Moj komentarz do Waszych komentarzy:

Na wstepie uprzedzam, ze jestem niewierzacy.
Dodam tez, ze kosciol protestancki znam dosc dobrze, bo prawie cala moja najblizsza rodzina do niego nalezy od wielu lat. Ja -jako jeden z niewielu- ciagle pozostaje w opozycji do Boga.

Ale nie o tym.

Widze, ze wszyscy sa tu bardzo przerażeni i „porazeni” tym, co zobaczyli. Przyznam, ze i mnie ten film tez poruszyl. Co prawda niewiele mnie zaskoczylo, bo -jak pisalem- znam troche te wspolnote i te cala ich zarliwosc oraz obyczaje, ale daje slowo, ze nie spotkalem sie nigdy az taka agitacja i zawzietoscia w -jak to nazywacie- praniu mozgow tych dzieciakow.

Ale czy indoktrynacja tych lebkow dotyczy az tak straszych rzeczy, ze nalezy ja porownywac z faszyzem, jak wielu z Was pisze? Czy to ze utrwierdza sie ich w tym, ze aborcja jest zla, klamstwo jest zle, ogladanie glupich filmow jest zle, przeklinanie jest zle, itd. - jest az tak podle? Czy lepsze sa te wszystkie kretynizmy i zepsucie, ktore lansuje telewizja, mlodziezowe czasopisma, gry komputerowe i inne media? Czemu to Wami tak nie wzdryga? Skala indoktrynacji przedstawiona w tym filmie to jest pikus przy tym, co wszystkim nam wtlacza codziennie do glow poprzez rozne srodki przekazu. Jak nie macie świadomości tego – to tym gorzej dla Was!

Ja uwazam, ze rodzice tych dzieci maja prawo posylac je na takie obozy, jakie chca i uczyc je tego, co uwazaja za sluszne! Nie bojcie się ze nie maja one (dzieci) okaji poznac innego punktu widzenia - o to bym sie nie martwil. Nie sa na pewno zupelnie odizolowane od "normalnego" swiata i ludzi. Boicie, ze dzieci nie maja wolności wyboru?? Smiac mi się chce, jak czytam o „wolności wyboru”. Nikt nie ma wolności wyboru – i musicie sobie zdac z tego sprawe.

JEszcze taka kwestia: manipulacja. Film jest skrojony w ten sposob, zeby ci ktorzy go obejrza stali sie wrogo nastawieni do hamerykanskiej prawicy i protestantow. Ten film udaje, ze jest neutralny, ale nie trzeba byc specjalnie inteligentnym, zeby zauwazyc, iz w tym filmie nie ma nic z obiektywizmu, neutralnosci. Wbija nam do glow, ze (prawie)kazdy ewangelik nie posyla dzieci do szkoly, kocha Busza i wysyla swoje dzieci na jakas dziwna wojne w imieniu Boga. I z tego co widze na forum - swietnie to wyszlo tworcom tego dokumentu. Nie widzicie, ze to wlasnie WAM zrobiono wode z mozgow, ze to WAMI sie manipuluje? I to nie pierwszy raz – filmy Gore’a i Moora mi się przypomina. Troche zdroworozsądkowego dystansu i uczciwosci w ocenach sugeruje.

Pamietajcie: nie ma tylko dwoch kolorow: czarnego i białego. Jak śpiewał Kazio: „sa rozne odcienie szarości – od czerni do białości” i to sa święte slowa.

Jak pisalem - sam do tego kosciola nie naleze; ba! - nawet w Boga nie wierze! Ale daleki jestem od porownywania ich dzialalnosci z faszyzmem, jak niektorzy glupkowaci komentatorzy, którzy szybciej pisza niż mysli. Poza tym takich radykałów, jak Ci których poznajemy w filmie, nie spotkamy wielu pośród protestantow – w szczególności w Polsce. To naprawde jacys marginalni ortodoksi. Wiem co pisze, bo ich znam.

Ewangelicy, protestanci, luteranie, zielonoświątkowcy, i nie wiem, jak ich tam jeszcze zwal, nie rozpoczna samobójczych atakow na innowiercow – wierzcie mi – możecie spac spokojnie.

  • Zgodzam sie z caloscia Twojej wypowiedzi z wyjatkiem:

    "rodzice tych dzieci maja prawo posylac je na takie obozy, jakie chca i uczyc je tego, co uwazaja za sluszne!"

    Nie maja prawa! To, ze sami rodzice sa przesiaknieci ewangelistycznymi bzdurami, nie znaczy, ze moga zatruwac tym kolejne pokolenie. W kwestii wyznania, wolnosc wyboru jest tutaj elementem nadrzednym. Najmłodsi powinni sami dochodzic do prawdy, wyrabiac sobie zdanie na dany temat, a nie tak jak ukazuje ten dokument - mydlic oczy dzieciom stekiem religijnych klamst poprzez indoktrynacje.

    W dokumencie poruszana jest takze inna sprawa, ktora przykula moja uwage, mianowice; zastapienie teori ewolucji w szkolach teoria kreacjonizmu z calkowita negacja tej pierszwej - totalne przegiecie.

    Jednak nie to, co ukazuje dokument jest problemum. Problemem jest kwestia jak wychowac przyszle pokolenie bez mistycznych, wyznaniowych wizji boga, jak wytlumaczyc im pojecie wiary, ktora jest tylko ewolucyjnym przystosowaniem rodzaju ludzkiego, pojeciem wytlumaczalym w kategoriach psychologicznych jako jedna z podstawowych potrzeb czlowieka, jednak w rzeczywistosci calkowicie zbedna... Jak?

    Pozdrawiam

    • "Czy lepsze sa te wszystkie kretynizmy i zepsucie, ktore lansuje telewizja, mlodziezowe czasopisma, gry komputerowe i inne media?"

      Od gier komputerowych się odwal, po kilkunastu latach grania i poznania dobrze tego medium będę go bronił z całych sił. Z resztą się zgadzam.

      Co zaś do samych obozów i tych ludzi. Ci, którzy twierdzą że świat powstał 6000 lat temu, w siedem dni, ci którzy są kreacjonistami i negują ewolucję to kretyni i idioci. Stanowią zagrożenie i należy ich izolować. Ci prymitywni ludzie nie zdają sobie sprawy że ich Jahwe, żydowski bożek, był jednym z 70 bóstw Izraela!I to nie najważniejszym, a wszystkie jego imiona (Adonai, Elohim, Jahwe) to imiona RÓŻNYCH bóstw.

      • Każdy ma wolność wyboru jeżeli tylko ma mozliwosc subiektywnego poznania co najmniej 2 drug postępowania a dzieciaki z filmu maja przedstawiona przez swoich wychowawcow ( bedacych dla dzieckow w tym wieku jedynym wzorem) jedyna szluszna droge. Oczywiscie tresci, jakie do nich docieraja dla mnie przynajmniej nie wzbudzaja wiekszego oburzenia ale sposob nauczania a raczej tworzenia na nowo mlodego czlowieka jest zatrważający. 5-8 letni ludzie rozumieja metafory doslownie, nie maja szans zobaczenia 2 str. medalu, wiara zastepuje im rodzine, ktora trud wychowania przenosi czesciowo na religie. mysle ze taki styl wyznawania wiary w USA bierze sie z ubogiej kultury tego kraju. Kulturze aby stac sie kultura potrzeba sporo czasu, tym bardziej w tak duzym kraju. Zycie w zawrotnym tepie, na kazdym kroku odwolywanei sie od idei wolnosci i hiperwspaniałości Ameryki to stereotym poniewaz w tym wielomilionowym społeczenstwie zyje rowniez mnustwo wartosciowych czytaj uksztaltowanych wewnetrznie ludzi z bogata osobowoscia. Mnogosc ludzi na 'roznym poziomie' zaawansowania :-) rodzi dysproporcje w kraju. Moreover emigranci, subkultury, politycu, buntownisie i inni potrzebni w kazdym spol. ludzie swoim radykalizmem namieszali i stworzyli ze swojego ubustwianego kraju kociołek pełen osób nie umiejących onalezc swojego miejsca. Bóg czy Jezus stali sie OJCAMI mogoacymi wyrwac czlowieka z tego kociolka do swiata iluziorycznej zlepki odpowiadajacej potrzebą zagubionej jednostki. Ojciec w domu to za malo. On nie wzniesie syna/córki ponad kociołek. Odpowie na czesc pytan a odpowiedz czesto bedzie znana przed jej usłyszeniem. Ojciec Bóg, jakiego znano dotychczas z Biblii to za mało. Nie ma juz takiej sily przebicia jak niegdys. Musi konkurowac z nowymi bozkami cywilizacji, ktorzy oczywiscie sa o wiele bardziej atrakcyjni. Zatem potrzeba nowego Ojca. Nalezy troche podrasowac religię, taka aby juz w zalążku zamknęła oczy człowiekowi bo tak jest ładwiej. Nowy Bóg Ojciec nie jest wsparciem w kociołku, nie pomaga stanąć obok czy żyć w nim w sile wiary. Nowy Bóg Ojciec przez wychowawców nakazuje zamknąć oczy i ekstazie zacząć wrzeszczeć aby zagłuszyć wszystko to, co nas otacza i czego jesteśmy częścią.

      • Tylko kretyn i idiota wyglasza tak jednoznaczne, obrazliwe poglady. Mam na mysli nazywnie innych kretynami i idiotami, gdy nie ma sie pojecia o poruszanym temacie (ty go na pewno nie masz). Znam mnostwo ludzi bardzo wyksztalconych i takich, ktorych ogolnie nazwalbym madrymi, a ktorzy wierza w boga. Nie posiadasz malego ulamka wiedzy i doswaidczenia (nie tylko w dziedzinie religii), jakimi oni dysponuja, wiec -uzywajac twoich slow- odwal sie od nich, prymitywie!

      • Gościu, nie masz zielonego pojęcia na temat, na który się wypowiadasz - nie gadaj więc o tym. Mam już dość ludzi tryskającymi teoriami spisowymi pochodzącymi z filmików z youtube'a, a mającymi zero wiedzy.

        Odnośnie filmu to jest to z pewnością druga skrajność, w porównaniu do ateizmu. W wierze ważny jest umiar i konsekwencja. Wszystko, co jest zbyt nacechowane emocjami (zarówno pozytywnymi, jak i negatywnymi) może być tylko zmyłką Złego.

        Takie motto mi się nasunęło: "Staraj się o równowagę ducha: ani za bardzo weseli, ani za bardzo smutni; stałość oblicza: nigdy nie pokazuj zmarszczek na czole; stałość w słownictwie: ani za surowi , ani zbyt poufali mówieniu; równowaga w modlitwie: ani za szybko, ani za wolno."
        św. Józef Marello

        • Ateizm to nie skrajność. To racjonalizm, rozsądek, logika. To także, do pewnego stopnia, stoicki złoty środek, z tą różnicą, że nieskażony wyznaniowymi konotacjami (vide cytat), które przylgnęły doń w okolicach renesansu. Ateizm nie ma nic wspólnego ze skrajnościami, pod warunkiem, że nie czyni się z niego wyznawanej doktryny.

          • I Ty się mylisz, a przynajmniej generalizujesz. Ateizm oznacza tylko i wyłącznie brak wiary w bogów. Nie niesie ze sobą żadnych innych cech. No chyba że znajdujesz je u Pol Pota czy Stalina, bo ja nie bardzo. Choć być może dla WIĘKSZOŚCI ateistów bliskie są słowa takie jak logika czy racjonalizm ale to tylko założenie bo nie można tego sprawdzić.

          • Ateizm to też wiara. Wiara w brak Boga. Może przyjąć te same formy fanatyzmu co inne religie. Dużo bardziej logiczny i racjonalniejszy od ateizmu jest agnostycyzm w niektórych formach.

            Śmieszą mnie ateiści idący ze sztandarami racjonalności i nauki, głoszący tezy których nie umieją udowodnić.

            • A czy ateista nie może być agnostykiem? Myślę, że właśnie spora część jest 'jednym i drugim', bo to się przecież nie wyklucza. Czysty agnostycyzm jest logiczny i racjonalny, jak napisałeś. Z Twojej wypowiedzi można wywnioskować, iż ateizm zakłada, że Bóg na pewno nie istnieje, a tak wcale nie jest. Ateizm to brak wiary w Boga - tyle.
              "Nie ma żadnego sposobu, byśmy kiedykolwiek dowiedzieli się czy istnieje jakikolwiek Bóg." - tak powie agnostyk
              "Nie ma żadnego sposobu, byśmy kiedykolwiek dowiedzieli się czy istnieje jakikolwiek Bóg, dlatego w żadnego nie wierzę." - a tak już ateista
              Dla mnie agnostycyzm (bez ateizmu) to suchy fakt, który każdy racjonalny człowiek może stwierdzić, a ateizm to określenie swoich poglądów na temat religii.

              Mnie śmieszą agnostycy twierdzący jacy to oni nie są racjonalni, jednocześnie nieumiejący odpowiedzieć czy wierzą w Boga, odpowiadają "nie wiem" odwracając głowę z uśmiechem albo zaczynając tłumaczyć co to jest agnostycyzm i dlaczego jest najbardziej racjonalny.

    • A kto ma prawo wychowywać dzieci jeśli nie ich rodzice?
      W Chinach za Mao robiono eksperymenty z zabieraniem dzieci już 3 letnich i wychowywania ich w komunach.
      Jak ktoś chce wychowywać dzieci na ateistów to niech wychowuje tak swoje, ale niech się nie wtrąca do wychowywania dzieci przez innych rodziców dopóki nie łamią oni prawa.

    • użytkownik usunięty

      Bredzisz, gościu. Zwyczajnie bredzisz. I nie gniewaj się, proszę za ten zwrot. Zatem, jeśli dzieci posiadają wolność wyboru, to niech zadecydują o edukacji od samego początku, łącznie z wychowaniem przedszkolnym. Zadaj małemu pytanie czy wyraża zgodę na naukę, czy ma zamiar uczyć się w szkole podstawowej. Wytłumacz mu, że jest wolny i ma prawo głosu, bo żyje w XXI wieku, w dobie oświecenia intelektualnego, moralnego i duchowego, w dobie wolności i tolerancji. Jesteś niedojrzały w swym poglądzie. Spójrz, proszę: jak dziecko ma zdecydować o opowiedzeniu się za Bogiem, którego nie zna? To rodzice są pierwszą instancją, która edukuje malucha od początku, uczy chodzić, mówić, opowiada o świecie. Zgadzasz się ze mną? Zatem dlaczego nie mogą, rodzice, opowiadać o Bogu? Powinni, wręcz! Z czasem, kiedy dziecko dojrzeje, pozna i zrozumie argumenty, które pojawią się w jego intelekcie - wtedy będzie gotów na wyrażenie opinii, jako człowiek potrafiący myśleć, jako człowiek z doświadczeniem. A nie jak ślepiec, jak piesek spuszczony ze smyczy, ganiający gdzieś po ulicy, zaniedbany, w imię głupawej, fałszywej masońskiej wolności wyboru... Czy zadecydowałeś kiedyś, podjąłeś wybór bez zapoznania się ze sprawą? Ty, jako dorosły (chyba?). A malec?... Litości!

  • "Ci, którzy twierdzą że świat powstał 6000 lat temu, w siedem dni, ci którzy są kreacjonistami i negują ewolucję to kretyni i idioci. Stanowią zagrożenie i należy ich izolować."

    Chciałabym od razu zaznaczyć, że filmu nie oglądałam, dowiedziałam się o nim od siostry, która przeczytała jego recenzje w Focusie i postanowiłam dowiedzieć się o nim czegoś więcej, a najlepiej obejrzeć. Cóż, ciężko byłoby zaprzeczyć, iż wywołał on niemałe kontrowersje. Zapewne nawet nie zdecydowałabym się zabrać głosu w tej dyskusji, gdybym sama nie została w niej "opluta".

    No, bo wyobraźcie sobie jak byście się poczuli, gdyby ktoś (kto nie ma zielonego pojęcia, ani o was, ani nawet o waszym istnieniu) pod wpływem filmu, który obejrzał, stwierdził nagle, że jesteście nie tylko kretynami czy idiotami, ale również, iż stanowicie poważne zagrożenie dla społeczeństwa i powinniście zostać od niego odizolowani.

    Tak, nie zgadzam się z teorią ewolucji, wierzę, że Bóg stworzył świat zgodnie z tym, co mówi na ten temat Biblia. Jednak nie mam zamiaru zmuszać nikogo, żeby w to uwierzył, a już na pewno nikogo z tego powodu nie obrażam. Jestem zielonoświątkowcem i wybranie tej drogi było moim świadomym wyborem. Jako chrześcijanka nauczyłam się już, iż nie każdy podjął taką decyzje jak ja.

    Nie wiem, co takiego ukazuje ten film, co dokładnie jest w nim pokazane, ale radziłabym najpierw zainteresować się bardziej tematem, a dopiero potem wydawać takie osądy. Uwierzcie mi, nie wszyscy ewangelicy są tacy jakich ukazuje ich ten film. Skąd wiem? Stąd, że wielu ich znam, nocowałam niejednokrotnie u nich w kościołach i jakoś nikt mnie do samobójczych ataków nie namawiał. Możecie oczywiście mi nie wierzyć. Wybór pozostaje w waszych rękach.

    • Z tym szkodnikiem nie ma sensu dyskutowac. Najlepiej nie zauwazac istniania takich prostakow i nie przejmowac sie nimi.

    • "wierzę, że Bóg stworzył świat zgodnie z tym, co mówi na ten temat Biblia". to ja mam takie pytanie. jak to się stało, że "Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię", a trzeciego dnia ponownie stworzył Ziemię? Sądzę, że biblijny opis powstania świata jest symboliczny i ciekawi mnie jak Ty rozumiesz takie niejasności, skoro zgadzasz się z założeniami kreacjonizmu?
      Pozdrawiam

      • Nawet jeśli opis jest symboliczny, to Biblia stoi w opozycji do teorii ewolucji, ponieważ jest napisane, że "stworzył Bóg człowiek na obraz swój. Na obraz Boga stworzył go." (1 Mojż. 1,27), czyli człowiek nie stał się do Boga podobny po upływie czasu, ale został stworzony podobnym do Niego od samego początku. Wtedy możemy zawsze założyć, że Bóg wygląda jak małpa, ale Jezus mówił "Kto mnie widział, widział Ojca" (Ew. Jana 14,9) oraz "Kto mnie widzi, widzi Tego, który mnie posłał." (Ew. Jana 12,45), a wiemy wszyscy, że Jezus przybrał postać człowieka.

        "A ziemia BYŁA pustkowiem i chaosem;" (1 Mojż. 1,2) słowo, które zostało przetłumaczone jako "była", w języku hebrajskim znaczy także "stała się" (nie pamiętam jakie to słowo, gdybym pamiętała mogłabym chociaż, przytoczyć jego fonetyczną pisownię), a skoro stała się, to tak naprawdę nie wiadomo, ile czasu upłynęło od pierwszego do drugiego wersetu Biblii. Ani tym bardziej nie wiadomo, co takiego się stało, że Ziemia była potem pustkowiem i chaosem, i trzeba było zrobić na niej porządek.

        • Yuffie, gdy w Biblii jest napisane, że Bóg stworzył człowieka na Swoje podobieństwo, nie może być mowy o podobieństwie fizycznym. Bóg nie może wyglądać jak człowiek ani cokolwiek innego, ponieważ jest Duchem a nie materią. Z resztą z tego powodu zabronił Izraelitom wykonywać Swoje podobizny. To, że człowiek ma np. dwie ręce jest tylko jedną z wielu możliwości - mógł mieć trzy ręce, mógł mieć jedną, mógł mieć macki lub mógł być zbudowany w zupełnie inny sposób. Podobnie cały wszechświat jest urządzony na pewien sposób, ale przyznasz, że jest to tylko jedna z wielu możliwości, które mogły zaistnieć, gdyby Bóg zechciał. Materia jest zbudowana z atomów, ale mogła mieć naturę ciągłą. Kosmos mógłby też istnieć "przy pomocy" czegoś innego niż materia. Mógłby funkcjonować na zupełnie innych zasadach. Mógłby mieć pięć wymiarów przestrzennych, zamiast trzech i tp. Ale "budowa" Boga nie może być jedną z wielu możliwości, bo jest On przedwieczny i nieskończony. Dlatego nie istnieje "przy pomocy" materii, jak nasze ciała, ale przy pomocy Własnego istnienia. Jego trwanie jest jedynym, co stanowi o Jego trwaniu, Jego "być" jest Jego budulcem. (Vide imię Boga: "Jestem, który jestem"). Może wyda Ci się to jakimś szachrajskim mędrkowaniem, ale nie jest. Do takich samych wniosków dojdzie każdy, jeśli uczciwie zastanowi się nad naturą Boga. Nie można dojść do innych.
          Gdy jest więc mowa o "podobieństwie i obrazie" chodzi o podobieństwo duchowe, chodzi o to, że człowiek jest bytem o takiej samej świadomości co Bóg, że ma wolną wolę, rozum, jest zdolny do miłości i tp. Gdy Jezus mówi, że jest obrazem Ojca, nie chodzi o to, że Bóg ma podobne rysy twarzy. Chodzi o to, że myślenie i zachowanie Jezusa jest doskonale zgodne z myśleniem Boga i tym, jak On by się zachowywał (i że, oczywiście, Jezus jest też Bogiem).
          Skoro mówimy o hebrajskich słowach - użyte w oryginale słowo tłumaczone jako "dzień" (pierwszy, drugi...) może też oznaczać po prostu "odcinek czasu" (dowolnie długi). Z resztą, uważam, że opis stworzenia nie stoi w sprzeczności z nauką. Po prostu teraz językiem opisującym początki świata jest język nauki, a wtedy był to język... nie chciałbym być źle zrozumiany, jeśli użyję słowa "mitologiczny". Nie uważam, że Biblia to jakaś mitologia, jak mezopotamska albo każda inna. Chodzi mi o to, że opis stworzenia świata jest w niej utrzymany w takiej właśnie konwencji. To, że nie przekazuje prawd naukowych nie jest dla mnie problemem. Przekazuje on prawdy teologiczne. Po 1o - że świat został stworzony przez Boga z zaplanowany sposób, i że dzieło stworzenia jest dobre (w przeciwieństwie do tego, co twierdzą np. gnostycy). Po 2o - zauważ pewną symetrię: pierwsze trzy dni Bóg stwarza: światło oddzielone od ciemności; niebo oddzielone od mórz; ląd oddzielony od wody, kolejne trzy dni: stwarza ciała niebieskie; ptaki i ryby; zwierzęta i rośliny (i nas, rzecz jasna ;) Więc kolejny przekaz: Bóg stworzył wszystko, uprzednio stworzywszy wszystkiemu "środowisko"
          1. dzień: światło/mrok - 4. dzień: ciała niebieskie
          2. dzień: morze/niebo - 5. ryby i ptaki
          3 dzień: ląd - 6. człowiek, zwierzęta i rośliny
          3o - stworzenie jest niepełne, bez miejsca dla spraw duchowych, dla Boga (siódmego dnia odpączął).
          Zresztą, pewnie to wszystko wiesz ;) Ale może ktoś inny skorzysta.

  • Nie przynależę do żadnego kościoła, do żadnej denominacji dla jasności. Widzę za to wśród wielu forumowiczów wyznawców tzw. "normalności", czyli tego zakalca, który nazywamy rzeczywistością, uformowanego przez przypadkowe treści (media, książki, czasopisma, mody, style życia itd). Proszę nie mówcie, że to nie ma na Was wpływu. Ma, ponieważ żaden z nas nie chce czuć się samotny w społeczeństwie, które nie cierpi inności. W tym społeczęństwie obowiązuje filozofia propagująca relatywizm, niepewność, racjonalizm i empiryzm. Zaś światopoglądy zwalczające marazm, nudę i inercje naszego małego świata traktowane są tak jak traktuje się niepełnosparwanych z żalem i fałszywą troską. Otóż większość z nas przypomina owe dzieci z dyskutowanego filmu, z tymże nasza indoktrynacja dawno się zakończyła. Panie i Panowie, życie to nie tylko dom, rodzina, dziewczyna, samochód, wycieczka nad morze. Życie to wojna ścierających się sensów, filozofii, poglądów, a pozycja arbitrów jakie sobie wielu z was przypisuje to paplanina kibiców na meczu bokserskim. Być może czas przystąpić do wojny o swoją duszę? Nie wiem, ale dla mnie ten dokument jest zrozumiały i nie budzi aż takich emocji. Co w tym złego, że te dzieci mają szansę spojrzeć na życie inaczej niż my. Być może czas skruszyć tą twardą skorupe na naszych oczach, którą nazywamy rzeczywistością i w końcu wyrwać się z "przyjemnego życia" i poczuć strach przed nieznanym??

    • Gdybym chciał obrażać ludzi wierzących zacząłbym od zwymyślania lustra. Chodziło mi o sposób przekazywania wiedzy religijnej w USA młodym dzieciakom. Uważam go za prymitywny, niewłaściwy i robiący więcej szkody niż pożytku. Niewątpliwie religia trzyma ludzi na świecie w jakiś ryzach i porządku. Ale w filmie zobaczyłem, jak dorośli przenoszą swoje wyobcowanie ze społeczeństwa na dzieci, którym zbyt radykalnie narzuca się styl życia ( jestem przekonany, że właściwy), ale no sorry... spaczony w tym wykonaniu. Jeżeli natomiast uważacie mnie za prymitywa bo nie jesteście w stanie wyjść poza swoje przekonania to ja mykam z tego forum. Jak zobaczę jakiś konkretny i kulturalny zarzut skierowany do mnie to może odpisze i nawet przyznam racje. Ale nie obrażaj mnie jeden z drugim ze względu an to, że nie jestem Tobą.

      • "Ale nie obrażaj mnie jeden z drugim ze względu an to, że nie jestem Tobą."

        Nie wiem, kogo miałeś na myśli pisząc te słowa, ale nic, co napisałam nie miało na celu obrażenia Cię, wyraziłam jedynie swoje zdanie. Jeśli zaś cokolwiek Cię uraziło to przepraszam, bo nie to było moim (ani chyba nikogo innego) zamiarem.

        Filmu nie oglądałam, jak obejrzę będę mogła na ten temat napisać, coś więcej, ale chciałam, żebyś wiedział, że podstawowym celem religii (przynajmniej chrześcijaństwa, bo może jakiejś tak) nie jest utrzymywanie na świecie porządku, lecz relacja z żywym Bogiem i życie zgodnie z Jego wolą.

      • Radze sie przyjrzec pod czyja wypowiedzia sa nasze "uwagi". Na pewno nie pod Twoja. Wydawaloby sie, ze uklad forum jest czytelny i widac kto do czego sie odnosi, ale chyba nie dla kazdego...:/

  • Ja ze swojej strony uważam, że w żadnej religi nie powinno się uczyć dzieci, bo to jest nieuczciwe. Dzieci podatne są na sugestie. Jak ktoś chce nawracać ludzi powinien robić to za ich dorosłości, aby człowiek mógł wszystko przemyśleć, a nie to przyswoić. Nie wszystkie religie, czy nawet odłamy katolicyzmu zajmują się aż takim praniem mózgu jak ci ewangeliści/kreacjoniści.

  • Oj Bikej, przegiąłeś. Zdenerwowałeś mnie po prostu swoim ignoranctwem i impertynencją swojej wypowiedzi. Więc Cię wypunktuję:

    Jesteś przede wszystkim asekurantem i konformistą. Już w pierwszym zdaniu usprawiedliwiasz swoją wypowiedź niewiarą w Boga, jakby to miało uczynić twój osąd bardziej obiektywny niż innych. Takim stwierdzeniem sugerujesz od razu swoim adwersarzom na forum, że jeśli wierzą to są niejako skrzywieni i w związku z tym ich osąd też - to duży błąd, od razu nastawiłeś ludzi do siebie w opozycji. To jedna z podstawowych zasad prowadzenia dyskusji - wyłóż swoje fakty i nie antagonizuj, jak chcesz rzeczowej rozmowy. Błądzisz. I do tego zaraz w następnym zdaniu dodajesz słowa o rodzinie wierzącej (i to jeszcze protestanci), co niczym, deus ex machina, ma zaświadczyć o tym, że znasz się na temacie, więc powinieneś uzyskać absolutorium - i niechaj wszyscy słuchają.

    Otóż powiem wprost - nic nie wiesz. Twierdzisz, że wszyscy żyją karmieni głodnymi kawałkami TV i mają wodę z mózgów. Sam żyjesz w świecie ułudy - gdybyś chciał poznać meritum sprawy mógłbyś się najpierw postarać zdobyć trochę więcej informacji na temat tego odprysku (bo nie nazwałbym tego odłamem) chrześcijaństwa, o którym mowa w filmie. Oszczędzę Ci poszukiwań i uświadomię twoją niewiedzę i ingnoranctwo. Wymieniłeś na końcu kilka kościołów protestanckich ( popełniając przy tym błąd, bo ewangelicy to właśnie luteranie), ale nie wymieniłeś, bo nawet sobie nie zdajesz z tego sprawy, nazwy kościoła, o którym mowa - ewangelikałów (ang. evangelicals). To właśnie ich chore umysły kształcą tą "chrześcijańską elitę", czyli swoją dziatwę. Chociaż byś się przysłuchał odpowiednio w słowa w filmie to mógłbyś mówić, że "kościół protestancki znasz dość dobrze", ale Ty nawet nie rozumiesz co do Ciebie mówią - ewangelicy to nigdy w żadnym wypadku nie są ewangelikałowie. I nie za bardzo można ich nazwać "marginalnymi ortodoksami". Bardzo trudno określić liczebność nurtu ewangelikałów, ale stanowią ok. 20% społeczeństwa i zdecydowanie dominują na pd. USA. (żeby nie było - źródło: artykuł "Kościół Baracka Obamy" autorstwa Kazimierza Bema i Jarosława Makowskiego w specjalnym wydaniu "Polityki" 6/2009, tzw. niezbędnik inteligenta+). Jak możesz mówić o znajomości tego kościoła, skoro nawet nie znasz jego odłamów?? Myślałeś, że nie znajdzie się nikt, kto mógłby Ci wiedzy odmówić, bo mieszkamy w kraju katolików??

    Nie będę się rozwodził nad tym czy utwierdzanie tych dzieci w takich a nie innych poglądach jest złe, ważne, że całą istota utwierdzania jest zła, o czym już jeden z moich poprzedników wspominał. Twierdzisz, że mielibyśmy się nie martwić, że te dzieci nie mają możliwości poznania innych punktów widzenia. Czemu byś się nie martwił, czemu właśnie o tę kwintesencję sprawy mielibyśmy się nie martwić?? Te dzieci nie mają po prostu dostępu do innych poglądów, brak jakiegokolwiek pluralizmu poglądów - one są z południowej prowincji. I do tego są indoktrynowane przez swoich rodziców, pozbawione szkoły publicznej, która jaka by nie była, jest w USA rządzona z zewnątrz, przez grupę ludzi, która się sprzecza o program, ale przynajmniej nie zasłania całokształtu.

    Mówisz np. o oglądaniu głupich filmów - może jest złe, szczególnie dla tych, co je oglądają, ale nie stanowi dla innych zagrożenia, a pani pastor w filmie jawnie staje w opozycji do muzułmanów, kształci dzieci po to, by przeciwstawić się w perspektywie islamowi siłą, nazywa rzeczy po imieniu (wspomina o wkładaniu broni w ręce muzułmańskich dzieci, a skoro one mogą, to niechaj nasze również się tak bronią) i tym samym wzywa do nienawiści na tle religijnym. Dodatkowo, różnica między nami a nimi jest taka, że to co nam wtłaczają w TV i gazety możemy zignorować - to jest nasza wolność wyboru i o takie rozumienie jej tu chodzi. Tamte dzieci zostały tego pozbawione, bo są uczone w domu - tam nie ma pluralizmu poglądów, jest tylko sztywny, nasz jedynie słuszny pogląd na życie. Już nie będę wspominał o kreacjonizmie (widzisz, tamte dzieci też kretyńskie filmy oglądają), bo jawne stawanie w opozycji do faktów to po prostu debilizm, to już nie kwestia wiary, tylko odrobiny zdroworozsądkowego spojrzenia na świat i dystansu, jakkolwiek dziwnie to zabrzmi, do swojej wiary. Cóż, jeśli ktoś nie zastanawia się nad swoją wiarą, pozostanie tylko owieczką zdaną na pasterza, na oświecenie niech nie czeka, bo nie nadejdzie. Ktoś tam odzywał się, że wierzy w kreacjonizm. Jest to chichotem i paradoksem religii oraz historii, że zielonoświątkowcy, którzy stanowią odłam protestantyzmu, a więc wiary oświeconych, wierzą w takie bzdury.

    Uważasz, że rodzice tych dzieci mają prawo posyłać je gdzie chcą. Idąc dalej twoim tokiem rozumowania, że trochę brutalniej rzeknę, należy pozwolić np. niektórym rodzicom napierdalać swoje dzieci, gdyż uważają oni, że jest to jedyna i słuszna droga ich wychowania. Już sama nazwa - "obóz" powinna Ci zaświtać w głowie - nie mówi przypadkiem czegoś o izolowaniu?? Nie świeci się w główce żadne światełko?? Tak właśnie wygląda ich otwartość na szeroki strumień poglądów ludzi tego świata.

    Twierdzisz, że nie powinno się tego co tam robią porównywać do faszyzmu. Zgadzam się, ale tylko dlatego, że to pomylenie pojęć. Słowo Faszyzm już się wytarło i jest kojarzone jak najgorzej z wszystkimi inwektywami razem i wrzucane do jednego wora. To co oni tam robią to nie faszyzm - faszyści nie tolerowali żadnej religii. Jednak ludzie, którzy wykształcą się w tamtych obozach będą bez wątpienia fundamentalistami, a to już samo w sobie jest niebezpieczne - rośnie pierwsze pokolenie.

    Mogę się z Tobą też zgodzić co do wolności wyboru. Ta nie istnieje (choć wspominałem jaką wolność forumowicze mieli na myśli). Zawsze się znajdzie jakaś zależność na podstawie której trzeba podjąć taką a nie inną decyzję, tym samym choć częściowo ta zależność wpływa na nasz wybór i zniewala osąd - ergo brak nam całkowitej wolności. Podobny wywód prowadził swojego czasu śp. prof. Kołaczkowski.

    Zakończę tylko kolejnym chichotem historii z religii protestanckiej. W pewnym momencie dziewczynka modli się, by Bóg pomógł jej rzucić kulą i trafić w kręgle. I znów, protestanci, którzy znani są z etosu pracy, wiedzą, że dobra, uczciwa i ciężka praca jest tym czego Bóg pragnie, bo to ich prowadzi do zbawienia. Ale dziewczynka nigdy tego nie zazna, bo zamiast włożyć pracę w naukę gry w kręgle będzie wolała wołać Boga o pomoc.

    A Ty Bikej pochyl głowę i miej trochę więcej pokory.

    • Wiem, że nie zdajesz sobie z tego sprawy, ale czepiając się Bikeja o pewne szczegóły, sam ujawniłeś głębie swojej niewiedzy ;)

      "Sam żyjesz w świecie ułudy - gdybyś chciał poznać meritum sprawy mógłbyś się najpierw postarać zdobyć trochę więcej informacji na temat tego odprysku (bo nie nazwałbym tego odłamem) chrześcijaństwa, o którym mowa w filmie. Oszczędzę Ci poszukiwań i uświadomię twoją niewiedzę i ingnoranctwo. Wymieniłeś na końcu kilka kościołów protestanckich ( popełniając przy tym błąd, bo ewangelicy to właśnie luteranie), ale nie wymieniłeś, bo nawet sobie nie zdajesz z tego sprawy, nazwy kościoła, o którym mowa - ewangelikałów (ang. evangelicals)."

      Kościół Luterański to inaczej Ewangelicko-Augsburski, dlatego nazywanie Luteran Ewangelikami byłoby poprawne, jednak w rzeczywistości nikt tego nie robi, a przynajmniej ja się z tym nigdy nie spotkałam. Natomiast osoby nazwane przez Ciebie Ewangelikałami to zapewne (jak mi się wydaję) członkowie takich Kościołów jak np. Kościół Ewangelicznych Chrześcijan czy Kościół Chrześcijan Wiary Ewangelicznej. I o ile nazwa Ewangelikałowie w tym wypadku też byłaby poprawna, o tyle nikt jej nie używa w mowie potocznej. Mówi się np. "Idziemy dzisiaj do Ewangelicznych/Ewangelików (!) na nabożeństwo", a nie do "Ewangelikałów". Wiem, bo już nie raz tych określeń używałam ;) Więc może i zwróciłeś Bikejowi uwagę, że używa tych słów niezgodnie z ich leksykalnym znaczeniem, ale on po prostu użył kolokwializmów, co świadczy o tym, że Ty raczej nie miałeś styczności z tymi Kościołami osobiście, a jedynie o nich czytałeś, co sprawia, że nie powinieneś stawiać się w roli takiego eksperta, a już tym bardziej czepiać innych za używanie potocznych określeń ;)

      • Co do Luteran mogę się zgodzić. U nas stanowią kościół ewangelicko-augsburski, choć w USA nazwa ma już inną formę - Ewangelicko-Luterański Kościół Ameryki. Ci tzw ewangelikałowie (polskie tłumaczenie trochę, że tak powiem nietaktowne :) ). to rzeczywiście chrześcijanie ewangeliczni, wszyscy Ci tzw. born-again, przywiązujący wagę do osobistego nawrócenia (w filmie są nawet jakieś banery z tym hasłem). Jednak nie mogę się zgodzić co do użytkowania tej nazwy. W meritum sprawy chodzi właśnie o brak rozróżnienia między tymi kościołami - (reszta protestantów w tym oczywiście ewangelicy vs ewangelikałowie) a to uważam za krzywdzące dla innych protestantów, z tej prostej przyczyny, że większość z nich bez mrugnięcia okiem odrzuci poglądy prezentowane przez tych fundamentalistów i niechcieliby być kojarzeni z nimi. Bo z tego co wiem, to są dwa nurty protestanckie w USA, pierwszy tradycyjny to tzw. "siedem sióstr", czyli siedem tradycyjnych kościołów, w tym trzy kalwinistów, a drugi to właśnie ten obrządek ewangelicznych. Ta semantyka ma tu właśnie sens bo rozróżnia te kościoły. Inaczej będzie tak jak spoglądają na świat np hinduiści, wszyscy w europie to chrześcijanie, a tak naprawdę to przez bez mała 10 wieków rozdziału w kościele (katolicy - prawosławie) i tych kilka wieków później powstanie kościołów protestanckich czyni zasadniczą różnicę. Wspomnij którejś starszej pani w Polsce o protestantach to przeklnię i splunie na ziemię.
        Co do styczności. Nie mam styczności z protestantami, jedynie ze Świadkami Jehowy (ale ich KK nawet nie uznaję za osobny kościół i odmawia tożsamości), natomiast gromadzenie wiedzy poprzez czytanie na dany temat czyni właśnie ekspertem w danej dziedzinie (od czego się odżegnuję, nie jestem żadnym w tej dziedzinie ekspertem), bo inaczej można by stwierdzić, że skoro kościelni teolodzy jedynie czytają i studiują Biblię i inne stare księgi a nie znają nikogo z tamtych czasów (bo to przecież niemożliwe) to nie powinni się postrzegać jako eksperci.

        • Masz rację, musimy tutaj odróżnić od siebie poszczególne Kościoły, ale w tym wypadku chodziło mi tylko o to, aby nie wdawać się w spór o słowa, skoro (tak mi się przynajmniej wydaję) każdy wie, o co chodzi, bo Luteran rzadko nazywa się Ewangelikami, niektórzy pewnie nawet nie skojarzą tej nazwy z Kościołem Luterańskim i w mowie potocznej, odnosi się ona raczej do chrześcijan ewangelicznych. Ale nie chciałam się kłócić o słowa i notabene sama zaczęłam się o nie spierać, więc już nie będę. ;)

          Do Kościołów, które kładą nacisk na nowonarodzenie należą oprócz Ewangelicznych jeszcze m.in.: Kościół Zielonoświątkowy, Kościół Baptystów, Wolnych Chrześcijan itp. i chyba nie doczytałeś mojego nicku, bo pisałam wcześniej, że jestem Zielonoświątkowcem i nie wierzę w teorię ewolucji, a teraz na dodatek powiem Ci jeszcze, że narodziłam się na nowo, więc nie musisz mi tłumaczyć, jakie są różnice między tymi Kościołami, bo dość dużo o tym wiem. I nie ma żadnego "obrządku ewangelicznych", bo właśnie o to chodzi, że obrzędy są w Kościołach tradycyjnych, a w Kościołach ewangelicznych chodzi o osobistą relację z Jezusem.

          KK nie uznaje ŚJ za osobny Kościół? :O Moim zdaniem to, bez względu na to, co sądzę o ich doktrynach itp., są osobną grupą wyznaniową/Kościołem i mają prawo do własnej tożsamości. Ja sądzę, że gromadzenie wiedzy na dany temat nie zawsze czyni ekspertem, bo o ile np. w dziedzinie chemii tak, bo to jest wiedza głownie teoretyczna, którą można wykorzystać w praktyce, to osoby czytające Biblię (bo ja sądzę, że Biblię powinni czytać wszyscy chrześcijanie, a nie tak jak w KK tylko teolodzy) potrzebują jeszcze znać Boga, a to jest możliwe.

    • "Jesteś przede wszystkim asekurantem i konformistą"

      Diagnoza godna kogos, kto zarzuca komus innemu impertynencje.
      Trzeba miec naprawde spory tupet i/lub maly rozumek.
      Innym dowodem na powyzsze jest fakt, iz zarzucanie komus - kto jako jedyny staral sie obiektywnie spojrzec na tresc tego filmu, na przekor zmasowanym atakom innym komentatorow - asekuranctwa i konformizmu jest najdeliaktniej mowiac obrzydliwa hipokryzja.
      Reasumujac: Po takim chamskim i - co gorsza- glupim wstepie nie mam zamiaru czytac tego wypoconego "opus magnum", bo domyslam sie, ze bedzie utrzymane w tym samym widowiskowym-paszkwilanckim, duchu.
      EOT

  • Jedyne co wasz urojony Bóg stworzył to chorobę psychiczną w waszych umysłach.

    Nic tylko się śmiać z czystego debilizmu...

    • Póki co więcej jest kościołów niż szpitali psychiatrycznych, a te drugie dla ludzi nie są akurat miejscem szczęśliwej egzystencji, jak już pomagają, to głównie na siłę.
      Skoro jesteś tak do bólu wolny, niezależny, lepszy i odkryłeś prawdę to męcz się z nią w zaciszu. Nie ma co na forach obrażać ludzi za ich przekonania.

      • No ale wiecie , jeżeli już ktoś pisze że wierzy we wszystko co jest w Biblii to smutne jest trochę.
        Według Biblii to Adam i Ewa byli pierwszymi ludźmi na Ziemi , no według tej samej książki mieli tylko dwoje dzieci Kaina i Abla.
        Wiemy również że według Biblii tylko jedna kobieta poczęła dziecko będąc dziewicą.
        Tak więc , jeżeli przyjąć za fakt że reszta normalnie się rozmnażała, to trzeba napisać jak powstałą ludzkość.
        Otóż opcje są takie:
        1. Adam z Ewą poczęli następne dziecko , tj. córkę i jak już dorosła to któryś z trójki żyjących mężczyzn musiał ją przelecieć.
        Albo ojciec , albo któryś z jej braci.
        2. I ta opcja jest bardziej prawdopodobna
        Cóż wersja że Kain zabił Abla dlatego że bóg wolał owcę Abla nie jego jest trochę głupia.
        Myślę że zabił go dlatego że posuwał mu matkę. Musieli przecież się rozmnażać , a morderstwo Abla jest wskazówką na to że właśnie z tego powodu się to stało.
        Dowiemy się tylko wtedy , jeżeli ktoś zbuduje wehikuł czasu i wyślemy tam D.Caruso.

        Tak czy inaczej , wole pochodzić od małpy.

        • potomstwo adama i ewy było całkiem liczne, biblia z imienia wymienia akurat kaina i abla. wg biblii, adam żył kilkaset lat, więc czasu na płodzenie potomstwa miał całkiem sporo. jeżeli porównacie liczbę ludzi na tej planecie 500 lat temu i dziś, wyraźnie widać, że uznając teorię kreacjonizmu, zaludnienie ziemi w kilka tysięcy lat od dwójki ludzi do stanu obecnego jest możliwe. kazirodztwo zostało zakazane po raz pierwszy w zakonie mojżeszowym, wcześniej nie było niczym zdrożnym i całkiem powszechnym. dlaczego? chodziło o geny. pierwsi ludzie byli bez żadnych skaz genetycznych, swoją drogą, wyobraźcie sobie jak musieli być przez to urodziwi, później było już tylko gorzej, aż doszło do tego, że bóg zabronił obcowania pomiędzy członkami rodziny.

          ten pseudo dokument przypomina najlepsze filmy propagandowe III rzeszy czy komunistów. jest jednostronny, manipuluje i pierze banię ostrzej, niż rzekome pranie mózgu przez ewangelików. wstyd, drogie panie, wstyd.

          ewangeliczni chrześcijanie naprawdę wierzą w boga. wierzą że tym bogiem jest jezus chrystus, nikt inny. wierzą, że tylko poprzez wiarę w jezusa, która objawia się w życiu zgodnie z jego nauką, którą z kolei poznaje się poprzez studium pisma świętego, człowiek może dostąpić zbawienia. inaczej skazany jest na potępienie. jeżeli postawimy się zatem w roli rodzica, który wierzy, że jeżeli jego dziecko nie wybierze w swoim życiu wiary w jezusa (podkreślam tu słowo wybierze, ewangelicy nie wierzą bowiem, że człowiek staje się chrześcijaninem dlatego, że ktoś za niego zdecydował, np chrzcząc go jako niemowlaka), trafi do piekła, powinniśmy zrozumieć, dlaczego ze wszystkich sił chcą takiemu dziecku pokazać kim ów bóg jest. to tak, jakby wasze dziecko było śmiertelnie chore, a wy znali byście jedyny lek mogący je uzdrowić. czy nie zrobili byście wszystkiego, żeby dziecku ten lek podać? owszem, zrobili byście, wepchnęli byście dzieciakowi taki lek na siłę, to normalne i dobre. ewangelicy i tak dają dziecku wybrać, ale nie wyobrażam sobie, żebym jako rodzic najpierw czytał synkowi fragment ewangelii, a później puszczał pornola, albo gorno, bo przecież powinien mieć możliwość wyboru. nie. żaden rodzic nie pozwoli, żeby dziecko przekonało się, że ogień parzy wkładając rękę w ogień. żaden normalny rodzic. każdy najpierw ostrzeże, wytłumaczy, a dzieciak i tak zrobi co będzie chciał, i to właśnie ma miejsce u ewangelików. ze wszystkich sił, starają się wytłumaczyć dzieciom, że ogień parzy, bo je kochają, bo oznaką miłości wcale nie jest dawać dziecku wolność, bo to jest dziecko. gdybym dał mojej rocznej córeczce wolność, już by nie żyła. zastanówcie się nad tym.

        • Adam i Ewa tylko z nazwy byli pierwszymi ludźmi na ziemi... Gdyż oni przebywali w raju, ale nie zostali wygnani z niego na wyludnioną ziemię tylko w końcu znaleźli się w jakiś "miastach". Nie które rzeczy trzeba dostrzegać a nie przytaczać tylko dwa fakty i tworzyć z nich nową nieprawdziwą i trochę ignorancką historię.

          P.S. W tej całej dyskusji widać ciekawą zależność większość niewierzących, którzy się tu wypowiadają bardzo krytycznie wypowiada się na temat wiary i wierzących, natomiast wszyscy Ci, którzy są (przypuszczalnie) wierzący nie obrażają waszego sposobu patrzenia na świat...
          Obiektywizm jest jak złoto - coraz trudniej znaleźć jego pokłady.

          • Tośmy złego narobili ! A moja historia to nie przytaczanie wyselekcjonowanych faktów na potrzeby tezy tylko wszystkie fakty jakie pamiętam z dzieciństwa na temat Adama i Ewy. Więc może ty zejdź na ziemię i nie pisz o obiektywizmie skoro sam nie masz z nim nic wspólnego. Nie mam obowiązku znajomości Biblii (jak niektórzy by chcieli).
            P.S.
            Tolerancja ? Od gimnazjów małego jak "wierzący" ludzie mają za gówno niewierzących, wielu "niewierzących" się w takich warunkach wychowało i ty oczekujesz od nich tolerancji ? Skoro jesteś taki krystalicznie czysty to zacznij zwracać uwagę na chamstwo i ignorancję w swoim własnych środowisku, a nie w internecie. Zakładam, że myślisz o sobie jako o inteligentnym człowieku. Więc nie mogę zrozumieć co starasz się udowodnić komuś online, na portalu, na którym pełno osób, które wcale nie szukają dyskusji. Myślisz, ze jednym komentarzem w jakiś magiczny sposób nauczysz kultury i tolerancji ? To problem społeczeństwa do rozwiązania na całe dekady.
            To nie niewierzący też od 20 lat bronią i karmią najgorszego pasożyta jaki żyje w polskim społeczeństwie i kraju.Piszę o Kościele Katolickim.
            Było wielu oszustów i cwaniaków którzy dorobili się w latach 90. ale tyle ile Kościół nakradł i ciągle kradnie nikt nie był w stanie dla siebie zabrać. Tolerancja ? 500 mln zł idzie z budżetu na pensję dla katechetów i księży. Uczą tylko religii katolickiej polskie dzieci a 90 % z nich umiejętności do nauczania nie ma. Doprawdy nie poradzili by sobie nawet ze stadem krów.Tolerancja ? Z jakiego powodu kobietom zabrania się dbać o własne życie (in vitro , aborcja) a innym odmawia się związków partnerskich ? W jakim kraju ksiądz naśmiewający się z koloru skóry innego człowieka pozostaje nie tylko bez kary, ale ciągle prowadzi radio i TV. Pomijając fakt, że to zwykły złodziej. Poza tym takie czasy przyszły, że religia teraz to sprawa prywatna, i taką pozostanie, a ludzie , którzy mienią się chrześcijanami wskazują palcem publicznie na osoby, które wedle ich światopoglądu powinni być traktowani jako gorsi ludzie (i tak właśnie są przez nich traktowani) nie będą mieli miłego przyjęcia.
            Pomijając fakt, że rozmiar ignorancji wierzących przewyższał , przewyższa i jeszcze długo będzie przewyższał rozmiar ignorancji niewierzących (pod których nie wiedzieć czemu w tym kraju zaliczani są również ludzie innych wyznań jak katolicka). Najpierw posmakuj 20 lat traktowania jak kogoś gorszego i potem będziesz mógł mówić o tolerancji wobec wierzących. "Nagonka" (jak niektórzy to nazywają) niczym się nie różni o tego, co trwało i ciągle trwa w ludziach.
            I skończcie już z tym wspominaniem PRL i o tym jak był Kościół traktowany w tamtych czasach. Tego rodzaju wymówki są dla ludzi bez argumentów.
            P.S. 2
            To ludzie wierzący zrobili z krzyża cyrk i żenadę na całą Europę podpisując się "Polska, Polacy".

            • Ta, ja nie jestem "obiektywny" za to ty piszesz w samych superlatywnych o katolikach... Poza tym patrząc na Twoją wypowiedź z tego co wiem współczesna młodzież i dorośli gardzą osobami chodzącym regularnie do kościoła. Teraz nie wiara jest "cool".
              Upominasz moją tolerancję i to że jestem "nie ogarnięty" jednakże to nie ja atakuję Ciebie lecz Ty mnie.

              Co ciekawe, wspominasz też o tym, żebym zacząć upominać świat wokół siebie, jednakże moim światem jest także internet- wszak to globalne medium.
              Co do ignorancji zaś nie będę się "wdawał" w tego rodzaju dyskusję, gdyż z tego co wiem nikt nie prowadził badań nad poziomem ignorancji osób wierzących i nie wierzących, czy też katolików i nie katolików.. No chyba, że masz jakieś dane albo wykresy to chętnie na nie spojrzę...

              Z tego co wiem "nie wspominałem" o czasach PRL więc, może nie umieszczaj tego w odpowiedzi na mój post i nie atakuj mnie za to czego nie "powiedziałem".

              Jestem praktykującym katolikiem, jednak co ciekawe to mnie wytyka się palcami gdy żegnam się przed kościołem czy też noszę koronkę na palcu, to mi ludzie mówią, że religia to chłam a wiara jest do ***...

              Jeżeli zaś pijesz do sytuacji pod pałacem - bo wydaje mi się, że o tym wspominasz - to uprzejmie proszę nie generalizuj, bo ja nie robię z krzyża cyrku, jest to znak umęczenia szczególnie dla mojej religii ważny jednakże nie tańczę na około niego i nie przeklinam wszystkich, którzy go nie akceptują. Podobnie znakiem "umęczenia" są krzesła elektryczne, szafoty i inne narzędzia tortu z nimi też ludzie "wyprawiają" różne rzeczy jednakże nikt na to nie zwraca specjalnej uwagi.


              Żyjemy w 21 a nie w 1 wieku i muszę stwierdzić, że np. ja szanuję osoby, które nie są wierzące, jednakże tylko te, które nie wierzą z przekonania a nie z lenistwa (abyś mnie źle odebrał, pragnę stwierdzić, że w żaden sposób nie chcę Cię tu klasyfikować...) - wypowiadam tylko swój pogląd.

              CO ciekawe.. widzisz wiele rzeczy wynosimy już w dzieciństwie ze środowiska i to w nas trwa... Kto wie, może gdyby ktoś już w dzieciństwie wyjaśnił Ci dogłębniej pełne kwestie może dziś inaczej patrzył byś na pełne sprawy...

              Z góry dodam, że nie musisz odpisywać na mój post, gdyż nie lubię urządzać masowych sporów i małych "jadek" na forach. Każdy ma prawo do publicznej wypowiedzi, jednakże widzę, iż niestety masz jakieś złe doświadczenia z katolikami i w odpowiedzi na mój post postanowiłeś mnie trochę poatakować ( no chyba, że Cię źle "odebrałem", lecz sam musisz przyznać, że Twój post nie zachęca do dalszej twórczej konwersacji)




              P.S. tylko malutka uwaga mogłeś odwrócić kolejność bo twoje P.S. jest dłuższe niż sama główna wypowiedź :)...
              Z poważaniem...
              Życzę? Spokojnych snów


              • Co zaś do okradania, niestety nie znam się tak dokładnie jak Ty na statystykach...Więc nie będę polemizować z Twoimi danymi... Jednakże przyznaję, że nie każdy ksiądz musi być od razu wspaniały, w końcu on też jest człowiekiem... Jak każdy z nas.. Są bogate parafie i biedne parafie, nic na to nie poradzimy ;)... CO zaś tyczy się "okradania" po prostu dużo, że tak powiem "ciągną z budżetu" pojęcie okradania jest trochę dziwne ( moim zdaniem).. Ja np. "uznałbym", że szkoda, że pominąłeś np. tych, którzy faktycznie / bądź też również - jak kto woli - okradają Polskę.. (afery hazardowe itd.)
                Jednakże w tym akapicie skończę już swój wywód bo gotów jesteś mnie posądzić o wybijanie swojego poglądu na świat, kosztem atakowania innych ( w każdym razie mam mylne wrażenie, że Ty troszeczkę na to zakrawałeś).


                Niestety nie będę mówić o dobrych stronach mojego patrzenia na świat - gdyż Ty nie ukazałeś mi w swojej wypowiedzi plusów ateizmu, tylko same minusy mojego światopoglądu ( trochę ograniczone bądź też wcale nie ograniczone - nie wiem jak to odbierać).

                Zazwyczaj ateiści z przekonania, Ci którzy są nastawieni tolerancyjnie do świata wierzących mają bardzo ciekawe poglądy na świat i konwersacja z nimi jest - przynajmniej dla mnie - bardzo interesują- nikt nikogo wtedy nie atakuje, lecz każdy próbuje ukazać temu drugiemu, że są różne "warianty" patrzenia na świat.


                P.S.
                Wybacz, że "rozbiłem" to na 2 wypowiedzi, proszę potraktuj to jako swoisty dodatek.. - Niestety sprawdzałem jeszcze inne portale i zbyt długo edytowałem post, aby móc go ponownie zapisać. Tak więc, przepraszam za swoiste utrudnienia w odbiorze ;).

                • Nie jestem ateistą, jestem bezwyznaniowy. Jest między tym różnica. Ateizm jest teraz "cool" w przeciwieństwie do wiary dominującej w Polsce - jak sam napisałeś. Tylko czy Kościół sobie nie zapracował na to? Albo przynajmniej dołożył do tego niejedną cegiełkę.
                  Wielu się deklaruje ateistami, nawet nie wiedzą co to znaczy.I do tego co ty napisałeś. Tak, troszeczkę atakuje, ale nie porządnych i tolerancyjnym katolików , tylko tych lekko ograniczonych i pełnych złości. Nie pisałem też o tobie , tylko właśnie o tej "szarej" stronie wszelkich grup. Chyba się zgadzamy co do tego, że lepiej jest się dogadać kulturalnie i być szczerym jak mówić jedno a robić drugie . Ja nie mam nic do katolików - przeciwnie znam wielu świetnych ludzi tej wiary, ja mam coś przeciwko obłudnikom i pozerom , przeciwko megalomanom i oszustom, którzy ukrywają się za fasadą wiary.Jeśli nie jesteś człowiekiem tego pokroju to nie pisałem do ciebie. Wiem że to trochę jazda po stereotypach i sorry jeśli cię uraziłem. Problemem jest, że w każdej grupie społecznej , według mnie, jest mniej ludzi uczciwych jak nieuczciwych. Takie odnoszę wrażenie, a władza, czy to PO czy PiS to dla mnie jedno wielkie szambo. CO do Kościoła i tolerancji. Fakt jest taki, że to Kościół Katolicki czerpie olbrzymie korzyści finansowe z budżetu państwa a nie żaden inny. Inne wyznania nie mają takich możliwości i nie wiem czemu KK ma takie przywileje, bo i Polska nie jest na tyle bogatym krajem żeby sobie na to pozwolić a i wielu ludziom się to nie podoba. Kościół , jak wiele instytucji w Polsce przejada wielką cześć tej kasy. I żaden rząd nie może nic zmienić w tym systemie bo żaden rząd nie dba o kraj przede wszystkim, tylko o losy swojej partii.
                  Jestem często sfrustrowany, bo w tym kraju stawia się wiarę i symbole ponad wszystko.Według mnie ludzie powinni dbać o swoją wiarę a rząd i wszystkie instytucję o gospodarkę i infrastrukturę. A tak co czytam i obserwuję to większość reform i inicjatyw rządu najpierw testuje się pod względem ideologicznym co jest kretyństwem niesamowitym. Moja Polska marzeń to kraj w którym rząd dba na tyle o gospodarkę na , że ludzie sobie radzą z bytem materialnym i mogą się rozwijać duchowo. W jakiej wierze to mi to wisi. Serio nie mam nic przeciwko 90 % Katolików w tym kraju, jeśli będzie to na uczciwych zasadach.A teraz sytuacja wygląda tak , że służba zdrowia to relikt i pełno w niej kumoterstwa, sport leży, coraz więcej dzieci jest otyłych, dług publiczny rośnie itd. a Polacy się kłócą o krzyż i wiarę. Może zabrzmi to prymitywnie, ale według mnie po prostu we władzach wszystkich instytucji i grup (rząd, Kościół, prokuratura itp.) nie ma po prostu ludzi z jajami żeby coś zmienić. Wszyscy grają na własny rachunek, lub rachunek wąskiej grupy ludzi bądź jakiejś instytucji. Krótkowzroczność zamiast planów na 10 lat w przód. Zacietrzewienie i brak zdolności do kompromisu doprowadzą tej kraj , może nie do ruiny, ale na pewno do stagnacji. 40 mln ludzi będzie żyło w średnio zamożnym , w niektórych miejscach biednym kraju, bo głownie o czym teraz się rozmawia i myśli to wiara i symbole. To mi się nie podoba strasznie, i dlatego, że jesteśmy ponoć katolickim krajem może mnie irytować i sprawiać, że jestem ignorantem w niektórych sprawach dotyczących właśnie katolików.
                  P.S.
                  Edycja na tym forum jest słaba, 5 minut to za mało za korekty, w moim poprzednim poście też za długo edytowałem i nie mogłem nic potem zmienić. Mogli by wprowadzić możliwość edycji do czasu aż ktoś inny odpowie na posta.

          • nie, nie tylko z nazwy. adam i ewa wg biblii BYLI pierwszymi ludźmi na ziemi. dodatkowo adam żył ponad 800 lat i w tym czasie mógł spłodzić nieco potomstwa, które spłodziło nieco potomstwa, które zaludniło stopniowo ziemię. i tak, wtedy kazirodztwo nie było grzechem, bo geny były czyste. bóg zakazuje kazirodztwa dopiero w czasach mojżesza.

            • Oficjalne stanowisko teologi i wszelkich wnikliwych badaczy tamtych czasów jest bardziej logiczne niż Twoje zdanie, które ma negować moje ( z całym szacunkiem dla Ciebie), jednakże wiem, iż kościół robi ogromny błąd nie wyjaśniając wierzącym choćby aspektów podejścia do Starego czy Nowego Testamentu.
              Już objaśniam pokrótce, otóż - Logicznie myśląc wiemy jak Bóg stworzył świat, jakie jest ogólne o tym podanie, ale jeżeli Bóg nikomu nie objawił tej prawdy to niby skąd ludzie wiedzieli jak ją spisać? Tak dla przykładu.
              Wiemy, że ludzie w tamtych czasach mieli mniej, że tak powiem wprawioną inteligencję niż my, toteż wszystkie spisy ze Starego i Nowego Testamentu były mocno obrazowe, i proste tak, aby te przekazy były dla nich zrozumiałe (dla przykładu Opowieści Pana Jezusa- toż to nie wyszukane przykłady lecz proste historie). Jeżeli Jezus mówi o owcach to wcale nie musimy myśleć, że Jezus zgubił 1 owcę ze 100 to tylko przykład.
              Idąc dalej tym tropem... Zbyt często patrzymy na przekazy z Pisma Świętego miarą współczesności... - Ty i ja zrozumiemy mądre historie i metaforykę, ale Pismo Święte nie powstało teraz i nikt nie pisał go tak żebyśmy my to zrozumieli, skupiano się głównie na ludziach współczesnych - ale tamtym czasom- dla tego też trzeba o tym pamiętać przy interpretacji Pisma Świętego.
              Odnosisz się konkretnie do Starego Testamentu a więc objaśnię to.. Pomyślmy przez chwile... Jest w nim tyle historii, przecież gdy one "miały miejsce" nawet nie znano zbytnio pisma więc to raczej mało prawdopodobne, aby przekazywano je sobie przez całe wieki z ust do ust i choćby troszkę ich nie zmieniono
              Warto też wiedzieć, że wydarzenia ze Starego Testamentu działy się na obszarze Żyznego Półksiężyca, a nie całego świata a więc pod uwagę bierzemy tylko tamte miejsca. Dla tego też tak dla wyjaśnienia, zabierzmy np. pod uwagę Arkę Noego... Noe jako współczesny tamtym czasom, wierzył, że ziemia jest całkowicie płaska - dla tego wody nagle ustąpiły- , dla niego również każdy deszcz był karą od Boga a nie po prostu opadem atmosferycznym, żył na obszarze żyznego półksiężyca i bynajmniej nie wyściubiał nosa z tych okolic dla tego, też wcale nie odkrył nowego lądu tylko wody poniosły go w takie miejsca gdzie sam by się nie zapuścił.Sprawa Noego była wiec jakby lokalną powodzią a nie zalaniem całego świata. Czy myślisz, że Noe zmieściłby do Arki zwierzęta z całego świata- niby jakim sposobem? Nie, Noe zabrał do Arki tylko zwierzęta lokalne. Dla niego nie było czegoś takiego jak cały świat, on nie wiedział, że Bóg nie zsyła z niebios kar i nagród, nie wiedział nawet, że słońce krąży po nieboskłonie, był przekonany, iż "chowa się za góry".
              Co zaś tyczy się Twojego raju - i mojego też poniekąd, jestem praktykującym katolikiem- Przypomnij sobie kiedy stworzono kalendarz, który liczył 365 dni i na dodatek był przestępny? No właśnie, w czasach Adama rok nie miał takiej wartości jak te lata dzisiejsze tak więc jego 800 lat może być naszą czterdziestką. Badacze nie doszli jeszcze do tego jak wtedy traktowano dłuższe jednostki czasu.

              P.S. To o czym mówię to nie są herezje, uprzedzam kolejne negowanie sprawy. To teologiczne ujęcie sprawy i faktycznie Kościół robi błąd nie wyjaśniając wiernym w kościołach ewidentnej różnicy między spojrzeniem na świat z Biblii przez czasy dzisiejsze a między tym jak wtedy świat wyglądał i jak rozumieli go ludzie, którzy żyli w tamtych czasach. Lecz warto nawet we własnym zakresie się interesować, dzięki temu o wiele łatwiej zrozumieć i uwierzyć w to co w naszych oczach z racji nie wiedzy, mogło gdzieś przygasnąć.

              • ok, odpowiedź na poziomie, bardzo to sobie cenię. chętnie zatem się ustosunkuję. po pierwsze, mówisz o teologach katolickich. teolodzy protestanccy mają inne zdanie na ten temat (a tych w świecie nie mało). dalej, wszystko o czym mówisz ma sens, jeżeli założymy że boga nie ma, a to co zostało spisane jest wyłącznie historią widzianą oczyma ludzi, którzy żyli w konkretnym miejscu i konkretnym czasie. inaczej się rzeczy mają, jeżeli uznamy istnienie stwórcy, który może dosłownie wszystko, także zalać całą ziemię. teolodzy protestanccy dowodzą istnienia zupełnie innej ziemi przed potopem. jeżeli wczytamy się np w słowa księgi rodzaju, można zauważyć rzecz następującą:

                ks rdz 1:6

                A potem Bóg rzekł: «Niechaj powstanie sklepienie w środku wód i niechaj ono oddzieli jedne wody od drugich!» 7 Uczyniwszy to sklepienie, Bóg oddzielił wody pod sklepieniem od wód ponad sklepieniem; a gdy tak się stało, 8 Bóg nazwał to sklepienie niebem.
                I tak upłynął wieczór i poranek - dzień drugi.

                sklepienie jest NIEBEM a nie ziemią. niebo rozdziela wody na ziemi, od wód na niebie. badacze dowodzą, że przed potopem, ziemia była otoczona taką właśnie warstwą wody, która w czasie potopu opadła, zalewając ziemię. brzmi fantastycznie? nie bardziej niż to, że pochodzimy z niczego? taka warstwa powodowała filtrowanie promieni słonecznych. badania laboratoryjne przeprowadzone na roślinach w podobnych warunkach przyniosły niezwykłe rezultaty. rośliny rosły znacznie, znacznie większe. stąd też np olbrzymy zamieszkujące ziemię w czasach starego testamentu. w grobowcu jednego z biblijnych królów odkryto np 5m szkielet! tłumaczy to też znaczną długość życia mieszkańców przedpotopowej ziemi. w miarę postępu skażenia, długość ta skracała się, co widać wyraźnie jeżeli zbadamy długość życia patriarchów przed potopem i stopniowo po nim. ostatecznie odniosę się do noego i jego arki. błąd, który ludzie bardzo często popełniają, jest taki, że rozumieją iż noe zabrał do arki po jednym zwierzęciu z każdego GATUNKU. tymczasem noe zabrał zwierzęta wg ich RODZAJÓW, nie gatunków, a tu ilość nie gra już takiej roli. pamiętajmy też o bogu, który tak jak uspokoił lwy iż nie pożarły daniela, mógł sprawić, że zwierzęta same przyszły do noego, stały w kolejce do arki i poddawały się odprawie celnej. czyż nie taki porządek rzeczy panował w raju? pozdrawiam!

                • Wiara czyni czuba
                  Niesamowita śmietanka tutaj ,ateista co widzi wszedzie próbe manipulacji ...
                  Fanatyk który sądzi ze istnieli 5m ludzie.. nikt kolego Hovinda nie bierze za normalnego c złowieka...
                  WIerząca która sądzi ze ziemie stworzył bóg,,jakby ja upierał sie ze 2+2=5 to wkoncu ktoś by mnie nazwał idiota...
                  Religia to wirus... dopuki nieskazony nie ma kontaku z zarazonym nie ma szans zeby sie przeniosło na niego..
                  Zapraszam Na Racjonalista pl

                • człowiek, który wierzy w prawdopodobieństwo powstania czegoś z niczego. kto jest większym głupcem? brawo panie "racjonalista". takich właśnie zaślepionych fanatyków kreuje dzisiejsza popkultura. ps. dawkins już dawno stał się pośmiewiskiem i został zdemaskowany jako manipulator i zwyczajny kłamca.

                • "Coś powstało z niczego" to chodzi o boga ?to wierzący jak ty myślą ze bog wziął się z nicości ,no kto jest głupcem?
                  skąd się wziął wszechswiat ja niewiem poprsotu
                  tacy jak ty probóją wrzucić wszedzie boga-zapchaj dziure
                  boga nie ma a jak chcesz dowodu na nieistenienie wpisz w wiki "Ciężar dowodu"

                  badacze dowodzą, że przed potopem, ziemia była otoczona taką właśnie warstwą wody, która w czasie potopu opadła... chodzi o Hovinda nikt więcej by na takie głupoty nie wpadł

                  w grobowcu jednego z biblijnych królów odkryto np 5m szkielet!( człowieka) - Debilizm

                  wg biblii, adam żył kilkaset lat, - Debilizm

                  uznając teorię kreacjonizmu - w nauce kreacjonizm nie jest nawet hipotezą . a Ewolucja jest teorią naukową tak dla przypomnienia.

                  eolodzy protestanccy dowodzą istnienia zupełnie innej ziemi przed potopem. jeżeli wczytamy się np w słowa księgi rodzaju, można zauważyć rzecz następującą: żadnego potopu nie było jak sądzisz inaczej prosze o dowód.

                  Jak czytam twoje teksty to szczena opada jak można być tak łatwo wiernym debilem... brak słów :()

                  Powołujesz się na biblie tylko że ona nie jest zródłem historycznym
                  Tak samo ja twój jezus.. żaden skyba z jego domniemanego czasu życia nie zapisał nic o nim.
                  Dodać można również jak Chrzescijanie fałszowali notatki o jezusie

                  W czasach rzymu chrzescijanie byli "prześladowani" za nietolerancje innych religii i wprowadzxanie nie pokoju społocznego ( twierdzili ze 1 w. n e nastąpi koniec świata )


                  Chrzescijantwo cofneło rozwój cywilizacji.. poczytaj o Rzymie jaki sytem prawa tam działał i jakie
                  zaawansowane technologie jak na tamte czasy posiadali
                  np. 8 piętrowe budynki i 1 milion osadników.. nastepne tak liczne miasto powstało w 18 w.

                  http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,1017/q,Bajka.o.narodzina...

                  http://www.racjonalista.pl/kk.php/d,319

                  Jak się z czymś odemnie nie zgadasz napisz smiało podam zródło






                • Nie lubie wypowiedzi z wyraźna dumą w tonie, tak, jakby ktokolwiek z nas wiedzial wiecej niz drugi, dlatego postaram sie w takim tonie nie pisac.

                  Co do strony racjonalista.pl, to ostatnio mialem mozliwosc rozmawiac z ojcem mojego szwagra. Pochodzi z Miłkowic. Mała wieś obok Legnicy. Opowiadał ostatnio historie o tym, jak umierał pewien starszy człowiek, jego sąsiad. Traf chciał, że ów stary człowiek był ojcem założyciela strony racjonalista.pl (Mariusza Agnosiewicza - Gawlika - zmienil nazwisko na Agnosiewicz).

                  Historia mniej wiecej wyglada tak. Kiedy umieral jego ojciec, oczywiscie z katolickiej rodziny, przyjechal do niego jego syn Mariusz Gawlik. Jednak przy ostatnich chwilach, ciezko mu bylo o slowa otuchy, dlatego ów ojciec poprosił ksiedza, bo syn niespecjalnie potrafil mu pomoc. Przychodzi bowiem taka chwila w naszym zyciu, ze na nic sie zdaja nasze cudowne, krasomowcze teorie ewolucjonizmu, kreacjonizmu - to wszystko przestaje miec znaczenie. Staje nam przed oczami tylko obraz tego, co jest dalej - po tym, jak umieramy. Bo jesli cos jest, to co sie stanie ze mna.

                  A wiec kontynuujac, syn nie bardzo potrafil swoimi teoriami wesprzec swojego ojca. Na nic zdala sie jego madrosc. Ksiadz rowniez przyszedl i powiedzial to samo, co do kazdego mowi przed smiercia. Natomiast ojciec mojego szwagra poczal mowic owemu schorowanemu, starszemu czlowiekowi cos, co sprawilo, ze zupelnie sie zmienil. Niepokoj, ktory mial zniknal, a pojawila sie radosc. Brzmi to moze smiesznie, ale czasem lepiej zamiast kwiecistych i przepelnionych erudycja tonów oprzec sie na praktyce. Co zrobilibysmy, gdyby nagle ktos nam najblizszy znalazl sie na granicy tego zycia?

                  Prawda jest taka, ze kazdy z nas szuka BOGA - kazdy z nas chcialby w cos wierzyc. Jedni staraja sie to w sobie zagluszyc, inni nie.

                  Ogladajac ten film Jesus Camp pomyslalem sobie tylko tyle: kto z widzow przezyl cos takiego jak te dzieci? Faktem jest, ze film jest nieco wymieszany, bo nie sposob jest byc idealny. I nie sadze, zeby ktokolwiek z prowadzacych takie obozy byl idealny. Nie utozsamiam sie z indoktrynacja i mowieniem dzieciom, czego nie wolno a co wolno, bo od tego sa rodzice. Jednak jak dobrze ktos tutaj z kolegow wyzej zauwazyl, paradoksalne jest to, ze tak bardzo zagorzali opozycjonisci nie mowia nic na temat tego, co dzisiaj mozemy zobaczyc w telewizji, jakie tresci sa przekazywane w reklamach, polityce, mediach. Ale to drugorzedny temat.

                  A co do samego Boga - mysle, ze tak naprawde w tym wszystkim chodzi o jedno - wlasne przezycie. Sam pochodze z kosciola protestanckiego, jednak nigdy, od poczatku, jak mialem kilkanascie lat, nie przyjmowalem wszsytkiego tak, jak zostalo mi podane. Od pewnego momentu zadawalem sobie pytanie: "czy to wszystko ma sens?". Zaczalem modlic sie do Boga, i pytac do powietrza: "Czy Ty naprawde jestes, tak, jak mowia ci wszyscy smieszni ludzie?"

                  Nie pytalem nikogo, niespecjalnie mnie interesowalo co mysla inni, ale jesli On rzeczywiscie jest, to niech cos zrobi, niech sie jakos 'objawi'. I nagle On rzeczywiscie przyszedl do mnie i mnie dotknal, ale nie tak, jak dotyka czlowiek. Nie jest to mistycyzm, ale wlasne przezycie. Moga sie ze mnie smiac wszyscy, moga mi udowadniac teorie, probowac przekonywac, ale to, co przezylem sam na sam z Bogiem, zostanie dla mnie i tylko dla mnie. Nie zabierze mi tego nikt i nie zmieni tego nikt. Bog istnieje, bo Go poznalem osobiscie. Zadna teoria i madrosc nie ma dla mnie znaczenia.

                  z pozdrowieniami,
                  Marcin

                • "Prawda jest taka, ze kazdy z nas szuka BOGA - kazdy z nas chcialby w cos wierzyc. Jedni staraja sie to w sobie zagluszyc, inni nie. "

                  Prawda jest taka, że generalizujesz i starasz się tym samym (świadomie czy też nie) narzucić swój pogląd innym, co jest zresztą typowe dla ludzi wierzących.

                  Przytoczna przez Ciebie historia jest tendencyjna (nie wnikam już nawet czy prawdziwa i skąd czerpiesz wiedzę). Trudno zliczyć, z jak wielu ust obrońców Boga i wiary już ją słyszałem. Jedynie bohaterowie się zmieniają - reszta pozostaje stała i niezmienna.

                  Ja natomiast mogę przytoczyć historię śmierci człowieka, którego (jak sądzę w odróżnieniu od Ciebie) znałem osobiście (przez całe swoje życie).

                  Osoba niewierząca, niemniej wspaniała, kochająca rodzinę i opatrzona całym szeregiem pozytywnych cech, która przez swoje naprawdę długie życie widziała i zrobiła wiele. Jestem żywym świadkiem, że do ostatnich chwil nie szukała _żadnego_ Boga. Nie potrzebowała sztucznej pociechy w surrealistycznych ideach wyższych bytów. Niczego nie zagłuszała - nie musiała. To świadomość minionego, dobrego (choć trudnego) życia i czystego sumienie dawały jej spokój i pogodę ducha do ostatniego momentu.

                  Tak więc - nie, drogi Panie. Wbrew temu co mówisz, nie każdy szuka Boga i nie każdemu ów Bóg potrzebny jest do szczęścia i spełnienia.

                • Nie wiem, czy kiedykolwiek ktos z twoich bliskich powaznie zachorowal, ale byc moze jeszcze kiedys bedziesz mial okazje doswiadczyc tego 'cudownego' uczucia szukania we wszystkim, ostatniej deski ratunku. W takich chwilach nawet ci najbardziej zagorzali ateisci choc przez moment mysla o tym, ze "moze gdzies tam, jest Bog".

                  Zreszta dla mnie, osobiscie, nie jest to kwestia pogladow, ale empirycznego doswiadczenia. Poznalem Boga w sposob namacalny i zadne poglady, doktryny, wiary i filozoficzne nurty nie wplyna na to, jak bede postrzegal kwestie wiary. Wierze w Boga, bo wierze Bogu. Znam Go i wiem, jaki jest. Bo Bog to nie kwestia teorii, ale poznania Osoby, bowiem Bog to nie poglad a Osoba.

                  Cheers!

                • Zabawne rzeczy opowiadasz kolego.
                  Mam 26 lat i jestem ateista juz jakies 6 lat.
                  Uwierz mi, ze nawet smierc mojego kochangego dziadka 2 lata temu tego nie zmienila.
                  Bylem wychowany w rodzinie katolickiej, jednak kocham prawde i tylko racjonalizm mi ja oferuje.
                  Zaczalem pytac, szukac odpowiedzi, az doszedlem do wniosku, ze bogowie to tylko pusta obietnica i klamstwo.
                  Moj dziadek byl dobrym czlowiekiem, bardzo go kochalem, ale oszukiwanie siebie nie pomaga.
                  Wiem, ze dziadek byl zadowolony ze swojego zycia.
                  Mial cudowne dzieci i doczekal sie wielu wnukow.
                  Powiem wiecej, byl bardzo wierzaca osoba, jednak w ostatnich dniach gdy przegrywal walke z rakiem, lezac w lozku, w bolach powiedzial: "boze, boze czemus mnie opuscil".
                  Do tej pory czesc mojej rodziny sie zastanawia co moglo to znaczyc.
                  Czy w tych chwilach dziadek zwatpil w boga, czy moze cos innego?
                  Ja zawsze bede dziadka pamietal, ale wiem ze juz nigdy go nie zobacze.
                  Kazdy ma tylko jedna szanse na zycie i trzeba ja wykorzystac jak najlepiej.
                  Znam obie strony, wiare i niewiare, skoro uznalem ze to ateizm jest prawdziwy to dlaczego mialbym kiedykolwiek wrocic do teizmu?

                  Pozdrawiam
                  Damian

                • Jestem geologiem. Nie wiem skąd bierzesz chłam, którym na siłę chcesz się dzielić ale... jaka warstwa wody wokół ziemi?! Jacy 5m ludzie?! Nie wiem ile masz lat i nie wiem jakie masz wykształcenie, ale podaj źródła NAUKOWE, które cie tak ogłupiają. I mam nadzieje, że to nie są książki fantasy. Twoje wypowiedzi są mniej merytoryczne niż bajka "było sobie życie"... :|

            • wiadomym jest, że literatura żydowska skłonna jest do wyolbrzymiania, długowieczność pierwszych ludzi, proroków -to taki zabieg stylistyczny, ciekawe ile jeszcze dogmatów i przekonań utrwaliło się na podstawie podobnych błędów z niewiedzy?

              • To nie jest żaden zabieg stylistyczny. Jak wół jest napisane ile lat kto żył. Niektórzy uczestniczyli w wydarzeniach historycznych na przestrzeni kilkuset lat. Nauka dowodzi, że przy znacznie większym poziomie tlenu w atmosferze, ludzkie vitae jest w stanie wydłużyć się nawet kilkukrotnie. Możemy więc albo przyjąć to co napisane jest czarno na białym w biblii, albo uznać to za mit, jak Zeusa, czy Herkulesa, ale nie ma mowy o "zabiegach stylistycznych" w tym wypadku. Takie coś o czym piszesz ma miejsce np we fragmencie o ciele i krwi Jezusa, czy odejmowaniu sobie ręki/wyłupywaniu oka.

                • Wszystkie te rewelacje należy traktować z dużym dystansem z jednego prostego powodu, są wymyślane pod tezę, a tak nie powinna funkcjonować nauka. Byłem w pewnym momencie swojego życia tzw. tradycyjnym katolikiem i też brałem te fantazje o młodej ziemi itp. za dobrą monetę... byłem i jestem laikiem w kwestiach geologii i biologii ale była to fajna gimnastyka umysłu, fajne jest stawanie w opozycji i udowadnianie kontrowersyjnych tez ale są one głoszone przez bandę nawiedzeńców... moje wykształcenie jest zupełnie innego rodzaju niż nauki o ziemi, dlatego lubię posługiwać się innym argumentem z innej beczki - pusty śmiech mnie ogarnia jak ktoś próbuje mi wmówić, że lekko znowelizowane czy zreformowane prymitywne prawo Hammurabiego zostało rzekomo zesłane Mojżeszowi przez nieomylnego, doskonałego Boga, najwyższy umysł czy cokolwiek innego...

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: