On naprawia odkurzacze, ona jest kwiaciarką

John Carney opowiada historię wrażliwą. Dwoje ludzi poznaje się, można by powiedzieć, nagle. Miejscem ich spotkania jest ulica, a więc najzwyklejsze z najzwyklejszych, gdzie na co dzień mijają się setki twarzy. Może to był wtorek, a może czwartek. On ma na imię… i jest muzykiem naprawiającym odkurzacze, ona -… jest śpiewającą i grającą na fortepianie kwiaciarką. Zaczynają rozumieć się, jak to się mówi, bez słów. Miłości w tej relacji nie dało się zatem uniknąć. Przychodzi ona tak samo nieoczekiwanie, jak nieoczekiwanie doszło do ich spotkania. I wszystko mogłoby się zakończyć dokładnie w tym momencie klasycznym happy endem: oto młodzi ludzie poznają się, zakochują się w sobie, no i oczywiście żyją długo szczęśliwie. Tak się jednak nie staje, bo „Once” to melodramat. Bohaterowie nie zostają ze sobą. Gdy ich wspólna droga staję się na pewnym etapie rozdrożem, każdy z nich wybrać musi inną. W grę zaczynają więc wchodzić perypetie, tzn. wszystko się komplikuje, do głosu dochodzą poszczególne wydarzenia z przeszłości zarówno…., jak i ….. Okazuje się, że każdy z nich jest już zaangażowany emocjonalnie. Rozstają się jednak we wzajemnym poszanowaniu własnych żyć, z wyrozumiałością, spokojnie, bez zbędnych wzburzeń i niepotrzebnych słów. Niemniej jednak z bólem, którego nie sposób opisać, który każdy z nich przezywa w samotności, we własnym wnętrzu, w sobie właściwy tylko sposób. „Once” to poruszająca ballada o niesamowitej sile miłości, która zaskakuje nas gdy przychodzi i kiedy nagle postanawia nas opuścić. W tym przypadku jej niespełnienie chyba jest piękniejsze niż gdyby miała się zrealizować.

17

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię