(500) Days of Summer

1 godz. 35 min.
7,1 145 342
oceny
7,1 10 145342
31 291
chce zobaczyć
7,4 19
ocen krytyków
{"rate":7.4210525,"count":19}
{"type":"film","id":480762,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/%28500%29+Days+of+Summer-2009-480762/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu 500 dni miłości
  • mantri ocenił(a) ten film na: 9

    Wydaje mi się że główna bohaterka jest przedstawicielką osób z zaburzeniem osobowości typu BORDERLINE (osobowość chwiejna). Z wierzchu osoby takie potrafią być bardzo fascynujące, intrygujące, hiperatrakcyjne, wyjątkowo intensywne - wewnątrz są emocjonalnymi czarnymi dziurami. Związek z taką osobą zawsze skończy się klęską, często pozostawia po sobie zgliszcza, z uwagi na to że osoby z borederline nie są w stanie odczuwać empatii, często same inicjują związek, który potem kończą bardzo raptownie, pozostawiając drugą osobę w całkowitym oszołomieniu na pastwę cierpienia, po czym natychmiast związują się z kimś innym.
    Jedyną według mnie pozytywną rolą takich osób jak Summer, wydaje się być to, że działają na zasadzie szczepionki - kto raz spotkał taką osobę na swojej drodze uodporni się na tego typu "fascynacje" i nauczy się odróżniać prawdziwą miłoćć od narkotycznej, iluzyjnej obsesji. No chyba, że ktoś nie umie uczyć się na błędach. Warto zauważyć, że osoby czujące silne przyciąganie do osób z zaburzeniem borderline to zwykle właśnie tacy romantycy z sercem na dłoni jak Tom - bardzo spragnieni idealnej miłości - katastrofa gwarantowana, bo zostaną prędzej czy później bezlitośnie zdeptani. Jedyni osobnicy, którzy są w stanie zdobyć "czarne serce" kobiety z zaburzeniem borderline - to silni faceci z zaburzeniem narcystycznym - być może mąż Summer jest właśnie takim typem (jednak taki związek również po pewnym czasie czeka katastrofa i to dużo bardziej spektakularna) Także jeśli taka kobieta jak Summer złamała wam serce - nie żałujcie, tylko cieszcie się że wyszliście z tego cało.
    Film jest świetny bo pokazuje prawdę - często cierpimy na swoje własne życzenie, trzymając się kurczowo naszej iluzji - Summer jednak od początku stawiała sprawę jasno: "nie chcę poważnego związku". W tej sytuacji każdemu powinna zapalić się w głowie czerwona żaróweczka. Nie można ignorować sygnałów dawanych nam lojalnie przez naszych "oprawców", bo zawsze zamienimy się w ofiary.

  • Krzypur ocenił(a) ten film na: 8

    mantri A może po prostu jest tak, jak w nieśmiertelnym dwuwierszu Boya" "I w tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz."

  • mantri Bardzo fajny komentarz, a oba bynajmniej się nie wykluczają :).

  • PhoenixGirl ocenił(a) ten film na: 9

    mantri Mantri, coś w tym jest. Z jednej strony Summer zachowała się w porządku, stawiając sprawę jasno. To Tom był sam sobie winny, że miał nadzieję, że dziewczyna zmieni zdanie. Z drugiej strony, kiedy chyba jasne już dla niej się stało, jak ważna jest dla niego ***UWAGA SPOILER*** - scena po bójce, powinna go zostawić, a nie do niego przyłazić! Przecież wykrzyczał jej w twarz, że są parą. Kiedy w końcu z nim zrywa, robi to nad naleśnikami (czy czymś tam), zachwycając się ich smakiem. Przy jej poziomie empatii aż dziwne, że pofatygowała się osobiście, mogłaby przecież przez telefon;) W scenie na weselu nie powiedziała mu, że jest zaręczona - a przecież, tak jak mówisz, Tom ma serce jak na dłoni... Rzut oka na jego twarz wystarczy, by zorientować się, co jest grane. Nawet jeśli byłaby tak ślepa, na pewno była rozgarnięta na tyle, aby powiedzieć mu "na wszelki wypadek". Nie mówi. Facet dowiaduje się sam. Ich ostatnie spotkanie na ławce uderza mnie najbardziej - niby nowa, zakochana Summer, a wciąż ta sama. Niby mówi, że zrozumiała, co miał na myśli Tom, mówiąc o miłości, ale nie wydaje mi się, żeby potrafiła kochać tak, jak on. Z jednej strony mamy go, wręcz skurczonego z bólu, z drugiej ją - uśmiechniętą, tak jakby w ogóle nie obchodziło ją, jak on się czuł i czuje. Mogła sobie darować dotykanie dłoni Toma - zabolało go to pewnie jeszcze bardziej - a zamiast tego zwyczajnie przeprosić za wodzenie go za nos przez ostatnie 500 dni. Nie przeprosiła, bo wcale nie czuła się jak "sorry" ;) Mogła odwrócić się do niego twarzą (tak, wiem, że siedzieli na ławce i nabawiłaby się problemów z kręgosłupem), ale tego nie zrobiła, bo ta rozmowa nie była dla niej zbyt ważna. Przynajmniej w moim odczuciu. *** KONIEC SPOILERU***
    Mi to podchodzi pod lekką psychopatię, o ile taki termin w ogóle funkcjonuje (ciężka byłaby, gdyby bardziej nim manipulowała - płacz, przepraszanie, obiecywanie złotych gór, wykorzystywanie do osiągania własnych celów, kłamstwa, kłamstwa, jeszcze więcej kłamstw), borderline to raczej przy autodestrukcji, ale nie jestem znawcą, więc mogę się mylić.
    Co do szczepionki, to zgadzam się, jeśli mówimy o szczepionce jako o małej ilości trucizny/wirusa (bo nad skutecznością i słusznością szczepionek można by spekulować;), jednak czasem ta trucizna zatruwa i pozostaje z tobą jeszcze przez jakiś czas, dopóki nie wypłuczesz jej ze swojego organizmu. Osoba "zarażona" najczęściej uczy się nie wybierać już więcej trucizny, jednak jej postrzeganie innych ludzi może się trochę po*ierdzielić i będzie podejrzewać wszystkich, tak długo, jak trucizna będzie krążyła w jej żyłach. W moich płynie już tylko znikoma ilość;) Czas leczy rany:)
    Oby takich ludzi jak Summer, ale również jak i Tom (pozwalanie na traktowanie się w ten sposób) było mniej!

  • SansPhareses ocenił(a) ten film na: 7

    PhoenixGirl Nie oszukujmy się, każdy czasem spotyka się z kimś, z kim nie chce wiązać swojej przyszłości, ale... Ale miło spędza czas, jest dowartościowany, widzi zachwyt w oczach tej osoby i całkowita przyjemność z tych spotkań wynika z tego, że wie się, że można wszystko, a ta osoba wybaczy. Jednoczesne podkreślanie, że nie chce się związku itd służy jedynie temu, by mieć czyste sumienie, bo przecież się uprzedzało, stawiało sprawę jasno, niczego nie obiecywało. Summer przyszła po bójce, bo nie miała lepszej alternatywy, było jej tak wygodnie, wiedziała, że dzięki temu, nadal będzie trzymać Toma na smyczy. Według mnie była zwykłym człowiekiem, wcale nie była podła, ani zaburzona. Sęk w tym, że historię przedstawia Tom, a on został skrzywdzony. Gdyby opowiadała to jakaś jego była dziewczyna, którą zostawił - to on byłby tym złym. W związku zawsze góra jest ten, któremu mniej zależy - ot co.

  • a_f1 ocenił(a) ten film na: 8

    SansPhareses Pomijając kwestię filmu to widzisz, osobiście nie znam żadnego faceta, który spotyka się z dziewczyną, bo jest miło i wie że sobie może na wszystko pozwolić. Za to parę dziewczyn takich znam. Nie chce być seksistą, każda płeć ma swoje wady, aczkolwiek ta o której jest mowa głównie dotyczy dziewczyn (z mojego doświadczenia tak wynika). Trochę to smutne, bo to takie bawienie się człowiekiem, a nie faktyczna więź. Niestety kobieta nigdy nie pokocha faceta tak jak facet kobietę, ponieważ jej miłość jest zarezerwowana dla dziecka - kiedyś tak wyczytałem i póki co się z tym zgadzam. My - faceci - kochamy kobiety, a kobiety swoje dzieci.

  • MrsArdevol ocenił(a) ten film na: 8

    a_f1 A ja sie nie zgadzam. :) znam wielu mezczyzn, ktorzy sa w zwiazkach tylko z wygody. Otwarcie powiedzieli mi, ze nie chca byc ze swoimi dziewczynami, ale glupio im je zostawic, no i zawsze moga liczyc na seks.

    Z mojego doswiadczenia wynika, ze to mezczyzni nie potrafia kochac, tylko decyduja sie na to, co jest dla nich wygodne.

    A wiesz, jaki jest wniosek z naszych dwoch komentarzy? Ano taki, ze oceniamy kobiety/mezczyzn na podstawie naszych doswiadczen. Gdybys byl gejem, mialbys zdanie na temat mezczyzn podobne do mojego, a ja jako lesbijka podobne do Twojego ;) Kwestia tego, ile razy bylismy zranieni przez osoby, do ktorych my cos czulismy. Czasem warto tez zerknac na to, ile osob, ktore byly w nas zakochane, zranilismy.

    A wiec koniec koncow, plec nie ma znaczenia. Wszyscy ranimy i jestesmy ranieni ;)

  • SansPhareses 100 % prawdy. Chyba otworzyłaś mi oczy swoim komentarzem, dziękuję.

  • Bialo_czerwona ocenił(a) ten film na: 8

    mantri Rozumiem zamysł, aczkolwiek zaburzenie osobowości borderline jest nieco bardziej skomplikowane. Nie objawia się jedynie brakiem empatii czy byciem fascynującą osobą, zwykle wiąże się jeszcze z zaburzeniami zachowania (podejmowanie działań niszczących zdrowie, niebezpiecznych i ryzykownych) oraz zaburzeniami psychicznymi, np. chwiejnością emocjonalną (od euforii do depresji).
    Przy pierwszym obejrzeniu wyciągnęłam wniosek, że Summer była kobietą cyniczną i bawiącą się uczuciami. Po przemyśleniach i obejrzeniu po pewnym czasie ponownie, stwierdzam, że ona nigdy nic Tomowi nie obiecywała, wręcz ostrzegała go przed zaangażowaniem, a sama starała się i próbowała z nim związać. Nie udało się. I takie jest życie :)

  • utopia27wawa ocenił(a) ten film na: 6

    Bialo_czerwona Dokladnie. Poznałam co najmniej 2 osoby z tym zaburzeniem i były one o wiele bardziej skrajne. Idealizowały wszystko, takie osoby sa o wiele bardziej autosekrukcyjne, czasami agresywne. Ich nastrój zmienia się czasami z godziny na godzine.
    Ona moim zdaniem nie była zaangażowana, nie wierzę, że nikt z Was nigdy nikogo nie zawiódł, że zawsze kochaliście na zaboj ;)

  • utopia27wawa Też uważam, że nie zaangażowała się, widocznie nie potrafiła albo on nie był właściwą osobą. Z jego perspektywy jest to bardzo smutna historia... Trafić na osobę, która jest spełnieniem marzeń i o której wie się, że nie czuje tego samego, a przynajmniej nie potrafi tego pokazać, to swego rodzaju dramat i co by się nie zrobiło, do niczego się nie zmusi. Może czasem potrzebny jest impuls, by taki ktoś zrozumiał na czym i na kim naprawdę mu zależy? Tylko bywa też tak, że zabraknie na to czasu, albo zorientuje się za późno, a wybrana osoba czekać już nie będzie. Na pewno nic na siłę. Jedno już teraz wiem, wywieranie presji nie pomoże, ale z drugiej strony gdy nie ma oznak czegoś poważnego narasta frustracja, a cierpliwość się kończy, a wtedy tracą obydwoje. Każdy potrzebuje dowodów uczucia, lubi usłyszeć i poczuć, że tej drugiej istocie zależy, że chce więcej niż relacja koleżanka-kolega. Jasne, zależy od osoby ile takie "odkrywanie uczuć do kogoś" może potrwać, ale określenie z góry relacji wpływa na jej jakość i nie daje nadziei drugiej stronie na cokolwiek więcej poza "jest fajnie i to mi wystarczy", a to przykre i smutne. Co ktoś napisał wyżej o tym, kto w związku jest silniejszy? No właśnie... ;)

  • mantri Gdy oglądałam pierwszy raz film pomyślałem to samo, głównie w scenie w restauracji, gdzie Summer ma dziwny humor i przyrównuje ich związek do związku Sida i Nancy. Wydawała się być taka dziwna, Ty trafisz w sedno :)

  • albatron ocenił(a) ten film na: 8

    mantri Te wymienione przez ciebie cechy, to jeszcze nie osobowość typu borderline. Wynikałoby z tego że jakieś 70% kobiet ma to zaburzenie... Jednak ciekawa ta twoja interpretacja i masz ode mnie łapkę w górę. Nagle poczułem chęć by obejrzeć film jeszcze raz po 5 latach, bo chyba wówczas nie dość go doceniłem. Życie...

  • interplaygirl ocenił(a) ten film na: 9

    mantri spotkało mnie to samo tylko w odwrotnej konfiguracji, borderline jak nic!

  • mantri Masz ciekawą wizję, ale nieprawdziwą. Summer z jakichś powodów nie chce się wiązać, ma problem z uczuciami, być może nie potrafi kochać...z zaburzeniem borderline jest zupełnie odwrotnie, to ona by trwała w czymś takim, jednocześnie panicznie bojąc się jego odejścia robiłaby wszystko by ją odrzucił, a potem znów kochał (to sprzeczne, ale na tym polega)...Nieprawdą też jest, jakoby ci z borderline nie mieli w sobie empatii, z racji olbrzymiego przekroju uczuć, który w sobie posiadają, jak mało kto potrafią wczuć się w rolę i emocje drugiego człowieka. Wbrew pozorom przyciągają podobnych sobie, niekoniecznie chwiejnych, ale też nielitujących się nad nimi wrażliwców, najczęściej również osoby w jakiś sposób zaburzone ( często właśnie osoby kompletnie niezdolne do miłości, bo borderline już tak mają, że wchodzą w relacje z kimś cięższego kalibru, rzadko zdolnym do miłości, trudnym w życiu, bo i sami są trudni i nie wierzą, że można ich kochać), ale borderline kochają całym sobą. Nie są w stanie utrzymać takiej relacji jak Summer nawet przez miesiąc nie przywiązując się do drugiej osoby emocjonalnie. To prawda, idealizują by zaraz widzieć same wady, ale kochają i jak nikt inny potrzebują miłości. Summer nie przejawia też silnych zachowań autodestrukcyjnych, ani żadnej chwiejności emocjonalnej, a gdyby miała borderline nie umiałaby nad swoimi emocjami panować, ani nie umiałaby się po prostu w tą relację zaangażować.

  • mantri Jeśli już chcecie mieć porównanie do zachowań borderline, to wielu psychologów odwoływało się do postaci Glenn Close w "Fatalnym zauroczeniu", ale i tam nie można powiedzieć, że jest to borderline, bo ewidentnie oprócz emocji dochodzą inne, pozbawiające główną bohaterkę jakiegokolwiek racjonalizmu elementy, ale tak się właśnie angażują borderline.

  • użytkownik usunięty

    mantri racja, miałam taką "przygode" - sama nie wiem, borderline czy narcyz, chyba połączenie obu - że wychodziłam z tego dwa razy dłużej niż trwał sam związek i myślałam, ze tego nie przetrwam. Teraz mam oczy szeroko otwarte na wszelkie sygnały popaprania życiowego u ludzi.

  • tadzimierz_filmweb ocenił(a) ten film na: 6

    A ja podejrzewałem sam siebie o dwubiegunową, wobec czego sam udałem się do psychiatry, ale wykluczył moją diagnozę i zasugerował zaburzenie narcystyczne. Tak, jak w tym momencie szczerze o tym piszę, tak też właśnie niedawno komuś równie szczerze o tym powiedziałem i obawiam się, że niestety niepotrzebnie. Bo to dla mnie ciekawostka, a nie jakiś sąd ostateczny... im bardziej skupiam się na sobie, nieważne, negatywnie czy pozytywnie, tym mi trudniej, więc walczę z tym, a gdybym się przejmował jakimiś niby zaburzeniami, tym byłoby gorzej. Chociaż, jeśli narcyzm polega na tym, że człowiek nie wyrzeka się swojej niepowtarzalności, a do tego szuka jej w każdym innym człowieku, to oczywiście, że jestem narcyzem i to na maksa. :D

  • a_f1 ocenił(a) ten film na: 8

    mantri Wow!! Cholernie przydatna informacja, dzięki!
    Właśnie się spotykam z taką dziewczyną, chociaż w zasadzie jest to końcówka. Faktycznie zakochałem się jak głupi, ta dziewczyna zdawała się taka świetna przez to, że się niczym nie przejmuje i jest taka otwarta i emocjonalna. Teoretycznie zero kłamstwa, czyste szaleństwo.
    Jednak po paru miesiącach zauważyłem, że coś jest nie tak miedzy nami, a u niej zaczynają się kłamstwa. Rozpisywać się nie będę, bo to i nie miejsce, ale faktycznie u dziewczyny zdiagnozowałem dipolowość charakteru. Teraz jednak bardziej się skłaniam ku typie osobowości borderline. Dużo rzeczy się zgadza!
    Pozdrawiam i dzięki! Lepiej mieć świadomość w co się człowiek pakuje i trzymać emocje na wodzy. ;)

  • mantri Nie. Diagnoza błędna. Łatwo jet ludziom, którzy przeżyli zawód miłosny wrzucać partnera w schorzenie, bo to łatwiej sobie wytłumaczyć. Nie ma tu mojej winy - ona taka jest, ma zaburzenia, więc jestem usprawiedliwiony, nie zrobiłem nic złego, tak miało być, trudno.
    I nie mówię, że takich osób nie ma, oczywiście, że są. Ale nie Summer. Tom popełnił szereg błędów, a największy z nich to odmowa widzenia rzeczywistości taką, jaka jest. Odmowa widzenia Summer taką, jaka jest. Błąd Summer? Zamknięcie się, mała elastyczność, nie największe zaanagażowanie - chociaż Summer mimo ciężkich początków i swojej własnej wiary w upadek wyższych uczuć i miłość przeszła sporą drogę. Aż do miłości. To samo zresztą Tom, ale on szedł z drugiego końca.
    Summer od początku zaznaczała, że się nie zakocha, mogło się zdarzyć, że tak, ale jednak pozostało jak jest. Dlaczego?

    Summer się otwierała: wpuszczenie Toma do mieszkania, opowiadanie o snach, coraz bardziej intymne wynurzenia, Summer otwierała się na coś, co kiedyś uważała za mit. Tom, zamiast traktować ją jak drugą osobę, partnera, traktował ją jak senną jawę, marzenie, osobę idealną, osobę z komedii romantycznych. Summer szła naprzód, ale w pewnym momencie natknęła się na barierę - Tom odmawiał widzenia jej taką, jaka jest (tatuaż na kostce jest tego dobitnym przykładem). Doszli do momentu, gdzie nie było już miejsca na nic innego niż rozstanie. Bo Summer mogła udawać, ale jeśli chciała czegoś więcej, to by już nie przeszło. Stąd ciągłe kłótnie.
    I nie, nie zmienia partnerów, w celu zrobienia z nich ofiary - wyszła za mąż. Zaangażowała się. Zakochała się. Tylko nie w Tomie. Nie w Tomie, który był dla widza idealnym facetem, bo opowieść widziana jest ze strony Toma, to jemu kibicujemy. Przedstawiona jest natomiast dosyć sprawiedliwie, wystarczy więc choć trochę pochylić się nad Summer, żeby ją zrozumieć.

    Czy robiła rzeczy, które wodziły Toma za nos? Do pewnego czasu eksperymentowała, ale oboje się na to godzili, nikt nie narzekał. Związek z Tomem otworzył ją na miłość, związek z Summer sprowadził Toma trochę na ziemię.

    Nie rzucajcie w Summer kamieniami, bo nie pasuje do kanonu "żyli długo i szczęśliwie". Poszerzcie trochę perspektywę, ona jest wolna, Tom jest wolny. Nie da się uwiązać kogoś na sznurku, a jak się zerwie, to diagnozować.

  • iskuus_33 ocenił(a) ten film na: 8

    ezz Idealna odpowiedź! Czytam twoje komentarze pod innymi wątkami z tym filmem i dokładnie tak samo interpretuje:)

  • mantri Przede wszystkim mam ochotę stanąć na Giewoncie i wykrzyczeć: jak można mówić komuś, że więź nie jest na poważnie, a iść z nim do łóżka?! Oddanie swojego ciała jest najdalej posuniętym w wymiarze cielesnym (oprócz oddania życia za kochaną osobę) wyznaniem miłości! Nawet istnieje fenomen kobiecego dziewictwa zaznaczonogo cieleśnie, w odróżnieniu od np.samic małp, które tego nie mają, jakby sama fizjologia unaoczniała nam koniecznosc monogamii i poważnego traktowania miłości oblubieńczej. Nie pojmuję tej filozofii współczesnej neopogańskiej cywilizacji, że do łóżka idzie się na próbę. Świat i życie zamienione na jeden wielki supermarket lub sklep internetowy, którego towar można zwrócić... A człowiek z jego miłoscią to nie towar.