Gwałcenie martwej serii ....

Seria umarła w drugiej części jednak twórcy na przekór wszelkiemu zdrowemu rozsądkowi postanowili po raz kolejny przelecieć trupa. Kiedy pierwszy raz oglądałem film myślałem, "skąd się wziął ten wymoczek Duncan ?" potem obejrzałem pierwszą serię serialu i zrozumiałem nieco. Nadal jednak moim podstawowym zarzutem jest brak spójności. Porównania z fabułami innych części Ostateczna Rozgrywka nie wytrzymuje podobnie jak z resztą poprzedniczki zaczynając od dwójki.

1. Conor zdobył nagrodę w jedynce, potwierdził swoje prawa do niej w trójce to skąd do jasnej ciasnej wziął się w tej części Duncan i reszta ferajny ? Powinni być martwi po jedynce bo wszystkih powyrzynał Krugan lub Conor po czym Conor skrócił tego pierwszego o głowę i fajne.

2. Nawet jeśli olać punkt pierwszy to jakim cudem Conor przegrał z Kellem ? Dlaczego nie użył iluzji którą umiał po trójce i nie rozwalił go siłą Krugana którą miał po jedynce ? Po rozłożeniu tych dwóch bossów powinien co najmniej móc rzucać w Kella autami.

3.Zrobili z Conora frajera który pozwolił się zabić Duncanowi. Rozumiem Lambert podstarzał się ale można to było wyjaśnić. W końcu Conor co kilka lat stawał się śmiertelnikiem po raz pierwszy po jedynce potem po trójce.

4. Conor nie mógł zostać zabity przez Duncana bo w dwójce której akcja rozgrywa się w "przyszłości" Conor żył i nawalał się z Kataną.

5.Skąd ten cały Kell wziął tylu nieśmiertelnych żeby ich zdekapitalizować że prześcignął Conora który przez dwie części I i III bo II się jeszcze nie wydarzyła obcinał łepki największym twardzielom.

Co do reszty filmu to muzyka całkiem fajna, spokojna ale jakaś taka mało wyraźnie zapadająca w pamięć. Jedynie końcówka coś daje. Aktorstwo to kolejny sukces Lamberta jednak reszta do pięt mu nie dorasta. Kell zagrany jak dla mnie trochę bez kopa. Całkiem nieźle wyszła rola Faith. Wstawki Kung fu pozostawię bez komentarza bo nie będę po raz kolejny pisał o niezdrowym wciskaniu wszędzie wschodniej kultury. Akcja jest nieźle zawiązana jednak braki fabularne pogrążają film.

4
  • użytkownik usunięty

    Ave Przyjacielu Święte słowa

  • Niewiedziałęm, że kiedyś to powiem, ale ta seria prosi sie o ...REMAKE. Ostatecznie, można udawać, że pierwsza część była ostanią i olać wszystkie sequele.

  • Oglądałeś serial? Na IV nie patrzy się jako część z kanonu, jest dopełnieniem serialu.

    • Większej bzdury jeszcze nie zdarzyło mi się przeczytać. Sam tytuł Highlander to już część kanonu, ktory oczywiście jest totalnie zdeptany. To jest tak jakbyś powiedział, że serial Wojny Klonów nie są częścią kanonu Gwiezdnych Wojen. Nie ośmieszaj się takimi tekstami. Yen film jak i serial to dno. Prawdziwy kanon Highlandera został nimi zbrukany i zdeptany.

      • A Ty nie ośmieszaj się takim zachowaniem, spuść z tonu, bo Ci żyłka pęknie jeśli nie potrafisz normalnie dyskutować. Dobrze, jest to część kanonu, ale każdy kto oglądał serial rozumie to, co napisałem. Jeśli serial to dno, to nie mamy o czym dalej pisać. Pozdrawiam.

        • Ja oglądałam serial, co więcej oglądałam jeszcze to co próbowali nakręcić z Amandą (też niby Highlander - fajna z niej "góralka" była). Serial zaprzecza całkowicie istnieniu części I i III filmu (bo dwójka to przyszłość jest, w której też jakoś nikt nie wspomina o Duncanie czy Methosie i reszcie bandy). Jak i w jedynce i trójce Connor wygrywa Zgromadzenie (więc siłą rzeczy nie ma czegoś takiego jak pierwszy najstarszy nieśmiertelny i cała banda dzieciaków, bo do zgromadzenia powinni zginąć)
          Chcieli stworzyć historie w serialu o kuzynie Connora to proszę, ale on nie powinien być główną postacią...nagle w czwartej części zabija NIEŚMIERTELNEGO Connora, jak ku*wa nieśmiertelnego, co znowu kosmici z dwójki przylecieli po niego i stał się nieśmiertelny?
          Serial był cieniutki, jak d*pa motyla, a mógłby być lepszy kiedy by Duncan nie nabrał takiego znaczenia a jego historia kończyłaby się jego śmiercią np przed Zgromadzeniem z trójki, Methos inny tytuł (np jak dla mnie największego cykora i oszusta wśród nieśmiertelnych). Już by to więcej miało sensu niż to co zrobili.
          IV jest częścią kanonu, ale i też nieudolnym połączeniem z serialem...spiep***li ten film, a mogli zrobić coś niesamowitego. Nieśmiertelny jest dowodem na to że się komuś pomyśleć nie chciało.

          • ,,Chcieli stworzyć historie w serialu o kuzynie Connora to proszę, ale on nie powinien być główną postacią...''

            To kto miał nią być, skoro miał to być serial o nim?

            Zgadzam się z tym wszystkim co napisałaś, bo nie da się tego ni w ząb połączyć jeśli chodzi o filmy i serial, dlatego ja nawet nie próbuję się w tym doszukiwać logiki, a że IV, V i serial należą do kanonu to już nic nie poradzę. Dlatego dla mnie IV jako dopełnienie serialu (patrz np. Mortal Kombat: Ostateczna rozgrywka, które też jest czymś takim) sprawdza się nieźle, choć mieszają już dosyć mocno, zaś jako część kanonu to dno, które nie powinno ujrzeć światła dziennego. I dlatego napisałem tak wyżej, bo jestem wielkim fanem serialu, który miał wiele ciekawych momentów i potrafił pokazać sporo różnych technik fechtunku, czego w filmach aż tak dużo nie było.

            A serialu z Amandą pozwól, że nie skomentuję :D Pozdrawiam :)

            • Chodziło mi o to, że główną przeniesioną na film, że nagle wszystko zależy od niego, a Connor do ścięcia. (no jeszcze tylko brakowałoby wskrzeszenia Connora w V jak Ramireza w II i całkowity śmiech na sali - większy nawet niż po samym obejrzeniu V )...
              Jeśli sama miałabym uznać, że to ma sens to mogło mieć inną konstrukcję. Np.
              - akcja serialu toczy się przed pierwszym zgromadzeniem z I (Lambert jeszcze nie wyglądał źle, był przed kręceniem III więc śmiało mógł w gościnnych odcinkach wystąpić) i wtedy serial powinien się skończyć śmiercią Duncana i innych i pierwszym spotkaniem Kurgana z Connorem jako połączenie z filmem (całym cyklem)
              - jeśli nie chcieli tak mogli wyjaśnić, że Zgromadzenia są cykliczne, o co w nich chodzi, naciągnąć historię, że Duncan jest kuzynem Connora z tego samego klanu i narodził się jako nieśmiertelny po zgromadzeniu już, a akcja serialu toczy się po zgromadzeniu z III części (ale żeby to zrobić trzeba było wiedzieć o trzeciej części, bo III część kręcona była w 1994, a serial zaczęli kręcić w 1992) <--czyli drugi myślnik odpada.
              - jeśli serial miał obejmować wydarzenia po III części (bo chyba nie przed, bo wtedy trzeba faktycznie uznać, że albo Duncan albo Connor byli z kosmosu i walczyli w swoich zgromadzeniach w innych wymiarach... to prawie jak Gwiezdne Wrota, podróże w czasie i równoległe wymiary/światy ;/ ) Wtedy niech im będzie, Duncan walczy, Connor jest po swoim Zgromadzeniu, jako zwycięzca, ze względu na wygląd Lamberta. Chcieli w IV Lamberta to czemu nie wystąpił tam, jako np mentor Duncana? Były zwycięzca, znający sztukę iluzji, może już nie posługujący się nią, ale wiedzący, jak działa. Mógł zetknąć się z kuzynem i uczyć go w końcu sam Connor w trójce walczył bez mocy, a z jedną jedyną sztuczką przejęcia miecza przeciwnika. Z Kell'a chcieli zrobić nie wiadomo jakiego przeciwnika, a im nie wyszło. I tak Connor mógłby sobie na koniec IV umrzeć ze starości, jako śmiertelny (i nawet scena na cmentarzu by im została). (trzeci pomysł jest najbardziej naciągany, ale i tak mniej niż to co zaprezentowali twórcy)

              Co do serialu jeszcze, cóż scen walki mieli więcej, to jest normalne dla serialu, że wszystkiego więcej bo jest na to czas, ale nie zmienia to faktu, że to co oni tam pokazywali zaprzeczało w wielu miejscach zasadom Nieśmiertelnych (cienie, ludzie obserwujący Nieśmiertelnych, a co z zasadom, którą wyjaśnił Ramirez? Pierwszy Quieckeining, który naładował mocą Connora, bo póki co był nieśmiertelny, ale ścięcie głowy nic nie dałoby przeciwnikowi. Richie z serialu nigdy go nie przeszedł, a Duncan coś tam po ścięciu go przejmował... i inne) Sceny walki maskowały zacieranie się całej historii. Żeby to było naprawdę dobre muszą być wszystkie elementy, a tu były tylko sceny walki. (już Methosa nie wspomnę)

              Morał mojej długiej wypowiedzi jest taki, był dobry pomysł, którego nikomu nie chciało się siąść i dopracować do całości opowieści, bo gdyby tak było teraz nie byłoby takich dyskusji tylko ludzie od razu by mówili...świetny film!!!!!! Atak mówi się "Świetny pomysł, świetna jedynka, trójka też dobra a reszta to kpina z takiego kultowego filmu".

              To tyle :)
              Też pozdrawiam i kończę :D już nic więcej nowego nie dodam, bo już nie ma co :)

              • Jakie cienie? (bo nie pamiętam :D) Dla fanów serialu Kell jest niewiadomo jakim przeciwnikiem, przynajmniej jeśli chodzi o statystyki Obserwatorów :D Po raz kolejny masz rację ze wszystkim, tylko jak to napisałem już wyżej nawet nie staram się tego łączyć, i serial traktuje jako coś osobnego - Obserwatorzy, itd.. Jeśli patrząc tylko na serial, to historia wcale się tam nie zacierała, zaciera się dopiero, kiedy chcesz to połączyć z filmami, co nie jest możliwe. Connor gościnnie wystąpił w pierwszym odcinku, potem miał jeszcze kilka scen.

                P.S. Wiesz, że z tym kosmosem to nieźle trafiłaś? :D Bo jedna z wersji II opowiada o tym, że nieśmiertelni są z innej planety :D

        • Po pierwsze nie uniosłem się tylko wyśmiałem twoją wypowiedź i nadal to robię. Ponieważ tłumaczenie istnienia tego gniotu w ten sposób to wyraźne dopraszanie się kpin ze strony fanów. Zrobili to filmowcy nie umiejąc wytłumaczyć logiki tego filmu, i robią to tacy jak Ty, którzy próbują nam fanom zamydlić oczy.
          Po drugie serial to dno z uwagi na jego fabułę, i nie poprawi to pokazywanie żadnej techniki fechtunku. Istnienie każdego nieśmiertelnego w tym serialu to po pierwsze zaprzeczenie kanonu i sensu. Po drugie uwłacza takim postaciom jak Connor czy Kurgan, który nota bene byl koszmarem każdego nieśmiertelnego i żadnemu nie odpuścił, żył z zabijania nieśmiertelnych a tu nagle okazuje się że jest ich jeszcze sporo i Zgromadzenie to fikcja. Wspomniany przez Ciebie Mortal Kombat ma sens choćby z powodu chronologii, bo wydarzenia w nim pokazane mają miejsce przed wydarzeniami z pierwotnego Mortala z Liu Kangiem jako jako głównym bohaterem. Idąc dalej tym tropem wyjaśniam wypowiedź ALOIRY, którą miałeś odwagę zacytować "Chcieli stworzyć historie w serialu o kuzynie Connora to proszę, ale on nie powinien być główną postacią". Zapewne jej chodziło o to samo co i mnie i wielu innym fanom. Duncan MacLeod jako główny bohater miałby sens, gdyby jego przygody i IV rozgrywały się przed jedynką, a Connor nie powinien był umrzeć. Bo śmierć Connora w taki sposób to kompletne zmieszanie jego postaci, człowieka który chciał wygrać Zgromadzenie by umrzeć jako starzec szczęśliwy we własnym łożu. Z uwagi na wiek Lamberta mógł być wspomniany, a ostatnia scena mogłaby zakończyć się wejściem Kurgana w drogę Duncana, i mialo by to sens. Wtedy kompletna klapa Nieśmiertelny Źródło nie powstałaby. Część która zaprzecza totalnie kanonowi, istnienie nieśmiertelnego, którego nie można zabić, bo się podzieli jego los zaprzecza zasadzie Może być tylko jeden. Że już nie wspomnę o reszcie tego filmu, Szkoda słów.

          • A ja to niby nie jestem fanem? Zamydlić oczy... Piszę tylko, jak ja to traktuję i rozumiem ból każdego fana, ale nie da się tego połączyć. I od początku chodzi mi o to, że serial + IV to całkiem dobre połączenie, ale kiedy dochodzi do tego reszta filmów to już pojawia się frustracja i niechęć. Fabuła serialu sama w sobie, jest całkiem ok (nie patrząc na filmy oczywiście). Wiem, że jest zaprzeczeniem kanonu, zgadzam się. Mimo tego jakoś to przełknąłem, bo byłem ciekaw serialu. Co do tego, że Zgromadzenie to fikcja, to się nie zgodzę, bo Duncan w serialu też o nim wspomina, choć to tym bardziej absurdalne, chodzi mi po prostu o fakt istnienia takiego pojęcia w serialu. A Mortal Kombat jako przykład, podałem nie dlatego, że jak piszesz, rzeczywiście jest logiczny, tylko dlatego, że chciałem pokazać, że są filmy, które są dopełnieniem serialu - i o to mi chodzi od początku. Mój post z lutego rzeczywiście jest mocno przesadzony, mogłem napisać, że ,,ja nie patrzę na IV jako na część kanonu'' - wtedy nie byłoby kłopotu.

            ,,wypowiedź ALOIRY, którą miałeś odwagę zacytować''

            Nie przesadzasz? Pozdrawiam.

  • Mam identyczne refleksje na to co napisałeś. Masz 100% prawdy. Najlepszy tekst jaki wyszedł na wszystkich forach Highladnera. A ja myślałem że, tylko ja rozumiem o co chodzi w tym uniwersum. Jak ktoś zna prawa rządzące uniwersum Highlandera, jest fanem tej serii i oglądał każdą część z 1000 razy to widzi to co napisał genialnie użytkownik SirDrX któremu ślę swoje najszczersze pozdrowienia. Myślimy tak samo.

  • 100% racji, tego filmu nie da się logicznie uzasadnić.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię