niż czarna komedia. Prawdopodobnie współproducenci z Niemiec zażyczyli sobie, by film zrozumieli także ich krajanie. Film bez polotu. Na Oldmana mają chyba jakieś papiery, że tu zagrał.
W sam raz dla debili - od razu widac ze rezyser prócz videoklipów niewiele w zyciu zrobił , na dodatek traktuje widza jak idiote.I ja mam sie nie obrażac z tego powodu ? Panie Directorze , to nie ja jestem debilem tylko pan - w koncu " Dead Fish " to pana popłuczyny nie moje
Jedna gwiazdka tlumaczy sie tu jako nieporozumienie i to jest najdelikatniejsze slowo na okreslenie tego czegos. Swietni aktorzy, super miasto, kryminalna intryga... I w sumie psie gowno. Poltorej godziny i 18 zl w plecy.
brytyjski powrót do tradycji czyli wszechobecna nuda, kiła i mogiła. jednym słowem kupa, nie warto oglądać. szkoda czasu.
(po jakiś 20 minut zaczął mi się nudzić, ale mówie co tam, pewnie się rozkręci, poczekam, popatrze. po kolejnych dwudziestu minutach zadawałem sobie pytanie - kiedy wreszcie koniec, bo nie...
Od początku same dłużyzny. Ani to śmieszne, ani akcja, ani sensacja, ani do myślenia. Szkoda czasu i tyle. Kiedy przypominam sobie Leona Zawodowca i genialną rolę Gary Oldmana, to zastanawiam się jak mógł zgodzić się na zagranie w czymś tak dennym jak Dead Fish. W skali od 1 do 10 daję 3,5.
Jak na debiut na dużym ekranie bardzo słabo. Ale od początku. Czytając recenzje krytyków dziwił mnie kontrast z wypowiedziami normalnych pożeraczy chleba. Po zaznajomieniu się z filmem utwierdziłem się w przekonaniu, iż profesjonalny krytyk zmiesza z błotem każdą sztandarową produkcję z Holly, zaś szwedzki dramat o...
Instruktażowy wręcz przykład nieśmiesznej komedii i nudnego filmu akcji. Aż dziw, że Oldman wziął udział w czymś takim.
Zdecydowanie mało śmieszny,nudny i mało odkrywczy.Obejrzałem go bo porównywano go do PULP FICTION.Niestety zawiodłem się okrutnie,nawet Gary Oldman był beznadziejny.Jedyną rzeczą która mi się podobała to słodka twarzyczka Mimi.Kto lubi nieśmieszne komedie to zapraszam,kto lubi dobre kino odradzam szkoda czasu.
Mam niejasne uczucie, że ten film chciał naśladować produkcje Guy?a Ritchie. Tak czy siak, Dead Fish to straszliwa porażka. Totalna. Małe plusiki za śpiewającego Garego Oldmana i uroczą w każdym calu Elene Anaya.
gary oldman to jeden z moich ulubionych aktorow, ale wystep w tej produkcji to totalna porazka, powinien zmienic agenta. zrezygnowalam z ogladania filmu po 10m minutach
Miało to być skrzyżowanie ?Leona Zawodowca? i ?Trainspotting?, a było jakieś badziewie. Obsadzenie w filmie Garrego Oldmana nie czyni z filmu ?Leona Zawodowca?, a Roberta Carlylea ?Trainspottingu?. Była to raczej jakaś nędzna popłuczyna ?Przekrętu?, który nawiasem mówiąc mi się nie bardzo podobał.