Reżyser jednak nic sobie, jak widać, nie robił z konwenansów i umiejętnie wybrnął z sytuacji, broniąc się nieskazitelnym warsztatem i artystycznym wyczuciem. Dzięki temu jego film na trwałe
Elia Kazan zaliczany jest do najwybitniejszych twórców Hollywood. Grecki emigrant na trwałe zapisał się w annałach kina dzięki szeregowi produkcji uważanych za kanon filmu. Działając jako reżyser i scenarzysta przyczynił się do rozwoju kinematografii amerykańskiej, torując drogę do kariery takim aktorom jak Marlon Brando czy James Dean. Kazan zapamiętany został jako postać kontrowersyjna. Przyczynił się do tego fakt, że nigdy nie stronił od podejmowania trudnych tematów. Jednym z obrazów, który wzbudził spore emocje, przełamując tabu, jest pochodząca z 1956 roku "Laleczka". Niejeden wydawałoby się, bardziej bulwersujący film, nie wzbudzał tyle dyskusji co właśnie ta produkcja.
Tytułowa Laleczka, czyli "Baby Doll" Meighan (Carroll Baker) to młoda i naiwna dziewczyna, mieszkająca wraz z dużo starszym mężem Archie Lee (Karl Malden) na farmie w delcie Mississippi. Z uwagi na dzielącą ich różnice wieku, temperamentu oraz charakteru oboje nie są szczęśliwi sytuacją, w jakiej się znajdują. Ona jest poirytowana nudnym życiem na odludziu i brakiem perspektyw, a on stresuje się sytuacją materialną oraz brakiem współżycia w małżeństwie. Dodatkowym strapieniem jest dla niego konkurencja w postaci Sycylijskiego przedsiębiorcy Silvy Vacarro (Eli Wallach). Uważany za intruza mężczyzna doprowadził do bankructwa wielu okolicznych farmerów zajmujących się odziarnianiem bawełny. Również Archie Lee jest na skraju upadłości, w geście zemsty więc wznieca ogień w fabryce Vacarro. Zostawia jednak po sobie ślady, dzięki czemu ofiara pożaru nabiera podejrzeń. Następnego dnia Silva udaje się do domu Meighanów, celem uzyskania dowodów podpalenia.
W czasach zamierzchłych ludzie nieraz brali ślub, jak to się mówi z rozsądku. Nie zawsze kierowało nimi uczucie. Często młode panny wydawane były za dużo starszych mężczyzn, nierzadko pod wpływem nacisku rodziny. Taką właśnie sytuację ukazuje film Kazana. W dzisiejszych czasach ludzie, jak również kobiety, mogą już sami wybierać sobie partnerów, a coraz częściej w ogóle nikogo sobie nie znajdują. Kiedyś jednak nie było jednak tak łatwo wyrwać się z małżeńskiego uścisku. Smutna prawda jest taka, że wiele związków z czasem staje się niezdrowym układem, z którego trudno się wyplątać. „Laleczka” określana bywa mianem czarnej komedii i rzeczywiście oferuje rozrywkę o gorzkim posmaku. Bohaterowie dzieła to ludzie nieszczęśliwi i sfrustrowani. To postacie tragikomiczne, których sytuacja jest nie do pozazdroszczenia. Ich rozterki i cierpienie uwydatnione są przez wybitną grę aktorską. Sprawia ona, że widz z pewnością cieszy się, iż nie znajduje się w sytuacji ukazanej na ekranie. Jeśli dobiega z niego śmiech, to jest to śmiech przez łzy. Gęsta atmosfera zostaje jednak ostatecznie oczyszczona, a seria konfrontacji bohaterów ma działanie terapeutyczne.
Obraz Elii Kazana już przed premierą spotkał się z krytyką ze strony środowisk chrześcijańskich, jak i samego Kościoła. Zarzucano mu promowanie niemoralnych zachowań, wulgarność oraz niestosowny język. Z perspektywy czasu zarzuty te mogą oczywiście wydać się bezzasadne, lecz należy pamiętać, w jakiej epoce Kazan kręcił swoje dzieło. Był to wciąż czas, w którym żywe były różnorakie kulturowe uprzedzenia, a wiele tematów nadal stanowiło tabu. Reżyser jednak nic sobie, jak widać, nie robił z konwenansów i umiejętnie wybrnął z sytuacji, broniąc się nieskazitelnym warsztatem i artystycznym wyczuciem. Dzięki temu jego film na trwałe zapisał się w pamięci widzów jako przykład kina angażującego i jednocześnie oferującego rozrywkę.
110
Moja ocena:
7
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
Udostępnij
Facebook
X
Udostępnij
Skopiuj link
Obserwuj nas na Google News
Obserwuj nas na Google News
Obserwuj nas na Google News
Obserwuj nas na Google News
Dodaj Filmweb jako preferowane źródło w Google
Częściej zobaczysz nasze artykuły w wynikach wyszukiwania.