Żony ze Stepford

The Stepford Wives

2004 1 godz. 33 min.
6,1 36 785
ocen
6,1 10 36785
6 297
chce zobaczyć
5,0 5
ocen krytyków
{"rate":5.0,"count":5}
powrót do forum filmu Żony ze Stepford
  • Oglądałem wersję z polskim dubbingiem. I... albo to była jakas okrojona wersja, albo ten film sie poprostu nie trzyma kupy. W scenariuszu jest tyle błedów, że aż sie dziwię, że dopuszczono go do produkcji w tej postaci.

    Najprostrzy przykład - skoro żony mają tylko wszczepione czipy do mózgu, to jakim cudem jedna z nich wypluwa banknoty jak bankomat?

    Albo - po co Mike Wellington stowrzył robota o wyglądzie Joanny, skoro zamierzał tylko wszczepic jej czip... ?

    Cała masa takich nieścisłości jest...

  • TomHs ocenił(a) ten film na: 7

    Sony_West no film oglądałem już dawno i tego o tworzeniu robota o wyglądzie jakiejkolwiek babki nie pamiętam, ale z tym wypłacaniem forsy to w sumie mogło być tak, że jak kupuje facet sobie samochód to czasami z jakimiś bonusami, gadżetami i pewnie tak samo było i w tym przypadku. no jak już tuninguję swoją starą to czemu nie dorobić opcji "bankomat", "robot kuchenny", "podnóżek" itd? xD no ale tak to przyznam, że czasami pewne rzeczy były zwyczajnie naciągane.

  • GinaG ocenił(a) ten film na: 7

    Sony_West oj, czepiacie sie szczegolow:) przeciez to nie zaden dokument naukowy o dzialaniu robotow czy cos w tym rodzaju. filmy "sci-fi" (czy podchodzace pod gatunek) maja to do siebie, ze sa momentami niezbyt realistyczne:) lekko powiedziawszy. chociaz z ta kopia joanny to rzeczywiscie troche brak konsekwencji. w kazdym razie, film dobry, przywodzi na mysl porownanie do "brave new world" huxley'a. i oczywiscie niezrownana bette midler:)

  • UwagaKarolka ocenił(a) ten film na: 10

    Sony_West Ojj chyba nie oglądaliście uważnie ;P Mike nie stworzył robota swej żony, Joanna tylko udawała i jest o tym mowa w filmie.

  • UwagaKarolka a co to za ciało w takim razie leżało na tym stoliczku, razem z którym joanna razem z mężem zjechali w podziemia żeby zmienić ją w robota?

    w oryginale nie było takich rażących błędów

  • rejczel Dokładnie tak. Oryginał był w ogóle daleki od komedii i o ile dobrze pamiętał miał zaskakujące zakończenie. Niestandardowe, bo po prostu złe.

    A motyw z wypluwaniem banknotów, podczas gdy one miały "jedynie" zainstalowany jakiś czip, po prostu idiotyczny. Tak samo jak scena z opiekaniem dłoni na palniku, gdy Kidman rozmawia ze zmodyfikowaną już koleżanką...

  • jolec ocenił(a) ten film na: 8

    cxap Ja nie wiem jak wy oglądaliście ten film... Zanim zaczniecie pisać takie bzdury powinniście się upewnić...
    Żony były robotami. Jednej z nich poszły iskry na przyjęciu, można było im też napompować balony, kontrolować pilotem, miały ulepszone ciała (bankomat) i najwyraźniej były ognioodporne xD One, tak jak i Mike, były robotami. A może mąż miał wybór, czy przerobić ją na robota, czy tylko wyprać mózg. Reżyser przecież nie musiał dokładnie wyjaśniać jak się wszytko dzieje i tego w jaki sposób te żony przerabiają, bo nie o tym był film. Klip reklamowy pokazany przez Mike'a był tylko klipem reklamowym. Przecież nie mogli powiedzieć, że kobiety przerabiają na roboty a ich ciała gdzieś zakopują... Reżyser te zagadkę pozostawił inteligencji i domyślności widzów.
    Wydaję mi się, że zawartość ich mózgu była kopiowana do robotów i poddawana jakiejś obróbce. A te wszystkie dane były zapisane na jakimś serwerze, dlatego Walter mógł przywrócić żonom ich dawne ja.
    Joanna nigdy nie była robotem, nigdy jej nie przerobiono. Było to wyraźnie pokazane na filmie. Walter nie zechciał przenieść swojej żony do ciała robota.
    Owszem, zgadzam się, film ma parę błędów logicznych i mi też coś tutaj nie pasowało. Właśnie w tym momencie kiedy Walter usuwał "program Stepford". Wyszło na to, że żony pozostały robotami, tylko że ze zmodyfikowaną, oryginalną zawartością mózgu. Cóż, film nie miał być filmem naukowym czy dokumentalnym. Można mu kilka błędów wybaczyć. W tym to, że w pewnym momencie mógł zamieszać mniej uważnym widzom na temat tego, czy żony mają tylko czip, czy są robotami.
    Nie mniej jednak i to można jakoś bardziej lub mniej naciąganie wyjaśnić.

  • jolec Bzdury?

