Zabawa zabawa

2018 1 godz. 28 min.
6,7 38 867
ocen
6,7 10 38867
9 434
chce zobaczyć
5,1 14
ocen krytyków
{"rate":5.07143,"count":14}
powrót do forum filmu Zabawa zabawa
  • Jeśli skojarzenia widza z chorobą alkoholową orbitują wokół takich obrazków jak z filmu „Boisko bezdomnych” Kasi Adamik, „Pod mocnym aniołem” Smarzowskiego, czy „Wszystko będzie dobrze” Wiszniewskiego, gdzie bohater – to alkoholowy degenerat rozbijający swoje życie o usyfiony bruk, to nowy film Kingi Dębskiej ociera się o przeciwstawny biegun kultury picia w tej ciężkiej chorobie dotykającej według statystyk z 2017 roku, ok 1 miliona Polaków (źródło: leczeniealkoholizmu.com).

    „Zabawa, zabawa” to filmowa próba przełamania stereotypów na temat osób uzależnionych od alkoholu w naszym kraju. Bohaterki filmu to przecież uznana lekarka (Kolak), skuteczna prokuratorka (Kulesza)i aspirująca do korporacyjnego świata sukcesu studentka (Dębska). Wszystkie trzy kobiety łączy relatywnie wysoki lub bardzo wysoki status społeczny i na pierwszy rzut oka dobra ocena grup społecznych, w których funkcjonują. Ich kultura pica, to wysoko gatunkowe trunki, rauty, przyjęcia, dyskoteki i dobre restauracje, a nie melina, samogon i zapaskudzona fekaliami brama jakiejś rozpadającej się kamienicy.
    Dwie z trzech bohaterek wykonują zawody zaufania społecznego, więc mają startowo ogromny kredyt wiarygodności i w związku z tym większej ochrony ze strony własnego środowiska zawodowego oraz obawy przed oceną ze strony klientów tych środowisk (pacjenci, oskarżeni).
    Najważniejsze jest jednak to, że uzależnienie od alkoholu dotyczy tu kobiet, które według przytoczonych już statystyk w Polsce stanowią ok 15 % populacji uzależnionych.

    Takie zestawienie profil bohaterek daje nam obraz, który łamie społeczne klisze postrzegania choroby alkoholowej, jako problemu charakterystycznego dla środowisk patologicznych, czy nizin społecznych. I takie postawienie sprawy dla widza może być bardzo ciekawe w odbiorze, ponieważ być może inaczej spojrzy na bełkoczącą na dyżurze lekarkę czy idącego chwiejnym krokiem mecenasa w markowym garniturze.

    Film Kingi Dębskiej próbuje podjąć kilka wątków psychologicznych, które dla widza również mogą być bardzo ciekawe:
    • Jak duże jest w naszym kraju społeczne przyzwolenie na ryzykowne zachowania po spożyciu alkoholu? (prowadzenie samochodu, wykonywanie pracy, a w konsekwencji ryzykowanie zdrowiem i życiem osób trzecich);
    • Jakie stereotypy społeczne na temat choroby alkoholowej funkcjonują w Polsce? (choroba pijaczków i złodziei, alkohol to dobry sposób na stres, kobieta pijaczka jest gorsza od mężczyzny pijaka, wiem, że ktoś wsiadł za kierownicę po spożyciu, ale to nie mój problem, 2 lampki wina codziennie do kolacji, to nie alkoholizm);
    • Akceptacja picia alkoholu jako elementu kultury określonych grup zawodowych (lekarze, prawnicy, policjanci);
    • Ochronna wobec sprawców przestępstw po spożyciu alkoholu „zmowa milczenia” i wykorzystywanie uprzywilejowanej pozycji społecznej do unikania konsekwencji i kary.
    „Zabawa, zabawa” podejmuje także temat psychologii uzależnienia w kontekście tego, jak swoje picie postrzega chora osoba. Wszystkie bohaterki łączy ten sam proces:

    Alkohol jest sposobem na odcięcie emocji, redukcję napięcia, ucieczkę od świata. Jest to mechanizm, który niezależnie od rodzaju uzależnienia stanowi dla chorego sposób na radzenie sobie z trudną codziennością (stres zawodowy, nieakceptujące środowisko, presja społeczna, nieradzenie sobie z otaczającą rzeczywistością). Alkohol doskonale „odcina” od tych negatywnych bodźców, co więcej jest legalną używką, więc chorzy mają często iluzoryczne poczucie tego, że nie robią przecież nic złego.
    Przyjemność będąca efektem spożycia, która redukuje napięcie staje się pożądanym stanem, który chce się utrzymać na dłużej. To powoduje zwiększenie ilości przyjmowanego alkoholu i częstotliwość spożycia wzrasta. Błędne koło się zamyka. Coraz trudniej jest odróżnić stan trzeźwości od stanu upojenia alkoholowego. Mimo to, osoba uzależniona ma poczucie, że kontroluje picie.
    Ten mechanizm Kinga Dębska dość wiarygodnie pokazuje w swoim filmie.

    Osoby uzależnione zaczynają wypadać z bliskich relacji, przestają być sprawne zawodowo, ich funkcjonowanie społeczne zaczyna się pogarszać, narastają konflikty.
    To czy ten proces będzie postępował w sposób pozornie bezpieczny dla chorego, zależy w pewnym stopniu od poziomu akceptacji jego problemu w środowisku (a w filmie widzimy środowiska pasywne względem bohaterek o wysokim statusie i zaufaniu społecznym).
    Te czynniki wzmacniają u chorego poczucie, że wszystko jest pod kontrolą i że wie ile pije, a w przypadku konfrontowania z problemem (również pokazane w filmie), zaprzeczanie, reagowanie agresją i obwinianie całego otoczenia za to, że pije.

    „Zabawa, zabawa” to ważne społecznie kino, ponieważ podejmuje temat uzależnienia od alkoholu, w kontekście przyzwolenia społecznego na ryzykowne picie w naszym kraju.
    Z perspektywy widza – psychologa, niedosyt pozostawia sposób pokazania choroby w środowiskach dobrze sytuowanych społecznie i ekonomicznie.
    Film Kingi Dębskiej jest ładny wizualnie, picie do końca kulturalne, a upadek bohaterek nie następuje. Mimo dramatycznych doświadczeń, które im towarzyszą, pomoc ciągle przychodzi i ktoś ratuje je przed lotem w czarną, alkoholową dziurę.
    To za mało, za płytko i za słodko, aby uruchomić emocje widza.
    Zdaje się, że w końcowym rozrachunku dno butelek, z których piją bohaterki jest jeszcze daleko.

  • tyysiaa7 ocenił(a) ten film na: 7

    SeansPsychologiczny Nie do końca zgodzę się z ostatnim akapitem, pani doktor skończyła na przystanku z butelka wódki, przetluszczonymi włosami i podkrazonymi oczami, a od pani prokurator odszedł mąż zabierajac dziecko, jeśli to nie jest upadek, to nie wiem, co nim jest.

  • tyysiaa7 Przetłuszczone włosy i kryzys w małżeństwie to nie koniec świata. Bohaterki filmu zostały pokazane w etapie urealniania przez ich otoczenie tego, że mają problem, że są chore. Same jeszcze nie zaakceptowały faktu, że są chore. Próbują zaprzeczać, przerzucać winę na otoczenie, wykorzystywać swoją pozycję. To w zasadzie standardowe reakcje w życiu, więc tu film buduje pewną realność. Upadek będzie wtedy, gdy stracą pracę, rodzina odsunie się, aby się sama ratowac i poniosą konsekwencje swoich czynów. Takie urealnienie w życiu bywa dla części pacjentów leczące, ponieważ daje szanse na to, żeby na trzeźwo zobaczyć swoją rzeczywistość. Film kończy się w momencie, w którym w życiu ten proces dopiero się zaczyna. Dlatego paradoksalnie leczący upadek w filmie został jedynie delikatnie zaznaczony.

  • SeansPsychologiczny OK, ale "leczący upadek" nie jest tu pewny. Teresa z tego przystanku może już nigdy się nie podnieść. Autobus odjechał, - ona została.... Był taki pomysł,a by ta postać popełniła samobójstwo na koniec. Z tego reżyserka zrezygnowała. Moim zdaniem na korzyść filmu. Jeszcze wszystko może się wydarzyć - jak w życiu.
    Pani prokurator ma jeszcze długą drogę przed sobą, zanim uzna - lub nie- że jest chora. Na razie odsunął sie mąż, milczą telefony zaprzyjaźnionych mężczyzn. A ona twierdzi, że wyrzuciła męża ze swojego życia. Nie uznaje ciągle choroby. Jeszcze walczy ze światem, nie ze swoim uzależnieniem. Czyli jeszcze zaprzecza...

  • paszczak57 Dokładnie tak. Jeśli uwzględni się, że według róznych badań skuteczność terapii uzależnień to przedział ok. 20 - 40 %, oczywiście przy różnych czynnikach, to szanse na "leczący upadek" są takie, jakie są.
    Podstawą jest uznanie problemu i swojej odpowiedzialności za ten stan. Tu bohaterki filmu są gdzieś na początku drogi i scenariusze mogą być rózne. Jak w życiu...

  • zdystansowany ocenił(a) ten film na: 7

    SeansPsychologiczny Ja nie uważam żeby to był początek drogi czy jeszcze brak dna: lekarka jest już na absolutnym dnie - wszyscy ją opuścili, straciła pracę, została na przystanku z ostatnią flaszką. Następnym etapem dla niej jest już tylko noclegownia dla bezdomnych, tu jasno widać że to koniec i walka przegrana. Prokurator też traci pracę skoro afera jest już w mediach, dotego rodzina od niej ucieka, zostaje sama w domu z kieliszkiem a jej telefonu nikt nie odbiera. To też już blisko dna, ma jeszcze szanse zdac sobie sprawę z tego, że jest chora ale będzie miała też małe szanse na odbicie się bo nikt jej nie chce pomóc już w tym momencie. Jedynie dla tej najmłodszej ciąża może być wybawieniem i dzwonikem ostrzegawczym. Ale ona tak na dobrą sprawę chyba nawet nie była jeszcze prawdziwa alkoholiczką, nie ma żadnego syndromu odstawienia, wprawdzie pije codziennie ale raczej umiarkowanie, w zasadzie widzimy tylko jedną sytuację kiedy traci całkiem kontrolę co nie jest jeszcze wyznacznikiem alkoholizmu bo to się zdarza dużemu odsetkowi osób nawet pijących sporadycznie. Sam film jest dobry, realistyczny i pokazuje problem bez prób nachalnego tłumaczenia czy moralizowania co jest w naszym kinie bardzo rzadkie. A co do tych "zawodów zaufania", to moze tak jest na zachodzie ale u nas prokurator to zawód mniejszego zaufania nawet niż złodziej czy polityk, a i lekarze nie są wcale dużo wyżej cenieni i praktycznie z alkohlizmem te dwa zawody kojarzą się mocniej niż zawód budowlańca czy bezdomnego ;).

  • progresywnie ocenił(a) ten film na: 7

    zdystansowany "Ale ona tak na dobrą sprawę chyba nawet nie była jeszcze prawdziwa alkoholiczką, nie ma żadnego syndromu odstawienia, wprawdzie pije codziennie ale raczej umiarkowanie, w zasadzie widzimy tylko jedną sytuację kiedy traci całkiem kontrolę co nie jest jeszcze wyznacznikiem alkoholizmu bo to się zdarza dużemu odsetkowi osób nawet pijących sporadycznie."

    Sam sobie przeczysz. Ktoś kto pije codziennie, nawet jeśli "tylko" lampkę wina do kolacji, JEST alkoholikiem. Można się upijać latami i nigdy "nie stracić kontroli".

  • zdystansowany ocenił(a) ten film na: 7

    progresywnie Alkoholikiem jest ktoś kto musi pić i nie może bez tego funkcjonować, ktoś może pić codziennie po 3 piwka przed telewizorem i nagle któregoś dnia stwierdzi, że mu się to już nie kalkuluje i po prostu przestać. Dopóki możesz przestać pić bez żadnego wielkiego stresu czy konsekwencji to nie jesteś alkoholikiem, to że cos się robi codziennie nie znaczy że jest się uzależnionym, nie tak działa ten mechanizm :).

  • progresywnie ocenił(a) ten film na: 7

    zdystansowany Jeden ze znanych mi alkoholików mówił dokładnie jak Ty teraz.

  • zdystansowany ocenił(a) ten film na: 7

    progresywnie Ja w sumie nie piję, ale akurat ludzie, których znam i których podejrzewam o alkoholizm zawsze tracą kontrolę i nigdy nie przestają pić póki jest co :). Więc raczej to jest bliższe alkohlolizmu. No i skąd wiesz, ze ten co ci mówił był alkoholikiem i skąd on wiedział że nie jest, jeśli trafił na odwyk to znaczy, że był a jakby sam z siebie przestał pić to by znaczyło że nie był :). Uzależnienie to uzależnienie, nie wiesz czy cię dotknęło dopóki nie próbujesz z nim zerwać, tak to zawsze jest tylko teoretyzowanie.

  • zdystansowany Zgadzam się,jedni piją bo lubią,inni bo muszą. Uzależnienie jest wtedy gdy nie mamy umiaru w piciu i nie potrafimy tego kontrolować.

  • Wojtek107712 Nie prawda... Żeby być alkoholikiem nie trzeba się upijać się na umór. Jeśli wychodząc z pracy myślisz " uff, koniec dnia, wypije sobie lampeczkę wina do kolacji", w piątek " ooo nareszcie weekand strzele sobie piweczko", "kurcze szef/dzieciaki/żona/mąż mnie zdenerwował mały koniaczek dla kurażu" i tak codziennie to już jesteś alkoholikiem.

  • Xepka ocenił(a) ten film na: 6

    zdystansowany Co ty gadasz. Najmłodsza nie jest alkoholiczka? Chyba nie masz pojęcia czym jest alkoholizm i powielasz szkodzace steoretypy.... Alkoholizm jest chorobą psychiczną, a zespół odstawienny występuje w którejś fazie alkoholizmu, jest to choroba postępującą. Moim zdaniem ostatnia scena miała w sobie jakiś smutek i dużo było niedopowiedzeń, nie wyglądało mi to na hepi end dla tej dziewczyny, to były jedynie pozory stąd wniosek nasuwa mi się taki, że do tej fazy może jeszcze dotrzeć. Niektórzy potrafią przeżyć i 20 lat w pierwszej czy drugiej fazie alkoholizmu, jednak to żaden sukces. Nawet abstynencja nie jest sukcesem jeśli jest jedynie wynikiem silnej woli, większość po kilku latach wraca do nałogu z poczuciem winy i jeszcze większym problemem, bez zaufania do samego siebie, że nie mogli na sobie polegać. Wtedy czasem dostrzegają fakt, że potrzebują pomocy.

    Co jest wyznacznikiem alkoholizmu warto się doinformować, bo to jest wiedzą, a nie osobiste wyznaczniki dla każdej osoby inne. Istnieje także coś takiego jak picie ryzykowne, gdzie uzależnienie może się rozwinąć, ale ta najmłodsza dziewczyna już ta granice przekroczyła... Miała wódkę w pracy, na terapii powiedziała że piła codziennie ale tylko wino, więc mogę się domyślać, że piła to lub to codziennie od dłuższego czasu.

    Alkoholizm to choroba uczuć i emocji głównym kryterium jest brak kontroli nad ilością bądź częstotliwością przyjmowanego alkoholu. Nie ma przypadków że ktoś przez 5lat piję codziennie piwko i nie ma problemu z alkoholem, ma. Jedynie może się nigdy do tego przed sobą nie przyznać, a otoczenie może nie być wystarczająco doinformowane. Za to osoba która piję 3x w roku ale za każdym razem odpierdala masakrę albo upija się do upadłego także może być uzależniona.