Roman czyli ostatni dobry człowiek.

Roman J Israel to kolejny świetny film Denzela Washingtona. Po tym jak został obrabowany z Oscara za wspaniała rolę w filmie Płoty Denzel powraca na ekrany z podobną rolą. Lubię tego aktora za jego ogromny talent, kreowanie charakterów i podnoszenie poprzeczki aktorskiej.
Jego najnowszy film to dramat obyczajowy pt Roman J Israel, Esq. gdzie gra adwokata z dużym stażem zawodowym. Sama postać wydaję się bardzo dziwna, wręcz komiczna i groteskowa. Roman z afro i śmiesznych okularach, garniturach i ubraniach z lat 80, trochę na bakier z nowoczesną techniką i życiem socjalnym. W jego mieszkaniu nawiązania do kultury afroamerykańskiej. Ciągle żyjący ideami walk o prawa człowieka... Bez samochodu i w słuchawkach na uszach ciągle chodzi po Los Angeles z wielką torbą pełną akt i papierów coś mówiąc do siebie. Nie wiemy czy to zagubiona i samotna postać, czy może oznaki auztyzmu lub innej choroby. Trochę tu Rainmena Hoffmana. Wspaniała pamięć i umysł i można powiedzieć że Roman zna prawo, liczby, daty, paragrafy na pamięć w każdej chwili.
Jako adwokat pracuje w kancelarii adwokackiej broniąc biednych ludzi. Po ataku serca Williama szefa kancelarii adwokackiej a póżniej jego śmierci rodzina postanawia zamknąć biznes. Roman zmuszony jest do szukania sobie nowej pracy. Pojawia się wtedy George (Collin Farell ) czyli uczeń samego Williama i postanawia zatrudnić Romana w swojej firmie prawniczej. George to typowa rola sztywniaka i podłego szefa, którą świetnie zagrał Farell. Typowy przykład szefa, dla którego kariera i pieniądze są najważniejsze w życiu. Roman zostaje przydzielony do sprawy młodego chłopka oskarżonego o morderstwo sprzedawcy w sklepie. Tu muszę przestać pisać dalej bez spojlerowania. Jest to ważny moment w filmie ponieważ tu następuje ważna zmiana głównego bohatera za sprawą młodego chłopaka i jego zeznań.
Widzimy jak nasz bohater się zmienia w kogoś zupełnie innego niż jest. Pojawia się motyw luster, w które patrzy nasz bohater. Chyba sam widzi jak odbiega od swoich zasad i ideaów, które wyznawał całe swoje życie. Czy każdy człowiek może się zmienić?
Odpowiedzi dostaniecie po filmie.
Dwie końcowe sceny bardzo wymowne.
Dobry film lecz mam wrażenie, że nie będzie się podobał wszystkim. Nawet niektórym fanom Denzela też nie podejdzie.
Osobiście liczę po cichu na nominację dla Denzela do Oscara za rolę główną.
Ocena 7 *******

16

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię