Recenzja filmu

Jackie Brown (1997)
Quentin Tarantino
Pam Grier
Samuel L. Jackson

Inny Tarantino

Pozornie nietypowym dla swej twórczości kryminałem "Jackie Brown" Quentin Tarantino wprawił wielu fanów w zakłopotanie. Twórca scenariuszy do niezwykle krwawych "Prawdziwego romansu" i ...
Pozornie nietypowym dla swej twórczości kryminałem "Jackie Brown" Quentin Tarantino wprawił wielu fanów w zakłopotanie. Twórca scenariuszy do niezwykle krwawych "Prawdziwego romansu" i "Urodzonych morderców" zaskakuje - mniej tu postmodernistycznych odniesień, brutalności, poczucia humoru i dystansu. Reżyser postawił na dopracowaną i misternie skonstruowaną intrygę, kosztem przebojowości i efektowności. Liczy się tu przede wszystkim precyzja i pewność, z którą niewątpliwie prowadzona jest narracja. Nie mniej wielu fanów kultowego twórcy "Pulp Fiction" poczuło się zawiedzionych. Moim zdaniem jednak "Jackie Brown" jest filmem jak najbardziej udanym, a Tarantino dowiódł jedynie swej wszechstronności.

Jackie Brown (Pam Grier), stewardessa podrzędnych linii lotniczych, zostaje przyłapana na nielegalnie przenoszonej przez granicę sporej sumie pieniędzy, które miały być dostarczone handlarzowi broni (Samuel L. Jackson). Sprawę prowadzi dynamiczny detektyw Ray (Michael Keaton), który oferuje Jackie współpracę. Czarnoskóra stewardessa prowadzi jednak własną grę. Dalej nie ma sensu streszczać intrygi, gdyż mogłoby to zepsuć przyjemność cieszenia się zaskakującymi zwrotami akcji, w które "Jackie Brown" obfituje.

Na pierwszy rzut oka spektakularnej akcji jest niewiele. Rozgrywa się ona głównie poprzez słowa i dialogi bohaterów. Nietypowy sposób, który stosuje reżyser sprawdza się jednak wyśmienicie - widz zmuszony zostaje do wysiłku, nieustannego śledzenia i rekonstruowania akcji. Tym sposobem twórca "Wściekłych psów"obdarza widza sporym kredytem zaufania, a po skończonej projekcji serwuje niemałą dawkę satysfakcji. Nie ma mowy o nudzie - o to postarali się aktorzy. Każdy z nich tworzy absorbującą kreację. Do wielkiej formy wraca De Niro, który jako niezbyt bystry Louis zdecydowanie błyszczy na drugim planie. Jackson kolejny raz dowodzi swej charyzmy, Fonda eksponuje nieodparty urok, Keaton hipnotyzuje "zdziwionym" wyrazem twarzy, a od Grier trudno oderwać wzrok. Cała ekipa aktorska wyraźnie wspiera reżysera w tym odważnym skądinąd przedsięwzięciu.

Przy pierwszym kontakcie z "Jackie Brown" można odnieść wrażenie, że Tarantino zabrakło odwagi, że nie idzie pod prąd serwując jedynie poprawny kryminał. Jednak pozory mylą - reżyser kolejny raz powraca do ukochanych przez siebie filmów gorszej kategorii, a niskie wyniki finansowe świadczą jedynie o jego bezkompromisowości. Gdy minie pierwszy szok widzów mających w pamięci brawurowe i nowatorskie "Pulp Fiction", już "na zimno" i bez emocji można dostrzec w "Jackie Brown" naprawdę porządny kryminał. Przy kolejnym oglądaniu cieszy dyskretny pastisz kina gangsterskiego i miłość do X Muzy, która epatuje z każdego niemal ujęcia. Warto sięgnąć po nietypowy dla filmografii Tarantino film, aby dostrzec jego inne oblicze i docenić wszechstronność jednego z najciekawszych współczesnych reżyserów.
1 10 6
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
92% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (38 głosów).
Udostępnij:
"Jackie Brown" to historia oparta na postmodernistycznej powieści Elmore’a Leonarda "Rum Punch". Jej adaptacją na szklany ekran zajął się Quentin Tarantino. Kto zetknął ... więcej
zdaniem społeczności pomocna w: 93%
Po kasowym i artystycznym sukcesie "Pulp Fiction" Quentin Tarantino nakręcił kolejny genialny i nietuzinkowy obraz, jakim jest bezdyskusyjnie "Jackie Brown". Film ... więcej
zdaniem społeczności pomocna w: 36%