Recenzja wyd. DVD filmu

Samotne serca (2006)
Todd Robinson
John Travolta
James Gandolfini

Nieatrakcyjne ogłoszenie matrymonialne

Nikomu nieznany reżyser, Todd Robinson, którego poprzednie filmy nie zostały zauważone, pragnie opowiedzieć historię opartą prawdziwych wydarzeniach, w której główne role miałyby zagrać znane ...
Nikomu nieznany reżyser, Todd Robinson, którego poprzednie filmy nie zostały zauważone, pragnie opowiedzieć historię opartą prawdziwych wydarzeniach, w której główne role miałyby zagrać znane gwiazdy, co może pomóc mu rozsławić swoje nazwisko. Czy tak się jednak dzieje?

Od razu odpowiem na wyżej postawione pytanie, by nie pozostawiać złudzeń: nie. Dwoje kochanków podróżuje po Stanach Zjednoczonych zabijając po drodze kobiety, które odpowiedziały na ich ogłoszenie matrymonialne. Raymond (Jared Leto), męski członek drużyny zwanej zabójcami samotnych serc uwodzi je, a po nakłonieniu ich do oddania majątku, zabija, w czym pomaga mu jego piękna kochanka/siostra Martha (Salma Hayek). Oczywiście sielanka nie trwa długo i sprawą zaczyna interesować się policja. Zraniony detektyw (John Travolta) tuż po prywatnej tragedii (jakie to amerykańskie) wraz ze swoim partnerem wyrusza na poszukiwanie morderców.

Film nie wyróżnia się niczym szczególnym. Próba stylizacji go na film gangsterski rodem z lat 40. za pomocą narracji nie wyszła filmowi na dobre. Narrator ze swoim akcentem jest strasznie wkurzający. Fabuła sama w sobie jest bez większych zarzutów, nie nudzi, niektóre sceny są nawet ciekawe (dla przykładu ta, kiedy zabójcy zostają zatrzymani przez policję). Mankamentem jest to, że film nie pozostawia żadnego przesłania. Jest to tylko historia. Byli sobie mordercy, zabijali, ponieśli karę. Tylko co z tego pozostanie widzowi w pamięci?

Najgorszą wadą filmu jest konstrukcja postaci. Nie są wyraziste, nie można stwierdzić jakie motywy nimi kierowały i dlaczego postępowały tak, a nie inaczej. Robinson (również autor scenariusza) pozostawił je bardzo płytkie, jakby niedokończone, co było dużym błędem, zważywszy na to, jacy aktorzy się w nie wcielili. A oni robią wszystko, by nadać granym przez nie postaciom wnętrza. Niestety, choćby się nie wiadomo jak starali, nie uda im się stworzyć głębokie i skomplikowane osobowości – w tym przypadku błąd został popełniony w niższym ogniwie, przy ich pisaniu.

Samotne serca przeszły niezauważone, czemu dziwić się nie można. Jedynym atutem filmu jest obsada. Średniak. Jeśli szuka ktoś filmu, który go poruszy i zastanowi to niech sięgnie po coś innego. Jeśli natomiast ma ochotę na niezobowiązującą rozrywkę, czy dodatek to wieczoru ze znajomymi to nie powinien być zawiedziony. Ja niestety szukałem czegoś więcej.

W Polsce jego dystrybutorem jest firma Monolith. Nie został on opatrzony żadnymi dodatkami, jak na przykład niewykorzystane sceny czy wywiady z twórcami. Możemy obejrzeć jedynie zwiastuny innych filmów dystrybutora. Co do dźwięku i obrazu to nie ma zarzutu.
1 10 6
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
52% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (33 głosy).
Udostępnij: