzotyki i nowatorstwa wybija się na pierwsze miejsce.

Warto również zwrócić uwagę na "Anakin's Dark Deeds". Bardzo dynamiczny i bardzo dramatyczny. Przenikanie się nawzajem motywów szybkich z łagodniejszymi dało znakomity końcowy efekt. I do tego ta spokojna końcówka, która sama mówi za siebie, że coś złego się stało. Po raz kolejny nie musimy oglądać filmu, by móc powiedzieć, co mogło się wówczas dziać. Na koniec czeka nas niespodzianka. "A New Hope & End Credits" to świetne zwieńczenie Sagi, gdzie możemy usłyszeć motywy znane nam z Klasycznej Trylogii.

Podsumowując, soundtrack jest najlepszy z całej Nowej Trylogii, gdyż podobnie jak film przepełniony jest nieustannym dynamizmem i niepokojem. Warto również zaznaczyć, że jest to chyba najbardziej emocjonalny krążek całej Sagi.
1 10
Moja ocena:
10
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
80% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (46 głosów).
Świat filmu się podzielił. Wielka konsternacja, jaka zapanowała po premierze "Zemsty Sithów", dotyczyła kwestii: wybitny czy tandetny? Dyskusje były burzliwe. Tworzyły ... więcej
zdaniem społeczności pomocna w: 89%
Po 27 latach, na ekranach kin pojawił się film, na który wszyscy czekali. "Gwiezdne Wojny Epizod III: Zemsta Sithów" jest ostatnią częścią trylogii stworzonej przez ... więcej
zdaniem społeczności pomocna w: 76%