Po 2 i 3 części Transformers myślałem, że nie można osiągnąć większego poziomu tandety, ale okazało się, że Bay doskonale opanował tę sztukę. Jeszcze gdyby to trwało 100 min, a nie 165 to może byłbym mniej krytyczny. A tak oto są 3 godziny bezmyślnej, pustej nawalanki w dodatku podlanej amerykańskim patosem i najbardziej sztampowymi kliszami kina rozrywkowego. Tutaj nawet efekty specjalne nie ratują sytuacji, bo w wielu momentach wydawało mi się, że są gorzej zrobione niż te z pierwszej.
Pierwsza część transformersow była świetna. Druga i trzecia część była dobra.. nie było żadnej tandety, a tą może jednak obejrzę i sama ocenie bo każdy piszę coś innego, jednemu się podoba a drugiemu nie.
No cóż, każdy ma inny gust. Dla mnie pierwsza część jest tylko niezłą rozrywką. Zaś druga i trzecia część to według mnie straszne przeciętniaki, ale i tak lepsze od tej części. Pierwszej dałem 6, drugiej i trzeciej po 5, ale ta na ocenę inna niż 1 nie zasługuje.
Może i tak, ale ja naprawdę nie znalazłem tu ani jednego plusa, chociaż się starałem.
Niestety ta część mnie nie przekonała ;/ aktorzy to jakaś pomyłka, wg mi do tego filmu nie pasowali... jedynie efekty są w miarę i troszkę ratują film. Zawiodłam się.
Ja byłem w kinie na 3D i dla mnie film 10/10 no fakt jak by nie efekty to by film był słabszy tak ok. 7/10.
To zależy czego oczekujesz od filmu. Moim zdaniem stoi on na podobnym poziomie, co poprzednie. Jeśli jesteś fanem serii i podobały Ci się poprzednie części to jak najbardziej. Film jest lekki i ogląda się przyjemnie.