Czy mi się wydaje, czy na końcu do Daryla mierzy z karabinu ten sam typ, który zginął wcześniej na
oczach Ricka pod łóżkiem? :>
A jednak wyglądało na to,jakby miał kopnąć w kalendarz ,tylko się zastanawiałam kiedy przemieni się i zaatakuje Ricka-a tu suprajsee-on żyje.
No i to się chyba stało kiedy Rick już uciekł z tego domu i nagle usłyszał wrzaski?
To był ten z łazienki. Nie mogę uwierzyć, że ktoś by kogoś udusił, a potem się koło niego położył spać.
brak mi slow niekiedy, wlaczajcie mozg jak ogladacie serial, wiem ze to tylko zwykly pozeracz czasu o zombie ale wlaczony mozg sie przyda:>
Daryl ma nowych kolegów - Hell Yeah :D
No i tyle. Fragmenty z Sashą całkiem całkiem. Część Darylkowa przenudna.
Odcinek z serii tych, że nawet nie ma co komentować. Ot był.
Kolejny odcinek taki więcej gadania i chodzenia i troszkę akcji ten serial nie jest już taki sam jak poprzednio a oni jeszcze chcą zrobić sezon 5 na sezonie 4 też by dobrze żeby się skończyło .
Cóż, pierwsza część nudnawa, w drugiej więcej akcji... Mam wrażenie, że z tego serialu robi się takie pie***lenie kotka za pomocą młotka... niby pomysł w tej serii na rozdzielenie fajny itd ale jednak czegoś tu brakuje... zabijcie mnie, ale miałam nadzieję że u Darylka i Beth będzie chociaż kiss (przez tą podkręconą atmosferę) a tu lipa, Beth zostawiła go i zwiała (o co kaman?) Mam nawet teorię, że może to nie była ona w tym samochodzie :P zobaczymy.. Akcja Daryl walczy w kostnicy z zombie mi się podobała, przynajmniej przez chwilę jakieś emocje i obawa, że go zabiją.... Maggie szuka Glenna bla bla może na końcu coś się działo... No i właśnie, nowi kumple Daryla xD Zobaczymy, zobaczymy ;) Ja się boję o następny odcinek: Tyreese niania, mała-psychopata i Carolka... Jakoś przez to wszystko na niego nie czekam...
Nie no ją ktoś porwał - toć plecaczek został :P
Niech się teraz inni z nią mordują :D
I o to samo mi chodzi. Niby pomysł jest, niby coś się dzieje a jest to takie mdłe, że w zasadzie nie ma co komentować w tym odcinku. Jedyna akcja, która mnie zaciekawiła to te 2minuty gadki Daryla z Hunterami. Fajnie, że Daryl nowych kolegów znalazł- oby rozwinięcie było porządne.
No i zapowiedź kolejnego odcinka.... 45min z Siwą i Pączuniem? Ja po prostu nie mogę tego jego młoteczka. Nie wiem jaki jest zamysł twórców ale ja na jego widok parskam śmiechem :D
Oczywiście, że Beth została porwana, możliwe, że przez tych samych gości, którzy spotkali Daryla, a nawet jak nie, to dałabym sobie rękę uciąć, że to ci sami, przed którymi zwiewał Rick. I w ogóle mi się wydaje, że ten dom pogrzebowy był pułapką, za śliczne to wszystko było, czysto, jeszcze ten pies, może ktoś ich śledził, czy co? Ale mnie się odcinek i tak bardzo podobał, bo jestem wielką fanką Bethylu *_* Natomiast na przyszły nie czekam, Pączusia darzę wielką sympatią, ale jak pomyślę o Lizzie i Carol, to aż zgrzytam zębami, a wychodzi na to, że nawet Ricka i Michonne w przyszłym odcinku nie będzie, a tu tylko trzy odcinki do końca sezonu >.<
To widzę, że wszyscy się zgadzamy :D Ach no tak, serio ją porwali, nie pomyślałam :) A next odcinek to chyba będzie droga przez mękę...
I przypomniała mi się fajna rozmowa Daryla z Beth (piszę z pamięci jakby co :P)
Beth: Dlaczego zmieniłeś zdanie?
Daryl: mmmmm (to jego mruknięcie :P )
Beth: mmmm?
Daryl gapi się na Beth.
Beth: Oh...
Pojawienie się psa :P
ja z tej sceny zapamiętałam głównie tkiki głowy Beth.
Zamiast czuć romantyczne napięcie, to się zastanawiałam czy to może początek Parkinsona :P
Z resztą Daryl też tak romantyzm umie zagrać, że szok. Ja nie wiem. Niby przystojny facet (w TWD coraz bardziej odpychający no ale dalej - bywają gorsi), a jakiś taki aseksualny....
Hahaahahaha nie no romantyczne to nie wiem czy to było, ale no :D może jak na nich :P Ja w każdym razie nawet zaczęłam krzyczeć : No pocałujcie się wreszcie, i dołączyłam to tego śmianie się z tej całej sceny... No Reedus jak dla mnie jest mega przystojny, ale Daryl to teraz jakiś taki niepozbierany.... Wziąłby laskę do łóżka a nie... Daryl sprawia takie wrażenie, że nawet jakby Beth stanęła przed nim naga, to pewnie poleciałby do lasu z kuszą, twierdząc, że idzie polować :P
W zasadzie to wiesz.... Beth bym kijem nie tkła, więc się nie dziwię :P Chociaż na bezrybiu.....
Ale no mówię. Daryl (nie Reedus) jest dla mnie tak aseksualny że to nie do pojęcia :)
hue hue :D A ja mam teorię nową - porwali ją kanibale (bo podobno w tym sezonie mają się pojawić...) Nie chcę nic mówić, ale wydaje mi się, że Beth skończy jako potrawka :P
Zaprowadzą Daryla do bazy i poczęstują gulaszem :D
I Happy End, bo Dixon odnalazł wreszcie swoją Greenównę :D
A on pozna samochód, wścieknie się i zapyta się po posiłku: Co z Beth? Oni: Mamy nadzieję, że ci smakowała! I mina Daryla :P Boshe... :D
albo wyłowi główkę jak pójdzie po dokładkę :D
Kurcze... ja powinnam romanse pisać. Serio :D
:D :D Taaak xD :D Ja się serio zastanawiam kto teraz zginie... tylko 3 odcinki jeszcze... Nie wiem jak ten następny przeżyje, to będzie sajgon...
Tych których spotkał Rick i Daryl to zwykłe fredki co se łażą szabrują i czasami coś zgwałcą , a ci kanibale to juz musi byc jakaś większa zorganizowana grupa , wydaje mi sie że ten dom to była pułapka i ta miejscówka dla ocalałych to też taki lep na muchy założony przez tych Piętaszków ( tak mi sie wydaje bo komiksu nie czytałem ) ;d
Beth porwali na pewno ci których spotkał Rick w domu. Natomiast sądzę że ten dom pogrzebowy może coś mieć związek z kanibalami. Po prostu w tym jedzeniu może być coś co ma ich otruć czy coś w tym stylu :)
Czy ja wiem, w komiksie Tyreese wydaje się większy i bardziej umięśniony niż brzuchaty, więc młoteczek jest jeszcze mniejszy :D
do roli Tyressa nadałby się lepiej Terry Crews, bardziej napakowany, wygląda jak futbolista i taki żwawszy w filmie. Do tego wyróżniałby się wzrostem bo Tyresse jak dla mnie mógłby być wyższy.
Ach, to ten, widziałem go m.in. w "Szóstym dniu". No faktycznie, zbudowany bardziej jak komiksowy Tyreese :) Właściwie tak postać jest teraz na tyle różna od oryginału pod względem losów, że wszystko się może zdarzyć w jego przypadku.
"Nie no ją ktoś porwał - toć plecaczek został :P
Niech się teraz inni z nią mordują :D"
Spoko, jak zacznie im śpiewać to ją wywalą albo uciekną gdzie pieprz rośnie xD Beth nic nie grozi :D :D
Śpiewać pól biedy... jak im zacznie cytowac dzienniczek swój to popełnią samobójstwo :P
Skoro znak drogowy i trzonek się sprawdzają (:D) to czemu nie młoteczek? Beth niech weźmie kawałek klawisza od pianina i też jakiegoś zombiaka zaciuka :P
Dla mnie ten odcinek wyraźnie się odciął na tle poprzedniego. Przede wszystkim, że pozostawia widza z kilkoma pytaniami: Co dalej? Co się stało z Beth? Co będzie z Darylem w nowej grupie?
Co zaś się tyczy samej treści: Wielki plus za powrócenie do motywu więcej niż jednej grupy na odcinek. Dzięki temu się nie nudziłem, nie patrzyłem ile jeszcze zostało do końca. Zdałem sobie sprawę, że przy tylu nowych lub mniej znanych bohaterach (m.in. grupa Abrahama) mniej mnie interesują rozterki Daryla, którego oglądam od 4 sezonów. Grupa Maggie-Sasha-Bob jest dość ciekawa, dowiedzieliśmy się jak Bob trafił do więzienia i że ma obsesję wobec samotności i bycia samemu. Maggie to malarka new-age, która wykorzystuje krew walkerów w swej sztuce i jest w stanie spać wśród trupów. Sasha marzy o własnym lokum, ale jak przychodzi co do czego, woli towarzystwo niż monopol na mieszkanie.
Akcje z walkerami były odpowiednio rozmieszczone, by nie pozwolić na przyśnięcie. Przeciw Darylowi trzeba wysyłać właśnie takie stada, a nie kilka ledwo człapiących trupków, którymi można co najwyżej pograć w golfa. Inaczej nie ma napięcia. Oczywiście walkery było widać w szparach między żaluzjami na drzwiach, więc ciężko było je wziąć za psa, ale co tam :D Dobrze, że Daryl wreszcie zmienił otoczenie, bo Beth jak nie ma zachcianek, to w jakieś sidła włazi i trzeba ją nosić.
Najśmieszniejsza scena:
Sasha każe Bobowi spać, żeby wyzdrowiał.
Walkery (chyba marcujące się xD): <arghhaahahahharggghuuuhaaaaaaaaa>
Bob: I tried.
:D
Miły akcent z Glennem na samym końcu pozostawia to wrażenie "Szkoda, że już koniec", którego nie czułem ostatnim razem.
Swoją drogą dziwne, że znaki wskazujące drogę do Terminusa były dość liczne, a nikt podczas wypraw z więzienia na nie wcześniej nie natrafił. Odcinek ten sprawił, że zacząłem się zastanawiać się nad pewną kwestią... Ciekawe, czy patogen byłby w stanie ożywić kogoś, kto podczas wybuchu epidemii byłby już martwy - np ciało leżące w kostnicy albo oczekujące na pogrzeb w kościele. Jak zobaczyłem cmentarz, to od razu miałem w głowie sceny o rękach przebijających ziemię :D
A odnośnie domu koło cmentarza - co się stało z tymi ludźmi w środku? Mówię o tych dwóch w kostnicy w garniakach i o gościu z trumny. Kiedy Daryl dotknął jego twarzy coś jakby się rozmazało na niej. Dlaczego właściwie nie zamienili się w zombiaków skoro już nie żyją?
Co do nowej grupy na końcu - myślicie, że to Łowcy porwali Beth czy grupka która otoczyła Daryla to oni? A może w obydwóch przypadkach to byli Łowcy?. Jedno jest pewne - ta sama grupa była w chwilowym zakwaterowaniu Ricka z Carlem i Michonne, kiedy ostatnia dwójka wyruszyła szukać zapasów.
Podobno chodzą pogłoski, że bohater, który dostał cały odcinek dla siebie, wkrótce zginie - z zapowiedzi nowego odcinka wynika, że cały następny będzie poświęcony Tyrees'owi, Carol, Lizzie i Micce + ostatni cały odcinek był poświęcony Darylowi i Beth, więc mamy z czego wybierać :D
Z tego co zrozumiałem, to byli martwi ludzie nadgnici, (może zabite walkery) ale ucharakteryzowani na czystych jak do pogrzebu, bo ktoś chciał ich pochować. To co się rozmazało po dotknięciu to był makijaż.
Tak, nowi koledzy Daryla to ci sami, którzy szabrowali dom Ricka. Natomiast co do porwania Beth - jeśli Łowcy mieliby samochód, to po co chodziliby grupą pieszo po torach? Myślę, że to ktoś inny.
Na ten przyszły odcinek nie mam wielkich oczekiwań xD
"Podobno chodzą pogłoski, że bohater, który dostał cały odcinek dla siebie, wkrótce zginie"
Podobno ślepy powiedział głuchemu, że widział, jak szczerbaty odgryzł włosy łysemu.
W dzisiejszym odcinku TWD - Glee.
Jak tak ma wyglądać ten serial, to ja się wkrótce pożegnam, bo to jest męczarnia i marnowanie czasu. Zawsze myślałam, że jeżeli kiedykolwiek dojdzie do porzucenia przeze mnie tego serialu, to będzie to przez głupoty. Ale najprawdopodobniej rzucę ten serial przez zwyczajną nudę.
TWD przez ostatnie kilka odcinków - pomijając ten z Rickiem - stał się serialem o niczym.
I nie zmyliła mnie akcja z Darylem na koniec. W ogóle mnie to nie ruszyło i jest kolejnym sztucznym generatorem sztucznego napięcia.
Szanowni twórcy TWD - wy już macie bohaterów. Mało bo mało, a i materiał wydaje się nieciekawy w porównaniu do silnych osobowości, któreście sami zayebali, ale macie ich i przy odrobinie wysiłku można ich eksploatować i NAWET osiągnąć przyzwoity efekt. A co robicie w zamian? Niszczycie to co macie i na siłę wpieprzacie nowych bohaterów. No przecież tam się już tłum robi, a to Spocony Podkoszulek a teraz Syn Anarchii. Po co?
Rozproszenie ekipy dało wreszcie pole do popisu twórcom, takie, jakie więzienie dać nie mogło. Można było poprowadzić ten serial w prawdziwie trzymający w napięciu kierunek wykorzystując nie tylko zombi, ale również potężny ładunek emocjonalny towarzyszący traumie po ataku na więzienie, rozdzielenia, samotności, tęsknoty, depresji. A także nadziei.
Apokalipsa. Wicie. Rozumicie.
Wszystko to zostało albo pominięte, albo ledwo liźnięte, albo strywializowane, sprowadzone do banału i sztampowych wypowiedzi bohaterów. Atmosfera apokalipsy - nie stwierdzono.
A przecież zaczęło się tak dobrze. Jak teraz porównam wątek samotności Michonne z podobnym wątkiem Boba, Maggie i Saszy.. Jak porównam bunt Carla z "bóntem" Beth.. Koszmar.
Do tego ten nachalny symbolizm narastający ostatnio z odcinka na odcinek - przykładowo Beth jęcząca o good people, co dla mnie było OCZYWISTĄ OCZYWISTOŚCIĄ zapowiedzi bad people.
TWD stał się serialem o niczym z nijakimi bohaterami prowadzącymi rozmowy o niczym, mówiący rzeczy, które normalny człowiek nie mówi.
Wydawało mi się, że koszmarny dla mnie sezon na farmie był nudny i przegadany. Ale jak rany - teraz tamte interakcje miedzy bohaterami i ich rozmowy wydają mi się genialne na tle aktualnych banalnych sucharów latających ku mojej zgrozie po ekranie jak ludzkie członki w Attack on Titans.
Ja wiem, a przynajmniej domyślam się, że twórcy chcą dorobić Ideologię do tego serialu, że wydaje im się, że poruszają Odwieczne Prawdy, Istotę Człowieczeństwa, Wielkie, Niezmienne, Uniwersalne, Szarpiące Duszę Things & Stuff. Ale jest cienka granica między mówieniem o człowieczeństwie w sposób skłaniający do refleksji, wywołujący u widza lub czytelnika silne uczucia, a mówieniem w sposób płytki i infantylny.
TWD wybrało swoją stronę tej granicy i posadziło na niej dupę.
Zastanawiałem się, o jakie ludzkie członki w AoT Ci chodziło, aż zrozumiałem, że miałaś na myśli kończyny xD
Things & stuff <3
http://24.media.tumblr.com/65ce4a935c4a741933734020f33cee03/tumblr_mila4d1b6l1rc zjtuo1_500.png
Masz tę płytę? :>
Things & stuff to ostatnie podrygi fajności w TWD :D
U mnie - na wieczna pamiątkę!