Syndrom naszych czasów - potwory plus miłość plus humor plus trochę sensacji. To, że głupie i irytujące zachowania i debilizm scenariusza to nie ma znaczenia, tłuszczy się podoba i dziesiątki lecą.
No i mowomowa - "szpieginia", myślałem, że padnę ze śmiechu.
Jako stary i doświadczony miłośnik thrillerów i ogólnie dobrej filmowej i telewizyjnej roboty mówię: jeśli chcecie niezobowiązującej intelektualnie rozrywki, śmiało oglądajcie, nie sugerujcie się ocenami krytyków, film jest przynajmniej dobry, jeśli weźmiecie pod uwagę powyższe kategorie.
Łola boga, co to było, dwunastolatek pisał ten scenariusz? Gry Ubisoftu mają bystrzejszą fabułę. Facepalma zaliczałem tu średnio co 10 minut, przypominało to trochę poziom scenariuszy polskich filmów, no sądząc po opiniach amatorzy takich produkcji świetnie wpisali się w target.
Fabuła to jakiś kosmos, chociaż potencjał był przeogromny, to scenarzyści poszli na skróty utartymi gów^%#nymi ścieżkami. Z jednej strony - idealnie pasuje to pod nie wymagającego widza, a tych jest niestety większość. Dać im jakiś wątek miłosny, słabe teksty i punktują po 10/10.
Było nawet trochę ciekawie zanim zaczął się wątek romantyczny i pojawiły się potwory żywcem wzięte z Piratów z Karaibów. Polecam do śniadania dla całej rodziny bo emocji tutaj jak w nowym Klesie.