Recenzja serialu

Jedyna (2025)
Vince Gilligan
Byron Howard

Kiedy harmonia staje się opresją

„Jedyna” to serial, który już od pierwszych minut jasno komunikuje, że nie zamierza iść na skróty. Vince Gilligan, twórca „Breaking Bad” i „Zadzwoń do Saula”, ponownie wybiera drogę cierpliwej,
Jedyna” to serial, który już od pierwszych minut jasno komunikuje, że nie zamierza iść na skróty. Vince Gilligan, twórca „Breaking Bad” i „Zadzwoń do Saula”, ponownie wybiera drogę cierpliwej, konsekwentnej narracji, w której ważniejsze od fajerwerków są pytania zadawane widzowi. Tym razem jednak zamiast opowieści o moralnym rozkładzie jednostki, dostajemy ambitne science fiction o granicach indywidualizmu, wolnej woli i sensie bycia sobą w świecie, który nagle przestaje potrzebować jednostek.

Już na poziomie samej koncepcji „Jedyna” imponuje oryginalnością. Motyw zbiorowej świadomości czy hive-mindu pojawiał się w popkulturze wielokrotnie, ale rzadko był potraktowany z taką świeżością i humanistycznym namysłem. To nie jest serial o walce z obcymi ani o ratowaniu świata w klasycznym sensie. To opowieść o tym, co właściwie tracimy, gdy świat staje się lepszy, spokojniejszy i bardziej uporządkowany, ale przestaje być nasz.

Gilligan po raz kolejny udowadnia, że najlepiej czuje się w opowiadaniu historii poprzez bohaterów. Centralna postać serialu jest daleka od ideału. Bywa irytująca, impulsywna, egoistyczna. I właśnie dzięki temu tak dobrze działa jako punkt odniesienia dla widza. W świecie perfekcyjnej harmonii i zbiorowej empatii to jej niedoskonałości stają się najbardziej ludzkim elementem rzeczywistości. Rhea Seehorn, znana fanom „Zadzwoń do Saula”, ponownie pokazuje ogromny aktorski zakres, niosąc serial na swoich barkach bez potrzeby przesadnych, emocjonalnych fajerwerków.

Tempo narracji może być dla niektórych wyzwaniem, ale trudno uznać je za wadę. Wręcz przeciwnie, właśnie od tego są seriale. „Jedyna” oddycha, pozwala scenom wybrzmieć, a widzowi daje czas na refleksję. Gilligan już nieraz udowodnił, że potrafi rozkręcać swoje historie z sezonu na sezon, stopniowo pogłębiając zarówno świat przedstawiony, jak i psychologię postaci. Breaking Bad jest najlepszym dowodem na to, że cierpliwość w jego przypadku się opłaca.

Wizualnie serial stoi na bardzo wysokim poziomie. Oszczędna, przemyślana estetyka, świetna praca kamery i konsekwentna paleta barw budują atmosferę niepokoju podszytego dziwnym spokojem. Do tego subtelny humor, który przełamuje ciężar filozoficznych rozważań i sprawia, że całość nigdy nie popada w nadętą powagę.

Jedyna” to science fiction, które nie próbuje imponować technologią, lecz ideami. Serial stawia trudne pytania i nie spieszy się z odpowiedziami. Dla mnie to bardzo dobry, inteligentny i odważny projekt. Jeden z ciekawszych tytułów SF ostatnich lat i produkcja, której rozwój z pewnością warto śledzić. Jeśli historia ma się rozkręcać tak, jak przyzwyczaił nas do tego Gilligan, najlepsze dopiero przed nami.
1 10
Moja ocena serialu:
8
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
Recenzja Sezonu 1 serialu Jedyna
Recenzja pierwszych siedmiu odcinków. Na naszej planecie już teraz istnieją gatunki, które potrafią... czytaj więcej