    Ciekawe po jaką cholerę ktokolwiek miał wgrywać do tych - jak uważasz - robotów, cechy, których ich mężowie w nich nienawidzili? Dlaczego, no wyjaśnij, po prostu dlaczego?

    Po co tym robotom miałoby służyć zablokowane ich własne "ja"? Przecież miały być tylko służącymi, sex-zabawkami, bankomatami itd. Wyjaśnij, skoro zarzucasz innym pisanie bzdur.

    Koronny przykład to postać Bobbie Markowitz. Najpierw mąż ją miał wymienić na robota, który w ferworze porządków czy rozmowy potrafi grillować sobie dłoń. Potem po akcji Waltera w "serwerowni" budzi się (sic!) i na przyjęciu chce się rozprawić z mężem. A na końcu filmu udziela wywiadu u Kinga i za to wszystko, za to, że zrobił z niej "robota, tylko że ze zmodyfikowaną, oryginalną zawartością mózgu, każe swojego męża (podobnie jak inne żony-roboty ze zmodyfikowaną, oryginalną zawartością mózgu, swoich mężów) siedzeniem w Stepford i robieniem zakupów... No hello!

    Film jest piramidalną bzdurą bez sensownego wytłumaczenia ty kwitujesz to kwestią "Reżyser przecież nie musiał dokładnie wyjaśniać jak się wszytko dzieje i tego w jaki sposób te żony przerabiają, bo nie o tym był film. Klip reklamowy pokazany przez Mike'a był tylko klipem reklamowym. Przecież nie mogli powiedzieć, że kobiety przerabiają na roboty a ich ciała gdzieś zakopują..."

    "Reżyser te zagadkę pozostawił inteligencji i domyślności widzów." To śmieszniejsze niż sam film. Pseudo komedia za 90 milionów, z kategorią wiekowa PG-13 i premierą kinową w USA w środku wakacyjnego sezonu z zagadką i liczeniem na inteligencje i domyślność widzów. Buhaha!

    Nawiasem mówiąc sam reżyser stwierdził, że "spieprzył" ten film i w jednym z wywiadó powiedział wprost "I f***ed up... I had too much money, and I was too responsible and concerned for Paramount. I was too concerned for the producers."

    Reżyser i scenarzysta po prostu polegli bo sami się pogubili w tym co stworzyli. Oryginalne "Żony ze Stepford" były thrillerem/horrorem ze smutnym zakończeniem. Tam wszystko było sensowniejsze, a film z Kidman jest przecie niby remake`em tego filmu. Mogli zrobić z tego horror, mogli próbować zrobić z tego komedię. A spróbowali zrobić jedno i drugie. I wyszło idiotycznie. Podobał ci się film, oceniasz go na 9. Trudno, współczuję, ale nie doszukuj się w nim na siłę sensu i nie wmawiaj innym, że go nie zrozumieli, bo tu nie ma co rozumieć.

  • jolec ocenił(a) ten film na: 8

    cxap "Ciekawe po jaką cholerę ktokolwiek miał wgrywać do tych - jak uważasz - robotów, cechy, których ich mężowie w nich nienawidzili? Dlaczego, no wyjaśnij, po prostu dlaczego?" -

    Tak jak sam mówisz, treść filmu nie jest wygórowana, a jego poziom intelektualny jest na poziomie PG-13, więc nie muszę wyjaśniać, dlaczego.
    Argumentacja na poziomie - bo tak, w zupełności wystarczy. Film nie miał być intelektualnym thrillerem psychologicznym, a komedią z czarnym humorem i uważam, że jak na te założenia spisał się bardzo dobrze.

    Jeżeli ktoś nie jest w stanie zrozumieć filmu na tym poziomie, to albo jest zwyczajnie tępy, albo ten film nad interpretuje i stara się zbyt głęboko go analizować.

    Oczywiście jeśli się uprzeć, można wymyślić wiele odpowiedzi, choć powtarzam jeszcze raz, że nie o tym był film...
    Przede wszystkim zrobiono tak, aby Walter mógł później wszystko przywrócić do normy i z filmu nie robić dramatu a komedię. Ale jeżeli chcemy wyjaśniać wszystko na poziomie tego uniwersum filmowego i jego logiczności, nie ma problemu.
    Przede wszystkim, dla przykładu, gdybym ja miała przerobić swojego faceta na sex-robota z idealnym ciałem, bo znudziło mi się już kłócenie z nim o nie wyrzucone śmieci, czy o to, że za szybko kończy, to jednak chciałabym pozostawić możliwość powrotu do jego prawdziwej osoby, która nie byłaby taka idealna ale potrafiła szczerze powiedzieć "kocham Cię". Może mężowie ze Stepford też chcieli pozostawić taką opcję, czemu nie? Wystarczająco logiczne? Chyba tak.

    "Koronny przykład to postać Bobbie Markowitz. Najpierw mąż ją miał wymienić na robota, który w ferworze porządków czy rozmowy potrafi grillować sobie dłoń. Potem po akcji Waltera w "serwerowni" budzi się (sic!) i na przyjęciu chce się rozprawić z mężem. A na końcu filmu udziela wywiadu u Kinga i za to wszystko, za to, że zrobił z niej "robota, tylko że ze zmodyfikowaną, oryginalną zawartością mózgu, każe swojego męża (podobnie jak inne żony-roboty ze zmodyfikowaną, oryginalną zawartością mózgu, swoich mężów) siedzeniem w Stepford i robieniem zakupów... No hello!"

    No i? Jedyne co od tego momentu filmu wzbudziło moje krytyczne ja, to to, że nie wiadomo w końcu jak te baby uratowano trochę zaniedbane. Czy zostały tymi robotami "z oryginalną zawartością mózgu", czy może jakoś odzyskano ich ciała? Ale potem znów zdałam sobie sprawę, że ten film nie ma być referatem naukowym na temat tworzenia sztucznej inteligencji tylko groteską. Najbardziej logicznym wyjaśnieniem jest to, że nadal są robotami, tylko że z tą "oryginalną zawartością mózgu" (chyba zacznę te określenie pisać skrótem...). I tyle.
    Zakończenia jak zakończenie, mnie tam nawet bawiło. Skoro twórcy założyli, że nie będą robić z tego filmu thrillera czy horroru, więc nie mogli na końcu przedstawić krwawej rozpierduchy, choć fakt, ja bym takim debilom rozjebała siekierą głowę, a nie wysyłała na resocjalizację do sklepu.

    Swoją drogą, nawet nie wiem czy zwróciłeś na to uwagę, ale w wywiadzie Bobbie mówiła o tym, że napisała tomik poezji (pomijając tematykę) a Rob, czy jak mu tam, mówił o polityce, czego wcześniej nie robili. Według mnie był to ciekawy smaczek i wskazówka właśnie odnośnie tego, że część tej ich przeróbki w nich została.

    Ale powtarzam jeszcze raz, film był dla mnie bardzo dobrą groteską, a ten gatunek z założenia charakteryzuje się pewną dozą absurdu.
    Czepiasz się bajki, że jest bajką? Ze zwierzęta w niej gadają i chodzą na dwóch łapach?

    "Film jest piramidalną bzdurą bez sensownego wytłumaczenia ty kwitujesz to kwestią "Reżyser przecież nie musiał dokładnie wyjaśniać jak się wszytko dzieje i tego w jaki sposób te żony przerabiają, bo nie o tym był film. Klip reklamowy pokazany przez Mike'a był tylko klipem reklamowym. Przecież nie mogli powiedzieć, że kobiety przerabiają na roboty a ich ciała gdzieś zakopują..." " -

    Jeżeli film Ci się nie podobał spoko, ale nie zarzucaj mu wad, które wynikają z jego istoty.
    Jeżeli masz problem ze zrozumieniem tego, to z pewnością nie jest to wina filmu, bo poza faktycznie kilkoma niedociągnięciami jest logiczny i zrozumiały. (Jako niedociągnięcia rozumiem to, że zakończenie byłozrobione trochę na "odczep się", ale mimo wszytko nadal nie zachwiało sensu i ciągłości całości filmu.)

    Ja, na przykład, nie lubię filmów typu "Głupi i głupszy" i jemu podobne, które bazują na prymitywnym i prostym humorze odpowiadającym poziomem inteligencji amerykańskiego społeczeństwa. Ale nie krytykuję ich w żaden sposób (prędzej ludzi, którym to się podoba).

    "Żony ze Stepford" nie miały być dokumentem naukowym, to co miało być wyjaśnione zostało dobrze wyjaśnione, mnie rozbawiły i bardzo przyjemnie spędziłam wieczór podczas ich oglądania. Sprawiły, że uśmiechnęłam się kilka razy, chwilę zastanowiłam, i byłam gotowa poświęcić kilka minut swojego czasu na ich obronę na forum przed osobami, które najwyraźniej nie oglądały tego filmu uważnie...

  • jolec "Jeżeli ktoś nie jest w stanie zrozumieć filmu na tym poziomie, to albo jest zwyczajnie tępy, albo ten film nad interpretuje i stara się zbyt głęboko go analizować."

    No właśnie, ty go nad interpretujesz i zbyt głęboko analizujesz starając się go wybronić przed jego własnymi bezsensami i - co gorsza - przed jego krytykami, do których należy spora grupa forumowiczów, przytłaczająca większość krytyków filmowych na świecie i nawet sami twórcy tegoż filmu z reżyserem włącznie, który wprost powiedział, że ten film "spierdo***".

    Nie wszystko trzeba analizować, nawet pobieżnie, są wszakże rzeczy które same rzucają się w oczy.

    "Film nie miał być intelektualnym thrillerem psychologicznym, a komedią z czarnym humorem i uważam, że jak na te założenia spisał się bardzo dobrze." Jak to się ma do filmu z zagadką "pozostawioną inteligencji i domyślności widzów?

    Najpierw piszesz "Reżyser przecież nie musiał dokładnie wyjaśniać jak się wszytko dzieje" (przecież pokazał co i jak, a ty na to, że "Klip reklamowy pokazany przez Mike'a był tylko klipem reklamowym" - jak dla mnie bzdurę wyjaśniasz inna bzdurą czy "Nie mniej jednak i to można jakoś bardziej lub mniej naciąganie wyjaśnić." Ano nie, jak coś się naciąga to się nie wyjaśnia, lecz tworzy własną rzeczywistość.

