Recenzja filmu

Kochaj (2016)
Marta Plucińska
Olga Bołądź
Roma Gąsiorowska

Albo rzuć!

Mówi się, że fabuła melodramatu, a także jego niedalekiej kuzynki, czyli komedii romantycznej, powinna być na tyle nieprawdopodobna, by stać się przedmiotem marzeń i na tyle prawdopodobna, by ...
Miłość jest jak sraczka, przychodzi niespodziewanie – mówi jedna pani drugiej pani. I wierzcie mi na słowo, że to najbardziej przenikliwa refleksja, na którą stać twórców filmu "Kochaj". Nihil novi sub sole. Nie od dziś wiadomo, że wybierając się do kina na polską komedię romantyczną, zamiast popcornu lepiej zabrać stoperan. 


Żarty na bok, sprawa jest poważna. Sawa (Olga Bołądź) wychodzi za mąż. Słońce świeci, sukienka skrojona na miarę, girlandy kołyszą się na wietrze, a jednak coś uwiera, coś nie daje spać. Zamiast wiecznie nieobecnego narzeczonego-podróżnika Sawa woli aktora w kapeluszu, który w jednym z warszawskich klubów odstawia striptiz na modłę Moulin Rouge. Jej przyjaciółka, żyjąca na krawędzi Anka (Roma Gąsiorowska) skacze ze spadochronem i zmienia facetów jak rękawiczki, więc to tylko kwestia czasu, aż usidli ją jakiś twardziel w mundurze. Jest jeszcze Weronika (Magdalena Lamparska), celebrująca swoją niedolę samotnej matki oraz Oliwia (Aleksandra Popławska) – prezenterka telewizyjna, która zamiast rozliczać premiera z politycznych obietnic, woli sprawdzać jego seksualne predyspozycje. I taki to kogel-mogel. Utarty według amerykańskiego przepisu, ale podany po polsku – z obowiązkową porcją stereotypów, żenujących dowcipasów oraz "kobiecych rytuałów", które sprowadzają się do piszczenia na widok męskich pośladków. 

Film przynosi wizję świata wypreparowanego z jakiegokolwiek życia, sklejonego z najbardziej wyeksploatowanych klisz. Oznaką zawodowego spełnienia jest w nim zapięty pod szyję kostium, krew bryzgająca na bohaterki w trakcie zawodów MMA służy za symbol skrywanych erotycznych pragnień, zaś emancypacja sprowadza się do wielkiej popijawy, bo przecież jej punkt dojścia jest wiadomy: to ślubny kobierzec. I choć bohaterki, w zgodzie z gatunkową typologią, reprezentują różne "oblicza kobiecości", to reżyserka Marta Plucińska i współscenarzysta Dominik Matwiejczyk nie robią nic, by jakoś ten wzorce uatrakcyjnić. Jak everywoman, to bezbarwna. Jak kariera, to kosztem miłości. Jak dzikość serca, to ekspresja rodem z oddziału zamkniętego. Bohaterki nie zmieniają się ani o jotę, nie rewidują swojej wiedzy o świecie, mężczyznach czy dzieciach, nie przewartościowują priorytetów, są nudne, pozbawione charyzmy i przewidywalne. Podobnie faceci – Chińczyk będzie tu pichcił dalekowschodnie potrawy i paradował w szlafroku ze złotym smokiem na plecach, a policjant będzie fantazją o zaradnym dżentelmenie, z którego w łóżku (bądź w toalecie) wychodzi zwierzę. Jedynie grana przez Małgorzatę Kożuchowską macocha Sawy rozpycha się nieco w gorsecie konwencji i zrzucając płaszczyk bezwzględnego pragmatyzmu, odkrywa wrażliwą naturę. 


Etykietka "kobiecego kina" wystarczy zapewne, by film zarobił swoje w kinach. Będę się jednak upierał, że mieliśmy w ostatnich latach parę przebiśniegów, które lepiej realizowały schematy jednego z najszlachetniejszych gatunków: "Facet (nie)potrzebny od zaraz" w subtelny sposób portretował neurozę pokolenia współczesnych trzydziestolatków, "Planeta Singli" kokietowała dobrze napisanym, niewymuszonym dowcipem, a "Listy do M" broniły się polifoniczną strukturą i kradły od najlepszych. Mówi się, że fabuła melodramatu, a także jego niedalekiej kuzynki, czyli komedii romantycznej, powinna być na tyle nieprawdopodobna, by stać się przedmiotem marzeń i na tyle prawdopodobna, by stać się przedmiotem wiary. W ten sztuczny, poskładany z gatunkowych prefabrykatów świat trudno jednak uwierzyć. Nie mówiąc nawet o tym, by zazdrościć bohaterkom porywów serca. 
1 10
Moja ocena:
3
Michał Walkiewicz
Dziennikarz filmowy, redaktor naczelny portalu Filmweb.pl. Absolwent filmoznawstwa UAM, zwycięzca Konkursu im. Krzysztofa Mętraka (2008), laureat dwóch nagród Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej... przejdź do profilu
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
80% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (136 głosów).
Udostępnij: