Powrót muszkieterów

The Return of the Musketeers

1989 1 godz. 43 min.
6,5 1 888
ocen
6,5 10 1888
510
chce zobaczyć
{"type":"film","id":38115,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/The+Return+of+the+Musketeers-1989-38115/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Powrót muszkieterów
  • To jest kontynuacja dwóch poprzednich filmów Lestera o Muszkieterach, tak? W "Czterech Muszkieterach" D'Artagnan zabija w finałowej akcji Rocheforta, więc co tutaj robi Christopher Lee? Pamiętam, że w powieści "Trzej Muszkieterowie" (na podstawie której Lester zrobił dwa poprzednie filmy) Gaskończyk nie zabił Rocheforta, ale tutaj jakąś logikę powinni zachować.

  • potas13 Może po prostu cudem przeżył. Takie rzeczy się zdarzają;].

  • Skogtroll666 No właśnie, w większości filmów o przygodach muszkieterów Rochefort jest czarnym charakterem i wrogiem muszkieterów, którego celem jest uprzykrzanie naszym bohaterom życia, aż w końcu musi zginąć z ręki d'Artagnana. W powieści on mniej przeszkadzał, a na końcu nawet on i d'Artagnan się zaprzyjaźnili. W "Dwadzieścia lat później" zaś Rochefort pracuje z Atosem i Aramisem dla Frondy, uwalnia księcia de Beaufort z więzienia, by na końcu książki zginąć z ręki d'Artagnana podczas ataku na królewską karetę - sam d'Artagnan nie zabił go celowo i bardzo tego żałował. No, ale cóż... skoro już kontynuowali ukazywanie Rocheforta jako tego złego, który zginął z ręki d'Artagnana, to w trzeciej części mogliby się nie wygłupiać. Rochefort w filmie mówi do Justine, że był umierający, ale jakoś przeżył. Nie wiem jak - jego śmierć w "Czterech muszkieterach" jest zbyt realistyczna. No cóż.... jednak skoro Richard Lester tak zdecydował, to niech się dzieje jego wola :) Choć przyznaję, że byłem w szoku, jak pierwszy raz widziałem ten film i ujrzałem żywego Rocheforta :) Ale więcej byłem w szoku, jak ujrzałem dziecko Milady - spodziewałem się syna, a tu proszę. Jaki szok :)

  • użytkownik usunięty

    kronikarz56 Też mnie zdziwiło, skąd się wziął Rochefort, skoro uśmiercili go wyraźnie w pojedynku z D'Artagnanem. Nie przeszkadzało mi to, bo wiadomo - konwencja kina przygodowego może pozwolić na takie niesamowite zwroty akcji, ale nie rozumiem, po co było go umieszczać w następnym filmie, skoro jego postać była zupełnie niepotrzebna. Jasne, zestarzał się podobnie jak pozostali bohaterowie i pewnie ujście z życiem sprawiło, że zmiękł i przestał być groźnym złoczyńcą jak poprzednio, ale widać, że chyba przywrócili go tylko po to, by więcej znanych nazwisk przyciągnęło publikę. Najśmieszniejsze jest to, że zamiast niego mogli przywrócić Milady de Winter. Świetnym posunięciem twórców "Czterech muszkieterów" było to, że nie pokazali nam dokładnie jej śmierci, tylko z daleka, a sama drużyna nie pofatygowała się, by zobaczyć zwłoki. Ale zamiast tego postawiono na Rocheforta, który zginął po to, by... znowu zginąć?

    W ogóle cały film sprawił wrażenie, jakby był zrobiony od niechcenia i gdyby nie to, że mimo wszystko ekipa Lestera miała ogromne doświadczenie przy przenoszeniu powieści Dumasa na ekrany, to być może nie udałoby się zachować ducha ich przygód.

  • Jeśli chodzi o Rocheforta, to błędem ze strony Lestera było ukazywać tę postać jako czarny charakter i największego antagonistę muszkieterów, bo przecież w powieści Dumasa on taki nie był. A do tego w "DWADZIEŚCIA LAT PÓŹNIEJ" był ich przyjacielem i walczył z Atosem i Aramisem po stronie Frondy przeciwko Mazariniemu. Ale skoro zdecydowali się go pokazać jako łotra i typowy czarny charakter, ich prawo, lecz w "POWROCIE MUSZKIETERÓW" był całkowicie zbędny i zdecydowanie za miękki, jak na niego. W książce pomimo swego wieku wciąż tryskał energią, a tutaj nie wydaje się taki. Do tego za nadto ulega Justine w jej działaniach, nie mówiąc już o tym, iż zginął w dość głupi sposób. He he he. Przeżycie Milady to by było coś... Ale lepiej, że się na to nie zdobyli. Ona zginęła i nie było z nią więcej problemów. Ale wolałbym w sequelu jej syna, jak w książce, a nie córkę, a do tego jeszcze Raula zakochanego w niej i zachowującego się jak zakochany głupiec. I brakowało mi tej wielkiej więzi emocjonalnej z ojcem, jaką miał w książce.

    Masz rację. Film sprawia wrażenie zrobionego od niechcenia i dla kasy, już nie ma tyle ducha Dumasa, co poprzednie dwa genialne filmy i za dużo groteski. Naprawdę to jest przykre moim zdaniem. Bardzo przykre.