    Potem: "Żony ze Stepford" nie miały być dokumentem naukowym, to co miało być wyjaśnione zostało dobrze wyjaśnione". Dokumentem naukowym być i tak nie mogły...

    A jak ci się podaje jakiś argument czy do twojej teorii zadaje pytanie to piszesz "Argumentacja na poziomie - bo tak, w zupełności wystarczy." Albo jeszcze lepiej "No i?" Świetnie!

    Co miało być wyjaśnione zostało dobrze wyjaśnione? Nie, nie zostało. Złapana w pułapkę mężów Kidman zjeżdża ze swoim żonkosiem i jakimś manekinem z otwartymi oczami do tunelu i... nie wiadomo. Widz dostaje światłem po oczach. Dosłownie. A to właśnie tu widz powinien wszystko (lub w wariancie dla ubogich - cokolwiek) otrzymać na tacy. Reżyser z braku scenariusza i własnego zagubienia urywa wątek. Wcześniej widzom i bohaterom pokazano film reklamowy - w stosunku do całości filmowych wydarzeń - bezsensowny. To piszesz: "Klip reklamowy pokazany przez Mike'a był tylko klipem reklamowym. Przecież nie mogli powiedzieć, że kobiety przerabiają na roboty a ich ciała gdzieś zakopują... Reżyser te zagadkę pozostawił inteligencji i domyślności widzów." Gdzie tu sens? Najpierw widzimy przemiany (prawdziwe bądź udawane) głównych bohaterów, wcześniej ich śledztwo dlaczego inne żony się zmieniły, ale jak tego dokonywano - poza bezsensownym filmikiem reklamowym - już nie widzimy. Gdzie tu ciąg przyczynowo skutkowy? Pierwszy rozdział każdego podręcznika dla początkujących scenarzystów się kłania.

    Może zaskocz swoją inteligencją i domyślnością i powiedz co twoim zdaniem dalej się stało? Nie mogli Joanny zamordować na miejscu? Co się działo w tunelu? Dokąd prowadził? Co się w tym miejscu stało? Potem Joanna jak wiemy udaje robota. To co, łysy robot udawał Joanne? Musieli go gdzieś pochować. Gdzie? Kto go pochował? Jakim cudem nikt nie zauważył, że to nie Joanna? Jakim cudem nikt nie zauważył, że robot Joanna to prawdziwa Joanna? Pytania mnożą się jedno po drugim. A ty sądzisz, że "to co miało być wyjaśnione zostało dobrze wyjaśnione". Nie wymagasz sensu od filmu, to nie wymagaj. Ale nie dziw się, że inni mają inaczej. Czarna komedia też może być dobrze napisana. "Ze śmiercią jej do twarzy" to właśnie taka komedia. "Żony se Stepford" nie bardzo...

    "Jedyne co od tego momentu filmu wzbudziło moje krytyczne ja, to to, że nie wiadomo w końcu jak te baby uratowano trochę zaniedbane".

    Naprawdę dopiero wtedy? Naprawdę "jedynie"? Wszystko inne łyknęłaś jak leciało?! To po pierwsze. Po drugie, zaniedbana była Bobby, Joanna była jaka była ze względu na załamanie nerwowe, ale przecie później próbowała się dopasować, gej-Roger był zadbany aż do przesady, a reszta "żon" była przecież - co zostało pokazane i powiedziane - elitą, prezeskami, dyrektorkami największych firm. Doprawdy trudno nazwać amerykańskie bizneswoman zaniedbanymi...

    "Czy zostały tymi robotami "z oryginalną zawartością mózgu", czy może jakoś odzyskano ich ciała? Ale potem znów zdałam sobie sprawę, że ten film nie ma być referatem naukowym na temat tworzenia sztucznej inteligencji tylko groteską. Najbardziej logicznym wyjaśnieniem jest to, że nadal są robotami, tylko że z tą "oryginalną zawartością mózgu" (chyba zacznę te określenie pisać skrótem...). I tyle."

    Chyba najbardziej logicznym w twojej teorii... multum forumowiczów ma inne zdanie. Ale to chyba nie znaczy, że są "zwyczajnie tępi".

    "Ja, na przykład, nie lubię filmów typu "Głupi i głupszy" i jemu podobne, które bazują na prymitywnym i prostym humorze odpowiadającym poziomem inteligencji amerykańskiego społeczeństwa. Ale nie krytykuję ich w żaden sposób (prędzej ludzi, którym to się podoba)."

    Ja niestety nie byłem w stanie wyłączyć myślenia podczas oglądania "Żon..." i uważam, że wiele zastosowanych tu rozwiązań jest po prostu idiotycznych i razi oczy. I co, mam krytykować ludzi, którzy się nimi zachwycają? Sorry, ale nie. Mogę co najwyżej współczuć gustu, ale po prawdzie nawet na to nie mam ochoty. Co zaś się tyczy "Głupiego i głupszego", to takie filmy są głupie z założenia, ten nawet podnosi poprzeczkę tytułem, a takie "Żony ze Stepford" są głupie z faktu nieudolności ich twórców. Przeinwestowana klapa w której nijak nie widać budżetu.

    "Swoją drogą, nawet nie wiem czy zwróciłeś na to uwagę, ale w wywiadzie Bobbie mówiła o tym, że napisała tomik poezji (pomijając tematykę) a Rob, czy jak mu tam, mówił o polityce, czego wcześniej nie robili. Według mnie był to ciekawy smaczek i wskazówka właśnie odnośnie tego, że część tej ich przeróbki w nich została."

    Przecież Bobbie była wojująca feministką i pisarką... W filmie pada nawet tytuł jej ostatniej książki "Zaczekaj aż zaśnie a potem mu utnij". Kto tu nieuważnie oglądał film i pisze bzdury?

  • jolec ocenił(a) ten film na: 8

    cxap Ajajaj... Nie sądziłam, że nawet w takcie wolnego będę musiała się przedzierać przez kolumny tekstu, własnego i cudzego... No ale nic. Nie mogę tego tak zostawić, bo chyba się nawzajem nie rozumiemy...

    Przede wszystkim, to "zaniedbane" wkradło mi się tam nie wiadomo czemu...Wyszło zabawnie. Musiałam z początku coś innego napisać i nie do końca skasować. A, wiem! Zakończenie. Zakończenie było zaniedbane, nie kobiety ;)

    @"No właśnie, ty go nad interpretujesz i zbyt głęboko analizujesz starając się go wybronić przed jego własnymi bezsensami i - co gorsza - przed jego krytykami (...)"." @-

    - Możliwe. Bo nie oglądałam go dosłownie, bo go się nie da oglądać dosłownie. Sama myśl stworzenia tak idealnych robotów w naszych czasach jest niedorzeczna. Ba! Miasto pełne robotów jest już wystarczającym absurdem. Robotów kobiet, które były grubymi szychami i z pewnością nie tak łatwo można by było o nich zapomnieć.
    Do filmu podeszłam bardzo na luzie i zostałam pozytywnie zaskoczona, i nie czułam konieczności dostania na tacy wyjaśnienia w jaki sposób tworzono roboty czy pozbywano się ciał etc.
    Film był udaną parabolą feminizmu i szowinizmu. I jego skutków.
    Jeżeli chcieli stworzyć dzieło powalające miliony na kolana, no to im faktycznie nie wyszło. Może spieprzyli to co sobie założyli. Ale to co wyszło nie jest takie złe.

    Po prostu dla mnie, to co się tam działo daje się łatwo interpretować, czytać między wierszami i wyjaśnić tak, by całość miała logiczny i sensowny ciąg. I wcale nie uważam żeby twórcy go spier*****(nawet jeśli sami tak mówią). Nie siadałam przed telewizorem z nastawieniem na trzymający w napięciu thriller, czy wybitną komedię. Oczekiwałam niewiadomo-czego i dokładnie to właśnie dostałam. Trochę komedii, czarnego humoru, napięcia, dobrej gry aktorskiej i ciekawej fabuły. Choć przyznałam, że owszem, zakończenie było lekko zaniedbane i przyśpieszone, i czułam pewien niedosyt.

    @"Nie wszystko trzeba analizować, nawet pobieżnie, są wszakże rzeczy które same rzucają się w oczy." @-

    No właśnie jednak to ty chcesz wszystko szczegółowo analizować i opisywać, a w szczególności skupiając się na aspektach które były tylko tłem do tematu filmu.

    @""Film nie miał być intelektualnym thrillerem psychologicznym, a komedią z czarnym humorem i uważam, że jak na te założenia spisał się bardzo dobrze." Jak to się ma do filmu z zagadką "pozostawioną inteligencji i domyślności widzów? "@ -

    - Aż nie wiem jak na to odpowiedzieć... To, że coś nie jest wybitnym dziełem intelektualnym, nie znaczy, że nie może mieć jakiegoś ukrytego przesłania, albo nie wymaga żadnego myślenia. Jeżeli ktoś ma kłopot ze zrozumieniem prostej rzeczy, to problem nie leży w prostocie tej rzeczy, a w przepływie impulsów między neuronami w mózgu danej osoby.

    Oczekujesz czegoś inteligentnego od filmu, a jednocześnie chcesz by wszystko zostało podane na tacy, bo jak nie jest dokładnie wyjaśnione i pozostawia pole dla domyślności i wielu interpretacji to znaczy że jest złe. Według mnie te oczekiwania są trochę sprzeczne.

    @"Ano nie, jak coś się naciąga to się nie wyjaśnia, lecz tworzy własną rzeczywistość."@

    - A jak inaczej chcesz opisać coś, co w filmie nie zostało podane na tacy i powiedziane wprost? Interpretacja czegokolwiek jest naciąganiem, ale jeżeli wskazówki zawarte w "tekście" są wystarczająco dobre, można przyjąć, że odgadywanie tego co autor miał na myśli jest wystarczająco trafne i zasługujące na nazwę "wyjaśnienia". I pozwól, że wyprzedzę Twoje "ale". Uważam ze wskazówki w filmie były wystarczające.

    @"A jak ci się podaje jakiś argument czy do twojej teorii zadaje pytanie to piszesz "Argumentacja na poziomie - bo tak, w zupełności wystarczy." Albo jeszcze lepiej "No i?" Świetnie! "-@

    Noż tutaj mną aż rzuciło. Albo czytasz mnie wybiórczo, albo piszesz tylko to, co jest Ci wygodne. Napisałam tak, bo uważam, że nad pytaniem, czemu żonom-robotom pozostawiono ich prawdziwą osobowość, nie trzeba się rozwodzić, ponieważ jest to nijak istotne dla fabuły filmu. I z drugiej strony naprawdę uważam, że nie trudno jest takie rozwiązanie obronić i pierwszy lepszy argument jaki wpadnie do głowy będzie dobry. Następnie odpisałam Ci, że najprawdopodobniej wynika to ze słabości ludzkiej psychiki. Mężowie nie chcieli całkowicie "usuwać" swoich żon. Z pewnością każdy z nich miał takie rozterki jak Walter i łatwiej było im podjąć decyzję o przerobieniu żon, ze świadomością iż można będzie to wszystko odwrócić.

    @"Co miało być wyjaśnione zostało dobrze wyjaśnione? Nie, nie zostało. Złapana w pułapkę mężów Kidman zjeżdża ze swoim żonkosiem i jakimś manekinem z otwartymi oczami do tunelu i... nie wiadomo. Widz dostaje światłem po oczach. Dosłownie. A to właśnie tu widz powinien wszystko (lub w wariancie dla ubogich - cokolwiek) otrzymać na tacy. (...) (...) jak tego dokonywano - poza bezsensownym filmikiem reklamowym - już nie widzimy. Gdzie tu ciąg przyczynowo skutkowy? Pierwszy rozdział każdego podręcznika dla początkujących scenarzystów się kłania. "@ -

    I tutaj ujawnia się przyczyna w odmienności naszych opinii na temat tego filmu. Ja nie oczekuję, żeby podano mi wyjaśnienie na tacy. Ten moment był niepotrzebnie przyśpieszony, ale to wcale nie znaczy, że powinniśmy zjechać tam z nimi i dowiedzieć się krok po kroku co się stało. Ile razy mam jeszcze przedstawiać, że metodologia i szczegóły techniczne przerabiana żon w roboty nie były głównym wątkiem filmu. Informacje które zostały nam pokazane są wystarczające, żeby wszystkiego się domyślić. Ciąg przyczynowo skutkowy nie został przerwany, bo przede wszystkim NIE TEGO SIĘ TYCZYŁ.

    I powtarzam jeszcze raz, ZGADZAM SIĘ, brakowało czegoś w tym momencie. Moment ten wiał tandetą, kończącym się czasem filmowym i wymuszonym przyśpieszeniem zakończenia.
    Można tylko snuć przypuszczenia w jaki sposób Joannie i Walterowi udało się wszystkich oszukać. Ale nadal uważam, że można przymknąć na to oko i jakoś wyjaśnić.

    Przypuśćmy że każdy z mężów był przeszkolony jak skopiować swoją żonę do tego robota. Wolter zjechał tam z Joanną i stwierdził, że nie chce jej zmieniać. Uknuli spisek, ciało robota trafiło tam, gdzie trafiały prawdziwe ciała pozostałych żon.
    Sumarycznie wszystko by się zgadzało. Joanna według innych stała się robotem, jej ciało (ale tak naprawdę manekin) gdzieś hibernuje albo zostało poddane utylizacji (w zależności co z tymi ciałami robili). Widzisz, o tym co się stało tam pod ziemią, można by stworzyć kolejny film. Zamiast tego, tę część filmu trzeba było sobie dopowiedzieć. Dlatego tak bardzo nie razi mnie po oczach to, że nie wyjaśnili w jaki sposób powstała intryga Joanny i Waltera.

    Ale może pozwól, że odpowiem po kolei, bo z pewnością zaczniemy się zaraz gubić w naszych wypowiedziach.
    To, że film nie pokazywał wszystkiego dokładnie i nie podawał rozwiązania na tacy, daje możliwość snucia własnych domysłów. I taki zabieg nie czyni filmu niekompletnego i bezsensownego. Po prostu pomija się rzeczy, które stanowiły tło do historii i dają pole do własnych domyśleń.
    (Btw. Oglądałeś Donni'ego Darko ? Albo Zagubioną Autostradę? To są dopiero "niekompletne" filmy)

    @1. Nie mogli Joanny zamordować na miejscu?@ - Może zawartość mózgu musieli kopiować z żywej żony? Dość logiczne, że po śmierci mózgu wspomnienia i cała reszta zanika. ( To, do czego były im potrzebne wspomnienia i starą osobowość już chyba wyjaśniłam)
    @2. Co się działo w tunelu? Dokąd prowadził? Co się w tym miejscu stało? Potem Joanna jak wiemy udaje robota. To co, łysy robot udawał Joanne? Musieli go gdzieś pochować. Gdzie? Kto go pochował? Jakim cudem nikt nie zauważył, że to nie Joanna? Jakim cudem nikt nie zauważył, że robot Joanna to prawdziwa Joanna? - @

    Na te pytania już też odpowiedziałam wyżej. W podziemiach była umiejscowiona całą maszyneria zamieniająca żony w roboty. Walter nie chciał tego zrobić. Ukrył gdzieś manekina (pewnie tam gdzie lądowały prawdziwe ciała). A oglądałeś kiedyś japoński teleturniej polegający na odgadnięciu czy dana osoba to facet czy kobieta? Uwierz mi, można się pomylić. Jakim cudem całe wojsko przez wiele lat nie połapało się że Mulan była kobietą? (mówię tu o prawdziwej historii, nie o bajce). Przy tym, udawanie robota to pikuś. Takie pytania, to szukanie dziury w całym. Oglądając Star Trek'a czepiasz się jego niezgodności z fizyką a Dr. House'a bzdur medycznych ?

    Każdy film ma jakieś nieścisłości, ja tylko staram się udowodnić, że te które pojawiły się w Żonach nie są niczym specjalnym i sprzecznym z logiką.

    @"Nie wymagasz sensu od filmu, to nie wymagaj." - @
    - Ależ wymagam. Tylko, że ja ten sens tutaj widzę.
    @"Ale nie dziw się, że inni mają inaczej. Czarna komedia też może być dobrze napisana. "Ze śmiercią jej do twarzy" to właśnie taka komedia. "Żony se Stepford" nie bardzo..." @-

    Powiem ci, że ja jakoś specjalnie nie widzę różnicy w poziomie tych dwóch filmów, dla mnie oba są równie dobre. Tam mogłeś przymknąć oko na eliksir życia, który sprawia że możesz żyć z dziurą w brzuchu, a w Żonach przeszkadza Ci to, że nie wiadomo jak robią te roboty?

    "Zaniedbanie" już wyjaśniłam, to była zwykła pomyłka.

    Bobbie napisała tomik POEZJI,( co kojarzy się z wrażliwością i delikatnością, a raczej nie była uosobieniem tych cech.), a wcześniej zajmowała się tylko prozą.
    Gej nie bawił się w politykę o ile dobrze pamiętam, a jednak w wywiadzie mówił coś o senacie.

    Ja uważam że fabuła żon została poprowadzona sprawnie i inteligentnie. Filmu nie powinno się brać dosłownie, tylko czytać między wierszami. Choć nawet na tym powierzchownym gruncie został przyzwoicie poprowadzony. Film jest prześmiewczy i przesadzony i podchodzi pod groteskę a już nie będę tłumaczyć jak taki gatunek powinno się interpretować.
    Nie dojdziemy do porozumienia bo mieliśmy zupełnie inne oczekiwania i patrzymy na film z różnych perspektyw. Chcę tylko udowodnić, że wady które mu zarzucasz nie są tak wielkimi grzechami jak je opisujesz.
    Amen.
    Dam głowę, że nie przeczytasz słowo w słowo tego co napiszę i nasza dyskusja stanie się dyskusją powietrze... Za bardzo się rozpisałam.

  • jolec "Dam głowę, że nie przeczytasz słowo w słowo tego co napiszę i nasza dyskusja stanie się dyskusją powietrze... Za bardzo się rozpisałam."

    Miło było poznać, ale chyba czas umierać - albo stracić głowę niczym Mike :) - bo przeczytałem :D A tak serio...

    Już nie będę komentować każdego akapitu z osobna, bo każdy post wyjdzie nam dwa razy dłuży niż poprzedni, a i tak się nie przekonamy. Powiem tylko tak, nie każdy podziela twoją teorię na temat robotów, ba, wydaje mi się, że 9 na 10 widzów filmu i tego fragmentu z - jak go określasz - tylko filmem reklamowym - potraktowało go dosłownie. Nie mam do nich o to pretensji. I nie sądzę, że świadczy to o głupocie tych widzów, czy chociażby założycielu tego tematu. Fakt jest faktem, można było tę reklamę tak odebrać, bo tak a nie inaczej to pokazano, a to kłuci się z fabułą. W filmie nie ma mowy o robotach, jest jedynie mowa o chipach. A potem mamy jeszcze zjazd-pustkę o której sama piszesz: "I powtarzam jeszcze raz, ZGADZAM SIĘ, brakowało czegoś w tym momencie. Moment ten wiał tandetą, kończącym się czasem filmowym i wymuszonym przyśpieszeniem zakończenia.
    Można tylko snuć przypuszczenia w jaki sposób Joannie i Walterowi udało się wszystkich oszukać. Ale nadal uważam, że można przymknąć na to oko i jakoś wyjaśnić."
    Ja nie potrafię, za bardzo mnie to razi w oczy.

    Apropo "kończącym się czasem filmowym i wymuszonym przyśpieszeniem zakończenia." Film bez napisów trwa niespełna 90 minut! Tu nie brakowało czasu, ani nawet budżetu (reżyser sam przyznał, że kasy miał aż za dużo), lecz brakło pomysłu, dobrych chęci i/lub inteligencji scenarzysty i reżysera. Tylko tyle i aż tyle zarazem.

    "Oczekujesz czegoś inteligentnego od filmu, a jednocześnie chcesz by wszystko zostało podane na tacy, bo jak nie jest dokładnie wyjaśnione i pozostawia pole dla domyślności i wielu interpretacji to znaczy że jest złe. Według mnie te oczekiwania są trochę sprzeczne."

    Niezupełnie, w przypadku "Żon ze Stepford", zostało olane nie tylko to co twórcy winni pokazać widzowi. Ja przynajmniej na to czekałem (i chyba nie tylko ja), ba, olali też to do odkrycia czego dożyli Joanna, Booby i Roger. I to jest dla mnie zaskakujące. Inteligentne rozwiązanie zagadki do wyjaśnienia której dążą bohaterowie filmu jest złe? Zresztą, skoro zwiastun filmu mówi wprost: "Perfekcyjność ma swoją cenę", to idąc do kina czy siadając przed telewizorem chce tę cenę poznać. I mam prawo tego oczekiwać.

    "Tam mogłeś przymknąć oko na eliksir życia, który sprawia że możesz żyć z dziurą w brzuchu, a w Żonach przeszkadza Ci to, że nie wiadomo jak robią te roboty?" Jak wyżej - temat robotów jest dyskusyjny, a poza tym...
    Tam mówili wprost - wypij eliksir, a będziesz żyć wiecznie (choćbyś spadł z dachu zamku czy ktoś ci strzeli w brzuch lub złamie kark przy pomocy schodów). Ok, czarna komedia z wątkiem nadprzyrodzonym. Tu mówią (bez analizowania - tak jak to pokazują w filmie) wsadzimy twoje żonie chip do mózgu, a ona będzie sobie grillowała dłonie i/lub pluła banknotami. Po czym żona po rozwaleniu serwerowni się budzi i nic jej nie jest, a męża za kare wysyła na zakupy. Ja tu widzę różnicę.

    "(Btw. Oglądałeś Donni'ego Darko ? Albo Zagubioną Autostradę? To są dopiero "niekompletne" filmy)" No to teraz ja mogę napisać "No i ?" A co to ma do rzeczy?
    Tak widziałem i lubię takie filmy, choć wolę chociażby Mulholland Drive. Żaden z tych filmów nie był jednak okraszony kategorią PG-13, 90 milionowym budżetem, premierą w szczycie wakacyjnego sezonu i trailerem, który zapowiadał coś czego widz nie otrzymał. Po filmie David`a Lynch`a oczekuje się jednego, po letniej komedyjce, czegoś zgoła odmiennego.

    "Ja uważam że fabuła żon została poprowadzona sprawnie i inteligentnie. (...) Nie dojdziemy do porozumienia bo mieliśmy zupełnie inne oczekiwania i patrzymy na film z różnych perspektyw."

    A ja mam inne zdanie. Nie analizowałem, napisałem po prostu co rzuciło mi się w oczy podczas seansu i co mi się nie podobało, co jest dla mnie bzdurą a co zostało pominięte choć nie powinno. Widzę na forum czy w recenzjach, że wielu miało podobne odczucia. Fajnie że jesteś zadowolona z filmu z którego nie jest zadowolony nawet jego reżyser. To jakby nie patrzeć - wielki sukces Franka Oz`a, film wszakże robił dla widzów. Ja po filmie oczekiwałem czegoś więcej i on tych oczekiwań nie spełnił.

    Sądzę, że film ma kilka ogromnych wad, które psują odbiór całości. Chyba jednak faktycznie patrzymy na ten film z różnych perspektyw i się nie przekonamy. Trudno, jakoś z tym będę musiał żyć.

  • cxap cxap uważam, że masz rację.
    Interpretacja jolec niestety nie trzyma się kupy jak i cały ten film.

  • cxap naturalnie xD

  • Rejka ocenił(a) ten film na: 3

    cxap cxap masz całkiem sporo racji :) podziwiam że chciało ci się tyle czasu poświęcić na analizowanie tej filmowej szkarady.

    Panowie tak konkretnie to przenosili mózgi swoich żon do ciał robotów ale z zamontowanym w nich czipem kontrolnym (to jest tam nawet gdzieś w filmie pod koniec na ekranie monitora pokazane w postaci skanów).

    To jedna sprawa. Druga: Po co i jaki w tym sens? xD Ano nie wiem bo film nie wyjaśnia, więc na oko pewnie żaden xD

    Ogólnie najwyraźniej twórcy uznali że skoro kręcą głupiutką komedię to takimi pierdołkami jak logiczne wyjaśnienie czegokolwiek nie muszą zaprzątać sobie główki, bo i cóż by to mogło widza obchodzić xp

    Ale pogdybajmy. Po co w ogóle przeszczepiać mózg znienawidzonej żony do nowego ciała ale z blokującym wolną wole czipem?

    Może potrafili zbudować zaawansowane cybernetycznie ciała ale żaden nie był w stanie wklepać im podstawowego oprogramowania? xD

    Może byli bandą sadystów czerpiących uciechę ze świadomości że ich żony gdzieś tam są ale kompletnie bezwolne?

    A może twórcy to po prostu leniwi bałwani którzy chcieli mieć patent na zakończenie gwarantujące Happy End i PG-13? xD Do wyboru do koloru ;p

    Jedno jest pewne, ten kuriozalny film od udanej adaptacji dzieli przepaść. A sam pomysł by nakręcić remake horroru//thrillera w postaci komedii (?!) zasługuje na antynobla + solidny odwyk xp
    Pozdrawiam :)

  • Rejka Strasznie ciężki, zrobiony na siłę film.