Herzog czyta Conrada.

Nie wiem czy tylko ja to dostrzegłem i czy był to w ogóle zamysł reżysera. Chodzi mi o inspirację do tego filmu jaką była moim zdaniem powieść "Jądro Ciemności" Conrada. A co za tym idzie podobieństwo do "Czasu Apokalipsy" Coppoli. Postać min Fitzcarralda porównał bym do Kurtza, a indian to murzynów/Wietnamczyków. Jest też wiele innych podobieństw, chociażby sama podróż w górę rzeki. Nasunąłem tu te co mi najszybciej przychodzą do głowy. Czekam na wasze pomysły, pozdrawiam ;)

8
  • Rzeczywiście "Jądro Ciemności" podczas seansu przychodzi na myśl, jednak uważam że to raczej przypadkowa zbieżność. Nie wiem czy jest sens zastanawiać się nad tym czy Herzog inspirował się w jakimś stopniu dziełem Józefa Korzeniowskiego. "Jądro Ciemności" w przypadku podróży w nieznane krainy zawsze będzie uniwersalne, jednak chętnie zabawię się w interpretację: Nie stawiałbym Fitzcarralda w postaci Kurtza, są to w zasadzie zupełnie inne charaktery, Kurtz wykorzystuje miejscową ludność poprzez terror, stając się jej bóstwem i tyranem zarazem. Fitzcarrraldo jednak służy Indianom jak się okazuje, owszem pomagają mu w przetransportowaniu statku, ale jak się okazuje zupełnie z własnej woli, chcą bowiem odpędzić złe demony czyhające w wodospadach. Ponadto psychika bohaterów jest zupełnie odmienna: Kurtz jest przedstawiany po ujawnieniu się jego wewnętrznego zła jako przywódca, który słowem i swoją postawą wręcz hipnotycznie wpływa na człowieka, Fitzcarraldo to tylko miłośnik opery, wręcz Prometeusz muzyki, który poświęca się aby ziścić swe marzenia, aby tchnąć sztukę, która wyraża najgłębsze emocje ludzkie. Prędzej Kurtza porównałbym do Dona Aquilino, ale tylko przez jego nastawienie do miejscowej ludności, traktował ich pogardliwie i bez żadnych skrupułów wykorzystywał do prac fizycznych a Fitzcarraldo jest dogłębnie przejęty ich losem, pyta się dlaczego pracują dla niego jak konie.Największe podobieństwo pomiędzy dwoma dziełami widzę natomiast w ogólnym przesłaniu, mianowicie w pogardzie dla zniewolenia mniej cywilizowanych rejonów. Już od początku bogaci burżuje, którzy łupią się na kauczuku przedstawiani są jako obleśni pijacy, karmiący rybki grubymi dolarami, będąc przy tym zupełnie niewrażliwymi na sztukę, która jest właśnie najwyższym wytworem człowieka (scena balu, gdy Fitzcarraldo puszcza Carosa i następnie zostaje wyproszony). Conrad robi to samo, ukazuje realia kolonizacji, traktowanie murzynów przedmiotowo, przy czym pokazuje naturę ludzką, wychwytuje ciemność będącą głęboko, w każdym nas, która ujawnia się gdy pozwala na to otoczenie, brak hamulców. Motyw wędrówki w obu dziełach też jest podobnie przedstawiony, ogrom natury, dzicz. Ah, Herzog Ty mistrzu.

  • Moje pierwsze skojarzenie to raczej Grek Zorba ze szczyptą legend orfickich.

  • Moim zdaniem Herzog nie tylko w tym filmie inspiruje się "Jądrem ciemności". Szereg podobieństw jest też w " Aguirre gniew boży" - motyw wyprawy wzdłuż rzeki, potyczki z tubylcami, zdeterminowany, zaślepiony swoją misją dowódca.

  • Mi się kojarzy raczej z "Szaleństwem Almayera".

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: