Polecam ogromnie! Film jest niezwykle realistyczny - fantastycznie wyważony. Wszystko w nim wydaje się takie rzeczywiste. Ta młodziutka wampirzyczka nie jest jakaś uładzona, czyściutka itd. Ta krew faktycznie brudzi. Ciemność jest męcząca, a głód nie do wytrzymania w taki normalny zwierzęcy sposób. Jednocześnie wszystkie te elementy z legend - niemożność wytrzymania słońca, potrzeba zaproszenia, by wejść. Wszystko jest tak ładnie zgrane, że wydaje się czymś zupełnie normalnym - w takim sensie, że jak najbardziej możliwym w świecie "za oknem". I ta senna, melancholijna atmosfera. I ten ojciec dziewczynki, i ci ludzie pijący, siedzący przy stole. Maksimum realizmu. Świetna odtrutka na fatalnie nudny i sztuczny "Zmierzch" ;P
Tak, przewaga liczebna zdecydowanie zmienia postac rzeczy.
Co do legend to ludzie z powodu przesądów i swoich wyobrażeń robili wiele głupich rzeczy. Prawdopodobnie te osoby chore na gruźlicę miały szybko skracane swoje cierpienia żeby się przypadkiem nie stać wampirami ;)
Ciekawie się robi o tyle, że są też wzmianki (np. w mitologi tureckiej) o kotach-wampirach.
Więcej info: http://blood-luna.ovh.org/index2.html
... jak i o tym, że nieboszczyk mógł się przemienić w wampira, kiedy np. kot wskoczył na zwłoki lub je przeskoczył. Doprawdy ciekawe są te wszystkie legendy, podania i mity :)
Ten kot przypomina mi trochę wodnika. Podania i o tym i o tym są w miarę podobne.
Chesme
tureckie "çeçme" - "fontanna"
"Tureckie mity opisują go jako kota-wampira, żyjącego w wodzie, który
zwabiał spragnionych ludzi na swoje terytoria, a następnie pozbawiał
ostatniej kropli krwi".
Źródło: http://blood-luna.ovh.org/index2.html
hehe nie wiem, jeśli wierzyli, że dopiero po śmierci staną sie wampirami to raczej ich nie zabijali. Wiesz no przesądy przesądami, ale ja lubię takie odleciane pomysły, bo to taka gra wyobraźni. Bardzo lubię poznawać takie odleciane tłumaczenia, a z tym gruźliczym zetknęłam się pierwszy raz. Tam, w tym dokumencie, w ogóle jest taki facet, co wierzy że jest wampirem ;P Żałosna sprawa, jak zwykle w takich sytuacjach. Ma kiełki zrobione zapewne przez dentystę, nosi długie paznokcie itd. - pełna stylizacja - i on naprawdę nie wie, dlaczego jest wampirem ;P i chętnie poznałby przyczynę, więc zgadza się na przeprowadzenie na nim badań. Badania też sa świetne - mega skomplikowane ;P Sprawdzają mu poziom żelaza, żeby się przekonać, czy nie pije tej krwi jako źródła tego minerału. No świetne to jest :)
trochę nie na temat, ale wiosenna głupawka ;)
Karol Kot - wampir z Krakowa http://www.portalkryminalny.pl/content/view/701/42/ zaczynał od picia krwi zwierzat ;)
O tym typie słyszałem już wcześniej, dzięki Świetlikom :)
http://www.youtube.com/watch?v=1MjkCCmpxgk
Dla mnie jeden z najlpeszych filmów XXI w. Zgadzam się też z tą odtrutką na Zmierzch, który był po prostu fatalny. Ode mnie 10/10 :)
Rewelacja! Już przed seansem, po przeczytaniu sporej ilości recenzji wiedziałem że film mi się spodoba ale nie sądziłem że aż tak. Z czystym sumieniem 9/10.
Nie słyszałem historii o tym facecie, ale skoro są ludzie stylizujący się na gady (implanty silikonowych łusek pod skórą, rozdwojony widełkowato język, spiłowane zęby, zielone zabarwienie itd, koty, to czemu nie wampir?
Ad filmu:
Jeden z niewielu powstałych niedawno dzieł zawierających wampiryczne motywy, które jest godne uwagi. Ostatnio aż roi się od gniotów typu '30 days of night' czy opowiastek na wzór 'Zmierzchu'.
Coś niebywałego - 9.5/10.
We wcześniejszych postach /może w innym temacie?/ było coś o kolesiu, który uroił sobie, iż jest wampirem. Ciekawią mnie dalsze losy tego osobnika i czy w ostateczności zamknięto go w wariatkowie.
Tym facecie:
' w tym dokumencie, w ogóle jest taki facet, co wierzy że jest wampirem ;P Żałosna sprawa, jak zwykle w takich sytuacjach. Ma kiełki zrobione zapewne przez dentystę, nosi długie paznokcie itd. - pełna stylizacja - i on naprawdę nie wie, dlaczego jest wampirem ;P i chętnie poznałby przyczynę, więc zgadza się na przeprowadzenie na nim badań. Badania też sa świetne - mega skomplikowane ;P Sprawdzają mu poziom żelaza, żeby się przekonać, czy nie pije tej krwi jako źródła tego minerału. No świetne to jest :)'
Tak, tak, to jest przezabawne :) Ale o dziwo traktują go całkiem poważnie. No w sumie nie stanowi zagrożenia, bo nie popiera wampirów napadających na ludzi ;P, ale i tak się dziwię, że jakoś powstrzymują się od śmiechu i rozmawiają z nim zupełnie powaznie. A on pobiera tak elegancko chyba strzykaweczką (już nie pamiętam) krew swojej laski i popija z kieliszka, jak przystało na eleganckiego wampira hehe I wiesz on już jest zaawansowanym wampirem, więc nie potrzebuje aż tak dużo tej krwi ;P może mieć przerwy bez jej przyjmowania :D
Co mi przypomina inny dawniejszy dokument o tego typu ludziach, gdzie jedna laska twierdziła, że ona nie może, no nie może bez krwi ;P więc jeśli nie miała żadnego dawcy, to kupowała w mięsnym wątróbkę i wsadzała do miksera i potem piła taki koktajl :)
A z tym gościem, o którym pisałam, widziałam filmiki nawet na youtube - chłopak jest zaangażowany w swoją wiarę ;PPP Już nie pamiętam jaką ma ksywkę, ale też niezłą - chyba don jakiś tam ;P
O tu masz don Hnry'ego alias don Henrie'go ;P
http://www.youtube.com/watch?v=mrmiTsboUe8&videos=_vUkbAv3uuw&playnext_from=TL&p laynext=1
http://www.youtube.com/watch?v=csLHr77QkjY
musi wydawać majątek na tipsy ;P ..a tak poważnie to chyba ma prawdziwe paznokcie no i tak ogólnie wygląda nieźle tylko gorzej z jego umysłem... nie widzę nic złego w stylizacji na wampira, a nawet uważam, że to fajne, jak ktos tak porządnie się wystylizuje. Tylko gorzej jak taki gość ma dorobione kiełki i w to wierzy. Swoją drogą ciekawe co by powiedział gdyby go spytac o te zęby - czy by twierdził, że się z takimi urodził, czy jak?
Hmmmmmm, porfirykiem nie jest, nie ma żadnych niedoborów czy defektów genetycznych, ale z psychiką coś jest nie do końca tak, jak być powinno.
Ad kłów - pewnie dorobił się implantów na oryginalnych kłach, rodzą się też ludzie z atawistycznie dużymi kłami, ale żeby coś takiego, dziwne.
W społeczeństwie USA oraz innych zachodnich krajów /mniejszy stopień/ tworzą się grupy sangwinarian stylizujących się na wampiry - 'każdy ma jakiegoś bzika', lecz to 'coś' powinni zbadać biegli psychiatrzy.
http://gwennifer.freeservers.com/sanguinarian.html
Sangwinarianie stali się tłem kilku odcinków 'The third watch' i co najmniej jednego 'CSI:Las Vegas'.
W jednym filmie dokumentalnym pokazywali taki sklepik gotycki, który w podziemiach miał właśnie coś w rodzaju dentysty (tzn. on z wykształcenia był dentystą) trudniącego się dorabianiem kłów akrylowych. To było w New York, no i ładnie trzeba przyznać to robili. Porządnie te kiełki wyglądały, nie jakoś lamersko. No i nie mam nic przeciwko jeśli komuś pasuje to do wyglądu, bo w sumie to potrafi całkiem fajnie wyglądać. A jeszcze co do tego faceta jaszczurki i faceta kota, bo chyba to są tacy dwaj najpopularniejsi, którzy najdalej poszli w swoim przeobrażeniu, to oni chyba nie mają takich odlotów, no nie? Z tego co kojarzę, to po prostu mówią, że chcą się przeobrazić jak najmocniej w dane zwierzę, ale nie mają jakiegoś przekonania, że są tym zwierzęciem.
Dla mnie to jest ciekawe wiesz, że już ileś osób pokazywali z porfirią, które były naprawdę rozsądne i leczyły się w sposób konwencjonalny, ale bez skutków i dopiero jak zaczęły pić krew, to zaczęły dobrze funkcjonować. Jeden facet opowiadał o tym, jak przechodził przez liczne transfuzje i w ogóle żmudne leczenie (nie pamiętam już jak to się leczy konwencjonalnie) i był już w bardzo ciężkim stanie. A potem zaczął pić krew - po prostu kupował od rzeźnika - i zaczął całkiem ok egzystować. Mógł już wychodzić z domu, odzyskał siły. Skóra mu się wyleczyła. Musiał unikać większego słońca, ale w taki trochę bardziej pochmurny dzień był w stanie chodzić po ulicy bez problemu. No i właśnie to jest ciekawe, bo przyjmując doustnie tą krew ją się trawi i właściwie z punktu widzenia medycyny konwencjonalnej to po prostu nie ma prawa pomóc. No a jednak pomaga.
@ don Henrie - tak to jest, jak się chce zabłysnąć, a nie bardzo jest czym (w sensie "beztalencie"), a że ma się bogatego wujka... Mówiąc szczerze, mnie już nic nie zdziwi, zwłaszcza pop-kultura rodem ze Stanów.
A on ma bogatego wujka? No to to wiele tłumaczy, bo rzadko kogo stać na rozbudowę takiego image'u no chyba, że jest muzykiem, albo modelem czy czyms podobnym. No koniec końców skądś trzeba brać kasę na to wszystko.
Ad wujka/dziadka/tatusia z serii 'tatuś ma, tatuś zapłaci:
nic nie słyszałem o takowym, ale chyba ktoś musiał zabulić za te kły.
Ad jaszczura/kota:
ci faceci tylko wyglądają jak zwierzaki, psychicznie są zupełnie normalni (nie utożsamiają się z oryginalnym zwierzęciem)
Ad sklepów:
widzieliście odcinek South Parku parodiujący 'Zmierzch' i zmierzchomanię, zatytułowany 'Ungroundable'?
Nie wiem, czy ma "wujka", ale na pewno gratis mu tego wszystkiego nie wyrzeźbili :]
A czy to normalne? Hm... Jak pisałem (trochę na wyrost), mnie już nic nie zdziwi, więc w jakiś sposób akceptuję takie "normy". Tylko sęk w tym, że oni nie chcą być "normalni", więc tworzą takie fasady dziwactwa, aby czymkolwiek się wyróżnić.
A ja biedny jestem w kropce, bo z jednej strony jestem zwolennikiem kreatywności i ekspresji, a z drugiej strony debilizm i tanie szokowanie uwłacza mi jako członkowi stada homo sapiens sapiens
A mi się podoba takie zdecydowane pójście w kierunku własnej kreacji. Sama bym np. nie przerabiała się na jaszczurkę itp., ale w pewnym stopniu podziwiam to, że ten człowiek tak się zdecydował i postępuje według własnych przekonań. To dużo lepsze niż bycie przeciętną osobą, która ufarbowałaby włosy na fioletowo, ale jednak boi się, że je zniszczy, albo co kto powie itd., zrobiłaby sobie tatuaż, ale czy to wypada itd. itd. i w końcu zostaje myszata i sama się nie lubi, ale społecznie jest mniej więcej akceptowana, choć nigdy nie staje się tym kim chciałaby być.
A co do kiełków to nie sądzę, żeby to było aż tak kosztowne. Bardziej kosztowne są te wszytskie ciuchy i długie paznokcie, kosmetyki, kolorowe tęczówki. Ale może on jest swego rodzaju artystą choćby właśnie jako model, albo robi jeszcze jakieś przedstawienia. Tam gdzieś było, że był w jakimś filmie, albo reality czy czymś. Także może i on sam na siebie zarabia.
A tej parodii "Zmierzchu" nie widziałam, pewnie jest fajna, bo "Zmierzch" jest bardzo dobrym tematem do parodii - wiele z tego można wydusić zwłaszcza, że nawet bez przeróbek jest już jak parodia ;PPP Sam South Park uważam za często inteligentny, ale ten humor z dużą dawką klozetowych żartów szybko mnie męczy, więc raczej tego unikam.
No cóż,:
Ad SP:
Polecam obejrzenia, naprawdę dobry odcinek.
Ad naszego modela:
dorwałem ten dokument - całkiem ciekawy, nie powiem. Ech, i pomyśleć, że mamy XXI wiek, a gdzieś całkiem niedaleko, a nie jest to zadupie świata, gdzie zawracają gawrony, dalej praktykuje się rytuały ochronne przed wampirami;D Na ten temat powstanie niejeden doktorat........
Ad kreatywności, inicjatywy, odcięcia się od ogółu:
zawsze lepiej się wyróżniać z tłumu szarych, myszatych, miałkich osobników.
Podsumowując: dziwaczni bywają ludzie i jeszcze bardziej pokręcone mają gusta, vhsrr!;
No cóż... mamy XXI wiek, ale to wcale nie przekonuje członków cywilizacji zachodniej (rzekomo najbardziej rozwiniętej) do tego, aby np. przestali chodzić do kościoła, przyjmować sakramenty (ogólnie: mieć jakieś wierzenia i służące do ich celebracji rytuały).
A co do wyróżniania się, to malutkie zastrzeżenie: zależy, czym, bo czymkolwiek to chyba nie lepiej, zarówno dla ogółu, jak i dla samego "wyróżniającego się". Bywały przypadki, że ktoś nie będąc do końca przekonany o swej "ponadprzeciętności" nie wytrzymywał presji "społecznego spojrzenia" i jego jaźń odzwierciedlona popychała jego psychikę w - mówiąc delikatnie - dysharmonię :P Oczywiście współczesne, zachodnie społeczeństwa są coraz bardziej tolerancyjne i z wyrozumiałością i dużą dozą pobłażania całkiem sprawnie asymilują takie przypadki. Chyba powszechne stało się przekonanie, że bez tych freaków upadłaby pop-kultura, a więc - nie oszukujmy się - lwia część kultury ludzkości w ogóle.
A teraz jeszcze wkraczamy w erę 2.0, gdzie kreatywność i auto-ekspresja to najwyżej cenione i pożądane cechy. Oj, bedzie się działo!!!
Też jestem za kreatywnością, ale gdyby jeszcze za tą fasadą kryła się jakaś treść... Właśnie o to mi chodzi i na tym w gruncie rzeczy polega dylemat:
- podziw dlatego, że ktoś wydał "konsekwentnie" mnóstwo kasy na to, aby zmienić swój wygląd, by w finale czerpać z tego zyski - sorry, ale mój podziw jest dla innego rodzaju dokonań;
- podziw dla zdecydowania i postępowania wg swoich przekonań, ale - co istotne - warto się zastanowić, jakiej wartości i próby są to przekonania;
No cóż... ja już mam taki gust, że wolę raczej tych "przeciętnych", "myszowatych", niż tych "wystylizowanych", z którymi czasem bardzo ciężko przeprowadzić zwykłą rozmowę. Wydaje mi się (mniemam), że jeśli ktoś jest w istocie kreatywny, rzadko starcza mu czasu na powierzchowną stylizację. Ja po prostu chyba nieco inaczej pojmuję kreatywność, ale zdaję sobie z tego sprawę, że bywają bardzo różne jej odmiany, np. taka http://www.youtube.com/watch?v=Yavx9yxTrsw :)
P.S.
To tylko moje skromne zdanie. Nie traktuj tego, jako argument because I don't want to argue or fight anymore... especially without a reason.
Nie miałem zamiaru nikogo atakować za posty podobnej treści, jeśli to było skierowane do mnie.
Ad stylizacji: można być też przestylizowanym, a to już jest mocno nie ten teges.
Nie dokładnie do Ciebie - Eleo wie, o co kaman.
Do Ciebie był raczej ten poprzedni post, tzn. odnoszący się właściwie do tego, o czym pisałeś wcześniej (o rytuałach zabezpieczających przed wampirami w XXI wieku). Właściwie każdy człowiek ma jakiś system wierzeń, zabobonów, zaklęć, itp., przy czym podejrzewam, że taki don Henrie prezentuje jeden z najpowszechniejszych wśród członków zachodniej cywilizacji system wierzeń - kult pieniądza i/lub sławy.
hehe no, ale dlaczego ja mam tu wyjść na jakąś kłótliwą - to było trochę wredne ;P
A wracając do tematu. Mi przede wszystkim chodziło o to, że wiele osób chciałoby coś robić, albo czymś się zajmować, a jednak ulegają presji często najbliższego otoczenia i wybierają np. inny zawód, niż faktycznie by chcieli. I to są różne rzeczy - wygląd i zawód - ale chodzi mi ogólnie o podążanie swoją własną ścieżką - życie w zgodzie ze sobą lub życie wbrew sobie. Przy czym też nie jest tak łatwo, że się zauważa tą presję z zewnątrz, bo często człowiek tego nawet nie zauważa, a jednak coraz bardziej oddala się od życia w zgodzie ze swoją własną naturą. O to mi chodziło. Natomiast ta "własna natura" przejawia się i w wyglądzie i w tym jak się zachowuje i czym zajmujemy.
Teraz, co do wyglądu w szczególności. Mój podziw dla pewnych ludzi (o którym pisałam wyżej) jest tej samej natury, jak mój podziw dla kogoś, kto zmienia płeć. Z tymże w tym ostatnim wypadku jest to jeszcze większy podziw, bo rzecz wymaga jeszcze większej odwagi. Następna rzecz - chodzi mi też o takie sytuacje, że ktoś np. jest zdeformowany - w jakiś nietypowy sposób odmienny - i jest w stanie jakoś zasymilować (użyłabym 'zaakceptować', ale chodzi o akceptację w sensie przyjęcia do wiadomości i 'przetworzenia', a nie akceptacji w sensie polubienia) tą swoją inność i uczynić z niej nawet coś na plus zamiast na minus. Taka osoba zawsze będzie odmienna, ale może być odmienna w ciekawy sposób, a może być też w jakiś przykry, czy nieprzyjemny.
Poza tym jeszcze są też osoby, których kreatywność ogranicza się w dużej mierze do ich wyglądu. hmm chociaż w sumie takie stwierdzenie to przesada, bo jednak pod innymi względami też potrafią być kreatywne. Ale koniec końców jeśli ktoś decyduje się podążyć za jakąś myślą na temat swojej stylizacji jak przykładowo Dita von Teese, to także ma mój pełny szacunek i podziw. Bo mimo, że nie zawsze mi się podoba jak wygląda, to podoba mi się jak precyzyjnie kształtuje swą osobę, czyniąc z siebie dzieło sztuki. Z tymże to jest po prostu wybór drogi życiowej związany z konkretną naturą konkretnej osoby. Nie chodzi mi o to, że każdy powinien aż tak rozlegle się stylizować, ale daje to jako przykład. Bo oczywiście, że częściowo robi to dla pieniędzy, bo taki człowiek przecież musi jakoś zarabiać, a samo utrzymywanie takiego wyglądu kosztuje. No ale jest to kreacja podobna kreowaniu obrazu połączona z czymś w rodzaju sztuki teatralnej. Taki don Henrie też nie jest zły w tym sensie, że stylizuje się precyzyjnie i to mi się podoba, tylko w jego wypadku no jest kwestia pewnego zaburzenia psychicznego. Z drugiej jednak strony są ludzie, którzy wyglądają byle jak i też mają pewne psychiczne odchyłki, więc nie jest z nim tak źle. Dla mnie to nadal jest sztuka. I nie oddzielałabym tak ostro kwestii zarabiania, czy zdobywania sławy na takim wyglądzie, no bo to i tak się przenika. No jeśli mówimy o takich skrajnościach typu Dita na przykład. Czyli osobach, które po prostu muszą mieć na bieżąco mnóstwo kasy by istnieć jako to wystylizowane dzieło sztuki. Ten wygląd nakręca kasę, a kasa nakręca wygląd.
A ten filmik z youtube - no biedne emo-dziecko ;P no, ale na tego typu stylizacji, to on(a) daleko nie zajdzie, bo to nic oryginalnego.
Pozostaje jeno alternatywa: ZAPISAĆ SIĘ DO KLANU HIEN, ale tam samce mają przesrane.
To budujące dla samic ;P ..zwykle samice mają przesrane.
A jaki dokument - "Is It Real?" czy jakiś inszy?
zawsze się można do Lupidae zapisać - u nas nie tak źle pod tym względem ;)
nawiasem mówiąc, mam nadzieję że wszyscy wiedzą, iż hienowate należą do rzędu kotokształtnych (Feliformia), broń boziu do psowatych?
Draculidae hehe podoba mi się :)
A obejrzałam 5 odcinków "True Blood", skoro jesteśmy w temacie..., no i głęboko rozczarowana jestem. Coś ciężko z tym kinem wampirycznym.
To się zanosi ciekawie: http://www.filmweb.pl/f305127/Bakjwi,2009 choć mnie zazwyczaj irytuje kino azjatyckie.
Dzięki za uznanie, jeśli się zapiszesz, ja też to zrobię, a za mną cały Moonlight;D
True Blood powiadasz? Zaraz rzucę pawiem. Widziałaś, co oni zrobili z kłami wampirów?! Zamiast kłów te stworzenia mają wyskakujące z głośnym PING!!! siekacze (dwójki) - ponoć miało to być aluzją do jadowitych wężów i ich zębów, ale co, do kroćset, łączy Hominus nocturna i węże?!
Siekacze te przy chowaniu się z powrotem także wydają PING!!!!. Normalnie śmiech na sali.
Poza tym:
- ćpanie wampirzej krwi
- srebro szkodzące wampirom (ten motyw pojawia się coraz częściej - widocznie pierwowzorowi pomieliło się cosik z wilkołakami
- tandetny PORNUS z udziałem Jasona. Doprawdy nie mam bladego pojęcia, po kiego grzyba umieścili toto w serialu - jako zapchajdziurę, wabia na kanapowców, którym ciężko już podnieść swe grube rzycie, sięgając po kolejnego hamburgera?!
Ad 'Bajkwi':
Zapowiada się interesująco - zobaczymy, co przyniesie życie. Dzięki za namiary.
Widziałaś te pozycje:
- Moonlight
- Being human
- Blood ties
- serię Vampires Johna Carpentera
- Bled (apage!!!) kolejne strzygi 'przodozgryzy' podobne tym z 30 dni mroku.
ad. pierwszego postu:
cały "Moonlight" powiadasz? ;P ale mam nadzieję, że nie podoba Ci się ten serial, bo ja osobiście naprawdę próbowałam się do niego przemóc. No bo rzecz o wampirach, zaciskałam zęby i ogladałam, ale no nie mogę no ;PPP głupie to takie i infantylne... no serialowy odpowiednik "Zmierzchu" tylko no nie ze starymi dziadami, bo tacy starzy to oni nie są, ale no starsi niż w "Zmierzchu". Wszystkie te "lighty" takie... moonlighty...twilighty... jeden pies ;P
Co do "True Blood" no cholera wiem - te kiełki nie dość, że to dwójki to jeszcze wydają dźwięk jak odskakująca klapka komórki ;P No i wyglad tych wampirów - sterani tacy, wykończeni jacyś ;P wszyscy wyglądają jak kierowcy tirów i tirówki, a kurcze w książce to są urzekająco piękne stworzenia. I te komiczne ruchy przyśpieszone :-/ I ileż ja muszę jeszcze oglądać tego bezmózgiego Jasona, który tylko rucha co się da... no tragedia... A książka jest taka lekka, taka magiczna i zmysłowa. Ciekawa jestem jak ta autorka książki postrzega tą ekranizację - czy przykładowo krew ją zalała ;P
Ale polecam Ci książkę "Martwy aż do zmroku". Może mi się bardziej podoba jako, że jestem kobietą i może to bardziej literatura erotyczna dla kobiet, no ale jednak no urocza jest i taka fajna z tymi nieziemskimi elementami takiej delikatnej magii związanej z tymi wampirami, ale i też z tym włascicielem baru, który również jest odmiennym stworzeniem. No i przede wszystkim ta erotyka tam to jest wysokiego lotu i jest między Sookie i Billem z tą wielką wampiryczną różnicą całego tego wykonania ;P a nie takie ruchanko po piwie w stylu Jasona przygłupa :-/
Ad 'Bajkwi':
no to właśnie też ktoś mi polecił i choć "Oldboy" mi nie pasuje, to jednak ten film może być całkiem fajny.
ad. trzeciego postu - no "Moonlight" miałam tą nieprzyjemność zaliczyć na siłę pare odcinków, żeby wiedzieć, co będę krytykować ;P
"Vampires" też widziałam. Jest tam pare fajnych scen i tłumaczenie powstania wampirów mi się podobało. Ale całość jest dość groteskowa.
Tego "Being Human" nie znam - a to to: http://www.filmweb.pl/f469077/Being+Human,2008 ? To fajne jest?
O i "Więzy krwi" mam do nadrobienia. Wiem, że wstyd, ale nie widziałam. Ogólnie ludzie to polecają, ale nie wiem czy jest dobre, bo i "True Blood" polecają nawet wysmakowane osoby.
To muszę koniecznie nadrobić. W sumie dobrze, że przypomniałeś.
"Bled" tez nie znam. Też sobie dodam do obejrzenia. A "30 dni mroku" też nie oglądałam, ale to jest mocno krytykowane.
W ogóle oglądałam ostatnio pare filmów z wampirami z ostatnich lat no i wrażenia nienajlepsze niestety.
A "Nadję" widziałeś? Albo "Draculę" Badhama? Ja tak pytam co jakiś czas kogoś o to i nawet nie wiem czy Ciebie już nie pytałam. No ale to są perełki więc warto polecić. Z tych starszych filmów to mam pare takich ulubionych wampirycznych. No jednak mam pewne wymagania, więc nie wszystko mi się podoba. Mogę coś wypisać, jak Cię interesuje - może i w Twój gust akurat wpasuje.
Nadji nie widziałem, a co do Draculi - było ich jak przysłowiowych psów. Chwilowo nie kojarzę.
Ad Moonlightu - Ml to raczej CSI: Vampire aniżeli czysto wampiryczna opowieść i jako taki kryminalik go oglądałem. TL i ML to jeden pies??
Niestety się, nie zgodzę: ML jako lekkie, łatwe i przyjemne fantasy kryminalne może być, w TL dobry był jeno KOT!!!!!!! Kojarzysz KOTA?
Ale ten "Dracula" Badhama jest naprawdę udany. Ogólnie faktycznie było tych ekranizacji jak psów, ale to jest sama najwyższa półka.
CSI ja jakoś tak nie bardzo, no nie wciagają mnie takie seriale. Za to w "X-files" był jeden odcinek o wampirach i było to całkiem fajne.
Kot, kot z TL - za cholerę nie mam pojęcia o co biega ;P Tam był jakiś kot?? może gdzieś przechodził przypadkiem i poruszał sie naturalnie w przeciwieństwie do całej reszty aktorów? ;P
Już wyjaśniam:
http://www.youtube.com/watch?v=GCyMEMZ84ZU&feature=PlayList&p=B669C49FF65FE13C&p laynext=1&playnext_from=PL&index=28
Mniej więcej w połowie sceny w restauracji Edzio-Pedzio zwierza się ze zdolności czytania w myślach i wymienia myśli kilkorga klientów lokalu:
nic specjalnego: seks, kasa,seks, kasa itd. Aż tu nagle pokazany zostaje satanista, a z japy Edzia-Ogóra pada kwestia 'KOT!!!!' Ten kot stał się niejako gwiazdą TL, chociaż sam nie pokazał się ani razu. Brawa dla scenarzysty!!!
HAHAHA ale jak tamten westchnął ;P chyba kocha swojego kota - nic dziwnego, że to zwierze zyskało status gwiazdy ;P
Ale Ty kurde jesteś znawcą TL ;P Ty pewnie tak udajesz, że tego nie lubisz, a po kryjomu przeglądasz klatka po klatce ;PPPPPP
BTW ależ ten aktor ze "Zmierzchu" jest tragiczny....
.........eeee a może tamten rozmyślał o tym polskim mordercy seryjnym Karolu Kocie!
Nie lubię TL, tylko ten KOT przypadł mi do gustu. TL to syf.
Ad Karola 'wampira' - bardzo prawdopodobne.
Żegnam się na dzisiaj, dobrej nocy, dobrego dnia.
Vampire solidarity: RAH! RAH! RAH!
Raczej znawcą KOTA TŁAJLAJTOWEGO. To duża różnica. Irytują mnie te strzygi z filmu (brak kłów, rozszarpywanie ofiar, ŚWIECENIE na SŁOŃCU -> gdzie kończy się wampiryzm, zaczyna się tłajlajt)