Nie rozumiem tak wysokiej oceny - jedno wielkie rozczarowanie!

Jak to możliwe, że ten film ma tak wysoką ocenę? Główne tło filmu, czyli rzeczywistość bez emocji została tak spartolona, że aż głowa boli. Każda z postaci od początku do końca przejawiała jakieś uczucia za wyjątkiem dwóch - Prestona w pierwszych minutach i jego syna. Tak to bohaterowie jak i statyści rzucali np. entuzjazmem, radością, złością i innymi uczuciami (ten murzyn? Błagam...) na lewo i prawo.
Ruch oporu kilka metrów pod kratami, po których przechodzili obywatele?
Tak "dobrze" kontrolowane społeczeństwo, a brak takiej oczywistości jak kamery, chociażby w domach? Albo przy pojazdach policyjnych - jakim cudem wymordowanie całego patrolu uszło Prestonowi na sucho?
Nie zarejestrowanie przez nikogo wahań, czy zdzwinień głównego bohatera na całej przestrzeni filmu?
Spalony wątek z kilkuletnim synem, który tak dobrze się ukrywał ze swoimi uczuciami - błagam...
Kilkunastu policjantów nie mogących trafić w powoli ruszającego się typa z pistoletami, który właściwie momentami tylko ruszał rękami.
Tego było więcej. Z pewnością, gdybym obejrzał go ponownie wyłapał bym drugie tyle. I trzecie.

Christian Bale - pierwsze rozczarowanie tym aktorem. Mam nadzieję, że ostatnie :P

50
  • Jak oglądam film to nie szukam dziury w całym, tak patrząc to można każdy film krytykować.

    • Jak wyżej helsinger,nic dodać nic ująć.

    • Idąc tym tropem, każdy film jest arcydziełem. W mojej opinii ten film to gniot. Temat filmu, świat bez uczuć, bardzo trudny.
      Reżyser poległ w tym temacie na całej linii.

      • Napsial ktos, kto dal 9 takiemu pseudo intelektualnemu badziewiu jak Interstellar, w ktorym nie bylo anwet 5% realnosci.
        Nie zrozumiales filmu Equilibrium, tak samo jak nie rozumiesz tematyki Orwellowskiej.

        • Argumentum ad hominem tak bardzo.

        • Za to realność w Equilibrium powala na łopatki... Przede wszystkim sama idea stworzenia podporządkowanego społeczeństwa poprzez pozbawienie go uczuć jest z góry skazana na porażkę i odniosłaby skutek odwrotny od zamierzonego. Zabierając uczucia stworzono by społeczeństwo psychopatów(dosłownie) i wielu z nich nie podporządkowałaby się systemowi bo żadna kara nie robiłaby na nich żadnego wrażenia (brak emocji, brak strachu przed konsekwencjami, zimna kalkulacja). Tak więc na porządku dziennym byłyby mordy z przyczyn bardziej lub mniej praktycznych albo dla zabicia czasu.

          Polecam książkę Interstellar a nauka. Jak przeczytasz, to możemy wrócić do dyskusji na temat realności tego filmu.

          • Rozumiem te argumenty bardzo dobrze. W sumie właśnie nie dawno podobnie sobie pomyślałem o tym filmie i te same refleksje do mnie dotarły. Oglądałem ten film pierwszy raz na progu pełnoletności i bardzo mnie zafascynował. Do tej pory obejrzałem setki jak nie tysiące pozycji. I jako już nieco dojrzalszy widz dla swych obecnych ocen zmieniłbym wartość na mniej kontrowersyjne . Wraca do tego filmu po 15 latach. Po więźniach labiryntu, kosoglosach,niewiernych i innych mnie i bardziej udanych seriach. Jak mam uwierzyć w powyższe uniwersa tych produkcji jeżeli miałbym odrzucić Equilibrium? Czy realne jest iż nastolatkowie obalają dyktatury, ze prowadzona jest wysoki standard życia na skraju upadku ludzkości, że w obliczu zagłady wąska grupa żyje jak lordowie bez umiaru i troski o ograniczone zasoby a reszta ginie lub pracuje na nich? Te serie w większym i mniejszym stopniu doczekały się sukcesu skoro je kontynuowano. Jak na tej podstawie odrzucić Equilibrium? W tym uniwersum to się po prostu udaje i nie ma co tu drążyć głębiej, bo bo często nam serwują jeszcze większą hollywoodzka paple. Film ten miał mały budżet ale się udał i faktycznie czarnoskóry kolega zagrał najgorzej.

      • Dokładnie!

      • @jak_krew_w_piach zgadzam się w zupełności

    • Nie trzeba szukać tych wszystkich nieścisłości. Zazwyczaj nie wyłapuję takich błędów w filmie, a jak już to jest ich szczątkowa ilość. Ale w tym filmie tych wszystkich błędów, tej niekonsekwencji reżysera nie byłam w stanie przeoczyć, gdyż pojawiały się co krok i były bardzo widoczne.
      W pełni się z Tobą zgadzam greebqmaster

    • Dokladnie, strasznie mnie wkurza rozkladanie filmu na części od A do Z.. zawsze mozna się doszukać drugiego dnia ,bo w koncu dlaczego szklanka jest do polowy pusta?a moze do polowy pelna?



      DO GREEBMASTERA:
      Zarzuca ,ze nie ma kamer itd. A czy w naszym swiecie wszystko tez jest idealne?wlasnie TEGO filmowy "ojciec" nie przewidzial,ze pomimo wszystko nie da się stworzyć świata IDEALNEGO. Tak naprawdę mamy idealny system w kwestii walutowej,gospodarki? Nie. Bo takiego nie ma,rownie dobrze ten film to pokazuje. Gdybys walnal wszędzie kamery to film skonczyl by się po 30 minutach,a nie o to w tym chodzi.W ogole wątek GLOWNY TO UCZUCIA, a nie kontrola i inne tematy,ktore są bardzo watkiem pobocznym.

      Serio uwazasz ze Bale zagral tak SLABO? Ja wlasnie uwazam,ze byl bardzo sztuczny,w sensie jego gra byla genialna. Nie wyobrazam sobie nikogo innego. Chyba slabo pojmujesz co znaczy "wspolczuc" na pokaz ( zreszta wcale mnie to nie dziwi,dzisiaj ok 80 procent naszego spoleczenstwa tak sie zachowuje,to czego wymagac od czlowieka..) a co znaczy byc wrażliwym naprawdę..

      Spalony wątek z synem?W ogole tego nie czaję ,w ogole :D

      Poza tym ogladales film?chyba jasno bylo WYJASNIONE dlaczego polsuguja sie taka technika i skad w ogole pomysl na cos takiego..

      Nie mam pojecia, widzę,ze chciales sie wypowiedziec "ot tak,dla zasady',dla mnie to idiotyczne. Ogladasz film po czym zarzucasz mu cos,co jest jasno na tacy powiedziane,a to ze Ty w to nie wierzysz to juz inna bajka calkowicie,wiec nazywaj rzeczy po imieniu..

      Z kolei nie zapomnę sceny kiedy odkrywa deszcz.. cos fantastycznego. Albo jak płacze przy Mozarcie.. fantazja i tego nie zapomnę, do tego muzyka..

  • też to zauważyłam... i wyłączyłam na samym początku... Bez uczuć człowiek byłby jak maszyna która mówi takim samym tonem głosu beż żadnych emocji a nie wiwatuje a reszta klaszcze... nie wiem skąd ta wysoka ocena ale reszty filmu nie chce mi się oglądać.

    • Wiele osób nie ma uczuć i jakoś z tłumu się nie wyróżniają szczególnie. Mylisz człowieka bez uczuć z robotem... a w science fiction gdy się uprzesz zawsze znajdziesz jakieś "nielogiczności", często wywołane brakiem wyobraźni. Film jest wartościowy, to nawiązanie do Orwella, trudna tematyka, której poruszenie jak widać dla wielu niezauważone. Z resztą nie ma to jak ocenianie po początku...

      • Tu nie chodzi o SF. Tylko o to,ze przeciez POMIMO braku uczuc,czlowiek je nazywa. Powie-przykro mi i ot tyle. Wiwatuje,ale roznica nie polega na tym ZE TEGO NIE ROBI WCALE ( PAATY872!) tylko robi to sztucznie, jakby po to zeby to zrobic,a nie ze tak odczuwa czy tego chce. Ale tak jak napisalam wczesniej,dzisiaj slowo sztucznie występuje juz zbyt naturalnie w naszym srodowisku,ciezko dyskutowac z osobami (większością), która roznicy nie widzi ( i pewnie juz nie zobaczy, bo okreslenie wrazliwosc prawie zniknęło, jak i rownież osoby empatyczne i wrażliwe) .Wieszczę,że niedlugo i nasz swiat tak będzie wyglądał jak ten filmowy,jak tak dobrze będzie szlo jak teraz ;]

        • Wow. Pewnie dlatego tyle tych zombie jest tera.

        • Tamta kobieta powyżej jest w stanie dać 10 ant-manowi, więc nie ma co wiele po niej oczekiwać, no ale jak widać przerosła ją niezbyt skomplikowana dystopia, widać, że problem sprawia jej ocenienie społecznych mechanizmów i natury.
          Gdzie nie chodzi sci-fi? Piszę tylko, ze w tego typu filmach zawsze można się do czegoś przyczepić, należy patrzeć raczej na to jakie tematy film porusza i się nad nimi dogłębnie zastanowić. To o czym piszesz to po prostu społeczeństwo, hipokryzja, obłuda i pozerstwo, kondormizm, oportunizm... ludzie udają kogoś kim nie są, aż zaczynają uważać, że to ich tożsamość. Prawda, autentyczność, szczerość to cechy ludzi których często uważa się za chorych psychicznie. W tak skonstruowanym społeczeństwie najlepiej radzą sobie psychopaci, którzy nic nie czują i świetnie grają w tą społeczną grę. Krótko mówiąc teatrzyk bezwolnych marionetek, ludzie są tak zatyrani, zabiegani, często tkwią w takiej apatii i maraźmie, że nie potrafią nic odczuwać. Mówi się nam co, jak, kiedy i w jaki sposób robić, jak się zachowywać. Autentyczne emocje to rzadkość wszystko, robi się automatycznie jesteśmy jak zaprogramowane roboty. A co do większości, to są to idioci, ludzie niezdolni do samodzielnego postrzegania i myślenia, nawet nie próbujący go pozorować. A co do osób empatycznych i wrażliwych, to wiadomo czemu znikają, szczególnie jeżeli do tego dochodzi nadmierna inteligencja, to mamy gotowego samobójcę, albo klienta psychiatryka, bądź odwyku. Ciężko żyć w tym chorym wyścigu do nikąd który narzucił sobie człowiek, gdy posiada się te cechy. W tym systemie albo wygrywasz wypruwając flaki, depcząc po innych i tak nie będąc szczęśliwym, albo przegrywasz i jesteś wykorzystywany, wegetując z jednej i drugiej strony łapiemy się hedonizmu by jakkolwiek osłodzić sobie tą przykrą walkę o przeżycie, automatycznie powtarzając zaprogramowane nam slogany, mówiąc, że jest dobrze. Paty872 nawet chyba sobie nie zdaje sprawy ilu ludzi bez uczuć spotyka na swojej drodze.

          A tak na marginesie to film porusza raczej istotę emocji wyższych, a nie tych najbardziej trywialnych. Z pewnością ludzkość czeka zagłada, ale co będzie przedtem? Też patrząc na dzisiejszy świat, myślę, że przyszłość skieruje sie raczej w strone antyutopii, aniżeli utopii. Sorry za ewntualne powtórzenia i błedy stylistyczne, ale nie zwyklem czytać swoich postów drugi raz.

