W tym sezonie autorzy przeszli samych siebie. Największa porażka to Gandia który wychodzi na to jest jeb..ym ninja. Chłopy prują w niego z karabinów z 20 metrów a ten jak gdyby nic sobie ucieka.
Cały sezon jedno wielkie nieporozumienie, scena ucieczki gandi jest niczym wjazd Hanki Mostowiak w kartony
W 6 odcinku Gandia każe ekipie śpiewać Barkę (tak to ta ulubiona pieśń "papieża Polaka"). Jaki jest sens akurat tej pieśni w tym momencie? Nie potrafię dostrzec symboliki. Pieśń raczej wielbi Pana, nie jest czymś co możnaby śpiewać na pożegnanie z tym światem.