Księżniczka Mononoke

Mononoke-hime

1997 2 godz. 13 min.
8,0 75 634
oceny
8,0 10 1 75634
21 606
chce zobaczyć
8,4 10
ocen krytyków
{"rate":8.4,"count":10}
powrót do forum filmu Księżniczka Mononoke
  • mati2519 ocenił(a) ten film na: 8

    Uprzedzam. Cały założony przeze mnie temat będzie dziwny :) Mimo wszystko umieszczam go, licząc, że jakaś osoba przypadkowo go przeczyta i będzie w stanie mi pomóc.


    Są w życiu człowieka takie obrazy, które raz zobaczone, zwłaszcza w DZIECIŃSTWIE, pozostają w pamięci na zawsze. Również w moim umyśle, tli się pewna scena, która towarzyszy mi od dawna, choć nawet nie miałem pewności skąd ona pochodzi i czy w ogóle nie jestem tylko wytworem mojej wyobraźni.
    Kiedy natknąłem się na animacje "Księżniczka Mononoke", pewna część mojego umysłu została jakby ponownie otwarta, niczym otarta z kurzu szuflada.
    Pozwolę sobie bowiem opisać scenę, która to nie daje mi spokoju. Nie znam zbyt wielu szczegółów. To sytuacja taka jak ze snem, która zapominamy z każdą chwilą zaraz po obudzeniu. Jednak ten sen, wciąż nas nawiedzający, pozostawia trwały ślad.

    Jest zatem pewna osada. Pewien mężczyzna próbuje się z niej wydostać, wbrew woli jej mieszkańców. Jest osłabiony (ranny?). Podchodzi do bramy. Wszędzie wokół znajdują się ludzie (obrońcy?), mający broń (napięte łuki?). Mimo tego nasz bohater śmiało podąża przed siebie. Ludzie (w moim obrazie są to kobiety, bądź tylko dowodzeni przez kobietę, już sam nie wiem) decydują się na powstrzymanie mężczyzny, strzelają do niego. On zaczyna podnosić bramę (której to otwarcie wymaga siły co najmniej kilku chłopa!, do tego z jego ciała sterczą bełty strzał, krwawi). Udaje mu się to, brama została otwarta, przejście zostało zrobione.

    Cała ta scena, przepełniona jest patosem (który odpowiednio stosowany, powoduje u mnie ciary, ot przykład wielu scen z LOTR). Może moja skłonność do heroizacji i właśnie patosu powoduje, że scena ta urosła w moich oczach do rangi jakiegoś kanonu.
    Jak przez mgłę, odnoszę wrażenie, że scenę tą widziałem w telewizji. Jedyne moje przeczucie jest takie, że widziałem to kiedyś na... TVP 2 :)
    I ot, dochodzimy do dnia wczorajszego, kiedy to w moje ręce wpada właśnie "Księżniczka Mononoke". Ktoś na forum napisał, że transmisja tego filmu miała miejsce w 2004 roku, na TVP 2, o godzinie 10:00 rano. Czytam dalej, że mnóstwo osób oglądało jakieś kawałki tego filmu, który bardzo wyraźnie zapadł im w pamięci. Cóż, widocznie nie jestem sam, z tą różnicą, że na wyżej wymienionych osobach film zwrócił uwagę dość brutalnymi scenami, niezbyt odpowiednimi dla widzów w tak młodym wieku (pomysł puszczania tej animacji na kanale otwartym, o 10 rano może dziwić :D)

    Oglądam zatem animacje z nadzieją, że ujrzę w niej tak prostą scenę, która na zawsze utkwiła mi w pamięci. I tu pojawia się problem... Scena podobna do mojej tam występuje. Mężczyzna wychodzi z wioski, otwiera bramę... Tyle, że tam strzela do niego jedna osoba, w dodatku nie z łuku, tylko z dziwnej broni. Wioską też dowodzi kobieta. Ogólnie, kto oglądał to anime - ten wie. Teraz pytanie - czy przez to 11 lat (przy założeniu że to ten film) scena ta, zatarta przez czas i setki innych obejrzanych filmów uległa modyfikacji? Czy może pamiętam jakąś inną scenę, z innego filmu, może nawet tego samego reżysera? Sytuacja przedziwna, ale nie dająca mi spokoju :D

    Co zaś samej "Księżniczki Mononoke" - animacja robi wrażenie. Nie dziwie się, że dzieciom zapadała w pamięć, skoro oglądając ją już jako osoba dorosła, nadal wywołała u mnie ogrom (często mieszanych) uczuć.

  • Tormencjusz ocenił(a) ten film na: 9

    mati2519 Mam ogromny sentyment do Księżniczki Mononoke, nostalgia hit hard jak to się mówi w internetach. Często do niej wracam.

    Doskonale pamiętam ten dzień gdy transmitowane było to anime. Wróciłem wówczas z zakupów z mamą i wchodząc do kuchni zobaczyłem Fiata 126 w powietrzu, które zderzyło się ze stojącym w miejscu Seicento hehe). Stare czasy, dzieciństwo i te sprawy. Po czasie poszedłem oglądać przygody odważnego gościa dosiadającego równie odważnego Jelenia o imieniu Yaku(?) ;)

    Dzięki za posta.

  • mati2519 Ja złapałem się na tym już kilka razy. Ostatnio kiedy oglądałem "Turner & Hooch" a dokładniej chodzi o scenę na samym końcu. Byłem święcie przekonany że ten pies przeżył, rękę bym sobie dał odrąbać, pamiętam dokładnie, baa pamiętam całą otoczkę - kiedy, gdzie i z kim ten film oglądałem za pierwszym razem (miałem wtedy jakieś 8 lat).... Ale jakiś miesiąc temu odświeżyłem sobie film i okazuje się że byłem w błędzie. Na końcu pokazany jest szczeniak a nie ten stary pies........ Więc wydaje mi się, że może czasami, szczególnie jako dzieci widzimy to co chcemy albo nie zwracamy aż tak uwagi na szczegóły.

  • Witek_13 ocenił(a) ten film na: 7

    fruszczak "Więc wydaje mi się, że może czasami, szczególnie jako dzieci widzimy to co chcemy albo nie zwracamy aż tak uwagi na szczegóły."

    Jako dzieci? Porozmawiaj z ludźmi po rozwodach, to Ci opowiedzą jak przez lata widzieli to co chcieli widzieć, jednocześnie nie widząc tego czego nie chcieli, ale ani jedno, ani drugie nie było prawdziwe.

  • mati2519 Miałem podobną sytuację. Film obejrzałem w dzieciństwie, w pamięci zostało jedynie kilka kadrów. W szczególności zapamiętałem walkę Ashitaki z dzikiem z początku filmu. Wielokrotnie wracałem do niego myślami, niestety nie miałem pojęcia jaki był jego tytuł, zero punktów odniesienia. Film obejrzałem po ponad 10 latach zupełnie przez przypadek, znajdował się w top100 rankingu Filmweba. To był jeden z najlepszych seansów w moim życiu i jeśli miałbym za coś być wdzięczny temu portalowi, to za tamten dzień. Mam do niego sentyment i jest mi bardzo bliski, jestem ciekawy jaki wywarł na mnie wpływ po pierwszym obejrzeniu w dzieciństwie. Dzięki za posta ;)

  • mrs_Dufresne ocenił(a) ten film na: 9

    mati2519 Pierwszy listopada 2004... Pamiętam, jak mi matka kazała wyłączyć tv bo trzeba było iść na groby. I jak bardzo byłam na tych grobach rozżalona, że nie doobejrzałam do końca..
    Ha, mi również wyrwane z kontekstu sceny pozostały w pamięci na te wszystkie lata, szczególnie wielki, "krawiący" dzik i ranny jeleń. I główny bohater: ahh serce zabiło mi wtedy mocniej, bo jako małolata miałam słabość do facetów dobrze traktujących zwierzęta (no dobra, nadal mam)...
    Pamiętam, że piersze miejsce Włóczykija w moim sercowym rankingu było wtedy poważnie zagrożone xD

    Udało mi się wtedy zapamiętać tytuł, ale nie wracałam do niego przez lata, głównie z obawy, że będę oglądać śmierć jelenia (nie doogladałam wtedy, czy przeżył).
    I dziś, jako dorosła baba, po prawie 16 latach, dzięki Netflixowi w końcu udało mi się obejrzeć ten film w całości.

    Emocje te same, Yakun przeżył, główny bohater nadal sexy. Mogę umierać

    Bardzo możliwe, że przez te lata twoje wspomnienie trochę się przekształciło. Dziecięcy mózg bardzo chętnie podkoloryzuje fakty. Ja miałam wspomnienie, że w "Niekończącej się opowieści" Atreyu bardzo rozpaczał po śmierci Artaxa(?), tymczasem po latach stwierdziłam, że cała scena nie jest nawet w połowie tak dramatyczna, jak w mojej głowie.

    Ja z kolei od lat nadaremnie poszukuję pewnej książki, którą przeczytałam jako dziecko... chyba jednak jeszcze nie pora umierać

  • mk34 ocenił(a) ten film na: 6

    mati2519 Ten film to turbo średniak, skąd taki zachwyt!?

  • mati2519 No więc ja mam podobny problem, ale nieco inny. Od wielu, wielu lat mam w pamięci, jak mam zacząć oglądać bajkę w świetlicy szkolnej w 1 klasie podstawowej (bodajże). Bajkę, którą bardzo chciałem obejrzeć, bo kiedyś już miałem ją oglądać bodajże w przedszkolu i rodzice mnie zabierają do domu i bajki nie obejrzałem. Bajka wywierała na mnie wielkie emocje i do dziś sceny, które pamiętam, wywierają na mnie ogromne emocje. Nie mogłem nigdzie jej znaleźć. Ta bajka to prawdopodobnie anime z lat 90. Ogólnie były tam postacie zamieniające się w małpy, ogromne małpy. (Nie, to nie dragon ball) Był właśnie książe, który zamieniał się w małpę i była też księżniczka. Ogólnie klimat taki jakby samurajski? Kreska dość poważna, kolorowa. Wiele nie pamiętam, księżniczka kojarzy mi się z księżniczką z Alladyna, jednak z bardziej realistyczną kreską. Był też jakiś starzec, może mędrzec? Jeśli ktoś kojarzy taką bajkę proszę dajcie znaka, może rozwiążecie moją zagadkę z dzieciństwa ;d z góry dzięki i pozdro!