        • A i wspomnę, że sam jako dziecko byłem wręcz nadwrażliwy i przesadnie empatyczny, gdybym taki pozostał już by mnie pewnie nie było, konfrontacja z rzeczywistością była u mnie bardzo ciężka, nigdy nie potrafiłem się odnaleźć. Mam 25 lat i niestety jestem już żywym trupem pogrązonym w matni z zatraconym potencjałem, które próbuje zabić w sobie emocje.

          • Bardzo fajnie napisales ;) Warto sobie to gdzies zapisac :)

            Oprocz tego,ze sie zgadzam i tez taka jest prawda, jednak silę się na poszukiwanie chociaz odrobiny szczęścia w malych rzeczach.Nie ma co się poddawać ;)
            Przyznam,ze niewrzucanie wszystkich ludzi do worka niewrazliwych, chamskich, nieempatycznych jest ciężkie,widząc co się dzisiaj dzieje..
            ale moze ratunkiem są swoje pasje,hobby, nawet ciekawe filmy;)
            A wrazliwosci nie ma co w sobie zabijać ;) raczej zmienić nieco poglądy na pewne sprawy.. Bo inaczej będziemy wlasnie nalezeli do tych ludzi ,ktorzy nie myślą i ślepo podążają za roznymi trendami, są hejterami wstrętnymi bez poczucia krzywdzenia, a poza tym mozemy kiedys przez te zaburzanie osobowosci znaleźć się na dnie i u psychologa( i oby na tym się to skończylo).
            Najwazniejsze zeby być sobą i się uczyć pewnych rzeczy ;))) a najpiekniejsze cechy trzymać i o nie dbać:) i dbać o siebie!!! :P Emocje to jedna z piękniejszych rzeczy :) dzieki temu czlowiek chociazby wie co to radosc,milosc ,szczescie itd ;)

            • Emocje to jedne z piękniejszych rzeczy? Niestety nie. Dla wielu to coś najgorszego. Gdy jest się wrażliwymi i inteligentnymi i ma się ciężki start życiowy, emocje sprawiają, że stajesz się ćpunem na odwyku, samobójcą, albo jednym z wielu zombie, z tą różnicą, że z zatraconymi możliwościami do dania czegoś światu. Marzę o tym aby być idiotą, nic nie zrobiło więcej szkody w moim życiu niż moja inteligencja i świadomość. Lepiej być jak najgłupszym, jak najbardziej zdeterminowanym drapieżnikiem, umieraj, albo giń. Ludzkość robi postęp? Wręcz przeciwnie, cofamy się w rozwoju, życie w tym zalanym betonem ludzkim labiryncie, jest gorsze niż walka o przetrwanie w dziczy. Szczególnie w Polcse, chciałbym zobaczyć co nakręciliby amerykańsscy reżyserzy, gdyby byli polakami... nie kręciliby dystopii, bo mieliby ją na co dzień, zostaliby zdeptani, zjedzeni, przerzuci, wysrani przez system, a potem jeszcze raz zdeptani. Wolałbym być socjopatą, ta "najpiękniejsze" cechy najbardziej niszczą. A dbać o siebie nie każdy ma sposobność. Mam 25 lat i jestem trupem, wrakiem ktory się wypalił zanim odpalił, gdybym nie posiadał emocji, pewnie byłbym w diametralnie innym miejscu.

            • Moim zdaniem ludzie jak ogół, za swoje dokania i to na czym oparte są poglądy, co robią z planetą i innym zwierzętom(ludziom też)... nie zasługujemy by żyć. Ludzie wrażliwi są często wyklęci, a już zazwyczaj zmiażdżeni przez los. Wszystko zawdzieczamy ludziom wyjątkowym, takim ktorzy się różnili od przeciętnego zniewolonego zaprogramowanego robota... wszystkim.

            • Sorry za potrojenie wiadomości. Wyobraź sobie, że masz takie myśli, tylko, że bardziej dobitne i zawiłe, zawsze kiedy nie śpisz... nie powiedziałem niczego odkrywczego, ani nie napisałem niczego w szczególny sposób, a nawet jeżeli to wyobraź sobie moją frustracji, ze nigdy nie mialem sposobnosci by wykazać swój talent i spojrzenie. Ilu ludzi zatraci siebie i swoje zalety, chcąc nie chać, stając się zajechanym, bezmyślnym trybem systemu? Pewnie około 95 %. Z wiekiem zacząłem coraz bardziej nienawidzijesć ludzi, z resztą wystarczy spojrzeć na komentarze na forum, większośc to jest k*rwa kpina z naszego gatunku, zero myślenia. Zero (Bez obrazy jeżeli jakiś idiota to przeczyta, ale taka prawda).

              • Nie zmienia to faktu ze zdania nie zmienię:D
                Co by najgorszego się nie zjawiło.. co by się nie dzialo..to uwazam ze najgorszym czlowiekiem jakim mozna się stac to wlasnie niewrazliwym na nic bucem ;] Bo moze w teorii tacy ludzie są szczęśliwi.. a po x latach budzą się zw rozpaczy ,ze tak naprawdę nic nie osiągnęli,nikomu nie pomogli..tylko widzieli czubek wlasnego nosa.
                Byc moze duzo dobrych rzeczy ginie,czlowiek w koncu potrafi wiele zniszczyc co pokazał niejednokrotnie..ale dla ludzi tych co mająrozum,co widzą... warto warto zyc,bo czlowiek potrafi stworzyc cos pieknego rowniez..

                Nie jest latwo byc dobrym w dzisiejszym swiecie..o wiele latwiej byc zlym..
                I tak uwazam,ze pewne cechy powinny byc rozwijane,takie cos jak wlasnie wrazliwosc.Trzeba tylko pozwolic jej dojrzewac i ją chronic,jak i inne cechy charakteru ;] Czlowiek im bardziej wzrasta,tym się uczy.. co moze w pracy,w domu wszędzie..Ale wyzbywanie się pieknych cech i robienie z siebie glupka...

                Tak myslac o niebie i o tym co na gorze.. jakby ktos mnie zapytal- co zrobiles dla innych?
                Osoba niewrazliwa nie odpowie nic.. Nic nie widziala,nic nie slyszala..
                a mozna tez zadac pytanie drugie-co zrobiles zeby probowac zmienic ten brak wrazliwosci?

                Najlatwiej byc durniem i glupkiem. Tylko jakie ktos ma ambicje zeby tylko takim czlowiekiem pozostac :)?

                • No dobra, ale spójrz jasno. Żyjesz krótko. Warto by było pomyśleć o sobie. Choć oczywiście te cechy są dobre, ale musza mieć szansę zaistnieć. Jeżeli ktoś ma pecha w życiu, mogą się one obrócić przeciwko niemu. A sama wrażliwość, beż świadomości, nie jest aż tak autodestrukcyjna, chociaż można się narazić na destrukcję w wykonaniu innych ludzi.
                  Główne co człowiek potrafi to niszczyć. I udawać, by przetrwać.
                  Dobro i zło... spójrzmy na nasze społeczeństwo, tu chodzi o zaadaptowanie się to bezlitosnych warunków swoistej gry. A co do pracy, to większość w Polsce jest wyniszczająca, nie wiem czy to nasza mentalność, czy co, że zajeżdzamy się jak szmaty. Rząd okrada pracodawców, a pracodawcy pracowników... wiec nic tylko pozostaje kraść. I powiem szczerze, że podziwiam ludzi którzy potrafią zrobić skok, bez zabijania, tak by ustawić się na całe życie. System może cię co najwyżej wydymać.
                  O jakim niebie, bądźmy poważni :) Żaden człowiek nie pojmuje takich rzeczy i nie wie co jest po śmierci. Może Bóg zapyta co zrobiliśmy dla siebie... prawie wszyscy zamilkną.
                  Zmienić brak wrażliwości? Przecież ja go pożądam.
                  Jak ktoś jest idiotą to nie zauważa problemów, najgorzej ma osoba taka jak ja która bierze udział w tym marszu żywych trupów chociaz jest świadoma.

                • Jak pomagam innym to jestem szczęśliwa i czuję się wtedy nspełnioną osobą. Kluczem do szczęścia i zycia nie jest skupianie się na zadnych systemach i na tym kto co i jak ;] Trzeba się starać na tyle wszędzie na ile mozna będąc uczciwym wobec siebie. Skupiasz sie na tym na co nie masz wplywu, i co Ci to daje? Niewiele. Budujesz w sobie opozycję w kwestii szczęścia i wstawiasz w hierarchię rzeczy, których nie osiągniesz (zapewne). Zejdz trochę nizej,ciesz się tym co masz a będzie Ci nieco lzej na sercu,zamiast wlasnie nienawidzic kogokolwiek... bo to tak naprawdę niszczy Ciebie..tylko po co :)?
                  a do tego bądźmy uczciwi - ludzie robiący skoki są nieuczciwi wobec innych ludzi (np moze byc sytuacja ze niektórzy nie dostaną wypłaty z tytułu napadu albo ogłoszą upadłość- uwazasz ze to fair okradac biednych uczciwych ludzi co pracują na pensję?). Mogę pogratulować takim osobom odwagi, ale zyją za cudze pieniądze.Co z tego,ze nikomu nie zrobili krzywdy.. Zresztą niejeden uczciwy chce tylko okrasc a potem sprawy się komplikują..
                  Więc nie uwazam ze jest tu jakikolwiek argument do podziwiania takiego towarzystwa. Jak wymagasz uczciwosci od ludzi (lub czegokolwiek) to zacznij od siebie. Przynajmniej sobie nie będziesz mial nic do zarzucenia ;)

                  Udanego wekendu :)

                • użytkownik usunięty

                  ,,Rząd okrada pracodawców, a pracodawcy pracowników... wiec nic tylko pozostaje kraść.'' Jedna z najgłupszych wypowiedzi jakie przeczytałem na tym portalu. I ty się masz za wrażliwego inteligenta? Rząd be, świat be, ludzie be. Taki nihilizm to nie jest zdrowe i inteligentne podejście, jak nie chcesz być wrakiem jak to określasz zacznij zmieniać swoje życie, zacznij od siebie. Nie patrz na innych, co cię powinno obchodzić czy ktoś tam kogoś okrada? Ważne, że ty nie okradasz nikogo.

                  Bierzesz udział w marszu żywych trupów, tak? No, ale jesteś świadomy i oświecony, prowadź więc nas, zagubione owieczki, Mojżeszu. Nie wiem w jaką matnię się zaplątałeś, ale gdzieś po drodze i szacunek do ludzi zgubiłeś, jak chcesz się bawić w pustelnika i anty-systemowca to nikt cię na siłę w Polsce nie trzyma, ucieknij na jakieś zapomnienie ziemie Sybiru, będziesz sobie żył spokojnie, łowiąc ryby i spacerując po lesie, z dala od ludzi, rządu, podatków, systemu.

                • Twoja też może pretendować do miana debilizmu roku, nie rozumie czemu uznałeś, że napisanie tego do mnie jest lepsze niż przemilczenie tych niezbyt lotnych myśli :) Czy ja mam się za wrażliwego inteligenta? Oczywiście, że nie.

                • Dobrze, że już wyrosłem z internetowych kłótni, kiedyś bym się przejął twoją głupotą. Szacunek do ludzi? Za co? Z jakiego powodu? Czy ludzie szanują cokolwiek, poza tym co nie jest im nakazane? A to, że nikogo nie okradam jest ważne, ponieważ powinienem to robić, tak jak robią to najsprytniejsi w tej miejskiej dziczy. Złote rady możesz zachować do siebie, masz rację, że jestem głupi, ale wyobraź sobie, że ty mądrzejszy nie jesteś, chyba, że postanowiłeś tego nie zaprezentować. Poza tym cała moja pisanina rzadko jest na poważnie i często nie mówi o mnie... no zobacz a jednak przejąłem się twoim ograniczeniem... tak to jest gdy ktoś próbuje oświecić mnie stekiem truizmów.

