Polecam ogromnie! Film jest niezwykle realistyczny - fantastycznie wyważony. Wszystko w nim wydaje się takie rzeczywiste. Ta młodziutka wampirzyczka nie jest jakaś uładzona, czyściutka itd. Ta krew faktycznie brudzi. Ciemność jest męcząca, a głód nie do wytrzymania w taki normalny zwierzęcy sposób. Jednocześnie wszystkie te elementy z legend - niemożność wytrzymania słońca, potrzeba zaproszenia, by wejść. Wszystko jest tak ładnie zgrane, że wydaje się czymś zupełnie normalnym - w takim sensie, że jak najbardziej możliwym w świecie "za oknem". I ta senna, melancholijna atmosfera. I ten ojciec dziewczynki, i ci ludzie pijący, siedzący przy stole. Maksimum realizmu. Świetna odtrutka na fatalnie nudny i sztuczny "Zmierzch" ;P
i Ci się lampka zgasła...bo żeś poszedł gdzieś tam.... a potem narzekanie, że my zapominamy. Mój drogi - to trzeba wytrwałości i samozaparcia, żeby tak tu siedzieć godzinami. Głupoty same się nie napiszą!
No niezdrowo, ale cos musisz stracić, żebyś coś mógł zyskać (jak powiedziano w "Arizona Dream"), a Ty byś tak chciał bez poświeceń.
A ja cały album już poprzesłuchiwałam w różne strony. Pare kawałków jest ok, ale taki dość wtórny pod względem kompozycyjnym względem tych poprzednich. No "Eat Me, Drink Me" to wymiata, a to no tak sobie. A Ty jak uważasz?
No właśnie to jest zabawne, że wszyscy zarzucają tej płycie wtórność, a ja tam widzę co najwyżej jakieś podobieństwa z "EM, DM", a do reszty płyt zupełnie nie. Póki co mam tak, jak ty że podobają mi się poszczególne numery: "Running...", "Wight Spider", "15", "Leave A Scar", a całościowo tej płyty jeszcze nie jestem w stanie ogarnąć i stwierdzić, czy mi się podoba, czy nie. Mogę tylko w 100% powiedzieć, że z "Mechanical Animals" i Antychrystem nie ma szans. :)
No właśnie dla mnie wszytskie poprzednie albumy były zawsze jakieś bardzo nowe. I nie chodzi mi w tej chwili o idee zawarte w tekstach (bo to wiadomo), tylko o sam sposób kompozycji muzyki. Były jakieś takie niepowtarzalne elementy niespotykane na poprzednich albumach. A jakoś te kawałki bardzo mi przypominają poprzednie - i to tak zmieszane poprzednie, uśrednione. No fajnie, że nadal jest taki płodny, ale no nie jest to takie oryginalne, a wcześniej był taki płodny i taki oryginalny. No ale może następny album znowu będzie.
W jego wieku, to raczej ciężko być oryginalnym. To normalne chyba u każego artysty.
Mam dla was następną zagadkę. Film stary, czarnobiały - dlatego, że taki stary, a nie stylizowany. Ale już nie niemy. O czarownicy, którą ktoś uwięził chyba we flakoniku i na początku ktoś ją wypuszcza przypadkiem z tego flakonika i jest to piękna blondynka - ta czarowniczka - która jest naga ;) No i od razu zaczyna podrywać faceta, który ją wypuścił ;) (no chyba, że ten flakonik przypadkiem spadł czy coś, ale raczej on ją wypuścił - to nieważne). No i jest akurat jakiś pożar tego domu. Nie wiem czy to nie jest bardziej hotel ten dom. Chyba tak i ten facet myśli, że ona jest naga, bo się akurat obudziła - cos w tym stylu... No i on ją otula futrem czy kocem, a ona staje przy nim i mówi "dobrze, że jestem taka niska, sięgam akurat do serca" ;) No i potem są dalsze perypetie, romanse itp. To jest takie komediowe, a ona jest niepokorna. Aha i jeszcze jest jakaś klątwa, że ona nie może wyjść za mąż, albo ma cos robić narzeczonemu. I ciągle jej ojciec przypomina o tej klątwie, a on jest też we flakonie ;P albo w drzewie - nie pamiętam. Ktos tam jest uwięziony w korzeniach drzewa na końcu - chyba ten ojciec. Kończy się happyendem i czarowniczka może sobie normalnie żyć z mężem. Coś w tym stylu..
Dziwaczne. Ludzie to mają pojechane pomysły.
'Niepuszczone bąki unoszą się do mózgu i stąd się biorą posrane pomysły'.
Co jak się domyślasz bardzo nie cieszy. :) Odessałam sonie od ciebie 11 docinek uczynków i Nadję bez pytania :)
Próbowałam dzisiaj ogarnąć rapida, ale jednak okazuje się, że rapidowo też jestem upośledzona... Zostajesz mi ty i twój chomiczek :))) Muszę znaleźć tę płytę z FK i ci załadować II sezon.
Daj spokój, Regis. Płynów ustrojowych śmiertelników używamy wyłącznie do przyozdabiania ścian. Nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie pił farby.
Ciekawa odpowiedź. Dawno nurtowały mnie zwyczaje Upadłych. Masz jeszcze jakieś ciekawostki?
Co to, to nie. Do piekła mnie nie zaciągniesz za chińskiego boga. Wolę twardo stąpać po tym łez padole przez dalszych kilkaset wieków, aż mi się znudzi.
Bladego pojęcia nie mam - pewnie do świata, z którego przylazły podczas koniunkcji sfer.
To gdyby były wciąż cieleśnie "żywe" - bo to tylko inny świat, podobny do naszego. Natomiast po destrukcji fizycznej gdzie idzie biedna wampirza dusza?
W KOTLE??????
Mater nostra!!!! To ja ci wieczność proponowałem, a ty do diabła na 'pączki' idziesz?! Krzyżyk ci na drogę.