Levinson wyraźnie wolałby kręcić porno, ogólnie przy scenach z Cassie to czuć taką żenadę i zdegustowanie że szok ale simpy i spermiarze Sidni Słini się zachwycają bo widzą cycki, jest to tak wszystko żałośnie zrealizowane i desperacko że ja pier*olę, dosłownie samemu się wstyd odczuwa przy oglądaniu tego, jeszcze to...
więcejJak sądzicie, czy sposób w jaki uśmiercili rue w serialu jest pewnego rodzaju "oddaniem hołdu" w stronę śmierci angusa (grającego fezco w serialu)? Stąd też te nawiązania do niego w jej wizjach przed śmiercią?
Angus umarł "przypadkowo" łykając złe tabletki, a dokładnie opio.. czyli 1:1 sytuacja jak w serialu z rue.
Czytając komentarze odnoszę wrażenie, że jestem jedną z niewielu osób, której trzeci sezon się podoba. Nawiązania do Tarantino - coś pięknego. Scena nocy poślubnej - genialna. Pierwsze dwa sezony były dla mnie nieznośną pochwałą ćpania i tłumaczeniem patologicznych zachowań. Teraz odchodzimy od tego, bo publika...
Jednym z większych rozczarowań sezonu jest na ten moment zmiana charakterów Cassie i Nate'a. Dotychczasowo to Cassie była stroną zdesperowaną, łaknącą męskiej uwagi i miłości (jak to powiedziała w którymś z odcinków sezonu drugiego: "At least I'm loved"). Nate natomiast był stroną bardziej niezależną, dominującą,...
Każdy odcinek to rozmyślanie jakie ze swoich perwersji Sam Levinson zaprezentuje w każdej kolejnej scenie. Kiedy pojawia się Sidni Słini to włącza się już po prostu pornhub. Śmieszy też to że widać że typ wyraźnie chce być drugim Tarantino (nawet st00pki są i to w każdym odcinku), problem w tym że to co u Tarantino...
I z takim przekonaniem go oglądam. Tutaj losy bohaterów są kompletnie na drugim planie i są tylko po to żeby była jakakolwiek fabuła. Nie ma sensu zwracać na to jakiejkolwiek uwagi. Ten sezon ogląda się dla śmiechu i jaj. Absurdy są tak wielkie, że inaczej nie można tego odbierać. To coś ala "Straszny...