                • użytkownik usunięty

                  Żywy trup w matni, który broni swoje ego? Coś kręcisz kabanie, chyba zgrywasz ofiarę na filmwebie, a prywatnie jesteś jakimś człowiekiem sukcesu znudzonym krawaciarzami, którzy otaczają cię na co dzień w korpo?

                  Ty też mogłeś zignorować moją denną paplaninę.

                • Nie mam ego napędza mnie nienawiść do ludzi, mam też swoje zdanie, rozumiem, że nie chciało ci się czytać mojego bloga, bo za dużo tam spamu, ale gdybyś poczytał to zrozumiałbyś konwencję... może. Moja osoba jest tam najmniej istotna, moim zamiarem jest coś przekazać między żartobliwymi wierszami... z resztą nieważne, ty chyba zgrywasz idiotę, ale patrząc po filmach aż tak głupi być nie możesz, może pewnych rzeczy nie chcesz dostrzeć nie wiem. Ale jeżeli twoją miarą sukcesu jest wysokie stanowisko w korpo, to sam jesteś żywym trupem... z resztą jak jakieś 95 % ludzkości. Nie lubię gdy ktoś mnie lubi, wolę gdy mnie rozumie...

                • użytkownik usunięty

                  Pierwsze zdanie, i takie synkretyzmy, nie masz ego, ale posiadasz SWOJE zdanie.

                  Nie możesz się wyzbyć ego, wraz z superego to części ciebie, twoje ,,ja'' które sprawia, że jesteś w ogóle człowiekiem i możesz pisać na forum. Noworodki nie mają wykształconego ja, dopiero z czasem kształtują świadomość, że są odseparowaną od otoczenia jednostką, podejrzewam, że wczoraj też się nie urodziłeś :)

                  Nie czytałem wszystkiego, co pisałeś wcześniej, raczej tak się niekulturalnie wpieprzyłem między wódkę, a zakąskę, więc być może kontekstu i twojego sposobu myślenia nie wyczułem do końca.

                • użytkownik usunięty

                  Właściwie to Cię nawet polubiłem, kurcze. Ten kto docenia Silent Hill, nie może być złym człowiekiem.

              • Ps: Niektorymi osobami nie warto się przejmować :D całkowicie;p kiedys też się przejmowalam tylko co to da :D?Ale to prawda,ze liczyc u wiekszosci na jakiekolwiek chęci i ambicje.... ale coz :D skoro fanow Kim Kardashian nie brakuje... nie mam pytań :D

    • Ocenię chociaż wyłączyłam na początku. Jak tacy ludzie denerwują. Ameby społeczne

  • Widze, ze jestes fanem/fanka Zmierzchu - hehe to wiele wyjasnia :)

  • Fanom polecam Nochnoy Dozor (2004) i kontynuacje tego filmu. Jest w podobnym stylu i o dziwo nawet zdobył jakieś nominacje.

  • Wpis został zablokowany z uwagi na jego niezgodność z regulaminem

  • Faktem jest że film ma sporo dziur i niedociągnięć, scenariusz pozostawia sporo do życzenia, dużo rzeczy nie trzyma się kupy... Ale mimo to film ma w sobie to coś że się go dobrze ogląda, daje też wiele do myślenia. Patrząc na budżet oraz na szybkość nakręcenia całego filmu mogę przymknąć oko na te niedociągnięcia. Każdy który narzeka na ten film niech najpierw poczyta w ciekawostkach ile czasu zajmowały zdjęcia i jak to wszystko wyglądało. Gdyby nie dobra gra aktorska oraz klimat z pewnością byłby to niesamowity gniot, a tak nie mogę mu wystawić słabej oceny. Parę zmian w scenariuszu, wyprasować wszystkie lipne niedociągnięcia z niektórych scen i film z pewnością byłby o wiele lepiej oceniany, a tak malkontenci mają pole do popisu...

  • Też zauważyłem, u większości osób, że przejawiają uczucia. Może nawet więcej niż te bezosobowe postacie z ruchu oporu mieszkające tuż pod ulicą.

    Gdy policja likwiduje kryjówki ruchu oporu, w walce giną niemal wyłącznie ci drudzy, a policja dostanie tam parę postrzałów i tyle. W końcowych scenach natomiast giną niemal wyłącznie policjanci. Natomiast słabo zorganizowani i lecący na pałę ludzie nie ponoszą żadnych strat. Rąbią z tych kałachów na oślep i zawsze trafiają. W przeciwieństwie do policji stojącej przy ścianach i filarach, gdzie są nieco osłonięci i mają te tłumy jak na podane na tacy, a i tak nie mogą nikogo trafić.

    I wreszcie główny bohater. Walczy z przeciwnikami jakby miał prędkość supermana, a oni byli na jakimś spowolnieniu. Od razu skojarzyło mi się z grami RPG, w których kończysz już grę i masz 100 level oraz najlepsze itemy, a trafiasz do lokalizacji z przeciwnikami na 1 levelu.

  • użytkownik usunięty

    Film był bardzo dobry. Może nie arcydzieło gatunku ale ogląda się przyjemnie ;)

    Wydaje mi się, że ludzie byli pozbawieni przede wszystkim empatii i miłości. Jak dla mnie jest to wyraźne nawiązanie do współczesnych społeczeństw, gdzie w imię indywidualizmu wciska się nam te same produkty, zachęca do podążania za tą samą modą, kształtuje umysły, manipuluje nimi, itp.

    Przywódcy ruchu oporu sami przyznali, że muszą udawać przez cały czas brak uczuć.

    Myślę, że Brandt od samego początku wiedział, że coś jest na rzeczy. Chcieli przydybać Prestona w momencie jego planowanej "akcji" i udupić na maxa. Wiedzieli, że skoro czuje, będzie także czuł się upodlony. Gdyby zlikwidowali go wcześniej, nie byłoby to tak spektakularne. Poza tym, chcieli wyłapać przywódców ruchu oporu, Preston miał być przynętą.

    Oj, wątek z synem jest jednym z najlepszych :P Jest także bardzo wymowny i pełen nadziei. Nie każdy jest bez uczuć, mimo, iż może na takiego wyglądać :)

    Wiadomo, że walki w tego typu ekranizacjach są kompletnie nielogiczne a nawet i naiwne, w normalnych warunkach nikt nie miałby szans ich wygrać. Niemniej, cały urok polega na mocnym zlaniu licznego wroga i końcowym uśmieszku głównej postaci ;)

    To, co mi się nie podobało to faceci w kaskach jako wroga masa (mogli wymyślić coś bardziej chwytliwego) oraz przedstawienie wyzutego z emocji społeczeństwa i Librii jako miasta (tu wyszło najgorzej). O wiele lepszy pomysł mieli twórcy choćby "Niezgodnej", choć trudno porównywać filmy z 2002 i 2014 roku.

    Reasumując, film na plus :)

  • Popieram. Film miał dobry pomysł, ale spartolono wykonanie. Wyszła tania podróba Matrixa z papką od Orwella. Zamiast filmu polecam książkę 1984.

    1. Mnie zdziwiło to, że żaden z gliniarzy nie mógł zabić Prestona. Wystarczyło się ustawić inaczej niż standardowo (a tego ich uczą na kursie księży) i sprawa była by zamieciona.
    2. Skoro ruch oporu zdołał podłożyć ładunki wybuchowe w fabrykach, to po kiego grzyba czekali na śmierć ojca? Wysadziliby je wraz z punktami, gdzie wydawano lek (scena z końca filmu) i ludzkość sama by się zbuntowała. Może jeszcze frytki trzeba było im pokroić?

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: