L'Humanité

2 godz. 28 min.
7,1 921
ocen
7,1 10 921
2 228
chce zobaczyć
7,9 10
ocen krytyków
{"rate":7.9,"count":10}
{"type":"film","id":104366,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/L%27Humanit%C3%A9-1999-104366/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Ludzkość
  • kata_strofa ocenił(a) ten film na: 10

    Dla mnie Dumont to jeden z nielicznych twórców, który ciągle potrafi zaskakiwać i niepokoić. Filmy Dumonta nie są od tego, zeby się podobać i w tym leży ich niepowodzenie wśród publiczności. Przykro się robi, gdy się słyszy słowa redaktora Płażewskiego, że Flandria była "kleksem w canneńskim konkursie". Bo Dumont to nie Chereau, który pod pozorami naturalizmu czaruje i mami. Dumont to autor, zgodnie ze swoim sumieniem ustawiam go w szeregu obok Bergmana i Agnes Vardy. Prawda w sztuce zawsze wiązała się dla mnie z autobiografią i emocjami.
    Ludzkość i Żywot Jezusa to dwa filmy, które ciągle do mnie powracają - spokojne w narracji, lecz wściekłe i agresywne zarazem, nie mające nic wspolnego z południowoamerykańskimi i azjatyckimi snujami.Nie prześlizgują się po powierzchni, zostają gdzieś głęboko i powracają dreszczami.

  • caterpillar ocenił(a) ten film na: 8

    kata_strofa Płażewski mocno krytykował i trywializował Dumonta już wcześniej, przy okazji Życia Jezusa i Ludzkości. W swojej Historii filmu Francuskiego (zaznaczam że nie czytałem, przeglądałem jeno), z tego co zauważyłem poświęcił Dumontowi może z pięć zdań. Oczywiście nacechowanych bardzo negatywnie.
    Filmy Dumonta 'zostają gdzieś głęboko i powracają dreszczami'. Zgodzę się. Po Twentynine Palms dochodziłem do siebie z tydzień czasu. Znakomity film, którego jednak nie mam zamiaru już nigdy więcej oglądać. Ciesze się, że Flandria wyglądała tak jak wyglądała. Z zakończeniem, które było jak przeciwieństwo tego z Twentynine Palms. Tym bardziej zaskoczyły mnie krytyczne głosy, które również i Flandria zebrała, te wszystkie zwyczajowe 'nie zgadzam się z wizją rzeczywistości prezentowaną przez autora...' Toż to jednak ostatecznie bardzo pozytywna wizja, miłość istniej, człowiek jest zdolny przekroczyć swoją prymitywność (przepraszam za niezręczne sformułowanie), ładne.
    To moje dwa ulubione filmy Dumonta.
    Ludzkość wywarła na mnie już trochę mniejsze wrażenie, chociaż wciąż duże. Trochę zbyt intelektualny wydał mi się ten film, taki właśnie zrobiony przez filozofa. Na pewno też nie do końca dla mnie czytelny. Do Ludzkości jeszcze kiedyś wrócę.
    Życia Jezusa jeszcze nie widziałem, chociaż mam na półce dobre pół roku, ale nie mogę się zabrać. A może się trochę boję.

    Gratuluję gustu
    Pozdrawiam.

  • caterpillar Mnie zaintrygowała w "Ludzkości" ostatnia scena. Główny bohater siedzi w kajdankach na miejscu Josepha. Czy to znaczy, że Joseph i Pharaoh to jedna i ta sama osoba? Joseph to ekstrawertyczna część osobowości głównego bohatera, Pharaoh - introwertyczna.
    Ciekawe są też imiona głównych bohaterów - Józef i Faraon, odsyłające wprost do biblijnej historii o Józefie, sprzedanym przez braci jako niewolnik, który odnosi sukces na dworze faraona, dzięki temu, że potrafi wytłumaczyć znaczenie snów władcy Egiptu. Tutaj następuje "odwrócenie" ról: Faraon jest śledczym, więc tłumaczy, choć nie sny, a ślady zbrodni. Ot, taki symboliczny smaczek, który zresztą (przez to, że mamy "zamianę" ról) wskazywałby raz jeszcze na to, że tych dwóch mężczyzn to w sumie jedna i ta sama osoba.

  • Davus własnie obejżałem l'humanite i bezwględnie otrzeźwiałem w ostatniej scenie kiedy pharaoh siedzi w kajdankach. przecież od samego początku podejżewałęm właśnie jego jako autora zbrodni, ale przesłanek, że to nie on pojawiło sie kilka m.in. skłonności homoseksualne. nie byłbym natomiast bliski interpretacji, że joseph i pharaoh to ta sama postać, matka rozmawia z domino o synu, wymieniając josepha, istnieli więc obaj równolegle. pomyślałem raczej że pharaoh jest ultra introwertyczny i winą za tę zbrodnie obarczył siebie i jakoś symbolicznie zapiął się w kajdanki, aronoł.finał pozostaje dla mnei mocno niejasny

  • gaicki A ja się zastanawiam czy ten niemal patologicznie wrażliwy i dobry Pharaon nie złożył pewnego rodzaju ofiary z siebie dla swojej przyjaciółki i jej chłopaka. Możliwe by było, że wziął na siebie winę, aby uratować tamtego? Nie wiem, tak tylko sobie głośno "główkuję". Byłoby to nawet logiczne.

    Zgadzam się co do Dumonta. Jeden z najciekawszych obecnie reżyserów. Czekam z niecierpliwością na każdy jego film. Nie widziałem jeszcze tylko "Flandrii" i "Twentynine Palms" - może kiedyś uda mi się gdzieś na nie natknąć.

  • caterpillar Skoro po Duponcie dochodziłeś tydzień czasu, to po 'Srpskim' dochodziłbyś tylko w niemowlaku.

  • b_symulakr ocenił(a) ten film na: 6

    Moondog Jasne, podzielam zachwyty nad metaforyczną głębią filmu, ale nie macie wrażenia, że aktor grający policjanta wypadł niezwykle "drewniano" w swojej roli?

  • Karolus112 ocenił(a) ten film na: 6

    b_symulakr Tyle słyszałem dobregoo Dumoncie, a tu ogromne rozczarowanie. Kolejny niestrawny film. Niby jakieś smaczki są, niby jakaś symbolika, jakaś psychika pokręcona, podwójne osobowości, ale formalnie oklepane... Ileż współczesnych festiwalowych filmów jest robionych na jedną modłę. Nikt nie wyraża już jasno idei (jak to było u Godarda, Bressona, Traffuta by wspomnieć tylko francuskich ziomków Dumonta), tylko idzie w bełkotliwe doświadczenie. Idee już nie grają istotnej roli. Liczą się tylko przeżycia. Ale nawet te przeżycia w filmie nie są przekonująco pokazane. Bohater nie wzbudza żadnych emocji. Że o to chodziło? Ale nawet pustka bohatera nie jest przekonująca. Haneke (czy von Tier) robi te rzeczy lepiej... Cóż zobaczyłem dopiero pierwszy film Dumonta. Może zmienię zdanie jak zobaczę inne...