W ogóle w tym filmnie kochany alanek był kochany :D Najbardziej żałuje że niepokazali w pęłni sceny gdy ukazywał że jest prawdziwym mężczyznym
No raczej. Zazwyczaj teoria nie chodzi w parze z praktyką. :)
Aha. :) A Shrekowi to jednak nie przeszkadzało. :D
Wiem, wiem. :)
No cóż, to prawda. Masz jak najbardziej rację, moja droga. Aż mi się przypomina, jak w bajce "MADAGASKAR" lew Alex (Artur Żmijewski) mówił o tytułowej wyspie "To jakiś kołchoz jest. W teorii wszystko pięknie, otwarte przestrzenie, zwierzęta na wolności, a potem kartki na mięso i klęska stonki ziemniaczanej" xD To chyba mówi samo za siebie, że teoria i praktyka nie zawsze są ze sobą zgodne :)
Wiesz, każda potwora znajdzie swego amatora, jak to mówią, nieprawdaż? No, a poza tym nasz drogi Shrek był z tego samego gatunku, co Fiona, więc cóż... Pasowali do siebie :) Co zaś do Szeryfa Jurka, to do niego by Fiona nie pasowała xD
Dokładnie tak. Nawiasem mówiąc Leslie Nielsen grał wiele zabawnych i zwariowanych ról. Szkoda, że nigdy nie zagrał Szeryfa z Nottingham na emeryturze. Mogliby zrobić jakąś taką parodię, że on i Robin są w domu starców i Robek strzela w zadek Szeryfowi z łuku, a ten go goni o balkoniku. Co ty na to? xD
Dokładnie. Ale to też była aluzja do PRL-u. :D
Może Szeryfowi Fiona by nie pasowała, ale Rasputinowi to owszem. :D
Rozwaliłeś mnie tą wizją. :D W tym tylko problem, że ani Robin Hood, ani szeryf z Nottingham nie doczekali się spokojnej starości. :)
No dokładnie i to już kolejny przykład na to, jak polski dubbing nieraz celowo dostosowuje oryginalny, amerykański tekst do polskich realiów. Przykładowo w dubbingu do filmu "ASTERIX I OBELIX: MISJA KLEOPATRA" dali celowe nawiązania do Polski (targi na stadionach u Słowian, Idea mające dla Numernabisa dwie nowe wiadomości, Krystyna Czubówna, Poczuj w sobie siłę lwa oraz Pieczone Korale) xD
Czekaj, momencik... Chcesz mi powiedzieć, że twoim zdaniem Rasputinowi pasowałaby Fiona? No dobrze, a możesz to uzasadnić? xD
No, dokładnie. :D
Bo Rasputin nie patrzył na urodę pań. Poza tym, jak sobie tęgo popił, to dla niego nawet najbrzydsza kobitka była piękna. :D
Ano tak, zapomniałem o tym zupełnie. Ale to zależy od wizji artystycznej. W jednej wersji Robin Hooda umiera przez intrygę swej kuzynki przeoryszy, a wcześniej w walce zabija Szeryfa, w innej ginie, bo takie jest jego przeznaczenie i zastępuje go inny Robin Hood, a w jeszcze innych Robek żyje długo i szczęśliwie :)
No dokładnie tak i jeśli mam być szczery, mnie najbardziej właśnie ta opcja odpowiada, bo taki bohater jak Robin Hood nie ma prawa zginąć z ręki wroga :)
A ja jeśli mam być szczera, to od zawsze myślałam, że ktoś taki jak Robin Hood raczej nie umrze śmiercią naturalną. :)
Poważnie? A wolno wiedzieć, dlaczego właśnie tak myślałaś, moja droga? Jestem tego niezmiernie ciekaw :) Czyżby to było jakieś nawiązanie do Janosika, który przecież też nie umarł śmiercią naturalną :)
Dokładnie. Spodziewałam się, że jednak jakiś namiestnik capnie Robina, osądzi go i skaże na śmierć. Przecież coś takiego groziło Mattisowi i Borce oraz ich zbójcom w książce "Ronja, córka zbójnika". :)
No widzisz, na całe szczęście Robin Hood uniknął haniebnej śmierci na szubienicy i umarł jako wolny człowiek, a to najważniejsze, nieprawdaż? Pamiętam doskonale Matisa i Borkę. Jak to dobrze, że obaj się umieli dogadać mimo wszystko i połączyć swoje bandy w jedno, choć trzeba było przyjaźni (czytaj. "dobrze wiemy, co to będzie znaczyło za kilka lat" xD) ich dzieci, aby do tego doszło :)
I to już jest jakaś pociecha, bo nawet w powieści "WESOŁE PRZYGODY ROBIN HOODA", gdzie na końcu Robek umiera, to jednak umiera jako człowiek już starszy wiekiem i przy okazji jako wolny, a to przecież się liczy, nieprawdaż? Nawiasem mówiąc ciekawe, jak się nazywał ten urzędnik, z którym musieli walczyć Matis i Borka? Czyżby Szeryf Jurek? xD
Ha ha ha! Normalnie mnie teraz rozwaliłaś! Ty to normalnie jak Nostalgia Critic, co ciągle wyskakiwał z Chuckiem Norrisem xD
I bardzo dobrze to wiesz. Nawiasem mówiąc Nostalgia Critic mógłby zasugerować Robkowi, oceniając film z Costnerem, że powinien wziąć do swojej bandy Chucka Norrisa i ten z wielką łatwością by załatwił wszystkich ludzi Szeryfa :)
W sumie sam nie wiem. Może jednak ich zostawimy Azzemowi oraz braciszkowi Tuckowi? Przecież oni też niech coś mają z życia i coś do zrobienia w tym filmie xD Wszystkiego za nich nie może zrobić Chuck Norris xD
Ale tak czy inaczej należałoby wezwać Chucka Norrisa do walki z ludźmi Jurka. Na pewno by wspomógł kompanię naszych dzielnych banitów :)
O, tak... Strażnik Teksasu kontra ludzie Szeryfa z Nottingham... To by była walka nie stulecia, ale całej epoki. :D
No dokładnie, a przy okazji Chuck Norris jako Strażnik Teksasu był stróżem prawa, podobnie jak nasz drogi Szeryf Jurek. Nie ma co gadać, już widzę, jak Walker (Chuck Norris) mówi do Jurka "Hańbisz mundur, który nosisz!" xD
Na ogół tak, ale jeśli chodzi o "STRAŻNIKA TEKSASU", to mówił bardzo dużo. Pamiętam, jak w jednym odcinku dał takim chuliganom wykład o tym, jak mogą skończyć, jeśli się nie zmienią. Szeryfowi zaś mógłby powiedzieć głosem Skippera "Przynosisz hańbę mundurowi, nawet takiemu, który już w sam sobie przynosi hańbę" xD - cytat z mego ulubionego animowanego serialu :)
No widzisz. Tam w tym serialu jest mnóstwo takich świetnych tekstów. Notabene te słowa wypowiedział Skipper do Juliana, gdy ten się bawił w wojskowego i miał na sobie coś w rodzaju munduru xD
No, a teraz sobie wyobraź, jak Chuck Norris w stroju Strażnika Teksasu mówi do Szeryfa Jurka "Przynosisz hańbę mundurowi, Jurek... Nawet takiemu mundurowi, który nosisz i który sam w sobie już przynosi hańbę" xD
Pewnie, że mocny tekst, a potem nastąpiłby równie mocny kopniak z półobrotu, jaki by otrzymał nasz hańbiący swój mundur Szeryf Jurek. Byłaby to o wiele mniej bolesna śmierć niż taka, jaka go spotkała i szybciej by umierał. Chyba xD
No tak. No i Szeryf Jurek by nie robił cyrku z własnej śmierci, bo by zginął na miejscu. A Chuck mógłby to skomentować złośliwie: "Przynajmniej nie użyłem łyżki. A propos, dzięki za fajny cytat." :D
Ha ha ha! Teraz ja przez ciebie potrzebuję pomocy lekarza, bo mi brzuch nieomal pękł ze śmiechu! Mówię ci, jakby takie coś dać do parodii przygód Robin Hooda, to by ludzie nie tylko płakali ze śmiechu, ale byś była oskarżona o masowe posłanie do szpitala masy ludzi za wymyślenie takiego żartu xD
No cóż, ale ty jesteś lepsza, bo z powodu cytatów z łyżką ludziom nie pękła przepona ze śmiechu, a od twoich żartów by mogła pęknąć xD
Taki los... Gdybym się znalazła na planie filmów o Harrym Potterze, to taki los dosięgnąłby każdego, kto by słuchał albo był świadkiem moich dowcipów... :D
Coś mi jednak mówi, że miałabyś jednak poważną konkurencję w robieniu dowcipów i wymyślaniu żartów na planie filmowym filmów o Harrym Potterze. Tą konkurencją byłby pewien chłopak, którego dobrze znasz i z którym właśnie sobie rozmawiasz :)
A ja sądzę, że nie dożyłbyś tej chwili "pięknej i szczęśliwej", bo umarłbyś ze śmiechu właśnie przez moje dowcipy. :>
He he he. A ty byś szybko do mnie dołączyła, moja droga, ponieważ byś umarła ze śmiechu od moich żartów. Już przecież ledwie żyjesz od moich zwariowanych tekstów xD
Tak, ale wyobraź sobie, że codziennie de mnie takie słyszysz i codziennie się musisz z nich śmiać, bo wszak śmiać się z nich należy, gdyż są zabawne xD Wtedy mogłabyś mieć pewne lekkie jakieś problemy z przeponą, nieprawdaż? xD
No sama widzisz. A gdybyś miała tak potem do mnie z tego powodu pretensje, że niby zrobiłem krzywdę twojej przeponie, powiedziałbym "Przynajmniej nie użyłem łyżki" xD
A ja bym cię zaciągnął do ołtarza i kazał nam udzielić ślubu w trybie pendolino i wtedy cóż... Byś mogła sobie krzyczeć. Byłoby to wręcz wskazane, ale krzyczałabyś coś wręcz przeciwnego xD Byłbym wobec ciebie jak Szeryf Jurek w lepszym wydaniu, bo po Jasnej Stronie Mocy xD
Wtedy bym pocałował cię namiętnie i mogłabyś sobie krzyczeć. Albo bym jak Szeryf Jurek zasłonił twe usta i powiedział "Oczywiście, że bierze mnie za męża" xD
Zapominasz o moich ząbkach. Jakbym cię ugryzła, to nie byłoby przebacz. :D Ironiczny komentarz celebransa mógłby brzmieć wtedy następująco: "Ty chyba jednak bierzesz sobie wampirzycę za żonę." :D
Wystarczy jedno dotknięcie moich warg na twoich i już byś nie miała siły gryźć, bo byś rozpłynęła się z namiętności xD He he he. No cóż, tak czy siak trafiłaby mu się niezła żonka, temu naszemu Szeryfowi. Jednakże cóż... Długo jej mężem nie był. Najwyżej kilka minut :) Najkrótszy okres małżeński, jaki znam xD