Widzę dużo zachwytów. Ciekawe.
Dwie smarkule które nie garną się do nauki, obowiązków itp Pragną wolności. Tatuś jednej stuka jej przyjaciółkę a ta się zachowuje jak gdyby nigdy nic i jeszcze tatunio prosi żeby nie mówiła mamie. Jakiż to piękny artystyczno filozoficzny obraz.
Film o dup... marynie. Nudny, irytujący....
Chodzi mi o połączenie okresu bycia nastolatkiem, wczesnej młodości z latami 60/70, noo ewentualnie 80
Od siebie mogę dać "Kochankowie z księżyca", "Cudowne lata", poniekąd "Radio na fali", "20th century women", "Love story", 80-te to: "Sing street", oczywiście "Stowarzyszenie umarłych poetów", "Submarine"
Nie lubię filmów, których całą treść można zamknąć w 2 zdaniach. Jest nużący, przeszkadza taka jakaś wszechobecna bierność. Nie rozumiem tego ostanie zdania bohaterki;] Tak jakby jedynym prawdziwym uczuciem - związkiem przez cały film była więź miedzy dziewczynami a reszta się nie liczy. Każdy w tym filmie jest egoistą...
więcejObraz współczesnych "yntelektualistów" dla których Bóg to tylko wynalazek ludzkości, którzy mówią o humanizmie i miłości, a sami nie mają w sobie ani jednego, ani drugiego. Chlubią się łamaniem jakichś zasad, obalaniem autorytetów, nie mając w sobie ani krzty moralności. Dla takich ludzi wolność to niestety zguba.