
W niewyjaśnionych okolicznościach ginie nastolatka, córka psychologa więziennego. Ojciec desperacko rozpoczyna poszukiwania na własną rękę. Dramatyczną sytuację, w której jest jego rodzina pogłębia kryzys ich wzajemnych relacji, niezrozumienia, emocjonalnego dystansu i braku więzi. Tymczasem wokół sprawy narasta zmowa milczenia.
Drugi sezon „Klangoru” jest rozczarowującym zaprzeczeniem jakości pierwszej odsłony, która była spójną i kompletną produkcją pod względem wizualnym, aktorskim i fabularnym. Nowa seria gubi każdy z tych elementów. Fabuła jest chaotyczna i pozbawiona napięcia, realizacja nierówna, a aktorstwo przytłoczone wyjątkowo...
W zwiastunie ledwo słychać co mówią aktorzy. Oby w samym serialu było nieco lepiej bo zapowiada się klasyka polskiej produkcji dźwięku.
W scenie na promie kiedy Helena stoi przy samochodzie widać w tle brodatego gościa w żółtej kurtce. Pytanie czy to luźne nawiązanie, mrugnięcie okiem, czy może akcja pierwszego i drugiego sezonu dzieje się w tym samym czasie? Miejsce się zgadza, widać tych samych policjantów z wydziału kryminalnego.