Recenzja filmu

Okna strachu (2003)
Louis Bélanger
Shannen Doherty
Benz Antoine

Strach ma wielkie okna

Do obejrzenia filmu "Okna strachu", w zasadzie, skłoniła mnie obsada. A właściwie jedna osoba: Shannen Doherty znana przede wszystkim z roli Brendy w serialu "Beverly Hills, 90210". Aktorka ...
Do obejrzenia filmu "Okna strachu", w zasadzie, skłoniła mnie obsada. A właściwie jedna osoba: Shannen Doherty znana przede wszystkim z roli Brendy w serialu "Beverly Hills, 90210". Aktorka zagrała "kobietę o niebiańskim imieniu". Celeste wynajmuje apartament po wyprowadzce od swojego chłopaka, z którym od pewnego czasu codziennie się kłóciła. Od samego początku zaczynają ją nękać telefony, z czasem okazuje się, że jest podglądana, a mężczyzna ten z każdą minutą staje się coraz bardziej niebezpieczny. Policja nie jest w stanie go wytropić, więc dziewczyna musi sobie radzić sama. Dramatyzmu sytuacji dodaje fakt, że przez cały czas jest śledzona przez chłopaka, od którego chciała odpocząć. 

Krytyk filmowy, Tomasz Raczek porównał Shannen Doherty do Sharon Stone stwierdzeniem, że takie role wprowadziły tę drugą do hollywoodzkiej ekstraklasy. Uważam, że bardzo przekonująco odegrała swoją rolę. Dzięki niej film ani przez minutę nie jest nudny. I nie jest to bynajmniej spowodowane tym, że uwielbiam tę aktorkę. Potwierdzają to także inne tytuły, jak np. "Wbrew pozorom" z 1999 roku. Czasami mam wrażenie, że grając główne role w produkcjach telewizyjnych lub serialach, aktorka się po prostu marnuje. Ponadto jest zaszufladkowana - wszystkie jej role są bardzo do siebie podobne, a filmy z jej udziałem to praktycznie same thrillery czy dramaty.

Najważniejsze w thrillerach jest, by złą postać przedstawiono tak, żeby trudno było ją rozszyfrować, dzięki czemu film ogląda się z zapartym tchem, dosłownie nie odrywając wzroku od ekranu. Natomiast tu przestępca zagrał w taki sposób, że w pewnych momentach można było się domyślić, kto jest podglądaczem, pomimo misternie uknutych intryg i zabezpieczania się pod każdym względem.

Louis Bélanger, pomimo tego że nie ma zbyt dużej liczby wyreżyserowanych filmów na swoim koncie, pokazał, że stać go na wiele. Już od samego początku dowiedzieć się można, jak postępuje przestępca. Myślę, że reżyser podjął słuszną decyzję, wybierając Shannen Doherty jako odtwórczynię roli Celeste. Inna aktorka mogłaby nie sprostać wyzwaniu. Zdaje się jednak, że trochę za bardzo skupił się na trzech głównych bohaterach. Przez cały film w zasadzie inne postacie pojawiały się sporadycznie. Można nawet przypuszczać, że tylko po to, aby były.

Choć film się dobrze ogląda, czułam trochę niedosyt po ostatniej scenie. Oczekiwałam nieco dłuższego finału. Szamotanina pomiędzy Celeste, jej narzeczonym i podglądaczem skończyła się zaledwie po jakieś minucie. Jednak fakt, że nie było przydługich rozmów o wszystkim i o niczym, a sceny nie ciągły się w nieskończoność, jest dużym plusem. Raczek powiedział również, że film można oglądać wiele razy dzięki grze aktorskiej głównej bohaterki, co z czystym sumieniem potwierdzam. Z pewnością kiedyś do niego wrócę.
1 10
Moja ocena:
6
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
50% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (6 głosów).
Udostępnij: